1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Wszystko o bólu głowy

Wszystko o bólu głowy

123RF.com
123RF.com
Bóle głowy. Któż ich nie ma. Jednak bólowi bólowi nie jest równy, ważne by określić jego typ. Wtedy łatwiej się z nim uporać.

Napięciowy

Najbardziej rozpowszechniony ból głowy (do 70 proc. przypadków), odczuwany jako stale utrzymujący się ból lub ciśnienie wokół głowy, zwłaszcza w okolicach skroni, albo z tyłu głowy. Nie tak silny jak migrena, zwykle nie powoduje mdłości i torsji, pozwala na normalne funkcjonowanie. Zastosowanie ogólnodostępnych środków przeciwbólowych takich jak aspiryny, ibuprofenu czy paracetamolu przynosi ulgę.

Klusterowy

Dużo częściej dotyczą mężczyzn niż kobiety, występują cyklicznie lub w „skupiskach”. Pojawiają się nagle, są bardzo silne, odczuwane po jednej stronie głowy, często towarzyszy im łzawienie oczu, zatkanie i wyciek z nosa po tej samej stronie głowy. Atakowi bólu towarzyszy pobudzenie (cierpiący człowiek na przykład chodzi wkoło) – w przeciwieństwie do migreny, która uniemożliwia jakąkolwiek aktywność. Cierpiący na taki ból głowy powinni się udać do lekarza neurologa.

Zatokowy

Procesy zapalne w zatokach, często spowodowane infekcją mogą wywoływać ból głowy. Zwykle towarzyszy on gorączce. Ten typ bólu głowy ustępuje po zastosowaniu antybiotyku, leków antyhistamiowych lub obkurczających zatoki. Można się wspomagać domowymi sposobami – kuracją czosnkową lub gorącą kąpielą z dodatkiem olejków eterycznych.

Ból “z odbicia”

Jak na ironię może je spowodować nadmierne stosowanie środków przeciwbólowych. Jedna z teorii która tłumaczy powstawanie tej dolegliwości głosi, że nadmiar leków przestawia nasz mózg w stan „podekscytowania” co powoduje właśnie bóle głowy, inna zaś że spadek stężenia substancji leczniczej we krwi wywołuje ból.

Ten typ dolegliwości nęka głównie kobiety, które zmagając się z bólem głowy przez długie lata zażywają leki przeciwbólowe. Sytuację pogarsza picie kawy i alkoholu, palenie papierosów. Polepszenie następuje po odstawieniu leków, a o to trudno w takiej sytuacji. Najlepiej zgłosić się do neurologa.

Migrena

Często jest dziedziczna, trwa do 72 godzin i przejawia się najczęściej jednostronnym bólem głowy, zwykle bardzo silnym. Migrena uniemożliwia codzienne funkcjonowanie, może powodować mdłości, torsje, nadwrażliwość na światło i dźwięk. Atak bólu poprzedza aura – czyli zaburzenia widzenia albo drętwienie dłoni. Najskuteczniejszą terapię może zastosować neurolog.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Oczyszczanie? Naturalnie!

Trzeba pić wodę, aby błonnik mógł pęcznieć i wędrować przez przewód pokarmowy. Każdy dzień powinniśmy zaczynać od napoczęcia półtoralitrowej butelki wody, którą późnym popołudniem napełnimy ponownie. (Fot. iStock)
Trzeba pić wodę, aby błonnik mógł pęcznieć i wędrować przez przewód pokarmowy. Każdy dzień powinniśmy zaczynać od napoczęcia półtoralitrowej butelki wody, którą późnym popołudniem napełnimy ponownie. (Fot. iStock)
Wiosną wszyscy chcemy się oczyszczać. Detoksykować. Rozważamy głodówki, niekiedy kuriozalne diety. Chcemy łyknąć pigułkę, ewentualnie wypić jakiś napar i mieć to oczyszczenie za sobą.

W duchu miłości do naszego ciała i wiary w moc organizmu oraz jedzenia zaproponuję jednak oczyszczanie spokojniejsze. Warto sobie przypomnieć, że nasze ciała są teoretycznie samowystarczalne. Wiadomo – czasem sami im szkodzimy aż nadto, pijąc alkohol, paląc, zjadając za dużo leków lub suplementów diety. Generalnie jednak ludzki organizm jest w stanie oczyścić się z większości szkodliwych substancji (chyba że przesadzimy z dawką). Ale ja dziś zajmę się normalnym życiem przeciętnego człowieka. Tych, którzy zjedli muchomora, odsyłam w trybie pilnym do lekarza.

Za oczyszczanie odpowiadają nerki oraz wątroba – choć i poprzez jelita pozbywamy się części niechcianych składników. Wątroba pełni w naszym organizmie kilka funkcji – tu zajmę się jedynie tematem filtrowania. 80 proc. krwi, która trafia do wątroby, dopływa żyłą wrotną (pozostałe 20 proc. pochodzi z tętnicy wątrobowej). To właśnie w żyle wrotnej są i składniki wchłonięte w przewodzie pokarmowym, i te „zebrane” z narządów. Co można, zostanie zneutralizowane, rozłożone i unieszkodliwione, po czym trafi ponownie do krwi, a z nią z kolei do nerek. One między innymi tworzą mocz. To nie tylko sposób na pozbycie się nadmiaru wody, tak również usuwane są z organizmu metabolity. Osocze krwi przepływającej przez naczynia włosowate kłębuszków nerkowych jest filtrowane, a co w organizmie niepotrzebne, trafia do ich środka (światła, jak to się fachowo nazywa) w związku z różnicą ciśnień. Część substancji transportowana jest jeszcze w mechanizmie pinocytozy (przenoszenie pojedynczych substancji). Dlatego tak zachęcam do picia wody oraz do radości wynikającej z siusiania. Im częściej, tym lepiej!

Ale to nie koniec. Błonnik w jelitach wiąże różne niepotrzebne nam substancje – załatwiając się, wydalamy je z organizmu. Dlatego należy pić wodę (tak, wiem, znowu to samo), aby błonnik mógł pęcznieć i wędrować przez przewód pokarmowy. Pamiętajmy o tym, że każdy dzień powinniśmy zaczynać od napoczęcia półtoralitrowej butelki wody, którą późnym popołudniem napełnimy ponownie! I jedzmy warzywa, pełnoziarniste produkty zbożowe i rośliny strączkowe. To powtarzane kolejny raz zalecenie, ale jakże ważne. One dostarczają nam antyoksydantów, które także chronią organizm przed szkodliwymi substancjami!

Dodam jeszcze do listy ruch. Dla detoksu, a i owszem! Jeżeli pobudzimy limfę w organizmie (uprawiając aktywność fizyczną, masując ciało czy chociażby szczotkując je), to również przyspieszy pozbycie się tego, co szkodliwe. Ruch pomaga w oczyszczaniu organizmu także poprzez zwiększenie wydzielania potu, wraz z którym wydalane będą niepożądane substancje.

A na koniec zasugeruję, że może warto zrobić sobie rachunek sumienia. I zastanowić się, z czego chcemy się oczyścić. Dobrze przeprowadzić analizę własnych poczynań i przyzwyczajeń. Ile z rzeczy, które jadamy, to produkty wysokoprzetworzone, w których składzie znajdują się barwniki, aromaty, konserwanty? To ich właśnie powinniśmy unikać – szczególnie w okresie detoksykacji.
Proszę, sprzątajmy nasze ciała, ale delikatnie, powoli, bez brutalnych działań. 

Katarzyna Błażejewska-Stuhr, dietetyczka kliniczna, psychodietetyczka. Autorka bloga kachblazejewska.pl, współautorka książki „Kobiety bez diety. Rozmowy bez retuszu”, Burda Media Polska.

  1. Zdrowie

Jak spożywać pestki i nasiona, żeby przyswoić z nich to, co najcenniejsze?

Terapia pestkowa może pomóc uregulować gospodarkę hormonalną i poprawić regularność cyklu menstruacyjnego. (fot. iStock)
Terapia pestkowa może pomóc uregulować gospodarkę hormonalną i poprawić regularność cyklu menstruacyjnego. (fot. iStock)
Pestki dyni są znane ze swojego działania przeciwpasożytniczego oraz pozytywnego wpływu na gospodarkę hormonalną kobiet. Wszystkie pestki są źródłem antyoksydantów oraz witamin, które mogą być cennym wsparciem zdrowia. Warto jednak pamiętać, że małe pestki, takie jak chia czy siemię lniane, nie są trawione przez nasz układ pokarmowy i po prostu przez niego przelatują, a ich rolą jest po prostu oczyszczenie jelit. Można je również zmielić, by cieszyć się większą ilością składników odżywczych, natomiast nie do końca jest to zgodne z naturą człowieka – pisze Iwona Wierzbicka, autorka książki „Jak wzmocnić odporność”.

Moczenie pestek

Moczenie nasion i pestek zaleca się ze względu na zawartość w nich kwasu fitynowego. Jest to antyodżywcza substancja, która odpowiada za chelatację, czyli wiązanie minerałów, takich jak: żelazo, magnez, wapń i cynk, co znacznie utrudnia ich wchłanianie przez organizm. Ta informacja może okazać się cenna dla osób, których dieta obfituje w nasiona oraz pestki. Przed zjedzeniem należy je namoczyć przez minimum 12 godzin. Rekomenduje się moczenie nasion w samej wodzie, lecz można także dodać do niej sok z cytryny, ocet jabłkowy lub sól, by przyśpieszyć neutralizację kwasu fitynowego. Nie musimy moczyć nasion, jeżeli dziennie spożywamy ich niewiele (20–30 gramów), ponieważ taka ilość kwasu fitynowego nie będzie negatywnie wpływała na nasz organizm. Wręcz przeciwnie, kwas fitynowy spożywany w umiarkowanych ilościach wiąże metale ciężkie, które zatruwają organizm.

Stosunek omega-3 do omega-6

Przy spożywaniu nasion i pestek powinniśmy pamiętać o dążeniu do prawidłowego stosunku kwasów tłuszczowych omega-3 do omega-6, który powinien wynosić 1:2 (maksymalnie 1:4, przykład wspomnianego już orzecha włoskiego). Jeśli sięgasz po pestki dyni, nasiona słonecznika oraz sezamu, a także wybierasz mąkę dyniową i inne tego typu alternatywne produkty, to zwiększasz spożycie wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-6 o działaniu prozapalnym, co z czasem staje się niebezpieczne, bo może nasilić stany zapalne. Jedz pestki z umiarem!

Jak piszą Małgorzata Białek i Jarosława Rutkowska (Znaczenie kwasu γ-linolenowego w profilaktyce i terapii, „Postępy Higieny i Medycyny Doświadczalnej” 2015):

„Wyniki badań epidemiologicznych wskazują na wzrost zachorowań na nowotwory w populacjach, w których zwiększyło się spożycie kwasów z rodziny omega-6, co spowodowało podwyższenie stosunku kwasów omega-6 do omega-3. Zbyt duży udział kwasów z grupy omega-6 w diecie sprzyja powstawaniu głównie nowotworów jelita grubego, piersi i stercza. Wyjątkiem w tej grupie związków jest GLA (kwas gamma-linolenowy, frakcja antyzapalna kwasu omega-6), który działa hamująco na proces karcinogenezy (nowotworzenia). Kwas GLA znajdziemy na przykład w oleju wiesiołka czy ogórecznika”.

Nie praż pestek!

Prażenie, na przykład pestek dyni lub nasion słonecznika, lub smażenie na oleju lnianym, a także wykorzystywanie mąki dyniowej do pieczenia prowadzi do stanów zapalnych, choroby miażdżycowej, chorób nowotworowych oraz autoimmunologicznych. Tego typu produkty spożywcze nie nadają się do obróbki termicznej i należy korzystać z nich na surowo. Warto także pamiętać o przechowywaniu olejów roślinnych obfitujących w kwasy tłuszczowe omega-3 (na przykład olej lniany) w ciemnej butelce oraz w lodówce, co zapobiega ich utlenianiu.

Najzdrowszymi tłuszczami roślinnymi są tłuszcze nierafinowane. Należy je zawsze przechowywać w lodówce (wyjątek oliwa i olej kokosowy, mogą stać poza lodówką) i zużyć przed upływem terminu ważności.

Terapia pestkowa dla kobiet

Terapia pestkowa może pomóc uregulować gospodarkę hormonalną i poprawić regularność cyklu menstruacyjnego. Warto jednak pamiętać, że zdrowa gospodarka hormonalna jest zależna od wielu różnych czynników…

Terapia pestkowa

  • Od 1. do 15. dnia cyklu spożywaj pestki dyni i siemię lniane (po dwie łyżki, możesz zmielić).
  • Od 16. do 28. dnia cyklu jedz sezam i pestki słonecznika (po dwie łyżki, możesz zmielić).

Tę terapię stosuje się również w chorobach autoimmunologicznych, aby wyrównać estrogen i progesteron. Jeśli cykl jest nieregularny lub brak miesiączki, można zacząć przyjmować w dowolnym momencie, zaczynając od etapu pierwszego. Po etapie pierwszym następuje drugi i tak regularnie od 3 do 6 miesięcy.

Pestki dyni przeciw pasożytom

Dzięki zawartej w nich kukurbitacynie stają się naturalnym sprzymierzeńcem w walce z niechcianymi mieszkańcami naszego organizmu. Kukurbitacyna ponadto wykazuje działanie przeciwbakteryjne oraz przeciwnowotworowe. W pestce dyni znajduje się tuż pod łupiną, to ta zielona otoczka pestki. Najwięcej tej dobroczynnej substancji jest w pestkach świeżo łuskanych.

Jak przeprowadzić kurację u dzieci i dorosłych?

  • Przez dwa tygodnie zjada się garść świeżo łuskanych pestek dyni (u dzieci około 10–15 pestek lub wielkość ich garści).
  • Do tego powinno być kilka suszonych fig lub śliwek (chodzi o przyśpieszenie perystaltyki jelit).
  • Zamiennikiem pestek może być olej z pestek dyni tłoczony na zimno, dodaje się go do sałatek (nie wolno podgrzewać).

Badania naukowe dowodzą ponadto, że kukurbitacyna ma działanie redukujące stany zapalne w organizmie, wspomaga leczenie nowotworów, bóli stawów i cukrzycy. Ponadto blokuje działanie enzymu 5-alfa reduktazy, dzięki czemu ma oddziaływanie antyandrogenne. Pestki dyni i olej z nich może mieć zatem spektakularne zastosowanie w łysieniu androgennym kobiet i mężczyzn, jak również w PCOS i insulinooporności.

Fragment książki Iwony Wierzbickiej „Jak wzmocnić odporność”.

  1. Zdrowie

Jak dobrać soczewki kontaktowe?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Niezależnie od tego, czy korzystasz już z soczewek kontaktowych, czy dopiero rozpoczynasz z nimi swoją przygodę, wybierając je musisz wziąć pod uwagę różne czynniki. Należy dokonać wyboru w oparciu o wygodę, koszty, styl życia i korzyści zdrowotne. To najważniejsze czynniki, które należy uwzględnić podczas wyboru takich soczewek kontaktowych, które idealnie skorygują konkretną wadę wzroku, a jednocześnie umożliwią komfortowe i bezpieczne użytkowanie.

Wybór soczewek kontaktowych - na co musisz zwrócić uwagę?

Oczywistą kwestia, którą należy uwzględnić podczas wyboru soczewek kontaktowych jest wada wzroku - jej rodzaj oraz stopień zaawansowania. Dzięki soczewkom kontaktowym sferycznym możliwe jest korygowanie krótkowzroczności i dalekowzroczności, także tej bardzo zaawansowanej. Soczewki toryczne pozwalają na skorygowanie astygmatyzmu, a soczewki multifokalne przywracają ostrość wzroku osobom mającym prezbiopię.

Duże znaczenie podczas wyboru soczewek kontaktowych ma styl życia i częstotliwość wymiany soczewek. Te jednorazowego użytku wymagają używania świeżej pary soczewek kontaktowych za każdym razem, gdy je zakładamy i wyrzucania ich za każdym razem, gdy je zdejmujemy. Codzienne jednorazowe soczewki kontaktowe są naprawdę wygodne, ponieważ nie muszą być czyszczone ani przechowywane przez noc. Są pakowane w poręczny blister, pozwalający na przechowywanie poszczególnych soczewek w roztworze soli fizjologicznej. Codzienne soczewki kontaktowe nigdy nie powinny być ponownie stosowane. Po otwarciu blistra soczewkę należy natychmiast nałożyć na oko. Większość ludzi nosi swoje codzienne soczewki kontaktowe bezpiecznie i wygodnie przez 10 - 12 godzin dziennie. Noszenie soczewek kontaktowych dłużej niż jest to zalecane może spowodować zaczerwienienie, dyskomfort i zwiększone ryzyko infekcji. Ważne jest również, aby pamiętać, że codzienne jednorazowe nie są przeznaczone do noszenia podczas snu, chociaż nie wyklucza się ucięcia w nich krótkiej drzemki.

Po soczewki jednodniowe sięgają osoby noszące soczewki sporadycznie oraz te osoby, które nie mają możliwości ich czyszczenia i przechowywania. Z kolei soczewki wielokrotnego użytku, z których najpopularniejsze są miesięczne, są idealne dla osób noszących soczewki stale oraz pracujących w systemie zmianowym. Soczewki wielokrotnego użytku należy czyścić codziennie po ich usunięciu. Należy je delikatnie przepłukać preparatem do soczewek i przechowywać w świeżym roztworze przez noc. Roztworu dezynfekującego nigdy nie należy ponownie używać ani uzupełniać wodą lub świeżym roztworem. Pojemniczek do przechowywania soczewek powinien być wymieniany co miesiąc.

Czy samodzielny zakup soczewek to dobry pomysł?

Fot. materiały prasowe partneraFot. materiały prasowe partnera

Przed zakupem soczewek kontaktowych zawsze warto skonsultować się ze specjalistą, np. okulistą czy optometrystą. Oczywiste jest, że osoba zauważająca u siebie problemy ze wzrokiem musi być poddana diagnostyce - konieczne jest określenie rodzaju wady wzroku oraz jej wielkości. Także osoby już noszące okulary korekcyjne powinny przed zakupem soczewek skorzystać z pomocy specjalisty - nie zawsze moc optyczna okularów odpowiada mocy optycznej soczewek kontaktowych – mówi nam optometrysta Kyciak, współpracujące ze sklepem BezOkularow.pl. Oferuje on szeroki wybór profesjonalnych soczewek kontaktowych najwyższej jakości, w tym soczewek próbnych. Ponadto każdy klient może liczyć na fachowe poradnictwo, rozwianie wszelkich wątpliwości dotyczących wyboru soczewek oraz praktyczne wskazówki dotyczące użytkowania soczewek.

Zawsze należy mieć na uwadze, że kwestia dopasowania odpowiednich soczewek dotyczy nie tylko trybu użytkowania soczewki. Ogromne znaczenie ma materiał, z jakiego wykonana jest soczewka, jej kształt, parametry optyczne, indywidualny stan zdrowia. Wszystkie te czynniki uwzględnić może jedynie specjalista. Konsultacja z fachowcem może odbyć się bezpośrednio w salonie optycznym, ale także za pośrednictwem Wirtualnego Gabinetu, opcji opisanej na stronie https://www.bezokularow.pl/wirtualny-gabinet . Bez wychodzenia z domu można uczestniczyć w konsultacji z optometrystą. Dzięki temu możliwe jest dokonanie trafnego, w pełni udanego zakupu soczewek kontaktowych, dopasowanych do indywidualnych predyspozycji każdego klienta.

  1. Zdrowie

Smutek i lęk, czyli alergie według Tradycyjnej Medycyny Chińskiej

Coraz więcej osób skarży się na alergie. Dr Ruediger Dahlke, niemiecki lekarz i autor książek, uważa, że odzwierciedlają one prowadzący do wojny konflikt pomiędzy agresją i wrażliwością. (Fot. iStock)
Coraz więcej osób skarży się na alergie. Dr Ruediger Dahlke, niemiecki lekarz i autor książek, uważa, że odzwierciedlają one prowadzący do wojny konflikt pomiędzy agresją i wrażliwością. (Fot. iStock)
Jak wskazują statystyki, coraz więcej osób skarży się na alergie. Powodów tego szukamy zwykle w nadmiarze chemii w otoczeniu oraz zanieczyszczonym powietrzu. Tymczasem Tradycyjna Medycyna Chińska widzi ich przyczynę w zablokowanych emocjach.

Doktor Ruediger Dahlke, niemiecki lekarz i autor książek, który łączy kwestie fizyczne z duchowymi, uważa, że alergie odzwierciedlają prowadzący do wojny konflikt pomiędzy agresją i wrażliwością. Żyjemy zestresowani, w ciągłej gotowości bojowej i nadmiernie reagujemy na domniemanych wrogów, chociażby pyłki olchy czy składnik kremu do rąk. Alergicy, według Dahlkego, nie potrafią wyrażać złości, projektując ją na otoczenie. Dlatego żyją w niepewności, w lęku, na przykład przed witalnością wiosny z jej rozwijającymi się pączkami roślin i pyłkami wypełniającymi powietrze. Zgadzają się z tym również specjaliści Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, którzy poszczególnym organom przypisują określone emocje.

Jeśli z dolegliwościami alergicznymi zwrócimy się po pomoc do jednego z nich, jej fizycznej przyczyny będzie dopatrywał się m.in. w osłabieniu energii Qi nerek oraz płuc, zablokowanym Qi wątroby i atakującym wietrze. Qi jest podstawą chińskiego rozumienia medycyny. Mówi się, że jest to energia witalna, energia wewnętrzna, strumień energii. Qi nas porusza, ogrzewa, chroni przed chorobami. Zapewnia sprawne funkcjonowanie organów ciała, rozbudza też świadomość i intelekt. Zaburzenia jej przepływu prowadzą do niedomagań somatycznych (i może być to spowodowane zarówno niedoborem Qi, jak i nadmiarem). Od jej przepływu przez płuca, nerki, a także wątrobę oraz od powiązanych z nimi emocji zależy nasza podatność na alergie.

Specjalistka i praktyk Tradycyjnej Medycyny Chińskiej Alicja Kowalska-Dorscheid w swojej książce „Najskuteczniejsze Terapie Tradycyjnej Medycyny Chińskiej” pisze, że płuca słabną od długotrwałego smutku i żalu, ponieważ uczucia te powodują szybkie i gwałtowne nabieranie powietrza po krótkim wydechu. W efekcie zasoby naszej energii maleją. Smutek wywołuje zmęczenie, a w końcu obojętność. Brakuje nam wtedy zdrowej ekscytacji i zaangażowania w życie, a na poziomie ciała może dojść do reakcji alergicznych. Lęk nerek z kolei, który może przełożyć się na alergie, często wiąże się z życiem w ciągłym poczuciu zagrożenia, np. w niepewności finansowej, w obawie, że zabraknie jedzenia. Na reakcje alergiczne mogą mieć wpływ lęki egzystencjalne, przed śmiercią, a także przeżycie nagłego szoku czy traumy.

– Osłabienie nerek wręcz uniemożliwia spotkanie z życiem – dodaje autorka w rozmowie. – Lęk przed domniemanym obcym (alergeny) hamuje działanie. Słaba wola, brak motywacji uniemożliwiają doświadczanie sukcesu. To wszystko prowadzi do frustracji i bezsilności i może być przyczyną przewlekłych alergii.

Zgodnie z naukami TMC, Qi bywa uszkodzone przez wiatr – jedną z pięciu przyczyn chorobotwórczych, które mogą stać za alergiami. Chińczycy przypisują mu duży wpływ na człowieka. Alicja Kowalska-Dorscheid wyjaśnia, że wiatr wkrada się do organizmu najczęściej przez głowę i kark, osłabiając układ immunologiczny. – Nadmiar emocji, zwłaszcza niewyrażonej złości i gniewu, nie służy wątrobie, Chińczycy nazywają go wiatrem wewnętrznym. Często stoi on za wysypkami i swędzeniem skóry, również na tle alergicznym – mówi dalej.

Koło się zamyka

Alergie, które dokuczają wiosną i wczesnym latem, najbardziej związane są z przepływem Qi płuc. Jej zadaniem jest rozprowadzenie energii ochronnej Wei Qi. Zdrowe Wei Qi błyskawicznie reaguje, chroniąc przed zewnętrznym niebezpieczeństwem, a gdy jest osłabione – wiatrowi czy niskiej temperaturze bez problemu udaje się dotrzeć do naszego wnętrza.

– Słabe płuca nieadekwatnie reagują na czynniki docierające do nas z zewnątrz, na przykład na alergeny. Przyjmują je, co objawia się katarem siennym albo kaszlem, dusznością, lękiem, a nawet paniką towarzyszącą atakom astmy, czyli emocjom nerek – mówi Alicja Kowalska-Dorscheid. – Słaba energia obronna objawia się nadwrażliwością, która charakteryzuje często ludzi cierpiących na choroby atopowe. Skóra jest granicą, a jej dolegliwości pokazują, że coś z nią jest nie tak.

TMC uczy, że poszczególne organy silnie na siebie oddziałują, zasilając się energią. Niedobór Qi płuc uniemożliwia doprowadzenie Wei Qi na powierzchnię ciała i zajęcie się jego ochroną. A najczęściej jest to spowodowane niedoborem Qi nerek. Słabe Qi nerek nie ma czego wysyłać płucom, a słabe płuca nie są w stanie przyjąć energii wysyłanej im przez nerki. Koło się zamyka. Odporność słabnie, organizm atakują coraz częstsze infekcje oraz alergie. Energia Yang nerek rozprowadzana meridianem (kanałem energetycznym), który w pewnym fragmencie przechodzi dokładnie przez środek twarzy i nosa, związany jest z katarem siennym. Towarzyszy mu kichanie, a często zaczerwienione piekące oczy i skóra. Według medycyny chińskiej to efekt tego, że zablokowane z powodu wiatru, wilgoci i gorąca Qi płuc nie może się rozproszyć po całym ciele, więc próbuje się wydostać przez kichanie, niedające żadnego zresztą efektu.

Ekspertka tłumaczy, że bardzo często sami sobie szkodzimy, bo jemy zbyt dużo produktów oziębiających organizm. Słabe nerki nie tylko nie wysyłają organom ciepła koniecznego do ich prawidłowego funkcjonowania, ale mają także ogromny wpływ na psychikę: stajemy się przewrażliwieni i zalęknieni. Nie bierzemy odpowiedzialności za nasze życie, brakuje nam wytrwałości pozwalającej na dotarcie do celu.

Alicja Kowalska-Dorscheid, specjalistka i praktyk Tradycyjnej Medycyny Chińskiej. Ukończyła Instytut für Phytotherapie oraz Heilpraktikerschule w Berlinie, gdzie zdobyła kompleksową wiedzę m.in. na temat ziołolecznictwa, diagnozy z tęczówki oka i homeopatii. Mieszka w Berlinie, prowadzi prywatną praktykę.

Katar sienny – objawy i sposoby na wiosenną alergię

Jeśli przyczyną jest atak wiatru i zimna na płuca (tak zdarza się w chłodniejszych miesiącach czy dniach) zalecenia są takie same, jak przy osłabionym Qi płuc. Najczęściej jednak katar sienny wywołany jest osłabieniem płuc przez wiatr i gorąco. Wówczas w nasileniu choroby powinno się unikać jedzenia produktów z grilla; peklowanego, ostro smażonego, wędzonego; dziczyzny, jagnięciny i baraniny; bazylii i ostrych przypraw: chili, curry, imbiru, czosnku, kurkumy, pieprzu, owoców jałowca; oregano, rozmarynu, tymianku, cebuli, chrzanu, pora; tłustych wędlin; kawy, też zbożowej, kakao i alkoholu; produktów mlecznych i produktów z soi; cukru oraz zbyt obfitych i dostarczających dużo białka dań.

W czasie wzmożonego gorąca zalecane są lekko ochładzające produkty: brokuły, cukinia, marchew, ogórek i pomidor, ale lekko uduszone; szpinak, rzodkiewka; świeże zioła, takie jak mięta, pietruszka, rzeżucha; kasza jaglana, jęczmienna, gryczana, ryż; algi; gruszki lekko duszone; herbata miętowa, herbata zielona, woda mineralna.

Polecamy książkę: 'Najskuteczniejsze terapie Tradycyjnej Medycyny Chińskiej. Sposoby na współczesne dolegliwości, z którymi nie radzi sobie medycyna akademicka', Alicja Kowalska-Dorcheid, wyd. Vital, 2019.Polecamy książkę: "Najskuteczniejsze terapie Tradycyjnej Medycyny Chińskiej. Sposoby na współczesne dolegliwości, z którymi nie radzi sobie medycyna akademicka", Alicja Kowalska-Dorcheid, wyd. Vital, 2019.
  1. Zdrowie

Żyjemy coraz dłużej, ale coraz krócej w zdrowiu

Coraz więcej ludzi Zachodu dostrzega sprzeczność, że pomimo iż dzięki osiągnięciom medycyny żyjemy coraz dłużej, to jednak coraz krócej w zdrowiu. (Fot. iStock)
Coraz więcej ludzi Zachodu dostrzega sprzeczność, że pomimo iż dzięki osiągnięciom medycyny żyjemy coraz dłużej, to jednak coraz krócej w zdrowiu. (Fot. iStock)
Ciało to mądry doradca. Gdy robisz coś wbrew sobie lub pozwalasz na przekraczanie swoich granic, zazwyczaj wysyła sygnały ostrzegawcze. Jak właściwie je odczytywać?

Nauki Wschodu

Mniej więcej od 40 lat coraz większą popularnością cieszą się zaczerpnięte ze Wschodu praktyki cielesno-duchowe, takie jak: wschodnie sztuki walki, joga, zen, chi-gong i thai-chi. Coraz więcej ludzi Zachodu dostrzega sprzeczność, że pomimo iż dzięki osiągnięciom medycyny żyjemy coraz dłużej, to jednak coraz krócej w zdrowiu. Nasze ciała chorują na otyłość, cukrzycę, nadciśnienie, niewydolność krążenia, alergie, zaburzenia funkcji rozrodczych, uzależnienia, wady kręgosłupa, raka i inne choroby autoagresywne – a nasze dusze na depresję. Coraz więcej wskazuje na to, że nie wolno dłużej traktować ciał, jakby były maszynami.

Choroba to wołanie ciała

Również w takich sytuacjach ciało może wskazywać na wypieraną prawdę. Ciało często choruje po to, by zwrócić nam uwagę na to, że żyjemy w toksycznym środowisku, w toksycznym związku, że hołubimy niemądre, groźne dla życia przekonania. Dlatego większość psychoterapeutycznych procedur pomaga uświadamiać sobie, nazywać i właściwie rozumieć to, co mówi do nas ciało. Ciało jest siedliskiem tego wszystkiego, czego o sobie nie wiemy lub nie chcemy wiedzieć. Wprawny obserwator dostrzega odzwierciedlone w ciele przekonania, doświadczenia, traumy, a także podstawowe wymiary stosunku do świata i do samego siebie.

Starość to stan umysłu

W ostatnim czasie rozwija się interesujący nurt badań nad psychogennymi aspektami starzenia się, czyli tymi, które odnoszą się do relacji umysł–ciało. Inspirująca konkluzja z tych badań i rozważań zawiera się w zadaniu: „starzenie się jest przekonaniem” (aging is believe). Okazało się bowiem, że osoby, które oddzielają się od ciała, traktują je przedmiotowo – są przekonane, że ono się nieuchronnie i szybko zestarzeje, że będą za chwilę chorować, będzie z nimi coraz gorzej – rzeczywiście starzeją się szybciej i więcej chorują. Ich przekonanie potwierdza się na zasadzie samospełniającej się przepowiedni. Takie osoby często – acz na ogół nieświadomie i żyjąc w iluzji dbania o ciało – zachowują się wobec ciała agresywnie, co przyspiesza proces starzenia. Te same badania pokazują, że ludzie przekonani, że ciało w miarę upływu czasu jest bardziej sprawne i wydolne, a oni stają się lepszymi i mądrzejszymi ludźmi – są często sprawniejsi od ludzi znacznie młodszych i umierają we śnie w okolicach setki, nie mając żadnych istotnych objawów fizjologicznego starzenia się. To jeszcze jedna lekcja o tym, że ciało podąża za umysłem, słucha umysłu – tak długo, jak może.

Doświadczyłem ciała, gdy dotknąłem granicy śmierci

Wojciech Eichelberger – psycholog, psychoterapeuta i trener, współtwórca i dyrektor warszawskiego Instytutu Psychoimmunologii (www.ips.pl), autor i współautor wielu książek.

Gdy byłem w bardzo wysokich górach, tam, gdzie już prawie nie ma czym oddychać, doświadczyłem ciała, które całkowicie odmawiało mi posłuszeństwa. To było jak rozciągnięte w czasie omdlewanie, graniczące z umieraniem. Będąc całkowicie przytomnym, nie byłem w stanie skłonić ciała do zrobienia kolejnego kroku. Mogłem jedynie biernie i bezradnie doświadczać sytuacji niemocy. Panowałem tylko nad oddechem. Więc co kilka kroków, z trudem utrzymując się na nogach, oddychałem gwałtownie i głęboko. Dopiero po wielu takich oddechach ciało podejmowało współpracę i mogłem zrobić kilka następnych kroków. Doświadczyłem wtedy definitywnej granicy mojej władzy nad ciałem, a jednocześnie ogromnej satysfakcji, że tę granicę przesunąłem. W istocie satysfakcja jest jednak fałszywa, bo wprawdzie szedłem na tę górę po ostrej, wąskiej granicy – po grani – między życiem i śmiercią, ale doszedłem tylko dlatego, że pozwoliło mi na to moje ciało. Tak więc radość i poczucie wyzwolenia wiązały się tylko (i aż) z tym, że przekroczyłem swój lęk przed znalezieniem się na tej granicy. W sumie było to wielkie doświadczenie pokory wobec ciała, wobec życia, wobec śmierci.

Życie smakuje najlepiej, gdy pozostając w pełni sił, dotkniemy granicy śmierci. Tego szukamy w wysokich górach i w głębokiej medytacji. Podobnie czujemy się, gdy wracamy do życia po ciężkiej chorobie. Ale najtrudniejsza próba dla naszej odwagi i pokory nadchodzi wraz z definitywną utratą sił związaną z terminalną chorobą ciała i z jego przemijaniem. Na tamtej górze moje ciało nie miało nic przeciwko temu, by umrzeć, by się poddać – zapraszało, a nawet nakłaniało mnie do tego. Jakby mówiło: „Nie walcz, poddaj się i idź za mną – tu jest prawdziwe życie”. Decyzja „żyć i iść dalej” była w tamtej sytuacji – wbrew pozorowi heroizmu – łatwiejszym, mniej odważnym wyborem.