1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Relacje
  4. >
  5. Dobra przyjaźń potrzebuje nie tylko bliskości i zaufania. Psychoterapeutka wskazuje jej nieoczywisty fundament

Dobra przyjaźń potrzebuje nie tylko bliskości i zaufania. Psychoterapeutka wskazuje jej nieoczywisty fundament

(Fot. materiały prasowe HBO Max)
(Fot. materiały prasowe HBO Max)

Odsłuchaj artykuł

Iza Nowakowska-Teofilak - Dobra przyjaźń potrzebuje nie tylko bliskości i zaufania. Psychoterapeutka wskazuje jej nieoczywisty fundament

00:00 19:31
15s
0,5 x
15s
Zanim pojawi się miłość, to właśnie przyjaźń jest najpierw szkołą bliskości, rozczarowania oraz bycia ważnym dla kogoś, z kim nie łączą nas więzy krwi – mówi Grażyna Rybczyńska, certyfikowana psychoterapeutka Gestalt.

Spis treści:

  1. Przyjaźń w dzieciństwie i dorosłości. Dlaczego z wiekiem szukamy w niej czegoś innego?
  2. Jak znaleźć prawdziwego przyjaciela? „Kluczowa jest ciekawość drugiego człowieka”
  3. Przyjaźń ze sztuczną inteligencją. Dlaczego relacja z botem może być tak kusząca?
  4. Przyjaźń online też może być prawdziwa. „Potrzeba przyjaźni się nie zmieniła”
  5. Rozpad przyjaźni boli jak złamane serce. Jak poradzić sobie ze stratą przyjaciela?

  • Psychoterapeutka Grażyna Rybczyńska wyjaśnia, jak zmieniają się nasze przyjaźnie na kolejnych etapach życia i dlaczego nie każdy spotyka „swojego” człowieka już w dzieciństwie.
  • Ekspertka mówi też o przyjaźniach z botami i relacjach online – o tym, dlaczego tak bardzo nas przyciągają i czego, mimo pozornych korzyści, nie może dać nam sztuczna inteligencja.
  • Grażyna Rybczyńska tłumaczy również, dlaczego rozczarowanie przyjacielem nie musi oznaczać kryzysu relacji, a może wręcz stać się fundamentem dojrzalszej i głębszej przyjaźni.
  • Opowiada także o przyjaźni w dorosłym życiu, o tym, dlaczego utrata przyjaciela może boleć równie mocno jak złamane serce.

Wywiad pochodzi z magazynu „Zwierciadło” 06/2026. Tekst powstał w ramach cyklu „MŁODE GŁOWY i wszystkie nasze pierwsze razy”.

Iza Nowakowska-Teofilak: Czy pierwsza przyjaźń, podobnie jak pierwsza miłość, odgrywa szczególną rolę w naszym życiu?

Grażyna Rybczyńska: Nie idealizowałabym jej aż tak bardzo. Przyjaźnie dziecięce, te z przedszkola czy z wczesnej szkoły podstawowej, rzadko trwają przez całe życie. Oczywiście zdarza się, że niektóre z nich przetrwają, ale to raczej niewielki odsetek. Z jednej strony takie relacje nas kształtują, są ważnym doświadczeniem, z drugiej – naturalne jest, że wraz ze zmianą etapu życia, na przykład przejściem z przedszkola do szkoły, pojawiają się nowe znajomości, a stare stopniowo schodzą na dalszy plan. Z czasem się zacierają, tracą intensywność, nawet jeśli rodzice próbują je podtrzymywać. Można powiedzieć, że każdy etap życia ma swoje przyjaźnie.

A kiedy najłatwiej je zawieramy?

Powszechnie wydaje się, że najłatwiej nam to przychodzi w dzieciństwie, ponieważ jesteśmy wtedy najbardziej szczerzy, bezinteresowni i otwarci. Dzieci bez wątpienia mają więcej spontaniczności i bezpośredniości, nie analizują tak bardzo, nie zastanawiają się, czy wypada, czy nie. Tracimy tę beztroskę w toku socjalizacji, z wiekiem stajemy się bardziej ostrożni, świadomi pewnych uwarunkowań, ale jednocześnie zyskujemy coś innego, m.in. zdolność głębszego rozumienia drugiego człowieka. A zatem, jak przystało na istoty z natury stadne, na każdym etapie rozwojowym mamy cechy, które sprzyjają budowaniu relacji, bo one zawsze są nam do czegoś potrzebne, choć z biegiem lat pełnią nieco inne funkcje.

Na przykład im jesteśmy młodsi, tym bardziej szukamy w przyjacielu podobieństw. W tym okresie kluczowa jest wspólna zabawa, dzieci potrzebują towarzysza do spędzania czasu, do tworzenia wspólnych światów, dlatego najbliższej im do tych, którzy myślą i przeżywają podobnie jak oni. Wraz z dojrzewaniem pojawia się jednak większa otwartość na różnice, potrzeba skonfrontowania się z drugim człowiekiem.

Nastolatki chcą sprawdzić: czy inni czują tak, jak ja? Czy to, co przeżywam, jest normalne? Zaczyna ich więc interesować inność drugiego człowieka, szukają kogoś, z kim mogliby zderzać swoje myśli, porównywać własną wizję świata. Podstawowe potrzeby są jednak zawsze takie same – pragniemy punktu odniesienia, kogoś, kto jest dla nas ważny, z kim możemy dzielić swoje emocje, komu możemy opowiadać swoją codzienność.

Przyjaźń w dzieciństwie i dorosłości. Dlaczego z wiekiem szukamy w niej czegoś innego?

Rodzeństwo i rodzice nie są w stanie zaspokoić tych potrzeb?

To jest zupełnie inny rodzaj relacji. Przyjaźń daje nam możliwość wyjścia poza rodzinę, sprawdzenia siebie w nowym kontekście. Wśród bliskich nasza pozycja jest w pewnym sensie dana, usankcjonowana więzami krwi. Natomiast w relacji z kimś z zewnątrz możemy sprawdzić, czy jesteśmy ciekawi dla ludzi, z którymi nie łączą nas żadne zależności.

Spotkanie drugiego człowieka, odrębnego, a jednak gotowego spędzać z nami czas z własnej woli, jest niezwykle ważnym doświadczeniem, budującym poczucie własnej wartości. To także proces różnicowania się, wychodzenia poza własne „stado”, by zobaczyć, jak funkcjonują inni, i sprawdzić, czy zostaniemy przez nich przyjęci jak swoi.

Jak znaleźć prawdziwego przyjaciela? „Kluczowa jest ciekawość drugiego człowieka”

Powiedziała pani, że na każdym etapie życia mamy cechy, które sprzyjają budowaniu relacji. Można mieć jednak wiele koleżanek, ale żadnej przyjaciółki. Może więc istnieją jakieś szczególne cechy charakteru, dzięki którym mamy potencjał, by być dobrym przyjacielem?

To prawda, możemy mieć wielu znajomych, ale tylko z nielicznymi budujemy głębokie relacje i jest to absolutnie naturalne, bo przyjacielska więź wymaga czasu, energii i emocjonalnej obecności, a tego nie jesteśmy w stanie dać kilkunastu osobom jednocześnie. Kluczowa w budowaniu takiej bliskiej relacji jest ciekawość. Jeśli jesteśmy autentycznie zainteresowani drugim człowiekiem, jego doświadczeniami, myślami, przeżyciami, to nawiązanie przyjaźni jest możliwe w każdym wieku. Nie wszystkim się to udaje od razu w dzieciństwie, nie należy tego jednak postrzegać w kategoriach jakiegoś deficytu.

Jakiś czas temu rozmawiałam z koleżanką, która przyznała, że od dziecka marzyła o przyjaciółce nierozłączce, o wyjątkowej relacji jeden na jeden, ale udało jej się ją stworzyć dopiero na studiach. Każdy do przyjaźni dojrzewa w swoim tempie.

Podobnie jest przecież z miłością. Są tacy, którzy znajdują ją już w szkole średniej, i tacy, którzy czekają na nią pół życia. I nie świadczy to o tym, że brakuje nam jakichś kompetencji do kochania. Młody człowiek może przecież mieszkać w niesprzyjającym środowisku, w miejscu, gdzie trudno o rówieśników, którzy byliby mu w jakiś sposób bliscy. Czasem trzeba wyruszyć w świat, by spotkać „swojego” człowieka, a czasem po prostu ten ktoś siada obok nas w tramwaju.

Jeśli naprawdę chcemy poznać drugą osobę, dowiedzieć się, kim jest, co myśli, jakie ma doświadczenia i co przeżyła – mamy większe szanse na znalezienie bratniej duszy. Znacznie trudniej o przyjaźń, gdy podchodzimy do niej zadaniowo, kiedy szukamy kogoś do realizacji konkretnych potrzeb, na przykład bezwarunkowej akceptacji, wsparcia czy dyspozycyjności.

Przyjaźń ze sztuczną inteligencją. Dlaczego relacja z botem może być tak kusząca?

Wielu młodych ludzi, rozczarowanych relacjami z rówieśnikami, nawiązuje przyjaźń z botami.

