fbpx

Męskie czy niemęskie? – stereotyp męskości

stereotyp mezczyzny
123rf.com

Wstydzą się słabości, nie potrafią się rozstać z nadopiekuńczą matką, nie chcą rozmawiać o seksie. Taki obraz polskiego mężczyzny wyłania się z notatek terapeutki. Czy to mężczyzna, którego i ty znasz?
David był wschodzącą gwiazdą świata finansów” – tak zaczyna swoją książkę „Mężczyzna na kozetce. Czego pragnie, co czuje, kogo się boi?” Brandy Engler, seksuolożka. – „Miał dziewczynę, która pracowała jako modelka, i mieszkanie w modnej nowojorskiej dzielnicy Tribeca. Cechowały go niewymuszona swoboda oraz dworski wdzięk i czar, typowe dla wychowywanych na dżentelmenów młodzieńców z nowoangielskiej socjety. Wysoki i szczupły, z silnym ciałem futbolisty odzianym w kosztowny garnitur, majestatycznie wkroczył do mojego gabinetu”.

Niestety, nie mam gabinetu na Manhattanie. Gdybym miała opisać mojego typowego pacjenta, zaczęłabym tak: Michał od dwóch lat nie może znaleźć pracy. Jego żona Monika rozumie to. Żeby podreperować domowy budżet, wzięła dodatkowy etat. Teść Michała, emerytowany pułkownik, ma mu to za złe. Uważa, że to mężczyzna powinien utrzymywać rodzinę. Podśmiewa się z Michała, który zamiast odnosić sukcesy zawodowe, zmienia pieluchy rocznemu synkowi i sprząta łazienkę. Ostatnio rodzina postanowiła zmienić samochód. Kiedy Michał i Monika zastanawiali się nad najkorzystniejszą ofertą kredytową, zadzwonił teść. Chce kupić im samochód, znalazł odpowiedni w komisie, wpłacił zaliczkę. Zarejestruje go na córkę, żeby „w razie czego” było jasne, kto jest właścicielem auta. Następnego dnia zdesperowany Michał zadzwonił do mnie, żeby umówić się na konsultację. – Nie jestem pełnowartościowym facetem, nie mam pracy, a samochód kupuje mi teść. Jak mam przekonać żonę, żeby się na to nie godziła? – zapytał.

Seks czy konto w banku?

Do mojego gabinetu trafia coraz więcej pacjentów płci męskiej. Ale praca z nimi nie przypomina podróży „w głąb erotycznego umysłu mężczyzny”. Mam wrażenie, że polski mężczyzna bardziej niż „chorego” penisa boi się braku regularnych dochodów. Typowy polski facet po czterdziestce, z niskim libido, za to z pokaźnym kontem w banku, nie ma problemów z poczuciem własnej wartości. Młodsi mężczyźni mają innego rodzaju kłopoty.

Kilka tygodni temu trafił do mnie Andrzej, trzydziestoparolatek, skierowany na konsultację przez współpracującego ze mną terapeutę manualnego. Andrzej od roku cierpiał na dotkliwe bóle kręgosłupa lędźwiowego. Pomimo intensywnej rehabilitacji jego stan się nie poprawiał. Był sceptycznie nastawiony do terapii: – Co mi pani może pomóc na bóle kręgosłupa?

Gdy zapytałam, kiedy ostatnio uprawiał seks, zaczerwienił się. Okazało się, że do trzydziestki prowadził bardzo bujne życie erotyczne, miał liczne romanse z mężatkami. Dwa lata temu postanowił z tym skończyć.

ZAMÓW

E-WYDANIE

– Jestem katolikiem i obiecałem sobie zachować wstrzemięźliwość do ślubu – wyjaśnił.

Trochę spóźnione deklaracje, ale rozumiałam go i szanowałam jego decyzję. Kiedy jednak próbowałam rozmawiać z nim o związku pomiędzy napięciem seksualnym a napięciem w lędźwiowym odcinku kręgosłupa, a także o innych sposobach rozładowywania napięcia seksualnego, obraził się i więcej się u mnie nie pojawił.

Andrzej nie jest wyjątkiem. Wcale nie tak rzadko trafiają do mnie panowie, którzy ze względów religijnych bądź ideologicznych chcą zachować czystość do ślubu, albo np. z jakichś powodów nie uprawiają seksu z partnerką, jednocześnie tłumiąc popęd seksualny. Pojawiają się w moim gabinecie z powodu dolegliwości zdrowotnych albo nieradzenia sobie z agresją. Trudno im wytłumaczyć, że energia seksualna to potężna siła, która musi znaleźć gdzieś ujście, a napięcie seksualne można rozładowywać na wiele różnych sposobów. Może dlatego, że nie jestem seksuologiem, moi męscy pacjenci bronią dostępu do swoich uczuć dotyczących seksualności. Jeśli dostrzegają problem w tej sprawie, to chcieliby dostać szybką receptę, np. tabletkę na – uwaga – zahamowanie popędu, żeby wytrwać bez seksu w okresie, kiedy są zajęci innymi ważnymi sprawami.

Ja w sprawie żony

Mężczyźni często przychodzą do mnie w „nie swojej sprawie”, ale np. w sprawie dziecka czy partnerki. Tadeusz zadzwonił do mnie z prośbą, żebym pomogła jego dziewczynie. Był skłonny płacić za jej terapię, pytał, jak ma ją namówić do przyjścia na sesję. Zaprosiłam ich razem. Szybko okazało się, że kłopot jego dziewczyny dotyczył ich obydwojga. Tadeusz jest silnie związany ze swoją, manipulującą nim, matką. Z tego powodu rozstała się z nim jego poprzednia partnerka.

„Fascynowało mnie, w jak dużym stopniu zdolność mężczyzny do miłości jest uzależniona od jego relacji z tą jedną osobą – matką” – pisze dr Engler. – „Jeśli chłopiec postrzega ją jako nieopiekuńczą, zdystansowaną lub okrutną, jego nastawienie do kobiet może zostać zniekształcone, być negatywne i bolesne”. Zgadzam się z nią w stu procentach. Na dodatek polski mężczyzna, często wychowywany przez samotną matkę, wręcz oczekuje, że jego partnerka zaakceptuje fakt, iż matka będzie nieodłącznym elementem ich związku, a potem rodziny. Bycie jedną nogą w relacji z matką, a drugą w relacji z partnerką po prostu nie ma szans. Takie związki prędzej czy później się rozpadają. Miarą dojrzałości jest umiejętność odejścia, separacji od rodziny pochodzenia. Przyznaję, że terapia takich par nie jest prosta. Bywa, że mężczyzna rezygnuje z niej, postrzegając mnie jako kolejną kobietę, która jest przeciwko jego matce. Wtedy pozostaje mi praca z jego partnerką, która z jakiegoś powodu wybrała mężczyznę związanego z inną kobietą, a to, czy jest to żona, czy matka, nie ma większego znaczenia.

Ojcowie i synowie

Dorastający mężczyzna rzeczywiście nie ma łatwo. Oprócz rozstania z matką ma jeszcze do załatwienia relację z ojcem. Biorąc pod uwagę fakt, że w Polsce dłużej niż gdzie indziej jesteśmy finansowo bądź lokalowo uzależnieni od rodziców, separacja od nich, często wymagająca rezygnacji z jakiejkolwiek pomocy, bywa trudna. Jednak niezałatwienie tej sprawy ma ogromny wpływ na dorosłe życie mężczyzny.

Krzysztof czuje się wykorzystywany przez kobiety; oszukują go finansowo, zdradzają. – Może jestem zbyt delikatny i naiwny – tłumaczy. Kiedy pytam, czy kiedykolwiek przeciwstawił się swojemu ojcu, nie widzi związku. Od ukończenia studiów pracuje w firmie ojca, która kiedyś będzie jego, ale… jak bez przerwy powtarza mu ojciec, musi na to zasłużyć. Póki co jest traktowany gorzej niż wyrobnik. Ojcu zdarza się ośmieszać go w obecności innych pracowników, raz nawet uderzył syna w twarz.

– Dlaczego pan na to pozwala? – pytam.

– A co mam zrobić, bić się z własnym ojcem?

Od roku pracujemy nad tym, jak postawić zdrowe granice w relacji z ojcem. Krzysztof bardzo się stara. Od miesiąca jest w relacji z kobietą, która naprawdę go szanuje.

Mirek, młody, wchodzący w życie mężczyzna, odnalazł ojca po latach. Okazało się, że nie wiedział o jego istnieniu, ma trzech synów, z którymi ma dorosłe, męskie relacje. Mirek ma ogromny żal do matki, która przez lata utrzymywała go w przekonaniu, że ojciec go nie chce. Próbuje odzyskać z nim kontakt. Za to matkę traktuje jak największego wroga. Bywa, że na sesjach wylewa na mnie swoje emocje: wściekłość, rozczarowanie, bezradność. Często „dostaje mi się” za jego ojca, matkę i całą resztę.

Wśród terapeutów istnieje przekonanie, że z mężczyzną, zwłaszcza w sprawie relacji z ojcem, powinien pracować terapeuta mężczyzna. W moim gabinecie pacjenci mężczyźni mają okazję porozmawiać o uczuciach, nawet popłakać (co zdarza się wcale nierzadko). Ale kiedy czuję, że pacjent potrzebuje relacji jak mężczyzna z mężczyzną, odsyłam go na konsultacje do terapeuty manualnego – mężczyzny. Często, zwłaszcza z parami, pracujemy we dwoje. Pacjent czuje się pewniej, bo wie, że żadna kobieta nie zrozumie go tak dobrze, jak drugi facet.

Dotrzeć do męskiego serca

Jestem pod wrażeniem, z jaką wnikliwością Brandy Engler próbowała docierać do emocji swoich pacjentów. Pytanie mężczyzny: „Co czujesz?”, to często walenie głową w mur. Mężczyzna zmotywowany jest do terapii wtedy, kiedy ma kłopot, z którym nie jest w stanie sobie poradzić, np. zdrowotny.

Maciek dwa lata temu trafił do szpitala z ostrym bólem zamostkowym. Badania nie wykazały niczego niepokojącego. Ponieważ ból nie ustępował, mężczyzna został skonsultowany przez psychiatrę. Leki stopniowo wygasiły dolegliwości. Jednak kilka miesięcy temu wróciły.

– Nie chcę być mięczakiem, który leci na psychotropach – powiedział na pierwszej sesji. – Zrobię wszystko, by poradzić sobie inaczej. Proszę mi tylko powiedzieć, co mam robić.

Maciek nie bał się wejść w swój „miękki kawałek”. Skonfrontował się z własnym lękiem, który ukrył w zaciśniętej klatce piersiowej, kiedy dwa lata temu okazało się, że jego synek jest poważnie chory.

– Przecież nie mogłem pokazać, że się boję. Musiałem być silny dla żony – opowiada.

Kiedy mężczyzna zdecyduje się otworzyć przed terapeutą, a tak naprawdę przed samym sobą, i ma odwagę dotrzeć do swoich prawdziwych uczuć, terapia posuwa się w błyskawicznym tempie i szybko przynosi efekty.

„Mężczyznę na kozetce” miejscami czyta się jak powieść, bo autorka dzieli się często także intymnymi wątkami ze swojego życia. Pisze, że od swoich pacjentów wiele się nauczyła w sprawach męsko-damskich relacji. Moi pacjenci raczej ode mnie chcą się uczyć zrozumienia kobiecego świata, poruszania się po zawiłych i, często dla nich niezrozumiałych, kobiecych emocjach. Chociaż bywa i na odwrót. Kiedy zmarł mój tata, Bartek – ojciec samotnie wychowujący dwie nastolatki – bardzo mi pomógł. Nigdy mu o tym nie powiedziałam, bo on był moim pacjentem, a my – polscy terapeuci – musimy być jak czysta kartka: zero informacji na swój temat. Przyznaję, że coraz bardziej zrywam z tym schematem. Nawet często zadawane przez mężczyzn pytanie: „Jest pani kobietą, proszę mi wytłumaczyć, o co chodzi mojej żonie?” w pełni rozumiem i akceptuję. Dlatego bardzo mnie ucieszyło, że dr Engler w relacji ze swoimi pacjentami jest człowiekiem, a nie bezosobowym robotem.

Bartek wychowywał swoje córki trochę jak synów, bo tylko tak potrafił. Ja byłam najstarszym dzieckiem w rodzinie i mój tata był dla mnie o wiele bardziej surowy i wymagający niż w stosunku do młodszego brata. Obudził we mnie męską siłę, która odeszła razem z jego śmiercią. Od roku uczę się docierać do swojej kobiecej, miękkiej siły.

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>