1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. 30 dni bez alkoholu? Spróbuj, będzie lepiej niż myślisz – przekonuje Marta Jaskulska autorka projektu „Ciekawiej”

30 dni bez alkoholu? Spróbuj, będzie lepiej niż myślisz – przekonuje Marta Jaskulska autorka projektu „Ciekawiej”

Fot. Olga Pankova/Getty Images
Fot. Olga Pankova/Getty Images
Ciekawiej, czyli jak? – Świadomie, z otwartością i życzliwością wobec siebie i tego, co dzieje się w naszym życiu. Dostrzegając to, co do tej pory nam umykało, i to, czego nie chcieliśmy widzieć. Marta Jaskulska zachęca do eksperymentu, który wielu osobom odmienił życie.

Stworzyłaś projekt „Ciekawiej”. Na jego kanwie powstała również książka „Żyj ciekawiej. 30 dni bez alkoholu”. Skąd ten pomysł?

Jestem psycholożką, ale od dwudziestu lat pracuję w biznesie. Nigdy nie chciałam być terapeutką, od pewnego czasu szukałam jednak sposobu na to, aby wykorzystać moje kompetencje i pomagać innym żyć lepiej. Pomysł na „Ciekawiej” narodził się, gdy przyjechałam do Polski na wakacje, po roku mieszkania za granicą. Zamieszkałam nad morzem na Półwyspie Helskim i tam zobaczyłam, jak ludzie strasznie dużo piją. Sama od roku byłam abstynentką, postanowiłam spróbować namówić innych na eksperyment, który wcześniej przeprowadziłam na sobie. Założyłam fanpejdż i grupę na fejsbuku, w której zachęcam osoby pijące okazjonalnie, towarzysko, weekendowo do tego, aby zastanowiły się, czy alkohol rzeczywiście im służy.

To dość trudne wyzwanie w kraju, w którym alkohol jest na porządku dziennym. Według danych statystycznych z 2024 roku przeciętny Polak wypija rocznie około 11-12 litrów alkoholu.

Alkohol wpisał się na dobre w naszą kulturę, stał się elementem scenografii codzienności. Tak naprawdę towarzyszy ludzkości od tysięcy lat, choć w przeszłości nie był aż tak silną używką. Spełniał naturalną ludzką potrzebę poszukiwania odmiennych stanów świadomości. Problem pojawił się wraz z procesem destylacji, kiedy zaczęto tworzyć mocne trunki typu wódka, koniak czy whisky. Nasze mózgi nie są ewolucyjnie przystosowane do przyjmowania tak mocno uzależniającej substancji.

Dziś już także wiadomo, że niezależnie od ilości alkohol jest trucizną, tymczasem nadal wiele osób pije go litrami.

Co więcej w wielu środowiskach wciąż jest trendy, tak jak kiedyś palenie papierosów, które dziś jest już obciachem. W historii nikotyny i alkoholu jest sporo podobieństw. Jeszcze pół wieku temu, osoby zaciągające się papierosowym dymkiem uchodziły za ciekawe i atrakcyjne. Ktoś, kto nie palił, wypadał z towarzystwa. Nikotyna, za sprawą niezwykle sprawnego marketingu, stała się modna. Dobrą passę przerwały badania naukowe, które jednoznacznie wykazały, że jest rakotwórcza i generalnie bardzo szkodliwa dla zdrowia. Dziś ludziom uzależnionym od nikotyny współczujemy, nakłaniamy ich do walki z nałogiem.

Czytaj także: Rzuć palenie – nikotyna uzależnia mocniej niż kokaina i heroina!

Tymczasem alkohol jest wciąż powszechnie akceptowany. I choć stopniowo jego spożycia spada, potrzeba jeszcze wielu lat, aby przestał być postrzegany jako przepustka do dobrej zabawy.

Co takiego daje?

Większość ludzi mówi, że pije go ze względu na działanie odprężające. Podobnie jak wszystkie narkotyki (alkohol, o czym rzadko się mówi, też jest narkotykiem), szybko przynosi ulgę, jest dla mózgu łatwą nagrodą. A mózg lubi proste rozwiązania, błyskawicznie uczy się drogi na skróty. Gdy odkryje, że po alkoholu robi się błogo, nie będzie szukał innych sposobów zaspokojenia układu nagrody.

Sama, choć nie miałam problemu z uzależnieniem, bardzo lubiłam białe wino, piłam je w towarzystwie i dla relaksu. Zaczęło mnie to w pewnym momencie uwierać i postanowiłam zrobić eksperyment i zobaczyć, co się stanie, gdy na trzydzieści dni zupełnie z niego zrezygnuję.

Eksperyment, nie wyzwanie?

Podeszłam do sprawy na lekko, bez presji, za to z ciekawością i intencją obserwowania siebie. Na zasadzie: spróbuję i zobaczę, jak się nie uda, to trudno. Dość szybko poczułam zmianę w samopoczuciu, zrozumiałam, jak wiele tracę, pijąc alkohol, stopniowo przestałam mieć na niego ochotę. I tak mijały pierwsze miesiące, pierwszy rok, pierwsze lata. Dziś picie alkoholu wydaje mi się wręcz absurdalne.

Podobne podejście sugerujesz osobom, które dołączają do projektu „Ciekawiej”.

Od początku stawiam sprawę jasno: „Zapraszam cię do niewinnego eksperymentu, sprawdzisz, jak to jest przeżyć 30 dni bez alkoholu. Spróbuj, będzie ciekawiej niż myślisz, a jak ci się nie spodoba, to zrezygnujesz, nikt tu nikogo do niczego nie zmusza, nic nie ryzykujesz. Nie uda się? Trudno. Uda się? Wspaniale! To, co ważne, to ciekawość i otwartość na to, co się wydarzy”.

Widzę, że takie podejście ułatwia sprawę nawet tym osobom, które nie wyobrażają sobie życia bez drinka. Nie wszystkim jest łatwo, są osoby, którym podczas eksperymentu zdarza się wypić lampkę wina, mają wówczas poczucie winy, chcą restartować licznik. Tymczasem niczego nie trzeba zaczynać od nowa, po prostu idziemy dalej, kontynuujemy eksperyment, bogatsi o doświadczenie, z którego warto wyciągnąć wnioski. Tu nie ma tego aspektu: wygrałem/ przegrałem, bo to nie jest wojna.

Sercem projektu „Ciekawiej” jest zamknięta grupa na fejsbuku, która liczy aktualnie ponad 4000 osób.

Tak jak wspomniałam, założyłam tę grupę bardzo spontanicznie. Poczułam, że to jest właśnie ten moment, aby wyjść do świata z projektem, który od dawna we mnie kiełkował. Opublikowałam post, w którym opisałam, na czym polega eksperyment i jak bardzo może zrewolucjonizować życie każdego, kto do niego przystąpi. Zadeklarowałam, że będę dzieliła się tam swoją wiedzą i doświadczeniem, zachęcałam, aby uczestnicy opisywali swoje historie i dawali sobie wzajemnie wsparcie. Do grupy najpierw przystępowali moi znajomi, potem znajomi znajomych… Myślałam, że będzie to dość wąskie grono, tymczasem rzeczywistość przerosła kompletnie moje wyobrażenia. Parę dni po publikacji pierwszego posta, zalała mnie fala wiadomości. Czytając je, wielokrotnie miałam łzy w oczach. Ludzie dziękowali mi za tę inicjatywę, opisywali historie swoich zmagań. Byli i tacy, którzy gratulowali pomysłu, ale nie chcieli przystąpić do grupy, żeby nikt nie pomyślał, że mają problem z alkoholem. Zdarzały się też osoby sceptyczne, które po wielu nieskutecznych terapiach rezygnowały z próby odstawienia alkoholu. Starałam się je zatrzymać, zachęcić do eksperymentu. Grupa rosła stopniowo, organicznie do momentu, gdy zaczęłam opowiadać o projekcie na Tik Toku i w podcastach. Przełomem okazała się rozmowa z Markiem Sekielskim, który ma ogromne zasięgi. Od tego momentu grupa rozrosła się błyskawicznie. Wtedy też poczułam, że oprócz postów i filmów, które tam publikuję, powinnam stworzyć rodzaj poradnika. I tak powstała książka „Żyj ciekawiej. 30 dni bez alkoholu”.

Towarzyszysz w niej czytelnikom i czytelniczkom w kolejnych dniach eksperymentu, radząc, jak wytrwać w postanowieniu trzydziestodniowej abstynencji. Mnie wyjątkowo poruszył temat pracy z intencją.

Bardzo wierzę w moc intencji, tak naprawdę wszystko się od niej zaczyna. Wiele osób mówi, że był to najtrudniejszy etap całego procesu.

Dlaczego to takie trudne?

Cytując francuskiego filozofa Blaise’a Pascala, wszystkie ludzkie nieszczęścia biorą się stąd, że człowiek nie potrafi usiedzieć w ciszy sam w pokoju. Myślę, że nie jesteśmy nauczeni tego, aby zaglądać wgłąb siebie, zastawiać się, co jest dla nas dobre, na czym nam zależy, co nam służy, a co nam szkodzi. Każdego zachęcałabym do takiej autorefleksji, niezależnie od tego, z jakim problemem czy wyzwaniem się mierzy.

Nie umiemy być ze sobą. Uciekamy od siebie „znieczulając się” różnymi metodami, nie tylko alkoholem. To mogą być media społecznościowe, seriale, jedzenie, sporty ekstremalne, praca ponad miarę. A im dłużej próbujemy unikać samych siebie, tym trudniej zajrzeć do środka.

Żeby przypadkiem nie znaleźć trupa w szafie…

Boimy się zamrożonych emocji, takich, które odkładały się w nas latami. Spotkanie z nimi może nie być miłe, a my nie lubimy dyskomfortu. Zachęcam jednak do tego, aby nie stawiać oporu tym emocjom i przyjrzeć się im z ciekawością.

Kim są członkowie społeczności?

