fbpx

Rola wspomnień – dlaczego patrzymy w przeszłość?

Rola wspomnień - czym dla człowieka są wspomnienia?
Zawsze kiedy dzieje się coś, co jest niezwykłe, przełomowe i bogate w emocje – warto powiedzieć sobie w myślach: „Zapamiętaj to!” (Ilustracja Marianna Sztyma)

W jedne wspomnienia zanurzamy się z przyjemnością jak w ciepłą kąpiel. Inne wyrywamy z korzeniami niczym uporczywe chwasty, choć czasem i tak odrastają. Czym dla człowieka są wspomnienia? Potrafią nas ściągać w dół, kiedy wracają w postaci traumy, żalu czy wyrzutu. Ale też wzmacniać – jeśli przybierają postać pogodnej nostalgii. Wszystko zależy od tego, z jakim nastawieniem spoglądamy w przeszłość. I po co…

Pamiętam każdy z moich pierwszych pocałunków – za to nie umiem odtworzyć żadnego wydarzenie z marca 2007 roku. Pamiętam, jak pierwszy raz spróbowałem mango – ale nie przypominam sobie żadnego posiłku z czasu, gdy miałem dziesięć lat. Pamiętam zapach trawy na boisku, na którym w dzieciństwie grałem w piłkę – ale nie jestem w stanie wymienić imion kolegów z drużyny – pisze Meik Wiking, Duńczyk znany jako „najszczęśliwszy człowiek świata”, w książce „Sztuka tworzenia wspomnień”.
Ma rację, nasza pamięć jest kapryśna i lubi płatać figle: czasem nie potrafimy wydobyć z niej PIN-u naszej karty płatniczej, choć wstukujemy go na terminalu kilka razy dziennie, za to ni stąd, ni zowąd przywołuje fragment wiersza ze szkolnego apelu. A może dzieje się tak, bo pewne rzeczy zwyczajnie chcemy zapamiętać? Inne są nieistotne, niepotrzebne, po prostu nie „nasze”. Badania, ale i własne doświadczenia mówią jedno: w naszej pamięci zostaje to, co uczyniło nas tym, kim dziś jesteśmy.

Wspomnienia z dawnych lat

Jeśli zapytasz starszą osobę o jej najbardziej żywe wspomnienia, prawdopodobnie wcale nie opowie ci o minionym tygodniu, tylko o okresie między 15. a 30. rokiem życia (to zjawisko nosi nazwę efektu reminiscencji). Dorastanie i wczesna młodość to przełomowy czas w naszym życiu, bo właśnie wtedy kształtuje się nasza osobowość i tożsamość. Wtedy też wiele rzeczy robimy po raz pierwszy, a niezwykłe doświadczenia poddawane są głębszemu procesowi kodowania. Zapamiętujemy więc dokładniej te wydarzenia, które były kolejnymi szczeblami w naszym rozwoju, ale też które wypełniły nas zachwytem i radością (byśmy chcieli je potem powtarzać) czy strachem lub obrzydzeniem (byśmy chcieli ich unikać). Momenty triumfu, ale i porażek; chwile, w których spełniały się nasze marzenia, ale i w których traciliśmy coś na zawsze.
Drugim ważnym przedziałem czasowym jest wczesne dzieciństwo. Choć nasza świadomość nie była wówczas w pełni ukształtowana i być może nie umiemy nazwać wszystkiego, co wywarło na nas wtedy niezapomniany wpływ, to zapisują się w nas wrażenia, odczucia i klimat emocjonalny. Ale też dźwięki, zapachy, kolory, faktury. Dlatego potem lubimy określoną muzykę, na wakacje ciągnie nas w tym samym kierunku i nic nas tak nie uspokaja jak, dajmy na to, zapach świeżego prania.
Co więcej, pewnie każdy z nas świetnie pamięta, gdzie był w chwili, gdy dowiedział się o zamachach z 11 września, albo gdzie usłyszał o śmierci księżnej Diany czy katastrofie smoleńskiej. Harwardzcy psychologowie Roger Brown i James Kulik nazwali takie wspomnienia błyskowymi. Bo przypominają zatrzymany kadr z chwili, gdy stało się coś naprawdę istotnego, swoistą emocjonalną fotografię. Ich zdaniem zachowujemy w pamięci zapis ważnych momentów, by móc je potem przeanalizować, a w przyszłości ich unikać, jeśli wiązały się z niebezpieczeństwem. Oczywiście nie dotyczy to tylko wydarzeń o randze światowej i wyłącznie tych negatywnych. Z pewnością jednak im silniejsza jest nasza więź z danym wydarzeniem, tym mocniej odciśnie się ono w naszej pamięci.

Co tworzy dobre wspomnienia?

