Ryzyko w związkach – wywiad z psychoterapeutą Michałem Dudą

Jak osiągnąć sukces w związku
123rf.com

Kiedy to się nie udaje, ludzie narzekają na siebie nawzajem, ale związek trwa. Nie są samotni, ktoś się plącze po domu. Natomiast jeżeli ktokolwiek kiedykolwiek przeżył miłość, to wie, że to jest trochę co innego. Myślę, że ryzykiem jest popadnięcie w niedorosły rodzaj związku. Czyli jest to ryzyko niebycia w związku opartym na miłości. On nie jest już o podporządkowaniu, tam rangi nie grają tak dużej roli. To są zupełnie inne światy. Z perspektywy miłości ryzykiem jest utrata miłości a nie kontroli.

Jak dotrzeć do takiego dorosłego miejsca?

Mam wrażenie, że na każdym z etapów życia istnieje głęboka potrzeba przeżycia miłości – dziecko potrzebuje być kochane przez rodziców i potrzebuje kochać rodziców, musi też mieć kogoś, z kim jest blisko, coś w rodzaju miłości przedszkolnej i nastolatek także potrzebuje przeżyć swoją miłość. To są różne sposoby kochania. Gdy to się wydarzy, zwykle miłość transformuje się na wyższy poziom, bo poprzednie już się wypełniły i przestały być atrakcyjne. Pojawia się potrzeba miłości dorosłej na innej płaszczyźnie.

Jakiej?

Potrzeba bezpieczeństwa ustępuje wtedy potrzebie przynależności, czyli relacji. Jeśli nie potrzebuję już być w związku z potrzeby bezpieczeństwa, nie muszę kontrolować, manipulować, kłamać. Kiedy ludzie tego wszystkiego pilnują, nie ma już w nich przestrzeni, żeby otworzyć się na relację. Najczęściej z zewnątrz to wygląda tak, że osoby są razem, mają dzieci, robią razem różne rzeczy, jednak w fundamencie, na którym jest to zbudowane, jest wszystko, tylko nie miłość. Zazwyczaj ktoś funkcjonujący w tym paradygmacie dominacji i uległości będzie miał dwa rodzaje związków. Na przykład mężczyzna, którzy kontroluje i deprecjonuje swoją żonę, będzie miał kochankę lub kolejny związek z kobietą, która jest dominująca i będzie się do niej „modlić”.

Ta opozycja dominacji i uległości jest wewnątrz konkretnej osoby.

Tak, dotyczy psychiki i obie te wewnętrzne osoby potrzebują zewnętrznej relacji. To się rozgrywa też w sferze seksualności. Część osób uzależnia seksualnie drugą stronę lub działa na granicy przemocy seksualnej. Są też osoby, które szukają silnych w tym względzie partnerów i które chcą być uległe. Są różne gry seksualne, czarowanie, niedopuszczanie, uwodzenie. I warto mieć świadomość, że to właśnie słabi często mają dużą władzę nad silnymi. Jak się w to gra, ryzyko polega na stracie kontroli, co wywołuje poczucie lęku. Gdy się to dzieje, człowiek kontaktuje się z tym bazowym lękiem, na który relacja miała pomóc. Pytanie, na czym oparty jest taki związek. Kiedy w relacji nie jestem tylko ja, ale pojawia się też „my”, jest ona przeżywana zupełnie inaczej.

Trudno wyjść z polaryzacji, będąc w tych niedojrzałych relacjach. Może potrzebne jest bycie przez jakiś czas samemu?

Takie relacje podtrzymują wzorzec i bycie w płaszczyźnie lęku i realizowania potrzeby bezpieczeństwa. Osoby, które odnajdują tę potrzebę w sobie, nie muszą już szukać jej na zewnątrz. Bycie jakiś czas ze sobą jest jak najbardziej wskazane.