fbpx

Silent dating – ciche randki

ciche randki
123rf.com

Idea cichych randek jest podobna do szybkich randek (speed dating), tyle że nie musicie się do siebie odzywać. Możecie za to przez pięć minut popatrzeć sobie w oczy, pouśmiechać się, napisać coś na kartce. Potem, jeśli wpadniecie sobie w oko, jest czas na rozmowę. Silent dating podbiło Amerykę i nieśmiało wkracza do Polski.
Na silent dating spotyka się kilkanaście osób, tyle samo mężczyzn i kobiet. Każdy ma dla siebie 5 minut. Ci, którzy są sobą zainteresowani mają możliwość kontynuować znajomość. Wielu może się jednak zastanawiać, co robić na randce, nawet tej szybkiej, kiedy nie można powiedzieć do siebie słowa, a na przeciwko siedzi obca osoba. Okazuje się, że pole do popisu jest bardzo duże.

Nowa, miłosna ekspresja

Organizatorzy pierwszych cichych randek w Polsce radzą: „Możesz się jej spokojnie przyjrzeć. W autobusie to byłoby już „gapienie się”, tutaj to w pewnym sensie konieczność. (…) Możesz napisać na serwetce swój ulubiony wiersz, albo narysować ulubiony obrazek Raczkowskiego. Możesz „pogadać”, pisząc na kartce. Możesz pokazać swoje zdjęcia z wakacji na telefonie. Możesz przewracać oczami, pokazując, co myślisz o tym całym speed datingu. Możesz udowodnić swoją kreatywność, wymyślając własny system komunikacji. Potraktuj to jako wyzwanie” – czytamy na stornie Wawelowe.pl

– Moim zdaniem jakieś 90% słów, które wypowiadamy, jest absolutnie niepotrzebna. Zwłaszcza na speed datingach większa część tych rozmów to small-talki. Ale też w pracy, w knajpie, nawet z przyjaciółmi ględzimy czasem o pogodzie i oczku w pończosze. Na silent datingu można zobaczyć, że da się inaczej. Że mamy mnóstwo innych zmysłów i sposobów ekspresji. Nie musimy silić się na żadną wypowiedź, co daje poczucie wyjątkowego odprężenia. Nie wiem, czy – jeśli chodzi o komunikację międzyludzką – dzieje się coś wyjątkowego. To trochę za mało czasu, żeby nauczyć się komunikować w nowy sposób, są tylko jakieś próby, podchody. Ale często jest tak, że ktoś nam „pachnie” albo „nie pachnie”. Aby to ocenić, milcząca randka wystarczy – mówi mówi Elżbieta Soszyńska z portalu Wawelowe.pl.

Dla kogo silent dating?

Ciche randki to niepowtarzalna szansa na nawiązanie kontaktów przez osoby niesłyszące, niedosłyszące lub głuchonieme. Bo w tym przypadku wszyscy są tym samym świecie bez głosu. Ale to oczywiście nie jest żaden warunek. Podstawowym kryterium jest wolny stan randkowicza i limit wiekowy 19-35 lat.

Tanya de Grunwald na łamach „The Sun” wyznaje, że jako singielka z blisko 10-letnim stażem odbyła już wystarczająco dużo nudnych rozmów zapoznawczych: „Czym się zajmujesz”, „Często tu przychodzisz?”, „Jakie masz zainteresowania?”. Silent dating był dla niej jak światełko w tunelu. I nie zawiodła się, bo z niektórymi mężczyznami udało jej się nawiązać silne relacje, bo kiedy milczysz, to więcej pola zostaje dla wyobraźni.

ZAMÓW

E-WYDANIE

Na łamach wspomnianej gazety wyznaje: „On ma na imię Jurij (cieszę się, że nie muszę tego wymawiać) i jest niebieskookim Rosjaninem (jak zgaduję) o ciemnych włosach i dużym nosie. Kiedy nasze spojrzenia się spotykają, w tle zaczyna grać latynoska muzyka. Wyobrażam sobie, że jest upalny wieczór w Rio, a ja tańczę tango z Jurijem. Robi mi się gorąco – czy w tym barze jest aż tak ciepło? Jurij wpatruje się we mnie, hipnotyzując mnie swoim spojrzeniem. Podoba mi się. Te dwie minuty zdają się trwać dwie godziny. A potem koniec – Jurij wstaje i przesiada się na siedzenie obok”.

Również Marcus Rowntree, założyciel Silent Speed Dating, mówił: „Single cieszą się, że unikną nudnych i trudnych rozmów o niczym. Wielu uczestników mówiło mu, że nawiązali intensywny kontakt przynajmniej z jedną osobą, mimo że nie zamienili z nią ani słowa”.

Karolina była na dwóch cichych randkach. Od 6 lat mieszka w Londynie. Pracuje firmie turystycznej. Na Wyspach czuła się samotna. Podczas silent dating nie znalazła miłości swojego życia, ale z jednym z poznanych tam chłopaków przyjaźni się do dziś.

– Dość dobrze mówię po angielsku, ale z akcentem. Po pierwszych słowach rozmówca orientuje się, że jestem imigrantką. A wtedy nie pyta, czym się interesuje, co lubię robię robić, ale skąd jestem. Słyszy, że z Polski i zaraz docieka: czy wy tam zjadacie łabędzie i dlaczego mamcie takie duże bezrobocie, że wszyscy chcą pracować u nas? To trochę poniżające. Podczas silent dating, zamiast zadawać głupie pytania, można popatrzeć na siebie, narysować coś na kartce, robić miny, uśmiechać się. To jest bardzo twórcze. Cudownie się bawiłam. Jeden z chłopaków napisał mi fragment wiersza Audena. Napisałam mu, że bardzo lubię tego poetę. Rozmowę zaczęliśmy od poezji. Zyskałam przyjaciela – mówi Karolina.

Nie słowa są najważniejsze

Pojawiają się jednak wątpliwość, czy podczas cichych randek cała uwaga nie skupi się na wyglądzie? Czy w tej sytuacji szanse na nawiązanie znajomości mają tylko osoby atrakcyjne fizycznie? Organizatorzy zapewniają, że taki sposób komunikacji sprzyja generalnie koncentracji na drugiej osobie. Bo wygląd to nie tylko rysy twarzy i ubranie, ale też mimika, sposób noszenia szalika, przechylania głowy, czy zaplatania palców. To czyni człowieka niepowtarzalnym.

Poza tym, jak pokazują badania, to nie słowa są najważniejsze w pierwszym kontakcie. Światowej sławy psycholog, prof. Albert Mehrabian wyróżnił trzy elementy determinujące postrzeganie innych.

I tak – opinia na nasz temat zależy tylko w 7 proc. od treści, które mamy do przekazania, w 38 proc. od głosu i jego modulacji (istotna jest intonacja, akcent, ton, barwa, wysokość, natężenie, dynamika oraz szybkość mówienia). I aż w 55 proc. pierwsze wrażenie zależy od mowy ciała, czyli komunikacji niewerbalnej, na którą składa się przede wszystkim postawa, gesty, mimika twarzy ale też kontakt wzrokowy. Jest on oznaką szacunku, pewności siebie oraz próbą znalezienia porozumienia pozawerbalnego. Albert Mehrabian zaznacza jednak, że długie wpatrywanie się w siebie może powodować dyskomfort. Dlatego warto na chwilę oderwać wzrok od osoby siedzącej naprzeciwko nas.

– Swoim wyglądem komunikujemy więcej, niż nam się wydaje, m.in. zamożność, gust, czy jesteśmy nieśmiali, otwarci, zamknięci, empatyczni. Ale pamiętajmy, że te sygnały nie są jednoznaczne. W komunikacji werbalnej mamy łatwy do zrozumienia przekaz. W niewerbalnej istnieje kwestia odczytania gestów. Tutaj jest duże pole do interpretacji, w której możemy zawędrować na manowce.

Jeśli ktoś jest ładny i ma nienaganne maniery, to wydaje nam się osobą godna zaufania, a może okazać się oszustem. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie należy chodzić na takie ciche randki. Potraktujmy je jako zabawę, grę towarzyską, eksperyment. Dzisiaj ludzie mają głód bycia z drugimi, bo wielu nas jest pozamykanych w domach przed komputerami i telewizorami. A to z pewnością jest bezpieczne miejsce, gdzie możemy kogoś poznać, pobyć w towarzystwie – mówi Justyna Święcicka, psycholog, autorka poradników.

Ciche ranki również w Polsce

Setki singli z Manhattanu czekają w kolejce, by móc wziąć udział w takiej imprezie, a organizatorzy nie nadążają za popytem. Marcus Rowntree, założyciel Silent Speed Dating, mówił, że już pierwszego dnia zanotowali ogromne zainteresowanie. W Polsce pierwsze ciche randki organizuje portal Wawelowe.pl, który specjalizuje się także w szybkich randkach, do których Polacy już zdążyli się przekonać. W ubiegłym roku zorganizowano 3 ciche randki, być może na wiosnę pojawi się następna.

– Wrażenia, tak moje jak i uczestników, były fantastyczne. Po żadnym innym spotkaniu nie dostaliśmy aż tylu pozytywnych, ba, entuzjastycznych komentarzy. Ta metoda daje jakieś poczucie komfortu. Nawet, jeśli z początku jesteśmy skrępowani „gapieniem się na siebie”, to po chwili doceniamy przywilej pomilczenia przez chwilę. Często druga randka okazywała się dużo słabsza, czar prysł, gdy ktoś zaczął mówić, ale to niebezpieczeństwo związane z każdą randką – mówi Elżbieta Soszyńska z portalu Wawelowe.pl.

Artykuł pochodzi z portalu Sympatia.pl

ZAMÓW

E-WYDANIE
?>