Joan Garriga - „Nie należy spać z wrogiem, lepiej spać z przyjacielem”. 5 warunków udanego związku według hiszpańskiego psychoterapeuty
00:00
11:59
W związku aktywujemy schematy emocjonalne i wzorce relacji, które zazębiają się i smarują, tworząc wspólną przestrzeń dobrego samopoczucia, gdy wszystko idzie dobrze. A gdy idzie źle, dzieje się dokładnie odwrotnie: powstaje pole bitwy, pozostawiające po sobie ślady zniszczenia i ból – pisze hiszpański psycholog i psychoterapeuta w nurcie Gestalt Joan Garriga. Jak uwolnić się od szkodliwych ograniczeń?
Fragment książki „Miłość, która wspiera”, Joan Garriga, tłum. Ksenia Zawanowska, Wydawnictwo Bellona. Tytuł, śródtytuły i skróty pochodzą od redakcji.
Smutne jest to, że w związkach jest tyle cierpienia i miłość, którą czuliśmy kiedyś, nie materializuje się, ponieważ próbujemy dostosować się do obcych schematów lub wzorców. Moim zdaniem nie ma idealnych modeli, które powinniśmy naśladować, ale są prawdziwe relacje, a każda para musi znaleźć własny sposób, dostrajając wrażliwość i unikając zdradzania inteligencji swojego serca.
Nie ma z góry ustalonych schematów, ale są pewne warunki, które ułatwiają lub utrudniają relacje w związku. Istnieją kryteria, które pozwalają nam rozpoznać, czy jesteśmy z odpowiednią osobą, czy nie, czy jesteśmy bliżej, czy dalej od osiągnięcia miłości.
Arnaud Desjardins, uczeń hinduskiego mędrca Swamiego Prajnanpada, wyjaśnia w swojej książce „Szczęśliwe życie, szczęśliwa miłość” pięć kryteriów, których nauczył go mistrz, pozwalających rozpoznać głęboką wartość partnera. Kiedy są one spełnione, para żyje w harmonii, a jej relacje są radosne i spokojne.
Pierwszym warunkiem jest to, że relacja powinna być łatwa, płynna, bez nadmiernego wysiłku. Wszystko powinno być wygodne, nie powinniśmy tracić zbyt wiele energii na emocje ani zmagać się z nimi. Kiedy ten warunek jest spełniony, istnieje prawdziwa wspólnota, wygoda, która nie jest rutyną, w której nie ma dramatów ani nieszczęść, tylko dobre samopoczucie. Wszystko dzieje się naturalnie i układa łatwo i płynnie.
Czasami spotykamy osoby, z którymi w niewytłumaczalny sposób nic się nie układa, wszystko jest skomplikowane, a postępy są powolne i wymagają dużego wysiłku. Niekoniecznie są to pary: mogą to być współpracownicy, przyjaciele, sąsiedzi, znajomi; czasami są to osoby, z którymi, nie wiadomo dlaczego i wbrew naszej woli, relacje nie układają się naturalnie. Tymczasem z innymi wszystko jest proste i działa jak należy. Z pewnością pomaga to, że mamy podobne style emocjonalne lub że dobrze do siebie pasujemy.
To prawda, że możemy nieco zmodyfikować wyuczone wzorce afektywne i relacyjne, rozwiązać nierozwiązane kwestie emocjonalne, które ukształtowały nas w dzieciństwie i które są częścią naszej tożsamości, ale nie powinniśmy tego robić radykalnie ani zmieniać ich w całości.
Ponadto musimy pamiętać, że nie zawsze jest to konieczne. Możemy nieco zmienić styl afektywny, ale warto spotykać się z osobami, których styl afektywny dobrze pasuje do naszego. Łatwo rozpoznać, kiedy style afektywne i preferowane wzorce relacji każdej ze stron są kompatybilne: gdy prawie nie ma kłótni, kiedy emocje nie podlegają dużym wahaniom i kiedy relacja jest satysfakcjonująca dla obu stron. Kiedy jeden plus jeden daje znacznie więcej niż dwa, a nie mniej niż dwa. Jeśli związek nie jest satysfakcjonujący, dochodzi do wyczerpania emocjonalnego, a ciało odczuwa napięcie i traci witalność, co jest sygnałem alarmowym lub zapowiedzią choroby.
Zdarza się, że dwoje ludzi żyje razem od 50 lat, traktuje się bardzo źle i nieustannie obraża, a otoczenie zastanawia się: „Jaki to ma sens? Dlaczego nadal są razem?”. Otóż dlatego, że również negatywna wymiana, oparta na dyskomforcie i złym traktowaniu, tworzy bardzo głębokie więzi między ludźmi i chociaż są oni nieszczęśliwi i pragną się rozstać, więź ta jest bardzo silna i, niestety, nie są w stanie stawić czoła strachowi przed samotnością.
Jednak cena jest bardzo wysoka. To oczywiste, że lepsze są takie relacje, w których czujemy się kochani i szczęśliwi, a ponadto jesteśmy zadowoleni i wolni od ogromnych, wyczerpujących namiętności i burzliwych uczuć, które pochłaniają i marnują naszą energię.
Drugi warunek Prajnanpada mówi o tym, że natura czy też osobowości partnerów nie powinny być zbyt niekompatybilne, zbyt różne. Chodzi o to, by zrozumienie drugiej osoby nie wykraczało poza nasze możliwości. Często zakochani z dumą ignorują niezgodność charakterów i wierzą, że kochają się szczerze, ale nie są w stanie naprawdę się zrozumieć. Zgodność mężczyzny i kobiety, lub jakiejkolwiek pary, opiera się na różnicach, ale także na możliwości połączenia, współzależności i współudziału.
Wyjaśnię to na przykładzie: jeśli ona uwielbia wędrować po górach i jeść kanapki, siedząc na skale, a on lubi eleganckie samochody i luksusowe restauracje w mieście, to są to z pewnością różne typy osobowości; lub jeśli ona jest żydówką, a on muzułmaninem lub katolikiem, to mamy do czynienia z naturami nie do pogodzenia, i ta różnica powinna być dostrzeżona, zintegrowana i uwzględniona w związku. Podobnie jeśli on pochodzi z bardzo bogatej rodziny, a ona z bardzo biednej, powstanie różnica w poczuciu godności, szacunku i równości, którą należy uwzględnić.
Zniwelowanie różnic nie zawsze jest możliwe, ale niezbędne jest uświadomienie sobie ich istnienia i zmierzenie się z nimi, aby dobrze nimi zarządzać. Para jest bowiem prawdziwą parą, gdy partnerzy są w stanie zjednoczyć się w jasnym uznaniu tego, co ich dzieli, i pokochać to.
Chociaż należy pamiętać, że żaden związek nie jest idealny, to z pewnością tworzy on pewne przestrzenie życiowe, jednocześnie zamykając inne: być może możemy dzielić nasze upodobania literackie, ale nie mieszczą się w nich nasze upodobania kulinarne; albo możemy doświadczać wielkiej czułości, podczas gdy nie możemy pozwolić sobie na zmysłową swobodę (lub odwrotnie).
Chociaż związek podlega ciągłej metamorfozie, nie wszystko zawsze mieści się w domu partnerów, ale jeśli nadal go wybieramy, to dlatego, że wciąż uważamy, że jest to piękny i bogaty dom. A przede wszystkim dlatego, że potrafimy zrozumieć i szanować świat drugiej osoby tak samo jak swój własny.
Trzeci warunek mówi o tym, że partnerzy powinni być dla siebie prawdziwymi towarzyszami, czuć się nimi, czuć wsparcie, ponieważ partner jest również przyjacielem, a przyjaźń nie słabnie z upływem lat. Aby mogli dzielić się swoimi indywidualnymi cechami, upodobaniami, zainteresowaniami, różnicami, doświadczeniami. Aby mieli kogoś, kogo rozumieją i kto rozumie ich. Podkreśla to fakt, że związek jest również relacją towarzyszenia sobie nawzajem we wspólnej drodze.
Partnerzy towarzyszą sobie w codziennych sprawach i zawirowaniach życia, ponieważ mają wspólne cele, ponieważ mogą razem patrzeć w tę samą stronę, ponieważ wspólnie dostrzegają wszystko, co jest ważne dla niego i dla niej, oraz wszystko, co jest ważne dla nich obojga, w zakamarkach swoich dusz.
Czwartym warunkiem jest wiara i pełne zaufanie do drugiej osoby. To, że nie trzeba się bać, być nieufnym ani chronić samego siebie, aby odnaleźć niewinne serce. To, że drugi człowiek budzi w nas całkowite zaufanie, na którym można zbudować trwałą miłość, podatną na rozwój. To, że mamy przekonanie, że druga osoba nie wyrządzi nam krzywdy. Czym jednak jest zaufanie? Kiedy mówimy o pełnym zaufaniu, nie chodzi o infantylną kontrolę nad partnerem, od którego wymagamy szczerości i absolutnej nieomylności.
Chodzi raczej o coś w rodzaju niewinnego zaufania, jakim małe dziecko darzy swoją matkę, ale w sercu i ciele dorosłego człowieka.
Zaufanie to zatem pewność, że drugi człowiek chce dla nas jak najlepiej i nie wyrządzi nam krzywdy. Jest to ważne, ponieważ jeśli mieszkamy z kimś i nie jesteśmy pewni, czy on chce dla nas jak najlepiej, to zaczniemy się bać i denerwować, a strach jest największym wrogiem miłości i otwartości serca. Dlatego ważne jest, aby czuć, że druga osoba jest dobra, chce dla nas tego, co najlepsze, i że możemy jej zaufać.
Musimy jednak również wiedzieć, że każda ważna więź intymna niesie ze sobą ból i przypomina dawne zdrady lub bezbronność, tak więc również nasz partner może w pewnym momencie nas skrzywdzić albo my jego.
Zaufanie oznacza oczekiwanie, że druga osoba dotrzyma zobowiązań i będzie dbać o nasze dobro, ale musimy być też świadomi, że w pewnym momencie może tego nie zrobić, i zaakceptować to, mając pewność, że będziemy w stanie to przetrwać i przezwyciężyć.
Zaufanie z definicji nie wymaga gwarancji. W niektórych relacjach zaufanie zanika i pojawia się jego przeciwieństwo: strach. Z mojego doświadczenia wynika, że gdy strach utrwalił się w związku przez długi czas, nie ma już odwrotu, a jedynym sposobem na przezwyciężenie wrogości jest zazwyczaj rozstanie. Nie należy spać z wrogiem, ponieważ strach i agresja wzajemnie się napędzają. Lepiej spać z przyjacielem, ponieważ zaufanie i uśmiechy również się wzajemnie napędzają. Dzięki zaufaniu odczuwamy spokój, współpracujemy, a życie toczy się bardziej harmonijnie.
Piąty i ostatni warunek jest najtrudniejszy, o ile w ogóle możliwy do spełnienia: to spontaniczne pragnienie, aby partner dobrze się czuł, co oznacza pragnienie, aby czuł się dobrze pomimo naszych lęków lub niedoskonałości. Mówię, że jest to trudne do spełnienia, ponieważ w dzisiejszych czasach, kiedy partnerzy raczej służą sobie samym niż sobie nawzajem, częściej odczuwamy spontaniczną potrzebę, aby druga osoba sprawiała nam radość, a nie abyśmy to my sprawiali radość drugiej osobie. Słowo „spontaniczny” jest sednem tej kwestii i odnosi się do uczucia, którego nie da się sztucznie wywołać. Albo się je ma, albo nie. Albo je odczuwamy, albo nie.
Polega ono na postrzeganiu drugiej osoby sercem, a nie tylko przez pryzmat naszych wyobrażeń i pragnień, dzięki czemu kochamy ją taką, jaka jest, i dajemy jej to, czego potrzebuje i czego oczekuje. Chodzi o odnalezienie własnego szczęścia w pełni drugiej osoby.
Bardzo często rodzice odczuwają spontaniczną chęć, aby ich dzieci były szczęśliwe, i dla ich dobra są gotowi dać i zrobić bardzo wiele. Jednakże w przypadku par nie jest to tak powszechne. Wielu z nas, jako samolubne dzieci, czasami przedkłada swoje dobro nad pragnienie dobra drugiej osoby. Dlatego partnerstwo jednoznacznie zachęca nas do rozwijania hojności i prawdziwej troski o drugą osobę. Kiedy nam się to udaje, kiedy spontanicznie cieszymy się z dobrego samopoczucia partnera i robimy wszystko, co w naszej mocy, aby je zapewnić, odczuwamy podwójną radość.
(Fot. materiały prasowe)