fbpx

Kalarippajattu – sztuka mocy

Santosh Pangode / Walka na szable i tarcze w indyjskim kalari

Gdy ktoś dowiaduje się o istnieniu indyjskiej sztuki walki – kalarippajattu, najczęściej reaguje wielkim zdziwieniem. Indie to przecież joga, medytacja, taniec, a zatem głębia, spokój, piękno, harmonia… To prawda, okazuje się jednak, że te wartości z powodzeniem mogą towarzyszyć innym, bardziej dynamicznym zmaganiom z ciałem i duchem. Kiedy obserwuje się adepta kalarippajattu, jego ruchy przypominają taniec, a wiele pozycji i zasad blisko związanych jest z jogą.

Kalarippajattu pochodzi z południowoindyjskiego stanu Kerala i często uważane jest za najstarszą sztukę walki na świecie – źródła historyczne poświadczają jej istnienie od co najmniej XII wieku. Nazwa oznacza szkołę – miejsce (kalari) do treningu lub walki (payattu).

Założycielami i prowadzącymi jedną z niewielu w Polsce szkół kalarippajattu jest małżeństwo polsko-indyjskie: Justyna Rodzińska-Nair i Sankar Lal Sivasankaran Nair. Justyna od 2004 związana jest z Instytutem Grotowskiego, gdzie trafiła jako uczestniczka warsztatów teatralnych indyjskiej grupy teatralnej Milon Mela. Jednym z elementów warsztatu (m. in. oprócz tańców ćhau i gotipua) były właśnie sesje stylu południowego kalarippajattu.

Synergia ciała, ducha i umysłu

Zajęcia rozpoczynają się i kończą tradycyjnym pozdrowieniem, poprzez które okazuje się szacunek przestrzeni, w której się ćwiczy, mistrzowi oraz jego przodkom-nauczycielom, a także kolegom uczestniczącym w treningu. Od tego momentu uczeń powinien skoncentrować się wyłącznie na praktyce, pozostawiając sprawy życia codziennego na zewnątrz sali. Wszyscy uczniowie ćwiczą razem: seniorzy z juniorami, początkujący z zaawansowanymi. Tempo wykonywania ćwiczeń jest indywidualne i każdy dostosowuje je do własnych możliwości.

Powszechnie rozróżnia się trzy style kalarippajattu: północny (wadakkan), południowy (tekkan) i środkowy, choć zdarzają się także różnice między szkołami w obrębie jednego stylu. W każdym stylu, bogata w rytuały praktyka, obejmuje naukę sekwencji ruchowych i chwytów obezwładniających przeciwnika, walkę wręcz oraz trening z użyciem broni drewnianej i metalowej (różne rodzaje kijów, noże, szable, włócznie), a także ćwiczenia siłowe, rozciągające i oddechowe. Style różnią się między sobą przede wszystkim układami sekwencji ruchowych i walk z bronią, a także niektórymi ćwiczeniami.

ZAMÓW

E-WYDANIE

Zdaniem inicjatorki i propagatorki kalarippajattu w Polsce, Justyny Rodzińskiej-Nair, wybór danego rodzaju aktywności fizycznej powininen być przede wszystkim zgodny z temperamentem ćwiczącego. Wówczas dopiero praktyka może być szczera, autentyczna, zaangażowana i efektywna pod wieloma względami.

Dla Natalii, jednej z uczestniczek warsztatów, kalarippajattu to najlepsza forma ruchu – nie tylko jako sportu, lecz – w ogóle – jako kontaktu z własnym ciałem. – To poznawanie jego ograniczeń i rozwijanie sprawności fizycznej, siły, koncentracji, wyobraźni. – mówi – Wcześniej ćwiczyłam jogę, ale dynamika kalarippajattu zdecydowanie najbardziej mi odpowiada. To też nauka systematyczności i wytrwałości. A poza tym sprawia mi naprawdę dużą radość.

Kasia skusiła się na kalarippajattu, bo poszukiwała czegoś bardziej dynamicznego od jogi, ale też z większą głębią niż np. zajęcia fitnessowe, czegoś co nie jest tylko ćwiczeniem ciała. – I nie zawiodłam się. – mówi – Trenując, uczę się nie tylko akceptacji swoich słabości, ale umiejętności ich przekraczania oraz podążania własną drogą, bez porównywania się do innych. Staram się regularnie uczestniczyć w treningach, pamiętając, że kryzys mija, i najważniejsze to podnosić się i iść dalej.

 

W stylu południowym, po pozdrowieniu, wykonuje się indywidualne sekwencje ruchowe o znaczeniu obronnym lub ofensywnym. Jest ich około 30, a wszystkie bloki, ciosy czy kopnięcia nakierowane są na określone punkty ciała przeciwnika. Sekwencje wykonuje się w kilku, ściśle określonych kierunkach. Na początku trudność tkwi właśnie w zapamiętaniu stron i skoordynowaniu ruchów rąk i nóg, a przy tym utrzymywaniu właściwej pozycji ciała. Po opanowaniu tego etapu, umysł adeptów powininen koncentrować się na jakości ruchów i wypełnieniu ich energią.

Krysię ta staro-keralska sztuka walki urzekła – jak twierdzi – właśnie pięknem ruchu, mocnym osadzeniem przy ziemi, a jednocześnie doniosłością – niczym połączenie sacrum i profanum. – Z ogromną determinacją zabrałam się za treningi – wspomina – Najpierw należało opanować poszczególne ruchy układu, w taki sposób, aby nie zastanawiać się, co dalej. Chodzi o to, żeby każdy ruch był organiczny, jakby się rodził w danej chwili, pomimo, że każda forma powtarzana jest po wielokroć, do znudzenia. A kiedy już się opanuje sekwencje, energia przepływa przez ciało! Pod całym tym bogactwem form, które zauważa się w pierwszej kolejności, kryje się aspekt duchowy, wewnętrzny.

Na kolejnym etapie ćwiczy się władanie półtorametrowym bambusowym kijem – różne sposoby kręcenia nim, kroki. Jest to przygotowanie do nauki układów walk, które trenują bardziej zaawansowani uczniowie. Oni także powtarzają układy walk wręcz, wykorzystujące chwyty obezwładniające przeciwnika. Nie są to jednak typowe sparingi, w których chodzi o pokonanie drugiej osoby. Ich celem jest przede wszystkim zaprezentowanie efektownego i skutecznego układu, pełnego energii i satysfakcjonującego także z punktu widzenia kompozycji i estetyki ruchu.

Basia zainteresowała się kalarippajattu, ponieważ zawsze fascynowała ją idea walki bez walki. – Być może uda mi się chociaż trochę poczuć smak innego pojmowania ruchu, niż czują to ludzie Zachodu…

Osoby zaawansowane stopniowo uczą się układów walk z wykorzystaniem różnych rodzajów broni – krótkich kijów, noży, szabli i tarczy, włóczni, a najbardziej wtajemniczeni mogą sięgnąć po urumi – charakterystyczny dla kalarippajattu miecz o dwóch (czasem trzech) giętkich, długich ostrzach, którym się włada niczym biczem.

Końcową część treningu stanowią rozmaite ćwiczenia wzmacniające, rozciągające, poprawiające gibkość i skoczność – wymachy ramion, przysiady, wykopy, pompki, mostki, skoki i wiele innych. Ten fizyczny aspekt treningów kalarippajattu dominuje na początkowym etapie praktyki. Adepci powinni jak najlepiej wyćwiczyć swoje ciało, aby nie stanowiło ono żadnej przeszkody w realizowaniu woli umysłu. Należy nauczyć się je kontrolować, przez co jednocześnie kontroluje się i zarządza własną energią. Towarzyszy temu zmaganie z własnymi ograniczeniami, słabościami, strachem, brakiem umiejętności, jednak regularna praktyka podejmowana z autentycznym oddaniem może doprowadzić także do przemiany duchowej i do zmiany postrzegania relacji między „ja” a otaczającym je światem.

 

Trening fizyczny dopełnia kalari cikitsa – system leczniczy blisko związany z ajurwedą, obejmujący m. in. masaże lecznicze oraz naukę o marmach – witalnych punktach ludzkiego ciała. Mistrz kalarippajattu jest więc nie tylko nauczycielem sztuki walki, ale również (zwłaszcza dawniej) lekarzem i fizjoterapeutą. Posiada zaawansowaną wiedzę na temat naturalnych lekarstw, które często sam sporządza. Mistrz wykonuje także masaże lecznicze, aplikuje gorące ziołowe kompresy z użyciem olejów, opatruje nieskomplikowane urazy mechaniczne (skręcenia nóg i rąk, naciągnięcia mięśni, etc).

Blisko tańca i teatru

Elementy kalarippajattu od wieków wykorzystywane są także w treningu keralskich aktorów-tancerzy, np. kathakali, krisznattam czy kudijattam. Pierwszych aktorów-tancerzy kathakali  (gatunek ten powstał około XVI wieku) rekrutowano właśnie spośród kasty żołnierzy, najarów, ćwiczonych w kalarippajattu. Z treningu wojskowego zaczerpnięto ćwiczenia mające na celu uelastycznienie i wzmocnienie ciała, z kroków komponowano układy choreograficzne, a całość praktyki dopełniały masaże z użyciem olejów. Dzięki długoletniemu i intensywnemu treningowi aktorzy byli w stanie występować na scenie w ciężkich kostiumach po kilkanaście godzin.Także współcześnie coraz częściej zdarza się artystom – zarówno w Indiach, jak i na Zachodzie – sięgać po kalarippajattu jako element treningu w pracy teatralno-tanecznej.

Dimitris, aktor grecki, odbywa roczny kurs aktorski przy Teatrze Pieśń Kozła we Wrocławiu. Interesują go różne formy pracy z oddechem: Trening kalarippajattu zawiera w sobie potencjał służący nie tylko walce, ale dający możliwość odbycia podróży w czasie, podczas której pracuje się nad takimi wartościami jak koncentracja, kanalizowanie energii, równowaga, siła czy gibkość, w taki sposób, że mogą one znaleźć zastosowanie w wielu aspektach codziennego życia. To potężna dyscyplina, która może być niezwykle pomocna i stanowić wielkie źródło inspiracji dla praktyków teatru i tancerzy. Podobnie jak teatr czy sztuka, może stać się wehikułem w podróży ku samopoznaniu.

Na wyższym poziomie zaawansowania zaczyna się zwracać uwagę na ciało subtelne, które składa się z przepływających przez całe ciało kanałów nadi oraz centrów energetycznych, w których krąży energia witalna. Właściwe wykonywanie ćwiczeń oraz poprawny oddech mają zapewnić swobodny przepływ tej energii w ciele, a tym samym przynieść adeptowi równowagę psychofizyczną.

To właśnie ze względu na swój wieloaspektowy charakter kalarippajattu jest propozycją zarówno dla miłośników sztuk walki, adeptów jogi, aktorów i tancerzy, jak i dla wszystkich osób zainteresowanych poszukiwaniem nowej formy ruchu opartej na świadomej pracy nad własnym wnętrzem i jednocześnie pozwalającej na fizyczną ekspresję własnego temperamentu.                                                                                 

Pomoc w opracowaniu niniejszego materiału, konsultacja merytoryczna: Justyna Rodzińska-Nair, Studio Kalari

STUDIO KALARI

Kalarippajattu jest sztuką wciąż mało znaną nie tylko na świecie, ale – poza rodzinną Keralą, z której się wywodzi -nawet w samych Indiach. Sytuacja ta jednak powoli się zmienia. Co charakterystyczne, na Zachód trafia ona często właśnie za pośrednictwem osób związanych z teatrem – reżyserów, aktorów, tancerzy. Podobnie jest w przypadku jedynego w Polsce ośrodka poświęconym propagowaniu tej sztuki – Studia Kalari we Wrocławiu.

Doświadczenie całego warsztatu okazało się punktem przełomowym w życiu Justyny Rodzińskiej-Nair, a kalarippajattu – poszukiwaną drogą. W 2005 roku, podczas pierwszej z kilku podróży do Indii, które odbyła, spotkała Sankara – ucznia i asystenta Jayachandrana Naira, mistrza kalarippajattuze szkoły Kerala School of Martial Arts w Thiruvavanthapuram… Na początku 2008 roku – po kilku latach obfitujących w iście bollywoodzkie perypetie – uznali, że nadszedł czas na rozpoczęcie wspólnego życia we Wrocławiu. Dzięki własnym staraniom oraz pomocy i życzliwości Instytutu Grotowskiego, w maju 2010 roku zainaugurowali działalność Studia Kalari. Prowadzą regularne treningi stylu południowego kalarippajattu oraz kilkudniowe warsztaty w Polsce i zagranicą. Organizują także wykłady, spotkania i prezentacje, starając się dotrzeć do szerszego grona odbiorców i zarazić ich swoją pasją.

ZAMÓW

E-WYDANIE
?>