Tag: Wojciech Eichelberger

Kobiece autorytety, czyli rozmowy Tomasza Jastruna i Wojciecha Eichelbergera

Tomasz Jastrun: Autorytet powinien być wzorcem zachowań i poglądów, stawać się punktem odniesienia. I miejscem oparcia. Wojciech Eichelberger: Mówiąc patetycznie – autorytety to jasno świecące gwiazdy na firmamencie naszego życia, które wskazują drogę i umożliwiają nawigację żeglującym po oceanach losu. Bez nich czulibyśmy się kompletnie zagubieni.

Zmiana to życie

Pragnienie prawdziwej przygody jest powszechne. Dlatego mimo mediów społecznościowych, gier, interaktywnej telewizji i okularów VR (rozszerzonej rzeczywistości) większość ludzi nadal chce przeżyć coś niezwykłego, nadzwyczajnego, fantastycznego w prawdziwym życiu.

Po co nam nadzieja?

Mówi się, że jest matką głupich. A może jednak jest też siłą, która pomaga? Po co nam nadzieja i dlaczego czasem trzeba ją porzucić, aby zrealizować marzenia, wyjaśnia psychoterapeuta Wojciech Eichelberger.

Pamięć serca: Każda tęsknota ma sens

Tęsknię, bo nie ma już domu moich dziadków, bo on odszedł do innej,  bo ona zmarła. To trudne, bolesne uczucie. A jednak każda tęsknota ma głębszy sens – mówi psychoterapeuta Wojciech Eichelberger. – Warto go poznać, aby lepiej zrozumieć siebie, a nawet – przestać tęsknić.

Po co nam sekrety?

Po to, żebyśmy nie obciążali bliskich swoimi błędami. Ale też by lepiej wypadać w ich oczach. Jednak nawet jeśli mamy dobre intencje, to gdy sekret wymknie się spod kontroli… może być za późno na szczerość. Kiedy mówić, a kiedy milczeć?

Po co nam pamięć?

Po co nam pamięć? Pamięć rodziców? Numerów telefonów? Pierwszego pocałunku? Po to, żebyśmy wiedzieli, kim jesteśmy, ale też jakie są nasze ograniczenia. Bo pamięć płata nam figle: zawsze subiektywna staje się filtrem, przez który widzimy świat. Dlatego żeby być szczęśliwi, czasem musimy ją „uzupełnić”, uważa psychoterapeuta Wojciech Eichelberger.

Jak zaspokoić potrzebę przynależności?

Wolny rynek i związana z nim rywalizacja sprzyjają atomizacji, a nie integracji ludzi. Przez ostatnie 27 lat zapomnieliśmy, czym jest wspólnota. Czy to znaczy, że jej nie potrzebujemy? Jeśli tak, to dlaczego z taką radością przeżywamy chwile, które spędzamy razem?