Meik Wiking zawodowo zajmuje się podnoszeniem jakości życia ludzi na całym świecie. W 2013 roku założył w Kopenhadze Instytut Badań nad Szczęściem i to między innymi on przyczynił się do spopularyzowania duńskiego słowa „hygge” jako określenia na przytulność. Niedawno poprosił respondentów z 75 krajów o to, by opisali jakieś szczęśliwe wspomnienie. Odzew, jak twierdzi, był ogromny. Dostał bardzo szczegółowe opowieści o ślubach i narodzinach dzieci, ważnym przemówieniu, zdanym egzaminie czy zwycięstwie swojej drużyny. Ale też o smaku kanapek z serem i korniszonem jedzonych z tatą podczas oglądania meczu czy samotnym podziwianiu zachodu słońca nad oceanem. Ludzie wysyłali mu relacje z przeprowadzki do Amsterdamu, jazdy psim zaprzęgiem czy prób otworzenia wina bez korkociągu na środku zamarzniętego jeziora. Na podstawie ponad tysiąca odpowiedzi badacze z jego Instytutu wyodrębnili pewien wzór. Otóż najszczęśliwsze wspomnienia dotyczyły zwykle doświadczeń, które były dla respondentów nowe, istotne i emocjonujące, a przy tym angażowały ich zmysły – przy czym im więcej zmysłów, tym lepiej. Wiele z nich stało się rodzinnymi anegdotami, część uwieczniono na fotografii, w pamiętniku czy nawet książce – były więc pielęgnowane z troską i uwagą. I najważniejsze – wszystkie przekładały się bezpośrednio na większe zadowolenie respondentów z obecnej chwili. Z prac Instytutu Badań nad Szczęściem wynika bowiem, że nasz poziom szczęścia tu i teraz zależy po części także od tego, jaką mamy narrację o przeszłości. Co widzimy, patrząc wstecz: porażki i niedociągnięcia czy momenty radości i szczęścia? Ale też czy nawet trudne i przykre doświadczenia jesteśmy w stanie zinterpretować jako te, które doprowadziły do ważnych wniosków na przyszłość i pozwalały się doskonalić.

Zapach przynosi nostalgię

Kiedy mówimy o pamięci, dobrze jest odróżnić jej dwa rodzaje: pamięć autobiograficzną, czyli epizodyczną, od pamięci semantycznej. Jako pierwszy zwrócił na to uwagę w 1972 roku Endel Tulving, psycholog i neurobiolog kognitywny. Zauważył, że do innego zbioru sięgamy, kiedy chcemy przypomnieć sobie, jakie miasto jest stolicą Peru, a do zupełnie innego – gdy ktoś nas pyta, co jedliśmy podczas kolacji na przyjęciu czy gdzie mieszkaliśmy w 1995 roku. Informacja o stolicy Peru to po prostu coś, co wiemy – nie pamiętamy nawet, kiedy do nas dotarła, nie towarzyszy jej żadne wrażenie smakowe, węchowe czy dźwiękowe. Po prostu nie ma dla nas znaczenia osobistego. Pamięć semantyczną dzielimy więc ze światem. Pamięć epizodyczna jest niepowtarzalna dla każdej jednostki i jak zauważa Meik Wiking, można ją uznać za nasz szósty zmysł – zmysł przeszłości, dzięki któremu jesteśmy w stanie w sekundę przenieść się w minione lata. Co więcej, mamy wrażenie, jakbyśmy przeżywali daną rzecz na nowo, bywa, że czasem nawet czujemy w ustach smak urodzinowej pieczeni czy zapach perfum naszej cioci.
A skoro już jesteśmy przy zapachu… Andy Warhol uważał, że nic nie jest w stanie przywołać konkretnych wydarzeń z przeszłości tak skutecznie jak nasz węch. Uwielbiał perfumy, często je zmieniał, żeby zachować wspomnienia, jakie kojarzyły mu się z każdym z zapachów. Został pochowany z flakonem perfum Beautiful firmy Estée Lauder – widocznie przywoływały wyjątkowo miłe lub ważne zdarzenie z jego życia. Niektórzy badacze podzielają jego zdanie, jeśli chodzi o wagę zapachów w naszym życiu – zmysłem węchu zawiaduje bowiem układ limbiczny, który jest odpowidzialny także za pamięć i emocje. Może dlatego to właśnie jesienią ogarnia nas największa nostalgia. Nic nie jest bowiem tak dobrym nośnikiem zapachów jak jesienne powietrze. Nostalgia nie musi nas jednak wprawiać w przygnębiający nastrój. Coraz więcej badań, między innymi tych przeprowadzanych przez Instytut Badań nad Szczęściem, dowodzi, że tęsknota za przeszłością podnosi nasze poczucie własnej wartości, sprawia, że czujemy się kochani, ale też osłabia poczucie osamotnienia. Pogodna nostalgia to stan, w którym niczego nie żałujemy, bo wiemy, że wszystko było po coś; gdy doceniamy to, co już dostaliśmy (nawet jeśli było tego niewiele), i jesteśmy wdzięczni za miejsce, do którego dotarliśmy.
Jak podkreśla Meik Wiking, poziom naszego szczęścia zależy nie tylko od tego, co pamiętamy i co decydujemy się przechować w naszej pamięci, ale też od tego, co umiemy zapomnieć. Przeszłość jest jak odcisk, jaki zostawiamy na życiu, w zbyt dużych dawkach działa jednak paraliżująco. „Pamięć pozwala nam cofać się w czasie, wybiegać myślą w przyszłość i wpływać na swoje obecne samopoczucie. Dzięki niej czujemy łączność z osobą, którą byliśmy na różnych etapach życia, i nawiązujemy relacje z innymi ludźmi” – pisze w „Sztuce tworzenia wspomnień”. „Ale wspomnienia bywają też ciężarem, który nas przytłacza”.

Mamy obowiązek pamiętać

„Kilka dni temu odszedł mój ojciec, więc wspomnienia z nim związane wypełniają całą moją głowę, całą pamięć. Osaczają mnie, atakują w momencie, w którym chciałabym zapomnieć” – przyznaje Monika Sznajderman, antropolożka, wydawczyni, pisarka, autorka wielokrotnie nagradzanej historii jej polsko-żydowskiej rodziny „Fałszerze pieprzu”. Ale ona pamiętać chce. Ojciec pisarki, ocalały z Holokaustu, był milczącym bohaterem jej książki, milczącym także na temat przeszłości swojej rodziny. „Dlatego zaczęłam pamiętać. Przeciw temu milczeniu, przeciw zapomnieniu, przeciw nicości, która chciałaby to wszystko pochłonąć” – pisała w jednym z rozdziałów. Jej zdaniem składamy się nie tylko ze wspomnień własnych, lecz także ze wspomnień naszych przodków. „Nasiąkamy nimi mimochodem, żyjąc obok rodziców, dziadków albo – jeśli je spisali – czytając je i wyobrażając sobie tamto życie, tamte historie. Ale wtedy nie są one już tylko wspomnieniami dziadków lub rodziców – stają się naszą własną opowieścią, którą przekazujemy dalej, przefiltrowaną przez naszą własną wrażliwość, wyobraźnię, wiedzę” – mówi. „Wydaje mi się, że nie ma wspomnień czystych, wyabstrahowanych z tego, kto ich doświadcza, wszystkie są też przefiltrowane przez upływ czasu, który na rozmaite sposoby je zagina i formuje. Tym bardziej dotyczy to postpamięci, pamięci zapośredniczonej, wysłuchanej, przekazanej, udostępnionej”.
Postpamięć – termin ukuty przez Marianne Hirsch – odnosi się przede wszystkim do tak zwanego drugiego pokolenia, czyli dzieci ocalałych, które nie doświadczyły rzeczy będących udziałem ich rodziców, lecz mimo to często pamiętają je z taką intensywnością, jakby to one same je przeżyły. W książce Monika Sznajderman pisze o rabinicznym nakazie „Zachor!”, czyli właśnie: „Pamiętaj!”. Według niego mamy obowiązek pamiętania o przeszłości, nawet jeśli to nie jest łatwa pamięć. „Jeśli ktoś obok powierza nam swoje wspomnienia, dzieli się nimi z nami, prosi nas, byśmy spróbowali wyobrazić sobie, co przeżył – nawet jeśli to nie są słowa i obrazy, lecz milczenie – to powinniśmy przekazać to świadectwo dalej” – potwierdza pisarka. „Jeśli ktoś ustanowi nas świadkiem swojej historii – mamy obowiązek tym świadkiem być, choćby było to świadectwo najgłębszej traumy, mamy obowiązek nieść to brzemię razem z nim i potem jeszcze dalej. Tak, mamy obowiązek pamiętać o przeszłości i współnieść brzemię traumy – czym bowiem bylibyśmy bez tego? Przybyszami z kosmosu zasiedlającymi nową ziemię?”.

Rola wspomnień - czym dla człowieka są wspomnienia?
Pogodna nostalgia to stan, w którym niczego nie żałujemy, bo wiemy, że wszystko było po coś. (Ilustracja Marianna Sztyma)

Być dobrym ogrodnikiem

Często porównuje się pamięć do ogrodu. Wspomnienia sieją się w nim, gdzie chcą, ale bywa też, że dziczeją lub usychają. Monika Sznajderman przyznaje, że w jej ogródku rosną one dziko, plenią się, zarastają. „Nie mam nad nimi żadnej kontroli – razem te miłe i te niemiłe, te budzące wzruszenie, ale i te niechciane, trochę wyparte, wywołujące poczucie winy, wyrzut sumienia”. Ale w byciu dobrym ogrodnikiem nie chodzi przecież o tępienie tego, co nam się w przeszłości nie podoba, i podlewanie tego, co cieszy, ale po prostu o niepozwalanie na to, by jedne rośliny odbierały przestrzeń innym. Chodzi o to, by zgodnie ją dzieliły i by znalazło się miejsce na kolejne.
Bo równie ważne jak patrzenie z pogodną nostalgią w przeszłość jest takie życie, które powoduje, że doceniamy dobre rzeczy, zapamiętujemy je i dzielimy się nimi, a te przykre i trudne – opakowujemy w ładne pudełko i… też zachowujemy na pamiątkę. Pierwsze ogrzeją nas w zimne dni, drugie – może dodadzą siły, gdy będzie nam ciężko. Dlatego zawsze kiedy dzieje się coś, co jest niezwykłe, przełomowe i bogate w emocje – warto powiedzieć sobie w myślach: „Zapamiętaj to!”.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze