fbpx

Moc kobiet

Moc kobiet
Wszystkie rodzimy się z wewnętrznym przewodnictwem, które przejawia się właśnie w postaci pragnień – miłości, siły, spełnienia, wolności, przyjemności. (Ilustracja: Luka Rayski)

Silne kobiety mówią, że poczuły się mocne, gdy odkryły, że są czymś o wiele więcej niż ich intelekt czy funkcje, które pełnią. Ta większa siła zna pragnienia naszych serc i zna odpowiedzi.

Mam prawo do życia pełnego zdrowia, mocy i miłości. Która z nas może tak powiedzieć? A od tego się zaczyna – uczy nas doktor Christiane Northrup w kultowej dla kobiet książce o sile kobiecości „Ciało kobiety, mądrość kobiety”.

Zaczynamy od wizji, od pragnienia w sercu. Kobiece mentorki przypominają, że wszystkie rodzimy się z wewnętrznym przewodnictwem, które przejawia się właśnie w postaci pragnień – miłości, siły, spełnienia, wolności, przyjemności. Że możemy ufać temu, co daje nam trwałą przyjemność. Pragnienia serca to przepełniająca nas uzdrawiająca siła życiowa. „To dzięki niej warto żyć. Doszłam do wniosku, że kobiece pragnienia są najpotężniejszą siłą czynienia dobra na tej planecie” – pisze doktor Northrup. „To zachodnie kobiety zbawią ten świat” – mawia Dalajlama.

Zaprośmy więc przyszłość, by towarzyszyła nam w podróży odkrywania, wzmacniania i wyrażania kobiecej mocy. Gdybyśmy były prawdziwie silne, radosne i zdrowe, to jak wyglądałoby nasze życie? Jak wyglądałby świat?

To nie jest łatwa droga. Jednak szeroka i mocno oświetlona, ponieważ wiele z nas już ją przeszło. Możemy sięgać po wsparcie i przewodnictwo; poszukać miejsc, gdzie opowiadamy nasze historie, uzdrawiamy rany, rozwijamy kreatywność, świętujemy i celebrujemy kobiecość. Konieczne jest zatrzymanie się, poświęcenie sobie uwagi, której tak bardzo potrzebujemy.

– Musimy zająć się przeszłością, nie ma na to rady – mówi Beata Knyszyńska, 34-latka, psychoterapeutka. – Przestańmy mówić, że „w końcu nie było tak źle”. Naprawdę było źle. Przeżyłyśmy wiele traumatycznych zdarzeń. Ja straciłam tatę, gdy miałam cztery lata, mama popadła w depresję, babcia ciężko zachorowała…

Gdy teraz jako dorosłe kobiety świadomie wracamy do zdarzeń przeszłości, aby zrozumieć, w jaki sposób nas one ukształtowały, gdy tulimy dziewczynki, którymi byłyśmy, następuje uzdrawiający proces uwolnienia. Potrzebujemy czasu i przestrzeni, aby uznać straty, których dotąd nie opłakałyśmy. Przeszłość umiera, a my uczymy się akceptować śmierć.

– Już wiem, że wszystko przemija… – mówi Beata. – Dotknęłam śmierci i to paradoksalnie dało mi siłę.

Iza Małecka, 46-letnia lekarka, w procesie dochodzenia do pełni kobiecej mocy i zdrowia pytała siebie, jakie uczucia pojawiają się, gdy myśli o swoich piersiach, menstruacji, o porodach, o waginie, o menopauzie. Odkrywanie tych uczuć było początkiem uzdrawiania wstydu i niechęci do siebie.

– Nauczyłam się rozmawiać z ciałem, słuchać go, czule dotykać, nie forsować, nie wywierać presji – mówi Iza. – Gdy zachorowałam na nowotwór piersi, odkryłam – jak wiele kobiet z tą chorobą – że to przede wszystkim siebie mam karmić. Że ważna jest równowaga.