Są to zarówno mężczyźni jak i kobiety, mniej więcej pół na pół. To, co mnie zdziwiło, to bardzo duża grupa kobiet dojrzałych. Tak jakby wiele z nas nie umiało poradzić sobie z poczuciem straty, która często towarzyszy transformacji menopauzalnej.

W książce można przeczytać relacje osób z grupy. Wiele z nich pisze o powracającej energii, nowej jakości spędzania czasu, o tym, że rezygnując z alkoholu, odzyskują siebie.

Piszą także, że poprawił im się nastrój, zniknęły lęki. My często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo alkohol nasila stany depresyjne. Kojarzymy go raczej z rozweselaczem, tymczasem on nie jest relaksantem, jest depresantem. W grupie są dziesiątki wpisów o tym, że po odstawieniu alkoholu, ludzie budzą się bez poczucia winy, odkrywają dawno zapomniane pasje, ale także zaczynają rozmawiać ze swoimi bliskimi. Pewna kobieta opisała, jak bardzo zmieniło się życie jej i jej partnera: wcześniej każde siedziało w swoim pokoju zatopione, nomen omen, w swoim świecie, ona przy winku, on przy piwie. Po odstawieniu alkoholu, znów zaczęli razem gotować i spędzać wspólnie czas.

Zdarzają się jednak także gorzkie przemyślenia. Ostatnio jakaś kobieta napisała na grupie, że uświadomiła sobie, że jej mężowi było wygodnie mieć żonę na rauszu. Polewał jej wino i ona była zadowolona, na nic nie narzekała, wszystko akceptowała…

Trzeźwienie może mieć znacznie szerszy wymiar.

To prawda. Widzę, jak „Ciekawiej” zmienia ludzi, ich postrzeganie świata. Wiele osób przyznaje na grupie, że dopiero teraz dotarło do nich, w jak bardzo przepitym świecie żyli. Sami pili, bo bali się odtrącenia, towarzyskiego wykluczenia. Zastanawiają się, jak tu pójść na imprezę i się nie napić. A potem robią to i orientują się, że jest dużo lepiej, niż wtedy, gdy następnego dnia kończyli na kacu.

Te pierwsze trzydzieści dni bez alkoholu może być początkiem większej zmiany, zaproszeniem do głębszej pracy ze sobą. Część osób spontanicznie decyduje się na terapię, a znakomita większość nigdy już do alkoholu nie wraca.

Uczciwie mówisz, że „Ciekawiej” to projekt dla ludzi, którzy piją „normalnie”, nie są uzależnieni. Gdzie jest granica pomiędzy nawykiem a uzależnieniem?

To jest ciekawy wątek, wiele osób sięgających po alkohol się nad tym zastanawia. Uważam zresztą, że my za bardzo się na tym pytaniu koncentrujemy, tak jakbyśmy potrzebowali zielonego światła, żeby pić dalej. To nam daje złudne poczucie bezpieczeństwa, zapominamy, że alkohol szkodzi, nawet jeśli pije się go w umiarkowanych ilościach.

A odpowiadając na pytanie: uzależnienie zaczyna się wtedy, kiedy jesteś w stanie zauważyć, że robisz to, co ci szkodzi, wiesz, że byłoby lepiej, gdybyś przestała, ale nadal w to brniesz. To najprostsza definicja.

W zamierzeniu „Ciekawiej” nie jest miejscem dla osób z poważnym problemem alkoholowym. Nie jestem terapeutką uzależnień, proponowane przeze mnie metody mogą im nie wystarczyć. Chcę jednak wszystkim zwrócić uwagę na to, że alkohol jako substancja silnie uzależniająca, trzyma na krótkiej smyczy nawet osoby, które piją „normalnie”.

Zainicjowałaś spontanicznie ruch, który wielu osobom odmienia życie. Czujesz się frontmenką? Masz poczucie, że takimi działaniami można zmienić świat?
Ten projekt na pewno spełnił moje marzenie. Już jako mała dziewczynka marzyłam o tym, aby pomagać ludziom, wtedy – co może dziś zabrzmieć śmiesznie - chciałam zostać katechetką. Potem, z tych samych pobudek, jako dorosła kobieta poszłam na studia psychologiczne. I choć nie zostałam terapeutką, przez całe życie towarzyszyło mi to pragnienie, aby pomagać ludziom żyć lepiej.

Marta Jaskulska (Fot. materiały promocyjne) Marta Jaskulska (Fot. materiały promocyjne)

Marta Jaskulska, psycholożka kliniczna, autorka książki „Żyj ciekawiej. 30 dni bez alkoholu” (dostępna na ciekawiej.com) i założycielka projektu Ciekawiej, skierowanego do osób, które piją „normalnie”, ale chcą sprawdzić, czy alkohol rzeczywiście im służy. Łącząc psychologię, neurobiologię i praktyczne narzędzia zmiany, pokazuje, jak odzyskać wolność od nawyków i żyć bardziej świadomie. Regularnie dzieli się wiedzą na Instagramie (ciek.awiej), Facebooku (Grupa Ciekawiej), Tik Toku (ciekawiej.com) i YouTube (ciekawiej).

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE