fbpx

Kobieta jest boginią (cz.1)

kobieta jest boginią
123rf

Coraz częściej, śladem naszych przodkiń, zasiadamy wspólnie z innymi kobietami, by wzajemnie się wspierać, dzielić mądrością, modlić i śpiewać. O kręgach kobiet opowiada Maria Ela Lewańska.
Prowadzisz od kilku lat kręgi kobiece pod nazwą „Siostrzeństwo” – jak trafiła do ciebie ta idea i czym właściwie siostrzeństwo jest?

Na cykl, który prowadzę, składa się 13 spotkań w roku. Przygotowuję je w oparciu o książkę Jamie Sams „13 pierwotnych Matek Klanowych”. Publikacja ta trafiła do mnie 10 lat temu i wtedy po raz pierwszy spotkałam się z terminem „sisterhood” – siostrzeństwo. Trudno mi było wówczas nawet wymówić to słowo, bo mimo że – co sprawdziłam – było w słowniku, to w kulturze, w języku nie istniało. Dziwnie brzmiało…

Mówi się niekiedy o solidarności kobiet, a nawet „solidarności jajników” – ale z drugiej strony kobiety przecież rywalizują ze sobą równie mocno jak mężczyźni.

A czasami nawet mocniej.

Więc o jakim siostrzeństwe mówimy, skoro przyjaciółka przyjaciółce „zabiera” np. męża albo pracę?

Głęboko w nas, zapisana w naszych komórkach, tkwi pamięć o szczególnej więzi z innymi kobietami. Naszym zadaniem jest sobie ją przypomnieć, odbudować. Po raz pierwszy brałam udział w kobiecym kręgu w 1998 roku. Prowadziła go Mattie Davis-Wolfe, nauczycielka z USA, która sama pobierała od lat nauki u starszyzny rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej oraz innych części świata. Moją następną nauczycielką w kobiecych kręgach była Danuta Ogaoeno, która przekazywała nam wielopokoleniową mądrość rdzennych ludów zamieszkujących amerykański kontynent. Potem przez kilka lat uczestniczyłam w kobiecych kręgach prowadzonych przez Tannę Jakubowicz-Mount oraz Joannę Eichelberger. Bardzo dużo o kobiecej bliskości, otwartości, zaufaniu, współpracy i przyjaźni nauczyłam się dzięki kobietom bliskim mojemu sercu, wielu kochanym siostrom…

Jak możemy przypomnieć sobie o siostrzanej więzi?

Choćby sięgając po opowieści 13 pierwotnych Matek Klanowych, które w sposób nieprzerwany snują je od pokoleń, zostawiają w przekazach. W czasach wielkich przemian, kiedy odchodzi Era Ryb, a zaczyna się Era Wodnika, co rdzenne przekazy nazywają przejściem z Czwartego Świata Podzielenia do Piątego Świata Oświecenia i Pokoju, sprawą najwyższej wagi jest uzdrowienie pierwiastka kobiecego na Ziemi. Po tysiącleciach panowania patriarchatu, a przedtem matriarchatu, zarówno świat, jak i my wszystkie potrzebujemy powrotu do równowagi. Aby to było możliwe, najpierw musimy przywrócić swoją wewnętrzną równowagę, uzdrowić ośmieszaną, zawstydzaną, zranioną i wypartą kobiecą stronę swojej natury – swoją wewnętrzną kobietę (anima), która potrafi kierować się intuicją i przeczuciami, jest delikatna, wrażliwa i współczująca, wie, jak troszczyć się i opiekować, odżywiać, wspierać i uzdrawiać. Powinnyśmy uszanować to, że taka jest, dać jej godne miejsce w sobie. Dopiero kiedy zaakceptujemy i pokochamy wrażliwą część siebie, będziemy mogły z otwartym sercem i używając męskiej strony swojej natury (animus), działać, tworząc świat pełen miłości i piękna, pokoju i harmonijnych związków.

W kulturze rdzennych mieszkańców Ameryki kobiety nie rywalizują ze sobą?

Myślę, że to jest ideał. Trudny do osiągnięcia, w życiu pewnie bywa różnie. Ale jest matryca, jest wzorzec, do którego można dążyć. I który częściowo jest żywy. Gdy Keya Wright z plemienia Czirokezów, znany także jako Dziadek Keya, przyjeżdżał do Polski, to mówił, że w jego domu to było normalne, że matka była boginią. A jak się ożenił, to jego żona stała się dla niego boginią. Tam każda kobieta jest boginią i to na co dzień jest jej okazywane. Najwyższą władzę sprawuje u nich Babcia. W tej społeczności starsza kobieta ma głos decydujący. Wszyscy ją szanują, ale też ona szanuje siebie i wszystkich.

Czego możemy, my kobiety, nauczyć się od Matek Klanowych?

Szacunku do samych siebie. Jestem kobietą i jeśli nie mam szacunku do siebie, to nie mam szacunku do innych kobiet. Więc jak mam odczuwać siostrzeństwo z inną kobietą, skoro nie mam dobrego kontaktu ze sobą? Klanowe Matki mówią o dobrym traktowaniu siebie, o miłości i łagodności w stosunku do siebie. Po kilku latach głębokiego obcowania z książką „13 pierwotnych Matek Klanowych” w swoim zaciszu domowym w trakcie jej tłumaczenia i po kilku latach dzielenia się jej mądrością z kobietami w kręgach z radością przekazałam ją w ręce wydawczyni, by mogła trafić do wielu kobiet i mężczyzn w Polsce, do ich serc i umysłów. Jeśli mamy kontakt z własnymi uczuciami, jesteśmy świadome swoich mocnych stron, ale i ograniczeń, to nikogo nie skrzywdzimy świadomie. A gdy nie mamy tej świadomości… to zabieramy przyjaciółce albo innej kobiecie pracę, wchodzimy w relację z mężczyzną, który jest już w związku z kimś innym, psujemy innym kobietom dobrą opinię, umniejszamy ich osiągnięcia, rywalizujemy… Ale jak wypracować w sobie ten szacunek do siebie? To chyba zadanie na lata… Jamie Sams w swojej książce podaje sposób, który w naszej kulturze nazywa się medytacją. To wchodzenie do Ciszy. W tej przestrzeni, między wdechem a wydechem, mogę usłyszeć głos swojego serca, swojej duszy. To jest bardzo ważne, coraz ważniejsze w naszych trudnych czasach. Żeby „wchodzić do siebie”, żeby nie tkwić w zamęcie. W oku cyklonu jest zawsze cisza i spokój, chaos jest na zewnątrz. A oko cyklonu jest w naszym wnętrzu. Więc gdy czujesz zamęt wokół, zaglądaj jak najczęściej do siebie.

Jutro druga część wywiadu między innymi o tym, jak praktykować bycie ze sobą i innymi kobietami na co dzień.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze