fbpx

Mężczyzna metroseksualny w łóżku

Mężczyzna metroseksualny w łóżku
fot.123rf

Delikatny, niepewny, piękniś… Mężczyzna naszych czasów coraz bardziej przypomina kobietę! A wtedy… Co dzieje się z seksem?
Kiedyś jedyną karierą dostępną płci pięknej było zamążpójście. Dziś kobiety wypełniły każdą społeczną czy zawodową lukę. Znika to, co kiedyś różniło je od mężczyzn: mają wolność wyboru i mogą się realizować w dziedzinach, które dawniej nie były dla nich dostępne. Nic chyba dziwnego, że i w sypialni zachodzą zmiany. A czy te zmiany nam się podobają? To już inna rzecz!

Mężczyźni, którzy boją się kobiet

Dawny samiec nie bał się seksu, tylko czerpał z niego garściami. Samiec według nowego wzoru jest inny: myśli, rozważa, może czuć strach. Dawny pomyślałby: „spróbuję!”. Nowy myśli: „a co będzie, jeśli nie sprostam?”. Dawny był egoistą: myślał wyłącznie o swojej przyjemności. Nowy się obawia, że może się okazać beznadziejny w łóżku, zwłaszcza w zderzeniu z wiedzą i oczekiwaniami partnerki. Nie jest to pewny siebie typ macho, ale nieśmiały chłopak, który ma obawy.

Joanna Twardo-Kamińska, psycholog i seksuolog, przyznaje, że rozsądek zawsze był stereotypowo przypisany kobietom: – To panie gasiły ogień męskiej namiętności jednym „nie powinniśmy”. Zanim uzyskaliśmy dostęp do skutecznej i prostej w zastosowaniu antykoncepcji, to kobiety z konieczności były rozsądniejszą stroną, bo to one zostawały ze zrujnowaną opinią i dzieckiem.

W świecie, w którym to głównie mężczyźni inicjowali seks, kobiety zastrzegały sobie prawo mówienia „nie”. Dziś, gdy to one coraz częściej pierwsze mówią „chodźmy do łóżka” – mężczyźni uczą się odmawiania. Uczą się też innych rzeczy, na przykład kontaktu z własnymi emocjami. Przez wieki prawdziwy mężczyzna nie płakał i nie okazywał słabości. Zamiast powiedzieć „kocham” (i powtarzać to słowo codziennie), wolał stanąć do walki w turnieju – i zginąć w imieniu damy swego serca. I to się zmienia!

Gadu-gadu nocą

– Marek urzekł mnie tym, że tak pięknie mówił o uczuciach – wspomina Dagmara. – Kiedy byliśmy w łóżku, był czuły i delikatny, i cały czas szeptał, jak bardzo mnie kocha i jaka jestem dla niego ważna!

Niestety, to, co urzekło Dagmarę na początku, po jakimś czasie stało się powodem rozstania. – Po kilku miesiącach miałam tego dość – wyznaje. – W sypialni chciałam seksu, a nie roztkliwiania się, jak to cudownie, że się odnaleźliśmy na tym oceanie świata. Dla Marka jednak seks nie był radosnym spotkaniem ciał. Był komunią dusz!

Dagmara ma spory temperament i czego innego oczekiwała po łóżkowych zabawach. Wiecznie rozanielony Marek po prostu ją nudził. Co gorsza, był przeczulony na punkcie swoich emocji: bardzo źle znosił krytykę, był mało pewny siebie, łatwo go było urazić. A potem zabierał tę urazę do sypialni: nie chciał się kochać, bo czuł się dotknięty.

– Coraz częściej trafiają do mnie pary, w których to ona jest silną i zdecydowaną stroną, on natomiast jest lękowy, zagubiony i neurotyczny – mówi Twardo-Kamińska. – Przyzwyczailiśmy się, że to kobiety są skoncentrowane na swoich emocjach, ale coraz częściej w tę rolę wchodzą ich partnerzy. Teraz to oni analizują swoje emocje, często się martwią. Zamiast szukać rozwiązań, szukają problemów.

Taki facet nie daje kobiecie poczucia bezpieczeństwa. A kiedy tego brakuje, to i w łóżku nie będzie fajnie, bo kobieta nie będzie w stanie w pełni otworzyć się na seks. Taki neurotyczny mężczyzna albo znajdzie sobie silną i zdecydowaną partnerkę, która jeszcze bardziej go „wykastruje”, po czym kompletnie przestanie pożądać, albo taką samą jak on – lękową, która przy nim stanie się jeszcze bardziej lękliwa i tak oboje będą się na zmianę uwodzić i zwodzić.

Jak postępować, kiedy chcemy z takim mężczyzną zostać? – Przede wszystkim nie traktować go jak dziecka – ostrzega seksuolog. – I motywować do działania w męskich dziedzinach. Niech wymiana opon na zimowe, porządki w garażu i wizyty na myjni będą wyłącznie jego zadaniem. Niech ma coś, co jest jego, co jest męskie. Nawet jeśli lepiej potrafisz wbić gwóźdź, nie musisz tego robić – radzi Twardo-Kamińska. Ta sama zasada dotyczy sypialni: nie prowadź go za rękę, jest w końcu dorosłym facetem. Lepszy będzie komunikat: „zrób ze mną, co zechcesz”.

Weź mnie

Robert chciał być zdobywany. Oczekiwał, że Joanna będzie go uwodzić, składać propozycje, oczarowywać.

– Przez cały czas naszej znajomości palcem nie kiwnął, żeby się do mnie zbliżyć – wspomina Joanna. – Owszem, dawał się wyciągać do kina, knajpy czy na spacery po parku. Nie odmówił żadnej z propozycji i wyraźnie dobrze się bawił. Ale sam przenigdy nie wystąpił z inicjatywą.

Joanna przyznaje, że moment poznania był charakterystyczny: Robert siedział wdzięcznie na kanapie w klubie. Wyglądał, jakby tylko czekał, że podejdzie do niego jakaś kobieta i go poderwie. W łóżku było tak samo. Seksu też nigdy nie inicjował. Na początku taka postawa stanowiła dla Joanny ciekawą odmianę, wręcz wyzwanie. Ale tylko na początku.

– Robert był najprawdopodobniej wychowany przez silne kobiety, bez męskiego wzorca – mówi seksuolog. – Nic dziwnego, że unika typowych męskich ról i zadań, i czuje się lepiej w towarzystwie kobiet.

Ich związek przetrwał tylko kilka miesięcy. – Nie mogłam znieść tego, że był taki bierny i kapryśny – mówi Joanna. – Nie umiał powiedzieć, że coś mu się nie podoba, tylko podstępnie torpedował moje plany. Ale najgorszy był seks: czułam, jakbym musiała o to prosić.

Twardo-Kamińska dodaje: – Zdarzają się tacy bierni mężczyźni. Ten typ, zaproszony do seksu, nie odmówi, ale sam nie wprowadzi żadnego urozmaicenia, a po stosunku przeciągnie się i zaśnie. Jedyny plus: jak się mu powie „zrób to i to” – zrobi to. Ale czy o to właśnie chodzi w związku?

Piękny!

Kiedy Zosia zobaczyła Emila, pozazdrościła mu płaszcza: był szałowy! Sama mogłaby go nosić. Resztę Emil też miał pierwsza klasa: idealna fryzura, twarz z delikatną opalenizną, doskonale dobrane do sylwetki dżinsy, drogie buty, świetny zegarek. Jednym słowem – cudo! Szybko przypadli sobie do gustu, szybko się zakochali, i po kilku tygodniach zamieszkali razem. Wtedy Zosia poznała tajemnicę Emilowej urody: chłopak spędzał w łazience i sklepach z ciuchami więcej czasu niż ona.

– Emil to przykład mężczyzny metroseksualnego, czyli mieszkańca metropolii, który wielką wagę przykłada do swego wyglądu, urody i pielęgnacji – mówi seksuolog. – Efekty jego wysiłków są bardzo zadowalające, ale już cena, jaką się za to płaci – mniej.

Otóż kobiety wcale nie lubią mężczyzn, którzy mają więcej kosmetyków, ciuchów i par butów od nich; takich, którzy przed każdym wyjściem spędzają dwie godziny w łazience. Jakoś facet bardziej się nam kojarzy z regularnymi wizytami na siłowni, a nie w… salonie piękności. Poza tym taki mężczyzna w związku przejmuje rolę „higienicznego nadzorcy”, dawniej właściwą kobietom. Jest bardzo czuły na punkcie ciała, zarówno swojego, jak i partnerki, więc od razu jej przypomni, że już dwa dni temu powinna była iść na depilację. Poranny seks, taki spontaniczny, przed prysznicem – odpada!

Przy Emilu Zosia poczuła się zaniedbanym flejtuchem, mimo że zawsze o siebie dbała. Związek nie przetrwał pięciu miesięcy. – Fajnie, kiedy mężczyzna dba o higienę czy okazuje emocje, ale bez przesady! – mówi Zosia. – Facet powinien być facetem!

Cóż, większość kobiet lepiej czuje się, gdy ich partnerzy są bardziej męscy niż one. I to się nie zmienia.

Ekspert Joanna Twardo-Kamińska psycholog, seksuolog, współpracuje z Poradnią Seksuologiczną i Patologii Współżycia w Centrum Psychoterapii w Warszawie i Centrum Psychoterapii MAGO, www.mago-psychoterapia.pl

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>