1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Relacje
  4. >
  5. Jak żyć z mężem, którego się nie kocha? 6 sposobów, by nieszczęśliwe małżeństwo nie pochłonęło całego życia

Jak żyć z mężem, którego się nie kocha? 6 sposobów, by nieszczęśliwe małżeństwo nie pochłonęło całego życia

Dodaj w Google
Dodaj w Google
kadr z filmu „Historia małżeńska” (Fot. mat. prasowe Netflix)
kadr z filmu „Historia małżeńska” (Fot. mat. prasowe Netflix)
Co zrobić, kiedy miłość się skończyła, ale związek wciąż trwa? Nie każdy, kto jest nieszczęśliwy w małżeństwie, może albo chce się rozwieść. Powodem bywają finanse, przekonania religijne i moralne, presja otoczenia, strach, sytuacja rodzinna czy po prostu praktyczne trudności związane z rozstaniem. Jak żyć z niekochanym partnerem, żeby nieszczęśliwe małżeństwo nie zajęło całej przestrzeni w życiu?

Amerykańska psychoterapeutka Katherine Cullen proponuje zacząć od przyjrzenia się temu, skąd właściwie bierze się nasza niechęć do partnera. Czasem problemem są rzeczy, które wydarzyły się między nami przez lata, ale czasem w relacji odzywają się także dawne doświadczenia. Nie każda trudna relacja musi się skończyć, ale też nie każdą należy za wszelką cenę ratować. Jeśli jednak z jakiegoś powodu pozostajesz w małżeństwie, które nie daje ci szczęścia, możesz spróbować zrobić coś, co pozwoli ci odzyskać trochę własnej przestrzeni.

„Zaakceptowanie tego, czego nie możemy zmienić, jest pierwszym krokiem do poradzenia sobie z naszymi oczekiwaniami wobec partnera i skierowania uwagi na to, nad czym mamy kontrolę – czyli na siebie i własne zachowanie” – pisze Cullen.

1. Pogódź się z tym, że mąż może się nie zmienić

Być może przez długi czas czekałaś, aż coś się zmieni. Że mąż zacznie cię słuchać. Będzie bardziej czuły. Przestanie robić rzeczy, które doprowadzają cię do szału. Zainteresuje się tym, czego potrzebujesz. Albo wreszcie zrozumie, dlaczego jesteś nieszczęśliwa. Problem w tym, że można spędzić wiele lat, czekając na zmianę, która nigdy nie nadejdzie. Ekspertka zwraca uwagę, że prawdziwa akceptacja nie jest łatwa, ponieważ często oznacza również żałobę po związku, który miał wyglądać inaczej.

„Akceptacja nie oznacza aprobaty ani przyzwolenia. Oznacza po prostu porzucenie przekonania lub nadziei, że partner zmieni się dokładnie tak, jak tego chcemy, albo że nasze małżeństwo zamieni się w bajkę, na którą kiedyś liczyliśmy” – wyjaśnia psychoterapeutka.

To może być bolesne, ale jednocześnie uwalniające. Dopóki cała uwaga skupia się na tym, jaki powinien być partner, trudno zastanowić się, co można zrobić ze swoim własnym życiem. Akceptacja rzeczywistości nie oznacza jednak, że musisz zrezygnować z myślenia o zmianie.

autopromocja
1200x300_strona glowna.webp

2. Nie poświęcaj całego dnia na myślenie o małżeństwie

Kiedy jesteśmy rozczarowani partnerem, bardzo łatwo zacząć analizować wszystko bez końca. Kolejna kłótnia. Jedno zdanie, które padło tydzień temu. To, czego znowu nie zrobił. To, co powiedział przy znajomych. To, co wydarzyło się pięć lat temu i wciąż boli. Do tego dochodzą rozmowy z przyjaciółmi i rodziną. W pewnym momencie można zauważyć, że właściwie każda myśl kręci się wokół małżeństwa. Ekspertka proponuje, by spróbować ograniczyć czas przeznaczany na zamartwianie się i narzekanie do 15–20 minut dziennie. Nie po to, żeby udawać, że problemu nie ma. Chodzi o to, żeby nie pozwolić mu przejąć całego naszego życia.

„Nie musisz udawać, że wszystko jest w porządku, ale możesz skorzystać na tym, że poza wyznaczonym czasem na zamartwianie się zobowiążesz się do myślenia i rozmawiania o czymś innym” – pisze Cullen.

Kiedy myśl o związku wraca w najmniej odpowiednim momencie, można powiedzieć sobie: zajmę się tym później. Albo: dzisiaj już o tym myślałam. Dzięki temu łatwiej zrobić miejsce na inne rzeczy. Nawet jeśli małżeństwo jest trudne, nadal istnieją praca, przyjaciele, zainteresowania, muzyka, książki, podróże, sport czy zwykłe, codzienne przyjemności.

3. Znajdź coś, co będzie tylko twoje

Jednym z najważniejszych pytań, jakie można sobie zadać, jest: co właściwie dzieje się w moim życiu poza małżeństwem? Cullen zachęca, żeby poszukać aktywności, które nie mają związku z partnerem. Może to być sport, zajęcia, wolontariat albo powrót do pracy. Chodzi o coś, co daje poczucie sensu i pozwala spotykać ludzi.

„Skupienie się na czymś, co daje poczucie sensu, celu i więzi z innymi, może przynieść wiele korzyści” – zauważa psychoterapeutka.

To może być szczególnie ważne, jeśli przez lata coraz bardziej podporządkowywałaś swoje życie małżeństwu. Warto też zastanowić się, czy w związku nie odłożyłaś na bok czegoś, co kiedyś było dla ciebie ważne. Cullen zwraca uwagę, że źródłem niechęci do partnera bywają niezrealizowane marzenia. Może chciałaś wrócić na studia, zmienić pracę, zacząć twórczy projekt, kupić dom albo zamieszkać w innym miejscu, bliżej rodziny czy przyjaciół. Czasem partner rzeczywiście był temu przeciwny. Czasem jednak życie po prostu potoczyło się inaczej, a z czasem zaczynamy obwiniać o to właśnie jego. To dobry moment, żeby zapytać siebie: czy naprawdę jestem zła na niego, czy także na życie, którego nie przeżyłam?

4. Zwracaj uwagę także na to, co w ciągu dnia było dobre

Wdzięczność może być ostatnią rzeczą, o której chce się słyszeć, kiedy jest się nieszczęśliwą w małżeństwie. Terapeutka nie sugeruje jednak, by szukać pozytywów w złym traktowaniu ani przekonywać siebie, że „wcale nie jest tak źle”. Chodzi raczej o to, by dostrzegać również te momenty, które mimo wszystko są dobre. Może to być smaczna kawa wypita w spokoju o poranku, dobra wiadomość w pracy, rozmowa z przyjaciółką, spacer czy po prostu wieczór, który minął bez kłótni.

„Każdego wieczoru przed snem pomyśl o trzech dobrych rzeczach, które wydarzyły się tego dnia, i jeszcze raz przeżyj związane z nimi emocje” – proponuje Cullen.

Jak zauważa psychoterapeutka, takie ćwiczenie było wiązane z poprawą nastroju, jakości snu, a nawet zdrowia fizycznego. Nie chodzi o przekonywanie siebie, że małżeństwo jest dobre. Chodzi o to, żeby nie pozwolić, by było jedyną rzeczą, którą dostrzegasz w swoim życiu.

5. Zastanów się, jak rozmawiacie ze sobą

Można przestać kochać partnera, a mimo to próbować nie ranić się nawzajem przy każdej wymianie zdań. Cullen zwraca uwagę na cztery zachowania, które szczególnie źle wpływają na relację: krytykę, postawę obronną, zamykanie się na drugą osobę oraz pogardę. W psychologii określa się je mianem czterech jeźdźców Apokalipsy. Zamiast kolejnego: „Nigdy mnie nie słuchasz”, można przecież powiedzieć: „Czuję się ignorowana, kiedy podczas rozmowy patrzysz w telefon. Chciałabym, żebyś przez chwilę naprawdę mnie posłuchał”.

To nie jest sposób na to, żeby ładniejszymi słowami naprawić całe małżeństwo. Chodzi raczej o to, żeby powiedzieć, co naprawdę się z nami dzieje, bez natychmiastowego ataku na drugą osobę. Pomocne może być również zatrzymanie się, zanim emocje całkowicie przejmą kontrolę. Cullen wymienia m.in. głębokie oddychanie, rozluźnianie mięśni, ochłodzenie twarzy zimną wodą czy skupienie uwagi na przedmiotach znajdujących się wokół. Czasem kilka minut przerwy wystarczy, żeby nie powiedzieć czegoś, co później będzie kolejnym powodem do żalu.

6. Zadbaj o relacje poza małżeństwem

Trudny związek potrafi bardzo zawęzić życie. Zwłaszcza jeśli coraz mniej spotykamy się z ludźmi, bo nie mamy ochoty opowiadać o tym, co dzieje się w domu. Ekspertka zachęca, żeby mimo wszystko utrzymywać relacje z innymi. Spotkać się z przyjaciółmi, odnowić kontakt z kimś, kogo znamy od lat, zaprosić na kawę nawet dalszą znajomą. Można też dołączyć do grupy sportowej, organizacji społecznej, stowarzyszenia sąsiedzkiego czy grupy wsparcia. Nie trzeba za każdym razem rozmawiać o małżeństwie.

Czasem dobrze jest po prostu wyjść z domu, pośmiać się z kimś, posłuchać, co wydarzyło się u drugiej osoby. Cullen przestrzega jednocześnie przed tym, żeby każda rozmowa ze znajomymi nie zamieniała się w kolejną sesję narzekania na męża. Jeśli sytuacja trwa długo i trudno sobie z nią poradzić, warto również rozważyć terapię. Psychoterapeutka podkreśla, że w przypadku trudnych relacji pomoc specjalisty może być bardzo cenna.

Skąd właściwie bierze się niechęć do męża?

To pytanie może być ważniejsze, niż się wydaje. Niechęć do partnera nie zawsze bierze się z jednego wielkiego wydarzenia. Czasem narasta powoli. Z kolejnych drobnych rozczarowań, poczucia bycia ignorowaną, nieudanych prób nawiązania kontaktu czy słów wypowiedzianych podczas kłótni.

Cullen nazywa to nagromadzonymi krzywdami. Pojedyncze sytuacje mogą wydawać się niewielkie, ale z czasem zaczynają wpływać na to, jak w ogóle postrzegamy partnera. Podobnie działać mogą niewypowiedziane frustracje: brudne skarpetki zostawiane na podłodze, różne godziny snu, nierówny podział obowiązków czy poczucie, że jedna osoba robi dla domu zdecydowanie więcej niż druga. Same w sobie nie muszą być poważnym problemem. Kiedy jednak przez lata nie zostają nazwane, mogą zacząć tworzyć bardzo trwałą niechęć.

Czasem reagujemy na męża przez pryzmat własnych doświadczeń

Cullen zwraca uwagę, że na nasze związki wpływają także doświadczenia z dzieciństwa. Jeśli dorastaliśmy w domu pełnym chaosu, nieprzewidywalności, zaniedbania czy przemocy, możemy w dorosłym życiu nieświadomie wybierać relacje, które wywołują znane nam emocje. Nie dlatego, że ich chcemy, ale dlatego, że są znajome. Możemy więc pomylić napięcie, niepewność czy lęk z „chemią” i silnym przyciąganiem.

Jest jeszcze projekcja. Czasem najbardziej irytują nas u partnera cechy, których sami w sobie nie akceptujemy. Jeśli jako dziecko słyszeliśmy, że jesteśmy zbyt wymagający albo zbyt potrzebujący, możemy później bardzo źle reagować na cudzą potrzebę bliskości. Jeśli złość była w naszym domu czymś zakazanym, możemy być wyjątkowo surowi wobec czyjegoś gniewu. To nie znaczy, że każda niechęć do męża ma swoje źródło w doświadczeniach z dzieciństwa. Warto jednak sprawdzić, czy część reakcji nie ma źródła poza samym małżeństwem.

Zostać czy odejść?

Cullen nie daje prostej odpowiedzi na pytanie, czy w takim związku zostać. Jej zdaniem najpierw warto zastanowić się, skąd bierze się niechęć do partnera, a dopiero później próbować o niej rozmawiać. Pomocna może okazać się terapia par, m.in. w nurcie Gottmana, EFT czy Imago. Jeśli źródłem problemów są doświadczenia z przeszłości, warto również rozważyć terapię skoncentrowaną na traumie. Taka rozmowa nie powinna jednak zamieniać się w kolejny spór o to, kto ma rację. Lepiej wprost powiedzieć, czego nam brakuje, jakie potrzeby pozostają niezaspokojone, co nas zraniło i gdzie widzimy nierównowagę w związku. Jednocześnie ważne jest, by zrobić miejsce także na perspektywę drugiej osoby.

Nie zawsze jednak rozmowa wystarczy. Cullen wyraźnie zaznacza, że jeśli w związku występuje przemoc, poważne uzależnienie lub skrajne problemy z regulacją emocji, priorytetem powinno być bezpieczeństwo. Ekspertka wskazuje również na sytuacje, w których pozostawanie w związku może być szczególnie trudne do utrzymania, m.in. przy fundamentalnie różnych wartościach i celach życiowych albo gdy jedna osoba nie jest gotowa na jakąkolwiek zmianę.

Artykuł opracowany na podstawie: Katherine Cullen, „How to Survive a Marriage You’re Not Happy In”, „'I Don't Like My Partner, Should I Leave?'”, psychologytoday.com [dostęp: 30.09.2026]

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE