1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Sonia Bohosiewicz - Urok kobiety seksownej

Sonia Bohosiewicz - Urok kobiety seksownej

Jakże zmysłowa jest wiara w siebie! Sonia Bohosiewicz, aktorka filmowa i teatralna, zdradza Mai Jaszewskiej, dlaczego kocha swoje ciało i nie chce się wyzbywać wstydu.

- Czy nie wstydzi się pani rozmawiać o seksie?

- To zależy z kim. We własnej sypialni taka rozmowa zupełnie mnie nie krępuje, ale teraz jestem spięta i obawiam się pytań, które mi pani zada. Na szczęście w każdej chwili mogę odmówić odpowiedzi…Nie chciałabym afiszować się z wynurzeniami na temat mojego życia erotycznego. I tak już oddaję ludziom wiele z mojej prywatności. Obnażam na ekranie swoje przeżycia i wzruszenia. Chociaż kilka obszarów chcę zachować dla siebie – mój dom, moje relacje z mężem i synem, no i moje życie seksualne.

- A zgodzi się pani opowiedzieć o swoich poglądach na temat seksu?

- Tak, o tym mogę rozmawiać, ponieważ to nie narusza granic mojej intymności.

- Czy uważa pani, że warto o tym rozmawiać?

- Przejrzałam magazyn „Sens” i widzę, że to mądre pismo. Zgodziłam się więc na tę rozmowę, przeczuwając, że może być sensowna, a nie sensacyjna. Ale dlaczego akurat ze mną chcecie poruszyć ten temat? Nie jestem żadnym ekspertem, by ludziom radzić czy ich edukować w tym względzie. Chyba jedyną postawą, którą mogłabym propagować, jest tolerancja.

- Poprosiliśmy panią o rozmowę, bo jest pani bardzo seksowną kobietą i sprawia wrażenie odważnej.

- Postaram się więc sprostać temu wyobrażeniu…

- Uważa się pani za osobę tolerancyjną w kwestiach erotyzmu?

- Duże wrażenie zrobił na mnie kiedyś film telewizyjny „Seks dzikich zwierząt” emitowany na kanale National Geographic. Okazuje się, że w świecie  zwierząt można znaleźć zachowania seksualne wszelkiej maści – od masturbacji i homoseksualizmu do kazirodztwa i prostytucji. Konkluzja filmu jest taka: jeśli za anomalię przyjąć coś, co występuje najrzadziej, to jest nią… monogamia! Wśród zwierząt to największe zboczenie. Nie namawiam do poligamii czy prostytucji, ale warto pamiętać, że nawet zachowania seksualne ludzi są bardzo różnie oceniane. To, co w jednych społeczeństwach jest kategorycznie odrzucone, w innych jest normą. Natura nie zna ograniczeń, to kultura wprowadza normy moralne i restrykcje. Kiedy dostałam rolę lesbijki w serialu „39 i pół”, na jednej z pierwszych konferencji prasowych dziennikarze zapytali mnie, czy się nie obawiam odium ze strony publiczności... Oto poziom tolerancji w naszym kraju.

- Jaką rolę w pani aktorstwie odgrywa poczucie własnej seksualności?

- Nie jestem w stanie pracować, jeśli czuję się nieszczęśliwa. Dopiero zadowolona, spełniona jako kobieta – a seksualność odgrywa tu szczególną rolę – mam na tyle pewności siebie i siły, że mogę być kreatywna i czerpać ze swojej wyobraźni. Stres i brak poczucia bezpieczeństwa blokują moje ciało i umysł. Grając w takim stanie, czuję się, jakbym dotykała skostniałymi palcami strun nienastrojonej gitary.

- Kiedy czuje się pani najbardziej seksowna?

- Potrzebuję do tego przede wszystkim akceptacji i miłości bliskiej mi osoby. Mogłabym być najcudowniejszą kobietą pod słońcem, o idealnych wymiarach, ale jeśli w oczach mojego męża nie widziałabym zauroczenia, czułabym się źle. To miłosne spojrzenie daje mi poczucie bezpieczeństwa i umożliwia bliskość we wszystkich obszarach. Kiedy ufam, mogę się otworzyć, rozkwitam. Ważne jest też, jak czuję się we własnym ciele. Niedawno przeszłam przez ciążę i połóg, teraz dochodzę do jako takiej formy fizycznej. Mój mąż na każdym z tych etapów dawał i daje mi bardzo dużo tak potrzebnej akceptacji, ale ważna jest też moja własna pozytywna samoocena. Tuż po porodzie, kiedy nie byłam zadowolona ze swojego wyglądu, to nawet zapewnienia męża, że mu się podobam, nie czyniły lata stulecia. Ale zrobiło się dzięki nim przedwiośnie.

- Czyli dla nas, kobiet, to nie tylko pożądanie? Oczywiście, że nie. Seks i erotyzm to dla nas konstelacja wielu uczuć, wrażeń i potrzeb. Dopóki nie czujemy się bezpieczne, dopóki nie zaufamy, dopóty nie wyzwolą się w nas. Wiele się ostatnio mówi o seksualnych technikach i gadżetach. Nie sadzę jednak, żeby to miało aż tak wielkie znaczenie. Jestem w stanie wyobrazić sobie pary, które odbywają stosunek zawsze w tej samej pozycji i przynosi im to wiele radości i spełnienia. Erotyzm jest, moim zdaniem, ukryty w bliskości i porozumieniu, a nie w ekscentrycznych pozycjach seksualnych. Nie wyobrażam sobie bliskości fizycznej w stanie wojny między partnerami. Akt zbliżenia to nie walka, a łóżko nie ring.

- Czy kobieta zawsze powinna być perfekcyjnie zadbana?

- Niektórzy są zdania, że istnieje niekończąca się lista rzeczy, których kobiecie pod żadnym pozorem nie wolno robić przy mężczyźnie, bo natychmiast przestanie być dla niego atrakcyjna. Znam panie, które po obudzeniu przemykają do łazienki, skąd wychodzą już pachnące i w pełnym makijażu. Podziwiam samozaparcie, ale takiej filozofii związku nie zazdroszczę. Pierwsze randki to taniec godowy, w tym czasie chcemy być najpiękniejsi i najmądrzejsi. Ale na dłuższą metę nie wyobrażam sobie nieustannego odgrywania roli demona seksu, któremu nigdy się nie zetrze szminka i nie naruszy doskonale ułożona fryzura. Staram się tańczyć przed moim mężem, ale w innym, bardziej przenośnym znaczeniu. Robię mu niespodzianki, staram się pamiętać o tym, co lubi i co mu się podoba. Dbam o jego zdrowie. Na początku naszego związku mieliśmy dość trudne doświadczenie. Po trzech miesiącach bycia razem, kiedy jeszcze nie skończył się nasz okres tańca godowego, mój ukochany nieszczęśliwie złamał obie ręce. Nietrudno sobie wyobrazić, jak się wtedy funkcjonuje! Był całkowicie zdany na moją opiekę i pomoc, dosłownie we wszystkim, przez 24 godziny na dobę. Na szczęście, mam bardzo luźny stosunek do wszystkich aspektów cielesności, więc ta opieka w żaden sposób mnie nie krępowała. Poczucie humoru pozwalało nam oswoić różne niezręczności. To był dla nas wielki sprawdzian. Ale nie miałam ani chwili wątpliwości, że go zdamy, ponieważ pokochałam człowieka z krwi i kości. Nie tylko to, co w nim silne i imponujące, ale także jego chwile słabości i ograniczenia.

 
- Lubi pani swoje ciało?

- Uwielbiam. Bardzo jestem z niego zadowolona i wdzięczna Bogu, że dał mi tyle ładnych rzeczy. Oczywiście, trochę bym je udoskonaliła, ale generalnie nie narzekam.

- Jakie kobiety są według pani seksowne?

- Nie miewiam fantazji erotycznych związanych z kobietami. Obraz takiego zbliżenia jest dla mnie kompletnie aseksualny. Dlatego muszę sobie wyobrazić kobiety, które mogą pociągać mężczyzn. Wydaje mi się, że są to osoby inteligentne i z bogatą wyobraźnią. Seksowne może być wyuzdanie, ale nie należy go mylić z ordynarnością. Bardziej kojarzy mi się z inteligentną prowokacją, pewnego rodzaju wyrafinowaniem. Jeśli nawet zawiera w sobie element wulgarności, to świadomej i celowej. Dzięki temu pojawia się rodzaj erotycznej gry. Kobieta zmysłowa potrafi niespodziewanie wyjść poza swoje codzienne ramy. Na przykład pojechać po męża na lotnisko nago, w samym futrze i szpilkach. I nie przeszkadza jej fakt, że w domu została trójka dzieci, a ona sama prowadzi kancelarię prawną. Ale na tym lotnisku nie może drżeć z niepokoju i wstydu, czy spodoba się swojemu mężczyźnie i czy przypadkiem się nie wygłupiła. Taka kobieta powinna robić coś szalonego z pełnym przekonaniem i wiarą w swoją atrakcyjność. To właśnie wydaje mi się bardzo seksowne.

- A seksowni mężczyźni?

- Nie podobają mi się mężczyźni, których jest w stanie zauroczyć byle durnota, bo ładna i ma zgrabne ciało. Taki facet automatycznie przestaje być dla mnie interesujący. Nie powiem nic oryginalnego, ale naprawdę najbardziej pociąga mnie męski intelekt. Jeśli ktoś jest inteligentny, to ma poczucie humoru, a ono warunkuje wiele wspaniałych cech. Człowiek z humorem jest otwarty na świat, życzliwy ludziom, ma dystans do siebie, dzięki czemu nie jest zaciętym gburem.

- Skąd w okresie dorastania czerpała pani odpowiedzi na swoje pytania dotyczące seksu?

- Dzięki mojemu tacie, jako jedni z pierwszych na osiedlu, mieliśmy w domu video. Szybko odkryłam, gdzie są schowane kasety dla dorosłych i prowadziłam wśród rówieśniczek edukację seksualną zakrojoną na szeroką skalę. Byle czego nie oglądałyśmy – pamiętam, że wśród filmów była między innymi Kamasutra. Koleżanki przychodziły do mnie bardzo chętnie, ale filmy mogłyśmy oglądać tylko do godziny piętnastej, bo wtedy właśnie moja mama wracała z pracy.

Drugim źródłem wiedzy seksualnej, które przyprawiało mnie o rumieńce, ale zaglądałam do niego często i chętnie – był głęboko schowany za książkami album z rysunkami Andrzeja Mleczki. Oglądałam go w nocy przy latarce. Moja mama dziwiła się, dlaczego kartki tej książki mają coraz bardziej pozaginane rogi. Na tych rysunkach było wszystko. Kto? Jak? Komu i gdzie? To było takie sprośne, ale jednocześnie nieodparcie śmieszne. Oczywiście ten album również pokazywałam swoim koleżankom. Kiedy jednak chciałam zapytać o coś naprawdę poważnego i konkretnego, dotyczącego spraw fizjologicznych, zwracałam się z tym do mamy. Byłam z nią na tyle blisko, że w takich momentach potrafiłam przełamać wstyd.