– Pragnę służyć innym, jednak pragnę także honorować swoje najgłębsze potrzeby. Uczono mnie czegoś innego – poświęcania siebie i swoich potrzeb, byle tylko innym było ze mną dobrze. Poczułam mnóstwo złości na siebie i na innych za to, że nadużywałam siebie. Świadomie zdecydowałam się uwolnić osobę, do której czułam najwięcej złości, niechęci i żalu. Ale – co najważniejsze – zrozumiałam, że jestem zła zawsze wtedy, gdy nie zaspokajam własnych potrzeb. Teraz, gdy tylko czuję złość, od razu pytam siebie najtroskliwiej, jak potrafię: „O co chodzi? Czego potrzebujesz, moja kochana?”.

Iza nauczyła się odpoczywać, dbać o siebie, nie odkładać przyjemności na potem. Czuć się dobrze ze sobą już teraz, bez względu na to, co akurat się dzieje i ile pracy jest do wykonania.

Zostałyśmy nauczone mnóstwa fatalnych przekonań na temat kobiecości, choćby takich jak: „Nigdy nie będziesz wystarczająco dobra”, „Cierpienie jest przeznaczeniem kobiety”. Utykamy w roli ofiary „z całą jej tęsknotą, uciskiem i problemami zdrowotnymi” – jak pisze doktor Northrup. Zbyt często wierzymy, że musimy pozostać małe, aby inni mogli nas kochać lub czuć się przy nas bezpiecznie. To piekło. Czas odrzucić te szkodliwe przekonania, przestarzałe sposoby istnienia i destrukcyjne relacje. Czas na miłość i akceptację cennej istoty, którą jesteśmy, ze wszystkimi niedoskonałościami i wadami. Życie pełne mocy i pasji będzie nas wspierać, gdy tylko je wybierzemy. Będziemy odkrywać, że jest fascynującym wzrostem, zmianą, ruchem, tworzeniem każdego dnia.

Silne kobiety mówią, że źródłem ich mocy jest wewnętrzne przewodnictwo. Poczuły się mocne, gdy odkryły, że są czymś o wiele więcej niż ich intelekt czy funkcje, które pełnią.

– Ta większa siła we mnie zna pragnienia mojego serca i zna odpowiedzi – mówią Beata i Iza.

Otwierając się na wewnętrzne przewodnictwo, przełamujemy lęk i rodzimy nową siebie. Stajemy się tak wspaniałe, jak naprawdę jesteśmy. Zakochujemy się w sobie po uszy.

Przyjaciółka opowiadała mi niedawno taką rozmowę ze swoim mężem. On (lekko podejrzliwe): „Ostatnio jesteś jakaś inna? Masz kogoś, zakochałaś się?”. Ona (z uśmiechem): „Tak, w sobie”. On (lekko ironicznie): „To wcześniej nie byłaś zakochana?”. Ona (śmiejąc się): „Tak, ale teraz z wzajemnością!”.

Odpręż się w wewnętrznej ciszy

Przebywaj w przestrzeni, w której nic nie musisz. Odpręż się i trwaj w tej świadomości. Wiedzę można odnaleźć w książkach, ale dopiero dzięki wewnętrznej ciszy docieramy do prawdziwej mądrości. Kiedy kierujemy uwagę na swoje wnętrze, pozwalamy, aby ujawniła się nasza moc, niezwykła mądrość, którą nosimy w głębi istoty, oraz świadomość, jak wyjątkowe dary mamy do ofiarowania światu. Istnieje tylko miłość i lęk. To jedynie z tymi energiami mamy do czynienia. Gdy żyjemy w lęku, nasze energie ulegają skurczeniu. Miłość natomiast jest wolnością – Sai Maa – z książki „Starszyzna kobiet radzi światu”.

Budząc serce

W świecie, który znajduje się na skraju destrukcji, kobiety muszą obudzić tę potężną moc, która w nich drzemie, aby ponownie sprowadzić pokój i równowagę. Kiedy zarówno kobiety, jak i mężczyźni uruchomią tę transformującą żeńską siłę bezwarunkowej miłości, którą noszą w sobie, nastąpi niezwykłe uzdrowienie i głęboka przemiana – Rita Pitka Blumenstein – z książki „Starszyzna kobiet radzi światu”.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze