Patrycja Klikowska - Dlaczego tęsknimy za osobą, z którą nigdy więcej nie chcielibyśmy być? Ekspert wskazuje 3 powody
00:00
07:24
Można za kimś tęsknić i jednocześnie wcale nie chcieć do niego wrócić. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się to sprzeczne, wcale takie nie jest. Po rozstaniu możemy doskonale pamiętać, dlaczego ten związek nie miał przyszłości, a mimo to zdarza się, że nagle zaczynamy wspominać tę osobę z czułością. Brakuje nam jej głosu, dotyku, wspólnych chwil. Czasem nawet zastanawiamy się, co by było, gdyby wszystko potoczyło się inaczej. Czy to oznacza, że w głębi serca wciąż chcemy być razem? Niekoniecznie.
Profesor Aaron Ben-Ze'ev, ceniony filozof i jeden z czołowych badaczy emocji na świecie, od lat zajmujący się między innymi naturą miłości, zwraca uwagę na trzy powody, dla których możemy tęsknić za byłym partnerem, choć jednocześnie wiemy, że nie chcielibyśmy ponownie z nim być.
1. Z czasem zaczynamy idealizować to, co było
Po rozstaniu pamięć nie zawsze działa na naszą korzyść. Z całej historii związku potrafimy zachować przede wszystkim to, co było dobre. Przypominamy sobie pierwsze spotkania, długie rozmowy, wspólne wyjazdy, śmiech, bliskość i te momenty, w których czuliśmy się naprawdę szczęśliwi. To, co bolało, z czasem może zejść na dalszy plan. Ben-Ze'ev zauważa, że po rozstaniu łatwo zakochać się nie tyle w prawdziwej historii, ile w jej piękniejszej wersji. Wyobraźnia dopowiada to, czego zabrakło, a wspomnienia wybierają te fragmenty, które chcemy zachować. Zdaniem eksperta, jest to całkowicie zrozumiałe. Kiedy mija trochę czasu od rozstania, nie pamiętamy już tak dobrze codziennych kłótni, problemów i rozczarowań. Możemy za to skupiać się na tym, co było dobre i dawało nam radość.
Właśnie dlatego były partner po kilku miesiącach czy latach może wydawać się nam bardziej pociągający niż wtedy, gdy naprawdę z nim byliśmy. Zostały wspomnienia bliskości i emocji, a zniknęła duża część tego, co na co dzień było trudne. Czasem tęsknimy więc nie za związkiem takim, jaki rzeczywiście był, ale za tym, jak chcielibyśmy go pamiętać.
2. Ktoś może nam się podobać, a mimo to nie być dla nas dobrym partnerem
To, że bardzo kogoś cenimy, podziwiamy albo jesteśmy nim zauroczeni, nie oznacza jeszcze, że dobrze nam się razem żyje. Możemy tęsknić za czyimś poczuciem humoru, inteligencją, seksapilem czy energią. Możemy pamiętać, jak dobrze czuliśmy się w jego obecności. Ale to mówi głównie o tym, jaki był ten człowiek. Nie oznacza jeszcze, że dobrze układało się między nami. Ben-Ze'ev rozróżnia te dwie rzeczy. Jedno to cechy, które sprawiają, że ktoś wydaje nam się atrakcyjny. Drugie to to, czy potrafimy z tą osobą stworzyć udaną relację. Tu często właśnie pojawia się problem. Ktoś może być niezwykle interesujący, czuły czy seksowny, ale jednocześnie mieć zupełnie inne potrzeby niż my. Możemy inaczej patrzeć na przyszłość, inaczej rozumieć bliskość, mieć inne oczekiwania albo zupełnie inaczej układać sobie życie.
Na początku związku łatwiej tego nie zauważyć. Silne emocje sprawiają, że skupiamy się na tym, co nas do siebie przyciąga. Dopiero z czasem okazuje się, czy naprawdę potrafimy być razem. Po rozstaniu często pamiętamy więc wszystkie zalety byłego partnera, ale zapominamy o tym, jak wyglądała nasza codzienność. Możemy myśleć: „Był wspaniałym człowiekiem”, a jednocześnie wiedzieć: „Nie byliśmy dobrą parą”. I jedno, i drugie może być prawdą.
3. Można kogoś kochać i mimo to odejść
Najtrudniejszy przypadek to chyba ten, w którym uczucie wcale nie zniknęło. Czasem rozstajemy się nie dlatego, że przestaliśmy kochać, ale dlatego, że wiemy, iż ten związek nie jest dla nas dobry. Życie nie składa się przecież wyłącznie z miłości. Potrzebujemy również poczucia bezpieczeństwa, spokoju, niezależności, stabilności czy możliwości realizowania własnych planów. Bywa, że relacja, nawet bardzo ważna emocjonalnie, zaczyna stać na drodze do innych rzeczy, które są dla nas równie istotne. Nie zawsze można mieć wszystko naraz. Czasem trzeba z czegoś zrezygnować, choć wcale nie przestaliśmy tego pragnąć.
To jedna z trudniejszych prawd o miłości. Chcielibyśmy wierzyć, że jeśli uczucie jest wystarczająco silne, wszystkie pozostałe problemy w końcu się ułożą. Życie nie zawsze jednak tak wygląda. Możemy kochać kogoś i jednocześnie wiedzieć, że wspólne życie nie byłoby dla nas dobre. Dlatego rozstanie nie zawsze oznacza koniec uczuć. Czasem oznacza po prostu, że uczucia nie wystarczyły, żeby stworzyć życie, w którym obie osoby mogłyby być naprawdę szczęśliwe.
Po rozstaniu łatwo pomylić tęsknotę z chęcią powrotu. „Skoro tak bardzo mi go brakuje, może jednak powinniśmy być razem?” – to pytanie pojawia się bardzo często. Tymczasem jedno nie musi oznaczać drugiego. Kiedy kogoś tracimy, zaczynamy patrzeć na tę osobę z dystansu. Wspomnienia zostają, ale codzienność znika. Nie ma już tych samych kłótni, rozczarowań i drobnych sytuacji, które wcześniej odbierały relacji blask. Zostaje za to to, co było intensywne i ważne, jak bliskość, pożądanie, poczucie wyjątkowej więzi.
Co więcej, właśnie rozłąka może sprawić, że zaczynamy odczuwać tęsknotę mocniej. Kiedy ktoś przestaje być częścią naszej codzienności, nagle znów staje się bardzo wyraźny w naszych myślach. Możemy tęsknić za nim samym. Ale możemy też tęsknić za tym, jacy byliśmy przy nim. Za emocjami, które wywoływał. Za poczuciem bliskości. Albo nawet za przyszłością, którą sobie kiedyś wyobrażaliśmy, choć nigdy się nie wydarzyła. Dlatego sama tęsknota nie jest powodem, by do kogoś wracać. Warto zadać sobie inne pytanie: czy naprawdę chcę z tą osobą znowu dzielić codzienność? Czy chcę przeżywać nie tylko piękne chwile, ale również wszystko to, co wcześniej sprawiało, że nie potrafiliśmy być razem? Można za kimś tęsknić, można wciąż coś do niego czuć, można z czułością wspominać wspólne lata i jednocześnie wiedzieć, że rozstanie było dobrą decyzją.
Źródło: Aaron Ben-Zeév, „3 Reasons We Miss Lovers We Would Never Want Back”, psychologytoday.com [dostęp: 06.09.2026]