- Moja córka też znalazła album Mleczki w naszym domu, ale była bardzo oburzona, jak mogłam kupić coś tak niestosownego…

- No tak, dla dziecka rodzice to przede wszystkim ciepło i bezpieczeństwo, a nie frywolne żarty. Nie przypominam sobie, czy ja byłam oburzona na moich rodziców za to, że mają kasety z erotycznymi filmami i ten album. Ale pamiętam, że kiedyś zobaczyłam ich, jak się namiętnie całowali. Z jednej strony byłam bardzo zawstydzona, że robią coś takiego, z drugiej zaś – ten widok napełnił mnie radością, ponieważ był potwierdzeniem, że oni się kochają. Poczułam wtedy ciepło i bezpieczeństwo.

- Czy uważa pani, że edukacja seksualna w szkołach jest potrzebna?

- Obawiam się takiej edukacji. Nie wyobrażam sobie, żeby obca osoba, nawet najlepiej przygotowana merytorycznie, wchodziła w delikatny i intymny obszar życia mojego dziecka. Nie miałabym pewności, czy wystarczy jej taktu i wyczucia. Poza tym rozmowa na takie tematy wymaga odpowiedniej sytuacji. Mówienie o życiu seksualnym w klasie na lekcji, w narzuconym gronie osób, odbiera temu tematowi tak potrzebny indywidualny wymiar i intymność. Wszystko robi się wtedy nazbyt techniczne i bezosobowe. Nie lubię publicznego obnażania tej sfery. Dlatego nie podoba mi się przaśny pomysł koedukacyjnych saun, tak popularnych chociażby w Niemczech. Nie mam ochoty patrzeć na cudze genitalia i narażać moje dziecko na taki widok. To samo dotyczy zresztą edukacji etycznej czy religijnej. Nie chcę, żeby ktoś obcy kształtował poglądy i wyobrażenia mojego syna w tak subtelnych kwestiach, bo może mu tym wyrządzić krzywdę.

- Wstyd jest nam do czegoś potrzebny czy tylko nas blokuje?

- Jest niezbędny! Gdyby nasza seksualność była dla każdego na wyciągnięcie ręki, nie byłoby możliwości darowania jej jako czegoś najbardziej wyjątkowego kochanej i wybranej osobie. Jeżeli się wyzbędziemy wstydu, to czymże będzie ten akt najgłębszego otwarcia w miłości? Pozbywając się go, pozbywamy się tego, co niepowtarzalne i jedyne między dwojgiem kochających się ludzi. Przeczytałam ostatnio o czymś, co mnie przeraziło. Jakiś nastolatek onanizował się, sfilmował to i zamieścił na YouTube. Nie mniej patologiczne było to, że jego rówieśnicy uważali tę sytuację za bardzo zabawną i całkiem oczywistą. Mam nadzieję, że takie zachowania pozostaną jednak w granicach patologii, a wstyd i potrzeba intymności w życiu seksualnym obronią się.

- Jaki jest pani stosunek do pornografii?

- Trzeba robić wszystko, by uchronić przed nią dzieci i młodzież. Na niedojrzałą psychikę ma rujnujący wpływ. Całkowicie wypacza wyobrażenia o seksie, ciele i relacji między kobietą a mężczyzną. Dowiedziałam się niedawno, że młode dziewczyny masowo robią sobie operacje plastyczne miejsc intymnych, żeby wyglądały tak jak u gwiazd porno. Tego bowiem oczekują młodzi chłopcy. To jakiś koszmar! Jest taki brytyjski program poświęcony temu problemowi. Bardzo chętnie poprowadziłabym jego polski odpowiednik. Jeśli natomiast chodzi o dorosłych, nie mam nic przeciwko temu, żeby pornografia urozmaicała ich życie erotyczne.

- Kultura masowa przesycona jest seksem…

- Nawet reklama lodów czy czekolady musi się posłużyć nagością i erotycznymi aluzjami. Oczywiście, seks to najskuteczniejszy wabik, więc najłatwiej skorzystać właśnie z niego. Ale w jakiej roli ustawia to kobietę?! Robi się z niej przedmiot użytkowy. Właśnie o tym robimy z Łukaszem Palkowskim komedię pt. „Wojna żeńsko-męska” na podstawie prozy Hanny Samson. Mężczyzna może być atrakcyjny nawet jak się zestarzeje. Ale kobieta jest atrakcyjna tak długo, jak długo uważana jest za seksowną. Tak jakby jej istnienie sprowadzało się tylko do erotyki.

- Niektórzy twierdzą, że dopiero urodzenie syna daje pełnię kobiecości. Zgadza się pani z tym?

- Bardzo chciałam mieć syna. A teraz pragnę urodzić córkę. I myślę, że właśnie to jest mi potrzebne do pełni kobiecości.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zwierciadło

Słodka niespodzianka pod choinkę

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Rozpakowywanie prezentów to jeden z tych momentów, na który w czasie świąt czekają nie tylko dzieci. Upominki, to przecież dowód na to, że o sobie pamiętamy i chcemy sprawić sobie przyjemność.

Jednym ze sprawdzonych pomysłów na prezent od Świętego Mikołaja jest małe co nieco, czyli paczuszka pysznych słodkości. Ucieszą się z niej zarówno małe łasuchy, jak i dorośli smakosze. Słodycze spod choinki smakują wyjątkowo, zwłaszcza jeśli mają kojarzące się ze świętami smaki - pomarańczy, wanilii i przypraw korzennych. Dekoracyjne opakowanie ozdobione bożonarodzeniowymi motywami tabliczkę czekolady, pudełko pralinek, czy paczkę cukierków przemieniają w wyjątkowy słodki prezent.

Wybierając słodkości pod choinkę trudno pominąć siłę tradycji – są marki, które od lat kojarzą się z jakością i smakiem. Jedną z nich jest E.Wedel. Marka, jak co roku, przygotowuje z okazji świąt specjalną edycję swoich kultowych produktów, wzbogacając je o dodatki takie jak pomarańcza, cynamon, wanilia i żurawin. Z okazji Bożego Narodzenia, znane wedlowskie produkty otrzymają nową, świąteczną szatę graficzną.

Są wśród nich , Torcik Wedlowski, kultowe Baryłki i duże tabliczki czekolady – gorzka z żurawiną, mleczna z cząstkami pomarańczowymi oraz czekolada Cookie, w dwóch świątecznych smakach: korzennym i Orange Mocha. W tegorocznej ofercie Mieszanka Wedlowska, cukierki Pierrot i świąteczne pralinki opakowane będą w nietuzinkowe puszki w kształcie kuli, dzwonka i choinki. Dzięki temu mogą także stanowić idealną świąteczną ozdobę.

Słodkości dla najmłodszych

Dzieciom czas oczekiwania na Boże Narodzenie można umilić kalendarzem adwentowym E.Wedel. W ozdobnym pudełku podzielonym na 24 okienka znajdują się czekoladki w dwóch smakach w kształcie Buźki Krówki. 
Na Mikołajki lub pod choinkę można sprawić im zestawy słodyczy na przykład: pudełko z opaską w kształcie rogów Renifera - bohatera motywu graficznego, Domek Krówki, a także czekolady mleczne z chrupiącymi kawałkami wafelków i chrupek lub z kawałkami pianek marshmallow. Świąteczne produkty dla dzieci E.Wedel ozdobiono postaciami Renifera, Mikołaja, Bałwanka oraz Znajomej Krowy Kucharza.

 

Produkty z portfolio świątecznego E.Wedel są w sprzedaży od początku listopada.

  1. Zwierciadło

Stwórz atmosferę Świąt. Inspiracje od marki Fyrklövern  

Zobacz galerię 23 Zdjęcia
Święta to przede wszystkim wyjątkowa atmosfera, spotkania z bliskimi oraz pyszne potrawy. Smakowanie ich to również delektowanie się pięknem odświętnie nakrytego stołu. Zainspiruj się propozycjami marki Fyrklövern - specjalistą w dziedzinie dekoracji stołu - i stwórz świąteczną aranżację, która oczaruje twoich gości!

ÅSA’S WINTER 

Rajskie jabłuszka, pomarańcze, granaty i pachnące gałązki to elementy doskonałe na świąteczny stół! By całość wyglądała bajecznie warto wybrać perfekcyjną zastawę, która spełni nasze oczekiwania co do dekoracji stołu i zachwyci wszystkich gości! Po raz pierwszy w Polsce, w cudownej aranżacji świątecznej, prezentujemy Serwis ÅSA’S WINTER, zaprojektowany przez skandynawską artystkę Anne Rooslien. Najwyższej jakości, trwała porcelana skaleniowa, urzekające, ręcznie litografowane zdobienia oraz wyjątkowy design tworzą ponadczasowy serwis obiadowy! Dzięki zastawie, dekorowanej skrzatami – wykreowanymi przez znaną w Skandynawii Åsę Götander, uzyskasz wspaniałą zimowo-świąteczną atmosferę. Porcelanę możemy umyć w zmywarce i odgrzać w niej dania korzystając z kuchenki mikrofalowej – to dodatkowy atut tego eleganckiego serwisu.

SANTA CHRISTMAS

Do świątecznej dekoracji stołu warto wybrać nastrojowe świece, serwety i oczywiście doskonałą porcelanę. Serwis SANTA CHRISTMAS ręcznie zdobiony platyną, skrzącymi się płatkami śniegu oraz uroczymi krasnalami to spełnienie świątecznych marzeń zarówno dzieci jak i dorosłych. Klasyczny design kolekcji wypełniają kolorowe, ręcznie malowane wizerunki skrzatów i zwierząt w zimowej scenerii. Pełne fantazji i artystycznego kunsztu, tworzą ciepły i radosny klimat, podkreślając wyjątkową atmosferę świąt.

ÅSA’S CHRISTMAS

Skrzaty i dekor wzbogacony elementami z 18-karatowego złota to przewodnie elementy Serwisu ÅSA’S CHRISTMAS. Zastawa z motywem uroczych ludków idealnie ozdobi świąteczny stół i stworzy atmosferę bajkowego klimatu przywołując wspomnienia beztroskiego dzieciństwa. To serwis, który przykuwa wzrok oryginalnym kształtem przypominającym pofałdowane śnieżne zaspy, na których zagościły urocze skrzaty. Ośnieżone choinki dekorowane prawdziwym złotem stanowią ekskluzywny element ozdobny! Gałązki, pierniki w kształcie serca, gwiazdy z jabłek czy złote szyszki w kieliszkach to elementy dekoracyjne, które komponują się idealnie z tym eleganckim serwisem.

ÅSA’S CHRISTMAS WHITE

Porcelana Åsa’s Christmas White zachwyca klasycznym designem i ręcznie malowanymi krasnalami w białych i srebrnych kapturkach. Serwis przepięknie prezentuje się w monochromatycznym stylu, gdzie na drewnianym stole w odcieniach szarości układamy zielone gałązki przyprószone śniegiem, szyszki i pachnące pierniki.

VICTORIA 

Drewno, pachnący świerk, nastrojowe lampki i przepyszne potrawy podane na luksusowej porcelanie skandynawskiego projektu pomogą nam stworzyć perfekcyjną atmosferę w czasie świąt! Serwis Victoria zachwyca delikatną formą, a zdobienia z 18-karatowego złota nadają mu królewskiego splendoru. Czerwona serweta przyprószona sztucznym śniegiem, pomarańcze, goździki i soczyste, czerwone jabłka w zimowej okrasie w połączeniu z elegancką porcelaną Victoria tworzą dekorację stołu w iście królewskiej aranżacji. Ta zastawa to świetny wybór zarówno na święta jak i inne okazje, jej klasyczny i elegancki design sprawia, że będzie pasowała na każdą uroczystość.

CELEBRATION

Świąteczny stół stanowi doskonałe pole do popisu dla miłośników dekoracji wnętrz. Spektrum możliwości jakie możemy zastosować jest nieograniczone. Pachnące gałązki świerku, złote świece, kryształowe wazony, eleganckie serwety czy też subtelne herbaciane róże i złote sztućce będą prezentować się perfekcyjnie w otoczeniu porcelany Celebration. Serwis o lekko falistym kształcie z ręcznie nanoszonymi platynowymi zdobieniami zachwyca subtelnością i elegancją.

Zobacz więcej na: ,

  1. Zwierciadło

Herbaty Newby - doskonały prezent pod choinkę

Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Kolekcja światowej sławy projektanta mody Matthew Williamson dla Newby to idealny prezent na Święta dla każdej wielbicielki najwyższej jakości herbaty oraz mody.

Przepiękne puszki skrywają w sobie 3 wyjątkowe herbaty: Maharaja’s Breakfast (czarna herbata Assam), Exotic Earl Grey (herbata z olejkiem z gorzkiej pomarańczy i płatkami róży) oraz Jasmine Rose Garden (zielona herbata z różą i jaśminem). Do wyboru będzie także pudełko zawierające wszystkie 3 produkty.

Najwyższej jakości liście herbaty wraz z kwiatowymi dodatkami, ukryte w pięknych opakowaniach będą idealnym prezentem dla bliskiej osoby, a także przyjemnym uzupełnieniem każdego dnia.

Produkty dostępne są na stronie 

  1. Zwierciadło

Rodzina patchworkowa: Jak przeżyć święta?

Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
O czym pamiętać, o czym zapomnieć w świąteczny czas – zastanawia się Wojciech Eichelberger, współautor książki „Patchworkowe rodziny. Jak w nich żyć”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło.

Znam dobrze funkcjonujący w ciągu roku patchwork, który rozpruwa się w czasie świąt. Wszyscy zbierają się w jednym miejscu i od razu wybucha awantura. Ostatnio zaczęło się od wyrzutu, że były mąż spóźnił się pół godziny.
Zaczyna się zazwyczaj od błahych spraw – że ktoś czegoś nie kupił, nie zrobił, powiedział o jedno słowo za dużo. To kropla, która przelewa czarę goryczy.

Czyli to preteksty. Co się za nimi kryje?
Zamiatane pod dywan sprawy, niewyjaśnione żale i pretensje, nierozwiązane problemy, do których boimy się wracać. Ale one wcześniej czy później wybuchają, na przykład właśnie w czasie świąt.

Może to i dobrze, bo wreszcie możemy się z nimi skonfrontować.
Porządny kryzys jest dobrym początkiem zmiany. Oczywiście, może mieć pozytywne konsekwencje tylko wtedy, kiedy jego destrukcyjną siłę będziemy potrafili konstruktywnie wykorzystać. Kryzys pokazuje to, czego brakuje w systemie, więc nie ma się co obrażać, tylko trzeba podjąć trud dogadania się i przemiany.

A może dobrym pomysłem jest niespotykanie się w święta zwaśnionych stron? Pewna matka (teściowa, babcia) wymyśliła, że Wigilia odbędzie się według grafiku, w którym każdemu wyznaczyła towarzystwo i godzinę wizyty, z zapasem czasowym, żeby najbardziej zwaśnieni zdążyli się minąć i na siebie nie powpadali. Ta pani jest dumna z autorskiego rozwiązania.
W Wigilię nie chodzi o to, aby się nawzajem unikać. Ale Wigilia sama z siebie nie jest w stanie uczynić nas świętymi. Droga do świętości, czyli do otwartego serca, wymaga od nas podejmowania wysiłku i ryzyka. O tym warto pamiętać. Jeśli jednak nie stać nas jeszcze z jakichś powodów na wysiłek i ryzyko spędzenia Wigilii z ludźmi z naszego rodzinnego systemu, których nie lubimy, bo na tym etapie nasze resentymenty są dla nas ważniejsze niż religijne nakazy, to trudno. Może następnym razem. Więc owa pani z twojego przykładu robi dobrą robotę. Przynajmniej jej serce stanowi przestrzeń, w której skłóceni i zaślepieni ludzie wirtualnie się spotykają. Chwała jej za to.

Ona naprawdę chce dobrze.
W patchworkowym systemie taka osoba odgrywa doniosłą rolę kleju, nici i agrafki. Każdy może do niej przyjść, bo wie, że spotka się z miłym przyjęciem, a ona pozostanie bezstronna. Może też odgrywać rolę rodzinnej skrzynki pocztowej i przekazywać skłóconym stronom ważne informacje. Po jakimś czasie dzielna babcia będzie mogła zrobić krok dalej i skrzyknąć wszystkich członków skłóconego patchworku w jedno miejsce, na przykład przy okazji swoich jubileuszowych urodzin, informując ich o tym, że to jest jej święto, więc zaprasza wszystkich, których kocha, i prosi o to, by wszelkie konflikty na ten czas zawiesić, tak jak kiedyś w dobrej przeszłości ustawały wojny, gdy trwała olimpiada.

Święta są szczególnie ważne dla dzieci, które potem całe życie pamiętają Świętego Mikołaja, choinkę. Więc choćby ze względu na nie dobrze jest zadbać o atmosferę tych dni – pozytywną, przesyconą dobrymi emocjami. O czym jeszcze pamiętać, przygotowując święta?
Boże Narodzenie to dla patchworkowego systemu doskonała okazja i zarazem trudny sprawdzian tego, czy przestrzegana jest w praktyce święta zasada wszelkich patchworków: wszystkie dzieci są nasze. Praktyczna troska o sprostanie tej zasadzie może sprawić, że same święta przestaną być tylko rodzinnym rytuałem objadania się i obdarowywania prezentami, ale ujawnią swój głęboki duchowy wymiar. Bo święta zapraszają każdego do „królestwa nie z tego świata”, czyli do takiego wymiaru istnienia, w którym jednoczą się przeciwieństwa, zasypywane są przepaści dzielące zantagonizowane strony. Gdzie wszystko ujawnia swoją świętą, wspólną z całym istnieniem prawdziwą naturę, gdzie w jednolitej świetlistej przestrzeni rządzą: miłość, szacunek i cisza. A z tego punktu widzenia chciwość, nienawiść, konflikty, resentymenty i wojny jawią się jako wielka, przerażająca egzystencjalna pomyłka i strata czasu. Patchworkowa rodzina jest z pewnością trudniejszą, a przez to lepszą okazją do praktykowania świętości niż stawianie na wigilijnym stole pustego talerza dla symbolicznego zbłąkanego wędrowca. Więc jeśli dojrzali dorośli chcą udzielić patchworkowym dzieciom ważnej duchowej lekcji, to święta Bożego Narodzenia są do tego doskonałą okazją. Będzie się do czego odwoływać przez całą resztę roku.

Gdybyśmy jeszcze mimo konfliktów potrafili spektakularnie przebaczyć sobie nawzajem przy dzieciach, to byłaby dopiero lekcja. 
O tak. Sam fakt, że ludzie podchodzą do siebie i składają sobie dobre życzenia, chociaż jeszcze dzień wcześniej sobie złorzeczyli, to wspaniała nauka dla wszystkich, a szczególnie dla dzieci. Ale nie tylko nauka. Także chwila zasłużonego wytchnienia. Bo dla dzieci najważniejszą wartością i najlepszą glebą do wzrastania jest bezpieczna, harmonijna, spójna społeczność, której członkowie odnoszą się do siebie z szacunkiem i miłością.

Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer) Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer)

Marzeniem dziecka z rozbitej rodziny jest to, żeby mama była z tatą, nawet jeśli nie na zawsze, to chociaż w święta. Czy wspólny wyjazd rozwiedzionych rodziców z ich dziećmi to dobry pomysł?
Pomysł bardzo dobry, ale przy innych okazjach niż święta. W patchworkowej rodzinie dorośli często mają dzieci z dwoma, a nawet z trzema partnerami. Jak te rodziny obsłużyć w kilka dni świąt? Widziałem wielu ojców i wiele matek, którzy z obłędem w oczach starali się pojawić w ciągu kilku godzin na dwóch albo trzech wigiliach w oddalonych od siebie miejscach, wszędzie pozostawiając za sobą żal i zniecierpliwienie. To nie ma sensu. Lepiej organizować wspólnie z innymi chętnymi z tego samego systemu duże rodzinne spędy wigilijne. Natomiast wyjazdy rodziców z biologicznymi dziećmi w uroczystej, świątecznej atmosferze, z dekoracjami mogłyby dawać wspólnym dzieciom nadzieję, że ich rodzice będą znowu razem.

A spotkanie świąteczne obu zwaśnionych rodzin w którymś z domów?
W sytuacjach konfliktu powinni raczej spotkać się na neutralnym gruncie.

Dlaczego?
Jeśli ludzie, którzy niedawno się rozstali, spotykają się w domu, który przesiąknięty jest wspólnymi przeżyciami, a każdy jego fragment jest jakby pamiątką w muzeum ich wspólnej przeszłości i przywołuje jakieś wspomnienia, to trudno się w nim racjonalnie porozumiewać w sprawach bieżących i przyszłych.

Znajoma rozwódka, która ma w miarę poprawne stosunki z byłym mężem i jego żoną, nie chce ich zapraszać ani odwiedzać, a tym bardziej organizować wspólnych świąt, bo obawia się zmiany status quo.
Dorośli i odpowiedzialni ludzie, którym przyszło żyć w patchworkowym systemie, powinni podejmować decyzje służące porozumieniu i zgodzie, a nie jątrzeniu. Skoro patchworkowa rodzina jest faktem, to róbmy wszystko, żeby wykorzystać jej potencjał. Budujmy, a nie dzielmy, troszczmy się o część wspólną, a nie bójmy się na zapas. Nie traktujmy patchworku jako dopustu bożego czy tragedii, którą będziemy się nieustannie karmić i którą będziemy celebrować do końca życia. Egoistyczna troska o status quo swojego zakątka prędzej czy później się zemści. Przetrwanie patchworku w ogromnej mierze zależy od tego, jak szybko dorośli zdadzą sobie sprawę z tego, że wszystko jest w nim ze sobą powiązane.

Owa kobieta zakłada, że jeśli spotka się z rodziną byłego, to odżyją urazy.
Jeśli unikamy kontaktów, to siłą rzeczy komunikujemy się w sprawach błahych i nudnych, a tak naprawdę tracimy czas i potencjał, jaki drzemie w głębinach patchworkowego oceanu. Więc przy każdej okazji, zamiast marzyć o na zawsze minionym status quo, zróbmy cokolwiek, aby wzmacniać patchworkowe szwy.

Może zaapelujemy do patchworków – dajcie się zainspirować świętom!
Apelujemy: wykorzystujcie je do tego, żeby przełamać niechęć, wrogość, urazy. Róbcie to dla siebie i dla wszystkich patchworkowych dzieci. Dajcie im przykład, jak układać relacje mimo trudnej przeszłości.

Czy są jakieś przeciwwskazania do wspólnych świąt rozwiedzionych partnerów?
Jeśli mamy spotykać się po to, żeby się kłócić, a przy okazji ranić uczucia naszych dzieci, to lepiej się nie spotykać. Święta są okazją do propagowania dobrych uczuć i dobrych życzeń. Jakże są teraz deficytowe.

A do obdarowywania się prezentami?
Dobrze jest zachować w tym umiar. Najwspanialszymi prezentami dla patchworkowych dzieci są dojrzałe i mądre zachowania dorosłych, szczególnie te objawiające się w przekraczaniu negatywnych uczuć i postaw wobec byłych partnerów, byłych teściów, zięciów czy synowych. Gdy dziecko widzi, że dorośli, których kocha, trudzą się, by przełamać urazy i żale, bo chcą zbudować nową, bezpieczną społeczność rodzinną, to mu serce rośnie i dusza się śmieje. Ono nie chce się truć złymi emocjami i nastawieniami rodziców. Superprezentem w obecnych czasach są czas i uwaga, które poświęcamy drugiej osobie.

O czym jeszcze pamiętać przy okazji świętowania?
Żeby to nie był prosty rytuał. Żeby nie przedobrzyć, czyli pamiętać o zasadzie, że nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Na przykład chcę kogoś uściskać i przytulić, ale wiem lub czuję, że ta osoba tego nie lubi. Trzeba to uszanować. Albo mam przemożną chęć zadania jej pytania, bo chcę zaspokoić swoją ciekawość, a ona wyraźnie się krępuje albo daje sygnał, że nie ma ochoty poruszać tego tematu. No to nie pytam, wycofuję się, ewentualnie przepraszam. W psychologii nazywa się to szanowaniem granic drugiej osoby. W dodatku dzisiaj powinniśmy też uważać na rozmowę o poglądach.

Nie tylko w rodzinach patchworkowych lepiej chyba nie poruszać tematów politycznych?
Poruszać można, ale bezpiecznie jest ograniczać się do wypowiadania swoich poglądów, nie atakując przekonań drugiej osoby. Unikać fraz takich jak: „w przeciwieństwie do ciebie”, „nie zgadzam się...”, „twoje poglądy są…”, „jak można tak…” itp. Każdy z nas ma prawo do własnych sądów. Nie należy próbować zmieniać zdania innych, bo to tylko wzbudzi opór.

Co robić, żeby zapobiec kłótni na tym tle?
Zacząć trzeba od wysłuchania i zrozumienia tego, co usłyszeliśmy. Dopiero potem można zastanowić się, czy ktoś chce być przekonany do innego poglądu, czy forsując swoje zdanie, nie naruszam granicy jego wolności.

Dobrze jest wykrzesać z siebie ciekawość tego, co ktoś myśli.
Ciekawość tego, co ktoś ma do powiedzenia, pomaga zrozumieć siebie nawzajem, a o to chodzi w rozmowie. W dyskusjach o poglądach najpierw jedna osoba przedstawia swoje zdanie, potem druga, następnie pierwsza dzieli się wątpliwościami co do przekonań oponenta, potem robi to druga.

Tylko trzeba się zdobyć na intelektualny wysiłek.
Także emocjonalny. Aby taka rozmowa była możliwa, muszą się postarać obie strony. Prowadząc w ten sposób dyskusję, szukamy pomostów i wzajemnego zrozumienia, nie zamykamy się w swoim jedynie słusznym widzeniu świata. Otwarta postawa w patchworkowych rodzinach to jeden z podstawowych warunków ich przetrwania, bo różnorodność poglądów, wyznań, stylów życia itd. bywa w patchworku ogromna. W klasycznych rodzinach tak się dobieramy, żeby w sprawach światopoglądowych za bardzo nie iskrzyło, ale w patchworkach ta kwestia zupełnie wymyka się spod kontroli. To może dotyczyć również poglądów w sprawie sposobu obchodzenia świąt.

  1. Zwierciadło

Czy prezent daje więcej radości obdarowanemu czy darczyńcy?

Komu prezenty sprawiają największą radość? (fot. iStock)
Komu prezenty sprawiają największą radość? (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Wolimy dawać prezenty czy je otrzymywać? Czy istnieje prezent uniwersalny odpowiedni dla każdego? O naszych problemach, wyborach i motywacjach związanych z obdarowywaniem bliskich mówi dr Ewa Jarczewska-Gerc, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS.

Zróżnicowanie preferencji, upodobań, gustów, marzeń i potrzeb sprawia, że znalezienie idealnego prezentu pasującego do każdego wydaje się niemożliwe. Zadanie to staje się jeszcze trudniejsze, gdy weźmiemy pod uwagę realia względnego dobrobytu, które pozwalają zaspokoić znaczącą większość ważnych życiowych potrzeb. Prezenty, które przekazujemy sobie z okazji świąt Bożego Narodzenia, w coraz większym stopniu przestają pełnić funkcję uzupełniającą stan gospodarstwa domowego i stosunkowo rzadko służą wspieraniu rodzinnego budżetu.

W czasach, gdy większość towarów jest łatwo dostępna, dobrem, którego brak odczuwamy coraz mocniej staje się bliskość i uwaga. Doświadczamy deficytów dotyczących przede wszystkim dostrzegalnych wymiarów pozytywnych uczuć takich jak dotyk, przytulenie, możliwość bycia razem i spędzania ze sobą czasu. Oczywiście wiele osób ma konkretne pragnienia dotyczące np. nowego modelu telefonu czy torebki, jednak niejednokrotnie w toku rozmowy o rzeczywistych potrzebach okazuje się, że o wiele lepszym pomysłem na prezent będzie wspólny bilet do kina, wyjazd lub spacer. Również dzieci warto wcześniej zapytać jakiego rodzaju prezenty niepochodzące ze sklepów chciałaby otrzymać. Kolejnym krokiem może być sporządzenie listy tego rodzaju podarunków i ustalenie, które z nich są dla córki lub syna najważniejsze i dlaczego.

Otrzymywanie prezentu często wiąże się z uczuciem radości u osoby obdarowanej. Jednak wyniki badania przeprowadzone przez psycholog Larę Aknin z Simon Fraser University w Kanadzie jednoznacznie wskazują, że w sytuacji, gdy dochodzi do wręczenia prezentu, o wiele większego zadowolenia doświadczają wręczający podarunek. W celu zbadania poziomu satysfakcji obu grup, badaczka przeanalizowała wyniki Światowego Sondażu Gallupa przeprowadzonego w latach 2006 – 2008 na próbie 234 917 osób reprezentujących 120 państw. Wyniki otrzymane przez jej zespół wskazują, że niezależnie od regionu, pochodzenia i posiadanych dochodów, samopoczucie badanych było lepsze, gdy przeznaczali swoje pieniądze na potrzeby innych, a nie zaś na własne.

Choć nie wydaje się to oczywiste, radość z otrzymanego prezentu może łatwo zastąpić przykrość, jeśli podarunek przewyższa możliwości finansowe osoby obdarowanej. Efekt ten wynika m.in. z silnie zakorzenionej w życiu społecznym reguły wzajemności. W sytuacji, gdy otrzymujemy zbyt drogi podarunek odczuwamy dyskomfort i napięcie związane z kulturową zasadą odwdzięczenia się ofiarodawcy równie wartościowym prezentem. Pojawia się poczucie winy i uczucie przykrości wynikające z faktu, że nie stać nas na równie drogi dar.

Nietrafiony prezent wyzwala innego rodzaju reakcje i wiąże się przede wszystkim z ujawnionym lub zatajonym niezadowoleniem. Do pewnego wieku najmłodsi odbiorcy prezentów świątecznych, nie kryją się z wyrażaniem emocji i opinii, gdy podarunki nie spełniają ich oczekiwań lub są zupełnie inne niż te opisane w liście do Świętego Mikołaja. Z czasem jednak dzieci przyswajają zasady życia społecznego w tym zakresie i uczą się ukrywania uczucia zawodu lub niechęci. To na ile dorośli decydują się na ujawnienie prawdziwych uczuć w sytuacji otrzymywania niechcianego prezentu, zależy od rodzaju relacji z ofiarodawcą.

Najtrudniej tego rodzaju sytuacje znoszą osoby, które łączy silna więź oraz przekonanie o znajomości gustów np. matki i córki. Rozczarowanie spotyka zarówno matki, które są pewne swoich wyborów gwiazdkowych dotyczących np. odzieży, biżuterii dla córek, jak i córki, które były pewne, że ich podarunki z pewnością ucieszą mamy. Złotym środkiem pomiędzy bezpośrednią krytyką nietrafionego prezentu, a radością pokrywającą niezadowolenie jest dyplomacja. Warto zadbać o to, aby pozostać w zgodzie z własnymi odczuciami, a jednocześnie wyrażać je z szacunkiem wobec dobrych chęci i intencji ofiarodawcy. Zawsze warto dziękować, jak również nadmienić, że w razie czego, następnym razem, służymy pomocą w zakresie wyboru wymarzonego prezentu.

W przypadku problemów z podjęciem decyzji odnośnie prezentu świątecznego, wybierzmy to, co najlepiej wyraża naszą miłość do drugiej osoby. Postarajmy się ofiarować innym ciepło, bliskość, zrozumienie i akceptację – tego rodzaju prezenty nigdy nie wychodzą z mody, pasują do każdego. Okazujmy sobie miłość, nie tylko na Święta ale każdego dnia.

Dr Ewa Jarczewska-Gerc zajmuje się psychologią motywacji, efektywnością i wytrwałością w działaniu oraz symulacjami mentalnymi (materiały prasowe Uniwersytet SWPS).