Wiem, że wielu rodziców to zjawisko niepokoi, ale przecież dzieci od zawsze tworzyły sobie „wirtualnych” przyjaciół w wyobraźni, rozmawiały z nimi, spędzały czas, bawiły się. Nawet bohaterka „Ani z Zielonego Wzgórza” miała taką wymyśloną towarzyszkę. Nie jest to więc zjawisko zupełnie nowe. Różnica polega na tym, że dziś ta „przyjaciółka” przybiera formę technologii, co może być trudne do zaakceptowania, bo intuicyjnie zakładamy, że przyjaźń możliwa jest tylko między ludźmi. Tymczasem są osoby – również dorosłe – które tworzą sobie w ten sposób swego rodzaju towarzyszy życia.

Znam dojrzałą kobietę, która z pomocą syna wykreowała sobie bota, nadała mu imię i korzysta z jego wsparcia w codziennych sprawach. Pyta go, co powinna załatwić w urzędzie, jakie dokumenty przygotować. Bot nie tylko udziela odpowiedzi, ale też mówi: „trzymam za ciebie kciuki”, „na pewno ci się uda”, „daj znać, jak poszło”. To daje jej poczucie bycia zauważoną, ważną, zaopiekowaną.

Ogromnie przyciągająca jest też całkowita dostępność takiej „relacji”. Odpowiada ona na głęboką tęsknotę za kimś zawsze obecnym, dostrojonym do naszych potrzeb, wspierającym i reagującym dokładnie wtedy, kiedy tego potrzebujemy. Można powiedzieć, że przyjaźń z botem to sytuacja idealna, bo dostajemy pełną dostępność, brak oceny, poczucie akceptacji i zainteresowania. Oczywiście jest to pewnego rodzaju iluzja więzi. A jednak znam osoby, które mówią wprost: „Wiem, że to iluzja, ale realnie zmniejsza ona moje poczucie samotności”.

Istnieje ryzyko, że boty będą wzmacniać nasze schematy myślenia, na przykład na temat relacji międzyludzkich, zamiast je kwestionować – tak jak robią to czasem prawdziwi przyjaciele.

Oczywiście! Przyjaźń ze sztuczną inteligencją, obok pozornych korzyści, stwarza też istotne zagrożenia. W relacji z prawdziwym człowiekiem spektrum doświadczeń bez wątpienia jest znacznie szersze. Przyjaciel może się z nami nie zgodzić, może czegoś nie chcieć, może mieć zły nastrój, być zmęczony czy rozdrażniony. Dzięki temu mamy okazję doświadczać także trudnych uczuć, uczymy się negocjować, wyrażać własne zdanie, rozumieć drugą osobę, nadawać znaczenie jej emocjom, ale też radzić sobie z frustracją, niezadowoleniem czy złością.

Prawdziwy przyjaciel potrafi powiedzieć coś trudnego, coś, co nas zaboli, wytrąci z równowagi. W pierwszej chwili możemy poczuć ukłucie żalu czy rozczarowanie, ale z czasem często jesteśmy za to wdzięczni, bo dzięki temu zyskujemy inną perspektywę. Właśnie dlatego uważam, że bardzo ważnym pojęciem w przyjaźni jest rozczarowanie.

Kojarzy się negatywnie, ale może być niezwykle rozwojowe. Rozczarowanie mówi więcej o naszych oczekiwaniach niż o drugiej osobie. Zakładamy, że ktoś zachowa się w określony sposób – a kiedy tak się nie dzieje, czujemy zawód. Ale to doświadczenie daje nam szansę: możemy lepiej zrozumieć siebie, swoje potrzeby i granice, a także zdecydować, czy dana relacja jest dla nas ważna i czy chcemy ją pogłębiać mimo różnic. Rozczarowanie to też w pewnym sensie odczarowanie drugiej osoby, dzięki czemu możemy na nią spojrzeć bardziej realistycznie. Moment urealnienia często staje się fundamentem dojrzalszej, głębszej przyjaźni.

Przyjaźń online też może być prawdziwa. „Potrzeba przyjaźni się nie zmieniła”

Tylko czy dzisiejsze dzieci, wychowane w świecie cyfrowym, utrzymujące głównie kontakty online, mają szansę na równie głębokie pierwsze przyjaźnie jak wcześniejsze pokolenia?

Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Wiem jednak, że relacje online bardzo często również są przyjaźniami – innymi niż te, które znamy, ale nie mniej ważnymi. Nie deprecjonowałabym ich. Rodzice często mówią: „Co to za przyjaźń, w ogóle się nie spotykacie, tylko razem gracie albo piszecie na Messengerze czy WhatsAppie”. A przecież tak naprawdę nie wiemy, co się w tych relacjach dzieje, o czym młodzi ludzie rozmawiają, co razem przeżywają.

Kiedyś siedząc razem na ławce przed blokiem lub na trzepaku, prowadziliśmy długie, poruszające dialogi. Tego świata już nie ma, ale nie mamy pewności, że dziś młodzi nie doświadczają podobnej głębi, tylko w innej formie.

Wiele osób w nowych technologiach widzi przede wszystkim zagrożenia, a przecież internet, telefony, komunikatory w pewnym sensie jeszcze bardziej podkręciły dynamikę przyjaźni. Dziś młodzi ludzie mogą być ze sobą właściwie bez przerwy w kontakcie. Dawniej spotykaliśmy się na kilka godzin, rozmawialiśmy, a potem każdy wracał do swojego świata. Teraz przyjacielskie zwierzenia często kończą się późno w nocy i zaczynają ponownie zaraz po przebudzeniu. W każdej chwili można sprawdzić, co druga osoba odpisała, czy jest dostępna. To sprzyja poczuciu nieustannej bliskości, ale też podnosi „poprzeczkę” przyjaźni, bo pojawia się przekonanie, że trzeba być zawsze online, szybko odpowiadać, reagować.

Jedno jest pewne: potrzeba przyjaźni się nie. zmieniła Zmieniły się jedynie sposoby jej realizowania. Dziś ta relacja może wyglądać inaczej, ewoluować, przyjmować nowe formy, ale jej znaczenie wciąż jest bardzo duże.

Kiedy najbardziej potrzebujemy przyjaciół?

Przyjaźń to jedna z najważniejszych relacji w naszym życiu, która nas rozwija, wspiera, ale też konfrontuje ze sobą. Bywa trudna, bolesna, ale jest niezwykle wartościowa na każdym etapie naszego życia.

Kluczowe wydają się jednak dwa okresy: adolescencja i wczesna dorosłość. W czasie dojrzewania przyjaciel staje się kimś, kto „musi wiedzieć wszystko”. Przyjacielskie rozmowy bywają na tym etapie bardzo długie i pełne detali. Wynika to z ogromnej potrzeby bycia widzianym i rozumianym. Natomiast w przyjaźni młodych dorosłych bardzo uwypukla się funkcja wsparcia. To czas, kiedy wchodzimy w nowe role, kończymy edukację, zaczynamy pracę, budujemy związki, czasem przeżywamy ich rozpad. W tym bardzo intensywnym okresie szczególnie potrzebujemy kogoś, kto nas wysłucha, kto pomoże nam udźwignąć nowe doświadczenia.

Ale to też czas, kiedy wiele przyjaźni się rozpada, bo pojawia się partner lub partnerka i przyjaciel schodzi na drugi plan.

To rzeczywiście wielka próba, ponieważ w definicję najlepszego przyjaciela czy najlepszej przyjaciółki poniekąd wpisane jest to, że spędzamy z tą osobą bardzo dużo czasu, że staje się ona głównym punktem odniesienia, to do niej zwracamy się, gdy dzieje się coś ważnego. A kiedy w życiu młodego człowieka pojawia się partner lub partnerka, jego uwaga i czas naturalnie przesuwają się w stronę tej nowej relacji. Czasem ulegamy też pewnej iluzji – zaczynamy wierzyć, że partner czy partnerka mogą całkowicie zastąpić przyjaciela. Pojawia się więc pytanie: czy to w ogóle jest ich rola? Czy powinni pełnić tę funkcję? I czy to jest zdrowe dla relacji romantycznej?

Często chcemy, by jedna osoba była dla nas wszystkim: przyjacielem, powiernikiem, partnerem życiowym, kochankiem, a czasem nawet kimś w rodzaju mentora. To zdecydowanie za dużo oczekiwań, dlatego współczesne związki są tak kruche. Myślę jednak, że akurat przyjaźń jest bardzo istotnym elementem romantycznej miłości, ponieważ to część szerszego kontinuum bliskości i więzi z drugim człowiekiem.

Nie bez kozery często zakochujemy się właśnie w kimś, kto był wcześniej naszym przyjacielem. Oczywiście są też relacje, w których dominuje namiętność, pożądanie, silne emocje i wtedy przyjaźń może raczej przeszkadzać i gasić ten ogień. Ale nawet jeśli nie jest ona warunkiem koniecznym, to z pewnością jest czymś, co wzmacnia i pogłębia więź, stanowi zdrowy i ważny fundament bliskiej relacji, daje poczucie zaufania i bezpieczeństwa.

Osobiście trudno mi wyobrazić sobie trwały związek bez poczucia, że możemy ze sobą rozmawiać o wszystkim, być blisko, dzielić codzienność. Co nie oznacza, że partner powinien zastępować wszystkich innych przyjaciół. Dobrze, żebyśmy mieli także inne ważne osoby, którym się zwierzamy i z którymi budujemy więź. Nasze serca są na tyle pojemne, by pomieścić różne relacje.

A skoro o miłości mowa, zastanawiam się, jakim uczuciem właściwie jest przyjaźń? To tylko sympatia, a może przyjaciół też w pewnym sensie kochamy, podobnie, jak rodzeństwo czy innych bliskich?

Kiedy mój syn chodził do przedszkola – a miał tam naprawdę wyjątkową, bardzo zżytą ze sobą grupę – dzieci każdego dnia rano spontanicznie biegły do siebie na powitanie i mówiły: „kocham cię”. Myślę, że właśnie to uczucie jest istotą przyjaźni, że przyjaźń rodzi się z serca, tak samo jak miłość.

Czy w takim razie rozpad pierwszej przyjaźni można porównać do pierwszego złamanego serca?

Zdecydowanie tak. Z mojego doświadczenia gabinetowego wynika, że utrata przyjaźni jest jednym z trudniejszych przeżyć emocjonalnych. To historia o stracie, o żałobie, o próbie zrozumienia, co się stało, ciągłym analizowaniu i szukaniu odpowiedzi na pytanie „Dlaczego?”. Towarzyszą temu silne emocje: od rozpaczy, przez głęboki smutek, aż po poczucie niezrozumienia i bezradności. Czasem jest to wręcz odczuwane fizycznie, jak realny ból.

Rozpad przyjaźni boli jak złamane serce. Jak poradzić sobie ze stratą przyjaciela?

Jak więc wspierać człowieka, który przeżywa rozpad przyjaźni?

To doświadczenie zawsze jest bardzo dotkliwe, szczególnie newralgiczny jest jednak okres adolescencji i wczesnej dorosłości. To czas, w którym pojawiają się pierwsze zawody miłosne, a dotychczasowe autorytety czy ideały zaczynają się chwiać lub rozpadać. Jeśli dodatkowo dochodzi do utraty przyjaźni, powstaje bardzo trudna, a czasem wręcz niebezpieczna mieszanka doświadczeń. Dlatego rodzice i najbliżsi mają tu naprawdę dużą rolę do odegrania.

Kluczowe jest podejście oparte na szacunku i uważności, zrozumienie, jak ważna była ta relacja dla młodego człowieka. Nie należy jej umniejszać czy oceniać osoby, z którą przyjaźń się zakończyła, proponuję unikać komentarzy w rodzaju: „Przestań dramatyzować, przecież masz wokół wielu innych przyjaciół”.

Warto natomiast pytać, jak młody człowiek rozumie to, co się wydarzyło, jakie nadaje temu znaczenie, co czuje? Dobrze, by rodzic jasno komunikował: „Jestem tutaj, możesz do mnie przyjść, kiedy tylko będziesz potrzebować”. Czasem będzie to rozmowa, innym razem wspólny spacer, wyjście z domu, a czasem – uszanowanie potrzeby bycia samemu. Niektórzy potrzebują wsparcia kogoś z zewnątrz, specjalisty, z którym czasem łatwiej o takich przeżyciach rozmawiać. Niezwykle istotne jest wyczucie tego momentu i właściwe pokierowanie młodego człowieka.

Grażyna Rybczyńska, certyfikowana psychoterapeutka i superwizorka Gestalt. Współtworzyła warszawski Ośrodek Psychoterapii Gestalt SADY oraz INNE MIEJSCE, Ośrodek Psychoterapii dla Młodzieży i Młodych Dorosłych, gdzie prowadzi psychoterapię indywidualną dorosłych i nastolatków oraz superwizje pracy terapeutycznej dla psychoterapeutów.

„MŁODE GŁOWY. Otwarcie o zdrowiu psychicznym” to projekt edukacyjny Fundacji UNAWEZA Martyny Wojciechowskiej. Skierowany jest do młodych osób, ich rodziców i nauczycieli. Bezpłatny program profilaktyczny realizowany w ramach projektu obejmuje zasięgiem już ponad milion osób w całej Polsce. Obecnie działania koncentrują się na edukacji w zakresie Pierwszej Pomocy dla Zdrowia Psychicznego. Więcej informacji: helppp.pl oraz mlodeglowy.pl.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE