fbpx

Źle pojęty sukces

Źle pojęty sukces
fot.123rf

Czyli dlaczego czujemy się nieszczęśliwi, choć mamy wszystko.
Pracuje pani z ludźmi, którzy osiągnęli sukces zawodowy, ale nie potrafią się nim cieszyć…

… w związku z tym popadają w depresję, odczuwają frustrację albo uciekają w różnego rodzaju uzależnienia. W zasadzie dopiero kiedy zauważą ten mechanizm autodestrukcji, zaczynają rozglądać się za pomocą. Chociaż są tacy, którzy nie są w stanie zauważyć nawet tego, ale to już inna sprawa. Osoby, które do mnie przychodzą, widzą, co się dzieje. Paradoksem jest to, że rzeczywiście można ich nazwać ludźmi sukcesu. Są partnerami w prestiżowych kancelariach prawniczych, właścicielami prężnie działających firm, dyrektorami w korporacjach czy menedżerami wyższego szczebla.

Z czego bierze się ich frustracja?

Przyczyny są bardzo różne. Pracuję w tym zawodzie już od 20 lat, mam więc znakomity przekrój problemów życiowych. W sumie to może być jedna przyczyna, ale mieć różne przejawy. Poczucie braku sensu wynika bardzo często z toksycznego sposobu wychowania, jaki ciągnie się u nas przez pokolenia. Mamy XXI wiek i niewiele się zmieniło. Ludzie nie wiedzą, po co żyją, po co pracują. Często podczas procesu coachingowego zdarzają się takie przebudzenia, olśnienia, ludzie mówią mi, że teraz widzą, że do tej pory właściwie tylko jedli i wydalali. Odkrywają, że ich życie jest jałowe i dokonują zmian. U innych osób uczucie pustki rodzi się w wyniku braku zrozumienia, podążania drogą wytyczoną przez rodziców czy coraz szybszego tempa życia i samotności.

Moje obserwacje potwierdzają, że musi być spełnionych kilka warunków, by doświadczać dobrostanu i sukcesu w swoim życiu. Bo brak choroby nie oznacza zdrowia. Wyniki szeroko zakrojonych badań prowadzonych przez 25 lat na różnych nacjach i w różnych środowiskach ostatecznie potwierdziły to, co zaobserwowałam już wcześniej.

Kluczem są pozytywne relacje z innymi. Ludzie uciekają w pracoholizm czy inne uzależnienia, kiedy w ich domu niedobrze się dzieje, kiedy nie mają komu zwierzyć się ze swoich problemów. Często odkładają też dbanie o relacje na jakieś nieokreślone „później”. Drugim ważnym czynnikiem są pozytywne emocje, które często są skutkiem pozytywnych relacji z ludźmi oraz poczucia zadowolenia w życiu. A nasze życie jest ważne i ma znaczenie dla świata. To właśnie ten trzeci element – poczucie sensu istnienia i uczestnictwa w rozwoju innych. Często realizujemy to, działając z pasją – czwarty element – czyli kiedy mamy poczucie, że to, co robimy, kompletnie nas pochłania – co znowu generuje pozytywne emocje. Piąty element to poczucie osiągnięcia, które jest ważną częścią dobrostanu i pomaga nam stawiać inspirujące cele.

Jak rozumiem, brak jednego ze wspomnianych elementów powoduje zachwianie szczęścia?

Tak, gdyż warunkiem doświadczania dobrostanu jest obecność w życiu tych wszystkich elementów w równowadze. Można je realizować niezależnie od siebie i mieć wymierne efekty, ale dopiero realizacja wszystkich równocześnie pozwala doświadczyć uczucia dobrostanu i szczęścia – niezależnie od posiadanego bogactwa. Kiedy brakuje jakiegoś elementu, to tak jakby brakowało jakiejś cząstki nas. Wtedy właśnie ludzie uciekają w pracę, używki, zaniedbują swoje zdrowie i relacje.

A może niewłaściwie definiujemy sukces?

Oczywiście, w tym też tkwi źródło problemu. Uważamy, że sukces musi być zawsze materialny. I taki bardzo często udaje się nam osiągnąć. Tylko potem budzimy się z ręką w nocniku, bo zostajemy sami w wielkim luksusowym domu z basenem. Nic dziwnego, że tak się dzieje, od dziecka słyszymy, że na wszystko trzeba zarobić, a później, że należy zarobić jeszcze więcej. Wiążemy się kredytami, trawi nas coraz większy głód nowości, udogodnień. To stary model społeczny, nastawiony na stałość i oparty na roszczeniowej postawie, że państwo ma nam pomagać, opiekować się nami, zapewniać bezpieczeństwo i zatrudnienie. Prawda jest inna – bez naszej aktywności, stwarzania własnego życia, usychamy.

Czy praca może być po prostu pracą, a nie sensem życia?

Praca powinna być po prostu ekologiczna. Nie drenować nas z energii. Jesteśmy zwierzęciem społecznym, dlatego musimy pielęgnować przede wszystkim relacje. Patrzeć na nasze życie holistycznie. Ja w swoim zakresie robię, co mogę, by to uświadamiać ludziom. Stworzyłam na przykład Fundację Świadomość 360˚ i prowadzę Coaching Prosperity budujący harmonię tych wszystkich elementów w życiu.

360˚?

To moja podstawa filozoficzna. 360˚ to całość, wszyscy jesteśmy całością. Trzeba zobaczyć, co robimy w sferze naszego ciała, umysłu, emocji, ducha, i to wszystko połączyć. Holistyczne postrzeganie człowieka to nie bajka czy utopia, tylko racjonalne podejście do życia. W procesie Coachingu Prosperity pokazujemy ludziom, jak aktualnie wygląda ich życie, w jakiej dziedzinie mają deficyty, a którą zaniedbują. Pod warunkiem że zechcą to zobaczyć. Świadomość jest kluczem do zmiany. To właśnie ona może doprowadzić do sukcesu i radości życia.

Irena Sowińska, ekspert Coachingu Nowej Generacji, trenerka, twórczyni metody Prosperity Coaching, Szkoły Coachów Prosperity oraz Idei „Świadomości 360”.

Tekst pochodzi z wydania specjalnego SENS w Pracy

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze