fbpx

Dziewczyny na zakręcie

Dziewczyny na zakręcie
123rf.com

Niedawno odbyły się pierwsze, „historyczne” warsztaty pod tytułem Kup kochance męża kwiaty. Dziewczyny, które w nim uczestniczyły, przyniosły cały bukiet kwiatów i każdy był inny. Opowiem ci o nich, bo byłam zafascynowana tą różnorodnością.
Pierwsza
Córka dwójki alkoholików, która sama o sobie już bardzo dużo wie. Jej dzieciństwo było jedną wielką walką o przetrwanie i niepoddawanie się lękowi i rozpaczy. Nic więc dziwnego, że kiedy jej ukochany mąż powiedział, że zainteresował się inną kobietą, skamieniała. Powiedziała mu zimnym tonem: „Natychmiast się wynoś i nigdy więcej nie wracaj”. Tak też uczynił. Spytałam: „Ale wiedziałaś, że ci na nim zależy”. Ona: „Wiedziałam, ale już nie czułam. To się stało dwa lata temu, do dziś nic nie czuję, ale wiem, że żeby siebie uratować, będę musiała kiedyś dopuścić do siebie te straszne uczucia, których się tak boję i od których tak skutecznie się odcięłam. Już zapisałam się na terapię”.

Druga
„Mieliśmy z mężem wielki kłopot z zajściem w ciążę, ale dowiedziałam się, że do porodu muszę leżeć plackiem. Miałam młodszą od siebie znajomą, dla której byłam jak starsza siostra. Ona też mi dużo pomagała. Zauważyłam, że w czasie mojego przymusowego odpoczynku od życia zbliżyli się z moim mężem i stali się dla siebie bardzo ważni. Wiem, że nie było między nimi fizycznego zbliżenia, ale jest to dla mnie bardzo trudne”. Powiedziałam: „Człowiek, który ma poczucie, że sam ma bardzo mało, żałuje innym. A przecież mogłabyś się cieszyć, że ludzie dla ciebie ważni stali się sobie bliscy. Ani on, ani ona nie zdradzili cię”.

Trzecia
„Kiedy mąż powiedział mi, że się zakochał i odchodzi, popadłam w długotrwałą depresję i nawet nie byłam w stanie zajmować się naszymi małymi dziećmi. Po jakimś czasie wyjrzałam na świat, poszłam na terapię, zaczęłam spotykać się z ludźmi i czuję, że jestem w innym miejscu”. Spojrzałam na jej smutną buzię i powiedziałam: „Mówisz o nowym miejscu, o tym, że dałaś sobie radę, a w ogóle się nie uśmiechasz”. Jej koleżanka, która siedziała obok, dorzuciła: „Znam ją. Naprawdę się czasami uśmiecha”.
– Jak sobie wyobrażasz siebie za trzy lata: samodzielną, z kimś nowym, czy z mężem? – spytałam.
– Nie umiem być z nikim innym niż z mężem. Ciągle go kocham.
– Mieszka z kimś innym?
– Tak, z tą, do której odszedł.
– Trzy lata temu?
– Tak.
– Po co kochasz kogoś, kto cię nie chce?
– Bo on jest dobry dla dzieci…

Czwarta
Zaczęła opowiadać, płacząc: „Kiedy miałam siedem lat, odszedł mój ojciec i nigdy nie wrócił. Mama rozpadła się zupełnie, byłam jedynaczką i od tamtej chwili to ja pomagałam jej znosić życie. Niedawno mój mąż powiedział, że musi ode mnie odpocząć. Wynajął sobie mieszkanie, powiedział, że nie wie, czy będzie chciał do mnie wrócić, czy nie. Spotyka się z kimś i powiedział, żebym ja też tak zrobiła, bo oboje nie znamy życia poza naszym związkiem, w którym byliśmy jak dwie sieroty. A ja kompletnie nie wiem, co zrobić”.

Piąta
„Teraz ja”, powiedziała. „Jesteśmy teraz ze sobą dużo szczęśliwsi i bardziej zakochani w sobie niż przed jego zdradą. Mąż sam mi powiedział, że się zakochał. Ja natychmiast zażądałam, żeby wybrał. Wybrał mnie. Powiedział, że wcale nie przestał mnie kochać, tylko tamta jest bardzo fajna. Jeśli miałby stracić mnie, dom i dzieci, to na pewno tego nie chce. Mój mąż jest wspaniałym facetem i absolutnie się nie dziwię, że podoba się wszystkim kobietom, chociaż zawsze dużo kosztowała mnie ta świadomość. I bardzo się cieszę, że ze mną został. Ale jej jeszcze dzisiaj mam ochotę zrobić krzywdę”. Ja na to: „Ona uosabia cały twój niepokój związany ze wszystkimi kobietami, które pragnęły twojego męża, a ty zrobiłaś mądre i skuteczne kroki wobec niego, ale jeszcze samej sobie winna jesteś pracę nad uznaniem swojej własnej wartości jako kobiety. Żebyś czuła, że nawet gdyby wybrał inaczej, to ty niezmiennie jesteś wspaniała”.

Szósta
„Znalazłam w jego komórce takie esemesy, że aż mnie zatkało. Poczułam się taka oszukana, zraniona, nieszczęśliwa, obrażona, załamana. Przez tyle lat codziennie na niego czekałam. Współczułam mu, że jest taki przepracowany i dzielny, a on mnie tak upokorzył”.

Siódma
„Jestem najstarsza z was. Już myślałam, że nie będzie zdrady w moim związku. Ale mój mąż przestraszył się chyba starości i typowo zafundował sobie romans z sekretarką. Zostaliśmy ze sobą, bo on jest wygodnicki”.
– A ty? – zapytałam.
– Ja bałam się zostać sama.
– Czy wystarczająco go lubisz, żeby spędzić z nim resztę życia?
– Chyba tak.
– Myślę, że do twojego „chyba” przyczynia się to, że postrzegasz jego wybór bycia z tobą jako wyraz wygodnictwa.
– A co to może być innego?
– Głębokie przywiązanie do ciebie i uznanie za wielką wartość całego waszego wspólnego życia. Widzisz różnicę?

Ósma
„My również nie mogliśmy mieć dziecka i nasze starania, długotrwałe i bardzo uciążliwe, nic nie dały. Dwa lata temu mój mąż zdradził mnie z kobietą, która miała dziecko. On nie odszedł, ale ja nie mogę dojść do siebie. Ona mi zabrała wszystko. Całe moje życie”. Popatrzyłam na nią długo i zapytałam: „Ale nóg ci nie zabrała. Rąk też nie. I chyba masz jeszcze wszystko inne, swoje własne. I twój mąż pozostał z tobą”.

To były poważne, trudne dla nas wszystkich – i dla dziewczyn, i dla mnie – warsztaty. Czułam unoszącą się nad większością uczestniczek aurę bezradności i smutku. Przede wszystkim wzbudza mój sprzeciw ogromna, wyuczona przez naszą kulturę, społeczeństwo, rodziców bezwolność i niewiara w siebie. To chcę zmieniać. I wiem, że taka zmiana jest możliwa. Już w czasie kilkugodzinnego spotkania otwartość, uczciwość i prawda zintegrowały dziewczyny, wzbudziły w nich poczucie, że nie są same. Szczególnie rozwojowa stała się różnica pomiędzy stereotypowym podejściem do zdrady a nowymi dla dziewczyn propozycjami nadania pozytywnych
znaczeń trudnym doświadczeniom. Bo rzecz nie w tym, co nas spotyka, ale w tym, jak to traktujemy i co z tego wynosimy. Najwspanialszym zdaniem, które podsumowało naszą ciężką pracę podczas tego spotkania, było stwierdzenie jednej z uczestniczek: „Już wiem, że zdrada nie odarła mnie z wartości”.

Fragment pochodzi z książką Katarzyny Miller „Kup kochance męża kwiaty”, Wydawnictwo Zwierciadło, 2011.

Książka do kupienia w naszej księgarni.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>