1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Kobiecy cykl a fazy Księżyca

Kobiecy cykl a fazy Księżyca

 Polecamy:
Polecamy: "Żyj zgodnie z fazami księżyca", Kirsty Gallagher, wyd. Muza
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Skoro to Księżyc odpowiada za przypływy i odpływy mórz, nic dziwnego, że może też wpływać na nasze emocje. Jak twierdzi Kirsty Gallagher, zwłaszcza kobiety są „lunarne”, bo ich życie jest podporządkowane cyklom. Jak więc – zamiast z tym walczyć – czerpać z tego energię?

Z czym kojarzy ci się Księżyc? Pewnie nieraz zdarzyła ci się bezsenna noc. Może dopiero po czasie dowiedziałaś się, że sprawcą niemożności zmrużenia oka do bladego świtu była… pełnia Księżyca. Przez lata spekulowano na temat wpływu faz Księżyca na sen, przeprowadzono nawet wiele eksperymentów. Kilka lat temu jeden z nich opracowali badacze z Uniwersytetu w Bazylei oraz Szwajcarskiego Centrum Medycyny Snu. Przez trzy lata , w różnych porach roku monitorowano sen ponad 30 ochotników. Badacze obserwowali reakcje organizmu, a także pytali badanych o ich samopoczucie. Okazało się, że w ciągu trzech–czterech dni sąsiadujących z pełnią zasypianie zajmowało badanym średnio o pięć minut dłużej, a ich sen kończył się 20 minut szybciej. Krótsze były fazy snu głębokiego i niższy poziom melatoniny. Dlaczego jednak pełnia księżyca w taki sposób wpływa na nasz organizm, nie wiadomo nadal...

W książce „Żyj zgodnie z fazami Księżyca” Kirsty Gallagher, coach, nauczycielka jogi i medytacji oraz założycielka wirtualnej społeczności dla kobiet Lunar Living, tłumaczy, że w starożytności księżyc był wyznacznikiem mijającego czasu, a ludzie podporządkowywali jego kwartom całe swoje życie. Jego siła przyciągania wywołuje przypływy i odpływy nie tylko mórz i oceanów, ale także naszej wewnętrznej energii, naszych marzeń i emocji. Szybkie tempo życia sprawiło, że zaczęliśmy żyć zgodnie z terminarzem oraz zegarkiem, i straciliśmy kontakt ze swoimi naturalnymi, wewnętrznymi rytmami, intuicją i pragnieniami. Zapomnieliśmy, że jesteśmy częścią natury, która jest cykliczna i żyje według rytmu.

Bezsenna noc to jedno, ale wiele osób, zwłaszcza kobiet, opowiada, że w okolicy pełni i nowiu dzieją się z nimi „dziwne” rzeczy, których nie sposób racjonalnie wytłumaczyć.

Twój wewnętrzny księżyc

Cykl miesięczny kobiet jest odbiciem procesu, jaki w ciągu około 29 i pół dnia przechodzi Księżyc. Uważnie obserwując siebie na przestrzeni miesiąca, możesz prześledzić zmiany, które zachodzą w twoim ciele, umyśle i sercu. To pozwoli ci popatrzeć na swoje ciało nie jak na „sprawcę” dolegliwości związanych z PMS, bolesnych czy obfitych miesiączek, ale niezwykle czuły instrument zintegrowany z rytmem wszechświata.

Cykl miesiączkowy to nie tylko menstruacja, lecz także owulacja i fazy pomiędzy nimi. Czas okołoowulacyjny stanowi odpowiednik pełni Księżyca; jesteś pełna energii, twórcza, kreatywna, czujesz się kobieca i zmysłowa. Chcesz tańczyć, tworzyć, do głowy przychodzą ci szalone pomysły. Po owulacji twoja energia zaczyna się obniżać. Tydzień przed miesiączką (najtrudniejszy moment cyklu, tzw. PMS) bywasz rozdrażniona, każdy drobiazg staje się problemem, czujesz się mało atrakcyjna, nie masz ochoty na seks. Czas krwawienia to odpowiednik księżycowego nowiu, zejście w cień. Możesz odczuwać potrzebę izolacji, odosobnienia. To również czas na oczyszczenie ze wszystkiego, co ci nie służy, co się wypaliło, spełniło już swoje zadania. Dawniej kobiety w trakcie miesiączki (do dziś zdarza się, że te żyjące blisko siebie miesiączkują w tym samym czasie) spotykały się w Czerwonym Namiocie i wspólnie celebrowały ten czas, odpoczywały i regenerowały siły.

Po miesiączce (kiedy księżyca przybywa) w twoim ciele wzrasta poziom estrogenów, a wraz z nim energia i chęć działania w świecie, które osiągają apogeum w momencie owulacji. I w ten sposób zamyka się miesięczny cykl, będący odwzorowaniem tego, co dzieje się z Księżycem podczas wędrówki wokół Ziemi – zupełnie tak jakbyś miała w środku swój wewnętrzny księżyc.

Świadomość tego procesu to nie tylko możliwości odbudowania bliskiego kontaktu z własnym ciałem, ale także obudzenie pamięci pradawnego, tajemniczego związku księżyca z kobiecym łonem i płodnością.

Życie w rytmie oddechu

W starożytności kobiety były kapłankami księżyca; strzegły kalendarza, przewodniczyły lunarnym rytuałom, żyły zgodnie z rytmem wyznaczanym przez jego fazy.

Cykl lunarny trwa od 27 do 29,5 dnia. Nów ma miejsce, kiedy Słońce, Księżyc i Ziemia ustawione są w linii prostej, a Księżyc znajduje się między Ziemią a Słońcem. Słońce oświetla tę stronę Księżyca, której nie widzimy, więc może się wydawać, że znika z nieboskłonu. Podczas pełni Księżyc i Słońce znajdują się po przeciwnych stronach Ziemi, a Słońce całkowicie oświetla widoczną stronę Księżyca. To wtedy najbardziej czujemy jego magiczną moc.

Kristy Gallagher zachęca, żeby wykorzystać cykle księżyca do przywrócenia kontroli nad własnym życiem i lepszego zrozumienia swoich emocji. Miesiąc, jak kiedyś o nim mówiono, może być jednym z najważniejszych nauczycieli i nie chodzi jedynie o cykl menstruacyjny. Również te z nas, które już nie miesiączkują albo stosują antykoncepcję hormonalną, mogą skorzystać z rad księżycowego terapeuty. Życie w zgodzie z fazami Księżyca pomaga nam odkryć i zrozumieć nasze wewnętrzne rytmy, a w konsekwencji lepiej o siebie zadbać.Nawet jeśli, na początku, tylko dwa razy w miesiącu – w czasie nowiu i pełni – skoncentrujesz się na swoim wnętrzu, poczujesz swoje emocje, sprawdzisz, w jakim miejscu rozwoju jesteś – powoli zaczniesz się zbliżać do samej siebie, lepiej się poznawać, rozumieć, co jest dla ciebie ważne albo czego potrzebujesz. A to jest właśnie podstawowy cel każdej terapii psychologicznej! Każdego miesiąca masz dwie szanse, żeby podłączyć się pod energię księżyca, otworzyć to, czego potrzebujesz i uwolnić się od wszystkiego, co stoi ci na przeszkodzie.

Zdaniem Kirsty Gallagher cykl księżyca możemy porównać do cyklu oddechu. W nowiu ma najmniejszą energię, jest jakby na dole wydechu – czujesz, że masz ochotę zamknąć oczy, wycofać się, pozostać w ciszy i bezruchu. Nawet twoje ciało chce skulić się, zamknąć w sobie. To najlepszy czas na pobycie w zatrzymaniu. Gdy zaczynasz robić wdech, czujesz przypływ energii, to moment przybierania Księżyca po nowiu, jakbyś wdychała w siebie życie. Powraca energia i chęć działania. Pełnia Księżyca to szczyt wdechu – czujesz się całkowicie napełniona, spełniona, wszystko wydaje się możliwe. Twoje ciało rozszerza się, otwiera, przyjmuje. Potem przychodzi pora na wydech – czas ubywającego Księżyca – uwalniasz się, puszczasz, odpuszczasz, poddajesz się...

A teraz pomyśl: co by się stało gdybyś na siłę, wbrew naturze procesu, zatrzymała się na którejś z faz oddechu, np. na szczycie wdechu? Często tak właśnie zachowujemy się w życiu: zatrzymujemy stare, nieefektywne, bo boimy się zmian, żyjemy zewnętrznymi dyrektywami, gubiąc swój naturalny rytm... Praca z cyklami księżyca pozwala powrócić do właściwego cyklu oddechu i życia, i zachować naturalny przepływ.

Lunarna terapia

Ściągnij aplikację faz Księżyca i chociaż przez miesiąc poobserwuj swoje samopoczucie w fazie pełni i nowiu.
  • Dostrój się do księżycowego oblicza swoich emocji. Swoją grawitacją Księżyc oddziałuje na świat żywiołu wody w naszym wnętrzu, a woda to nasze emocje, marzenia, intuicja i głos duszy. Jeśli przyjrzysz się swoim uczuciom, zauważysz, że falują one w rytmie przypływu i odpływu, często bez związku z tym, co ci się przydarza. W nowiu Księżyc ściąga nas w głąb naszych emocji – czujemy mocno i wyraźnie, w pełni – nasze emocje są najbardziej żywe, być może dlatego trudno nam zasnąć, bo domagają się ekspresji. Nie walcz z tym, co czujesz, nie zadawaj tysiąca pytać, dlaczego czujesz to, co czujesz. Po prostu oddychaj i czuj.
  • Mądrze zarządzaj swoją energią. Księżyc nie świeci całym swoim blaskiem przez 365 dni w roku. To cenna nauka dla nas, że jest czas na aktywność, działanie i czas na odpoczynek. Jeśli zatracisz się w pracy i nie znajdziesz chwili na odpoczynek, nie będziesz mieć energii, inspiracji i motywacji, gdy nadejdzie czas, by świecić. Może pora zrewidować swój kalendarz – czy wszystkie zapisane w nim obowiązki są na już i co się stanie jeśli coś sobie odpuścisz? Może warto odkryć, jak rozkłada się twoja dobowa energia; kiedy masz najwięcej siły do działania, a kiedy twoje ciało woła o przerwę? Poczuć, odkryć i… spróbować zastosować.
  • Zaufaj Księżycowi i samej sobie. Obserwacja faz Księżyca i świadomość, że przebiegają w ten sam sposób, w takim samym rytmie od początku istnienia świata, przywraca nam wiarę w coś większego – jakąś siłę przewodnią i pradawną wiedzę. To pozwala ci odkryć, przypomnieć sobie sens i cel twojego życia; poczuć, czy naprawdę chcesz żyć tak jak do tej pory. Czy lubisz swoją pracę? Czy masz wokół siebie ważnych ludzi? Czy częściej odczuwasz radość i miłość, czy raczej smutek i lęk? Jeśli dostroisz się do swoich autentycznych emocji, usłyszysz swój prawdziwy głos; poczujesz, czego naprawdę pragniesz. Zaczniesz czytać znaki i odkrywać ścieżki swojego życia.
  • Przywróć więzi. Księżycowy terapeuta pozwala nam zbliżyć się i połączyć nie tylko z samą sobą, ale także z innymi ludźmi i przede wszystkim z naturą. Może okazać się, że czucie i rozumienie swoich emocji otworzy cię na bardziej świadome życie. Poczujesz chęć zmiany rytmu dnia, diety, sposobu odpoczywania. Zatęsknisz za włączeniem do swojego życia ludzi, którzy czują i myślą podobnie. Odzyskany wewnętrzny spokój pozwoli ci zdystansować się do tego, co na zewnątrz.

Kąpiel księżycowa

W wieczór nowiu lub pełni weź kąpiel w wannie przy zapalonych świecach. Możesz dodać ulubione olejki czy sole aromatyczne. Zrób z tego rytuał i czas celebrowania, odpoczynek od zabieganego życia.
  • Podczas nowiu. Niech to będzie twój czas pielęgnacji własnej, przygotowującej cię na nadchodzący miesiąc. Wykorzystaj te chwile na wizualizację i pozytywne afirmacje.
  • Podczas pełni. Poświęć ten czas na przemyślenie pierwszej połowy cyklu, zastanów się, gdzie teraz jesteś i na ile być może oddaliłaś się od swych intencji zadeklarowanych podczas nowiu. Poproś wodę, aby zmyła z ciebie wszystko, co już ci nie służy, oraz wszelki lęk.
Polecamy: 'Żyj zgodnie z fazami księżyca', Kirsty Gallagher, wyd. Muza Polecamy: \"Żyj zgodnie z fazami księżyca\", Kirsty Gallagher, wyd. Muza

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Okresowa sieć wsparcia - walka z ubóstwem menstruacyjnym

 Założycielki fundacji: od lewej Emilia Kaczmarek, prezeska fundacji, Julia Kaffka i Magda Demczak. (Fot. materiały prasowe Akcja Menstruacja)
Założycielki fundacji: od lewej Emilia Kaczmarek, prezeska fundacji, Julia Kaffka i Magda Demczak. (Fot. materiały prasowe Akcja Menstruacja)
Zobacz galerię 3 Zdjęć

W ciągu trzech dni w bazie zarejestrowało się ponad 900 osób, które zdecydowały się podarować innym środki menstruacyjne. Padsharing to wirtualna sieć, która łączy potrzebujących z tymi, którzy są gotowi zasponsorować niezbędne produkty. Inicjatorem pomysłu jest Akcja Menstruacja, pierwsza w Polsce fundacja zajmująca się walką z ubóstwem menstruacyjnym i okresowym tabu. 

Wymyślona przez dziewczyny z fundacji Akcja Menstruacja inicjatywa okresowej sieci wsparcia okazała się wielkim sukcesem. "Czułyśmy, że pomysł ma potencjał - tłumaczy Emilia Kaczmarek, prezeska fundacji. “Najprostsze rozwiązania są często najlepsze, ale nie spodziewałyśmy się aż tak dużego odzewu. Bałyśmy się raczej sytuacji, kiedy zgłosi się więcej potrzebujących niż chcących pomagać i będziemy musiały wtedy same „łatać dziury”. Na szczęście osób wspierających jest niemal 10 razy więcej - w tym momencie w naszej bazie zarejestrowanych jest 1817 darczyńców i 203 osoby potrzebujące. Wciąż staramy się docierać do nowych - dzięki naszym wolontariuszkom mamy już wersję zgłoszenia po rosyjsku i angielsku i będziemy je rozsyłać wśród organizacji pomagających uchodźczyniom.”

Idea jest prosta - okresowa sieć wsparcia łączy osoby potrzebujące z osobami gotowymi pomóc. Dzięki pośrednictwu fundacji obie strony pozostają anonimowe. Na stronie fundacji znajduje się formularz, dzięki któremu osoba potrzebująca wsparcia może określić zapotrzebowanie na konkretne produkty menstruacyjne, a osoba wspierająca zadeklarować kwotę za jaką jest gotowa zasponsorować paczkę. Wielu darczyńców poza podpaskami, tamponami czy kubeczkami menstruacyjnymi, dorzuca do zamówienia jakiś miły dodatek np. tabliczkę czekolady. Akcja Menstruacja zdecydowała się prowadzić okresową sieć wsparcia za pośrednictwem największej sieci drogerii w Polsce, ale zastanawia się nad rozszerzeniem akcji również o wysyłkę paczek, żeby dotrzeć do najmniejszych miejscowości.

Ubóstwo menstruacyjne w Polsce 

Wbrew powszechnej opinii ubóstwo menstruacyjne nie jest problemem, z którym mierzą się wyłącznie najbiedniejsza społeczeństwa. Szacuje się, że w może być udziałem nawet 500 mln kobiet na całym świecie, także tych które mieszkają w Europie. W Polsce problem może dotyczyć nawet 500 tys. kobiet! Niektóre kraje, takie jak Irlandia, Wielka Brytania, Nowa Zelandia czy Australia starają się walczyć z  problemem systemowo i finansują ze swojego budżetu zakup środków menstruacyjnych do placówek edukacyjnych. W innych, jak na przykład w Polsce, do walki z ubóstwem menstruacyjnym stają aktywistki i działaczki społeczne działające w fundacjach, bo państwo w ogóle nie dostrzega problemu.

Akcja Menstruacja powstała w 2019 roku z inicjatywy czterech licealistek - Emilii Kaczmarek, Magdaleny Demczak, Julii Kaffki i Wiktorii Szpunar. Dziewczyny zastanawiały się, w jaki sposób dotrzeć z pomocą do osób potrzebujących środków menstruacyjnych. Gdy skontaktowały się z organizacjami wspierającymi kobiety, dowiedziały się, że nikt wcześniej nie zastanawiał się nad rozwiązaniem tego problemu. “Kiedy organizowałyśmy pierwszą zbiórkę, większość rozmów wokół niej dotyczyła pytania „Ale czy ubóstwo menstruacyjne naprawdę istnieje?” - wspomina Emilia Kaczmarek, prezeska Akcji Menstruacja. “Ten etap jest już powoli za nami - teraz staramy się pokazywać społeczeństwu, że to problem jak każdy inny, który jesteśmy w stanie wspólnie rozwiązać.”

Założycielki fundacji: od lewej Emilia Kaczmarek, prezeska fundacji, Julia Kaffka i Magda Demczak. (Fot. materiały prasowe Akcja Menstruacja) Założycielki fundacji: od lewej Emilia Kaczmarek, prezeska fundacji, Julia Kaffka i Magda Demczak. (Fot. materiały prasowe Akcja Menstruacja)

W 2020 roku inicjatywa społeczna Akcja Menstruacja przerodziła się w prężnie działającą fundację, w której dziś pracuje 16 osób. Głównym obszarem ich działalności są szkoły, w których prowadzą projekt “Hej, dziewczyny!”, polegający na zapewnieniu osobom uczącym się stałego dostępu do produktów menstruacyjnych. Specjalne pudełka z podpaskami i tamponami trafiają do szkolnych toalet. Akcję wspierają również działania edukacyjne, dzięki którym uczennice i uczniowie mogą zrozumieć sens stawiania pudełek ze środkami menstruacyjnymi w szkołach. Dziewczyny szykują również dwa poradniki edukacyjne - jeden skierowany do pracowników placówek edukacyjnych, drugi do młodych ludzi, którzy chcą zmieniać swoje otoczenie. Kolejnym projektem są plakaty z kieszonką, w których można umieszczać tampony czy podpaski. Wiszą w toaletach w kawiarniach, restauracjach i szkołach. Trzeci inicjatywa to Punkty Pomocy Okresowej, czyli ogólnodostępne szafki, w których wolontariusze i wolontariuszki fundacji regularnie umieszczają środki menstruacyjne. Metalowe szafeczki umieszczane są w MOPS-ach, organizacjach społecznych i ośrodkach pomocowych.

Idea jest prosta - okresowa sieć wsparcia łączy osoby potrzebujące z osobami gotowymi pomóc. Fot. materiały prasowe Akcja Menstruacja) Idea jest prosta - okresowa sieć wsparcia łączy osoby potrzebujące z osobami gotowymi pomóc. Fot. materiały prasowe Akcja Menstruacja)

W Polsce nadal brakuje szczegółowych badań dotyczących ubóstwa menstruacyjnego, a bez nich nie da się oszacować prawdziwej skali problemu i dotrzeć do wszystkich grup potrzebujących pomocy. Badania mogą również pomóc w znalezieniu odpowiedzi na wiele ważnych pytań - dowiedzieć się, co leży u podstaw ubóstwa menstruacyjnego, jak dużą rolę odgrywa w nim edukacja na temat samej menstruacji, ile nieobecności w szkole związanych jest z brakiem środków higienicznych czy samą miesiączką.

Brak debaty społecznej to jedna z wielu, ale prawdopodobnie jedna z najważniejszych kwestii, która stoi na przeszkodzie rozwiązania problemu ubóstwa menstruacyjnego w Polsce.

“Póki nie będziemy mieć rzetelnych i kompleksowych badań, będzie trudno.  - wyjaśnia Emilia Kaczmarek. Niestety interpelacja poselska w sprawie ich przeprowadzenia nie została rozpatrzona. Dla nas, jako fundacji, kluczowe jest teraz dotarcie do każdego powiatu w kraju. W większych miastach powstaje coraz więcej inicjatyw zwalczających ten problem - sporo w ramach olimpiady Zwolnieni z Teorii, w której same zaczynałyśmy. A pomoc potrzebna jest wszędzie. Wszystkie wymienione kwestie są moim zdaniem istotne, ale gdybym miała wskazać jedną, wybrałabym bagatelizowanie problemu - bez zrozumienia i zaakceptowania tego, że problem istnieje, nie pójdziemy dalej.”

  1. Zdrowie

Menu dla mózgu. Co jeść w pracy, by być zdrowym i efektywnym?

To, co jemy, wpływa na kondycję fizyczną i psychiczną. Jeśli nie dostarczamy swojemu mózgowi dobrego paliwa, pozbawiamy go energii, potrzebnej nie tylko do myślenia, ale i kontroli emocji. (Fot. iStock)
To, co jemy, wpływa na kondycję fizyczną i psychiczną. Jeśli nie dostarczamy swojemu mózgowi dobrego paliwa, pozbawiamy go energii, potrzebnej nie tylko do myślenia, ale i kontroli emocji. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Nikogo nie dziwi, że urządzenia nie pracują bez zasilania, ale od umysłu wymagamy, żeby „na głodnego” był ostry jak brzytwa. Tymczasem bez jedzenia nie jesteśmy w stanie logicznie myśleć ani rozwiązywać problemów. Dietetyczka Aneta Łańcuchowska-Jeziorowska przekonuje, że przygotowywanie zdrowych posiłków do pracy zwyczajnie się nam opłaca!

Co najczęściej jadasz w pracy? To, co wcześniej przygotuję. Nie liczę na to, że gdy już dopadnie mnie głód, szybko wyskoczę do sklepiku. To, co mogę znaleźć w sklepie w pobliżu, nie spełnia moich oczekiwań. Dlatego zawsze zabieram ze sobą jogurt, owoce, nasiona i otręby.

Znowu te otręby. Byłam ostatnio w sklepie ekologicznym. Paczka otrębów kosztuje tyle co dobre kolorowe rajstopy. Można zbankrutować! To błędne myślenie. Właśnie wtedy, gdy jesteś nieprzygotowana, kupisz byle gdzie, byle co, przepłacisz i na dodatek wcale się nie najesz. Zdrowo wcale nie znaczy drogo. Nie musisz kupować otrębów ekologicznych, a poza tym worek otrębów starczy ci na wiele tygodni. Przecież nie zjesz ich od razu.

A już myślałam, że mój ekonomiczny argument będzie trafiony. W takim razie nie rozmawiajmy o pieniądzach, tylko o emocjach i nawykach. Podczas wakacji jadałam regularnie i zdrowo, ale po powrocie z urlopu wszystkie złe nawyki wróciły. Co robić, żeby nie wejść w niezdrowe żywieniowe kapcie? Jeść regularnie, nie ma innego wyjścia.

Masa roboty. W domu trzeba myśleć, co jesz, w pracy też... A może wykorzystać osiem godzin w biurze na naturalną głodówkę, czyli oczyszczenie organizmu? Co sądzisz o takim rozwiązaniu? Fatalne! Ośmiogodzinna głodówka, i to w pracy, podczas wysiłku intelektualnego, gdy zapotrzebowanie energetyczne jest bardzo duże, to najgorsze, co możesz sobie zrobić. Nie będziesz mogła normalnie funkcjonować, a co dopiero myśleć.

A mogę wyjść do pracy bez śniadania? Możesz, ale tylko jeśli masz do niej bardzo blisko i zjesz coś od razu po przyjściu. Śniadanie należy zjeść w ciągu godziny po obudzeniu się. Jeśli wypijesz kawę i przez trzy czy cztery godziny nic nie zjesz, to będziesz tak głodna, że w końcu rzucisz się na jakiekolwiek jedzenie. Zjesz znacznie więcej niż potrzebujesz i pięknie zasilisz swoją tkankę tłuszczową.

Wszystko opiera się na regularnym odżywianiu, ale w pracy czasem nie mam dosłownie chwili, by odejść od komputera. Mogę jeść przy biurku? Posiłki powinno się jeść w spokoju. Bez telewizji, nawet bez radia, bez czytania, powoli i w dobrej atmosferze. Wtedy szybciej się najadamy i jedzenie daje nam satysfakcję. Gdy czytasz coś i jednocześnie jesz, to jakbyś wrzucała jedzenie do worka bez dna. Mózg tego nie rejestruje. Na pewno słyszałaś, że najadamy się dopiero po 20 minutach konsumowania, bo wtedy mózgu odbiera sygnał „było jedzone”. Jeśli mózg nie dostanie takiej informacji, upomni się o pokarm. Gdy więc jemy w pośpiechu lub robimy jednocześnie coś innego, w praktyce zjadamy dużo więcej niż potrzebujemy.

Skoro mamy jeść w spokoju, czy to znaczy, że w pracy powinnam siadać przy stoliku sama? Jeśli będzie nas więcej, na pewno będziemy rozmawiać o pracy i od razu się zdenerwuję. Jeśli wiesz z góry, że się zdenerwujesz, to unikaj drażliwych tematów. Powtarzam: posiłki powinno spożywać się w spokojnej atmosferze, oczywiście miłe towarzystwo jest jak najbardziej wskazane.

Kiedy mam do załatwienia stresującą mnie sprawę, jakiś problem albo chcę tupnąć nogą o podwyżkę, to powinnam to zrobić przed jedzeniem czy po nim? Zdecydowanie po jedzeniu. Takie sprawy załatwiaj po przerwie obiadowej. Mózg jest wtedy odpowiednio odżywiony, reaguje stosownie do sytuacji, poziom stresu również jest na odpowiednio niskim poziomie.

Skoro nie głodówka i nie zjadanie czegoś, co się kupiło w sklepiku blisko pracy, to może najlepszym pomysłem byłoby wykorzystanie czasu w pracy na jedzenie owoców? Ludzie jedzą przecież ich zdecydowanie za mało… To też nie jest dobry pomysł. Owoce nie służą do tego, żeby się nimi zapychać, bo wprawdzie zawierają witaminy, ale też duże ilości cukrów prostych. Ktoś, kto uważa, że zdrowo się odżywia, bo kupuje kilogram gruszek i podjada je przez cały dzień, tak naprawdę źle się odżywia. Nadmiar cukrów prostych doprowadzi do tego, że rozhuśtamy gospodarkę cukrową w organizmie i przez to będziemy nieustannie głodni. Owoce są wskazane na początku dnia, nigdy na kolację. Po pracy koniecznie zjedzmy ciepły posiłek.

Czyli nie ma wyjścia – trzeba po prostu zawczasu pomyśleć o tym, co jutro zabierzemy do pracy… …dodam jeszcze, że najważniejsza jest konstrukcja naszego posiłku. Kto nauczy się prawidłowej konstrukcji, będzie mógł raz na zawsze pożegnać swoje problemy żywieniowe.

Masz na myśli wyznaczanie stałych godzin posiłków? Nie. Mam na myśli prawidłowe komponowanie każdego zjadanego dania. Powinnaś nauczyć się myśleć o swoim posiłku jak dajmy na to – o konstrukcji solidnego budynku, która uniesie wszystkich jego mieszkańców. Każdy twój posiłek powinien składać się z węglowodanów, białka, warzyw i owoców. Węglowodany to na przykład razowe, ciemne, pełnoziarniste pieczywo, nieoczyszczony ryż, makaron z mąki razowej czy wafle z niełuskanego ryżu. Białka dostarczysz do swojej diety z produktów zwierzęcych lub roślinnych, takich jak mięso, ryby, jaja, sery, produkty mleczne czy warzywa strączkowe. Warzywa i owoce są z kolei nie tylko bogate w błonnik, ale też zawierają mnóstwo witamin i składników mineralnych, bez których dieta nie byłaby odpowiednio zbilansowana. W okresie jesienno-zimowym spokojnie możesz wzbogacić menu o kiszonki i mrożone warzywa.

Podasz przepis na szybkie, tanie i dobrze skonstruowane danie do pracy? Wstajesz, nastawiasz wodę i gotujesz kaszę. Na garnku kładziesz sitko, a na nim brokuły. Szykujesz się spokojnie do pracy, a w tym czasie robi się danie. Gotową kaszę i brokuły przekładasz do pudełka, dokładasz tuńczyka, łososia lub mięso drobiowe. Do tego zabierasz dodatkową porcję warzyw. Tanio, szybko i zdrowo.

I stało się jasne, dlaczego nie dałaś się zdenerwować moimi pytaniami… Ty też nie będziesz się niczym denerwować, jeżeli twoja dieta będzie odpowiednio zbilansowana. To, co jemy, wpływa na kondycję fizyczną i psychiczną. Jeśli nie dostarczamy swojemu mózgowi dobrego paliwa, pozbawiamy go energii, potrzebnej nie tylko do myślenia, ale i kontroli emocji.

Aneta Łańcuchowska-Jeziorowska specjalistka ds. żywienia, dyplomowana dietetyczka. Właścicielka Poradni Dietetycznej „hälsa”, blogerka kulinarna, propagatorka zdrowego, smacznego jedzenia. Autorka książki „Zdrowe wody, czyli pyszne wody smakowe i izotoniki” (Wydawnictwo Zwierciadło). 

  1. Styl Życia

Zapas dobrej energii

 Natalia Grosiak, wokalistka, autorka tekstów, członkini zespołu Mikromusic. (Fot. Anita Suchocka)
Natalia Grosiak, wokalistka, autorka tekstów, członkini zespołu Mikromusic. (Fot. Anita Suchocka)
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Przypomina anioła i ma takie jak anioł zadanie, być stróżem w moim domu – mówi wokalistka Natalia Grosiak o drewnianym gołąbku.

Prawda, że przepiękny? Zobaczyłam go w São Paulo, w sklepie z rękodziełem ludów zamieszkujących północną Brazylię. Nigdy w te rejony nie dotarłam, co mi się marzy, bo to ziemie, gdzie rzadko docierają turyści. Do tego sklepu zaprowadziła mnie Fernanda Cardoso, producentka muzyczna, którą poznałam na Red Bull Academy w Melbourne w 2006 roku. Potem dwukrotnie odwiedziłam ją w São Paulo, razem nagrywałyśmy muzykę, do tej pory się przyjaźnimy.

Gołąbek od razu przykuł moją uwagę. Dostojny, cały w koronie z promieni. Przypomina anioła, a nawet ukrzyżowanego Chrystusa. Jest dowodem na to, jak pięknie mieszają się kultury, ile w nich jest podobieństw. Od Fernandy dowiedziałam się, że rzeźby gołębi w kulturze brazylijskiej służą do tego, żeby wieszać je na ścianach, ponieważ odganiają złe duchy. Dlatego ten gołąb przyjechał ze mną do Polski i przez dziesięć lat wisiał w moim mieszkaniu przy ulicy Wesołej we Wrocławiu. Niedawno przeprowadziliśmy się do domu na Biskupinie. I pierwsze, co zrobiłam, zanim przywieźliśmy rzeczy, to dokładnie pozamiatałam całą przestrzeń, w każdym rogu postawiłam słoik z wodą i z solą, potem rozpaliłam białą szałwię i okadziłam nią cały dom. Następnie było długie wietrzenie. Wiem, że niektórzy mogą się z tego śmiać, ale dla mnie to takie rytualne przywitanie się z domem i wyproszenie starej, dla mnie obcej energii. Chodzi o to, żeby wejść do domu, który jest energetyczną białą kartką. Bo ja mocno wierzę w energię, wszyscy jesteśmy z niej zbudowani.

Tak więc, po całej dobie przygotowań, pierwszym mieszkańcem naszego domu został gołąb. Wisi zaraz przy wejściu, jest pierwszą rzeczą, którą widzi się po przekroczeniu progu. Powierzyłam mu zadanie czuwania nad domem. Wierzę, że dba o nas, że odgania wszystkie złe duchy. Dzięki niemu – jestem o tym przekonana – złe energie mają do nas wstęp wzbroniony.

Magiczne myślenie? Raczej pozytywne. Wydaje mi się, że najważniejsze, co może nas uratować, zwłaszcza teraz, w tych strasznie trudnych czasach, to właś­nie pozytywne myślenie, dobre intencje oraz wspieranie i przyjmowanie wsparcia. Także od takich magicznych gołąbków.

Natalia Grosiak, wokalistka, autorka tekstów, członkini zespołu Mikromusic. (Fot. Anita Suchocka) Natalia Grosiak, wokalistka, autorka tekstów, członkini zespołu Mikromusic. (Fot. Anita Suchocka)

  1. Styl Życia

Wielka Brytania zniosła podatek od podpasek i tamponów

Od 1 stycznia 2021 roku Wielka Brytania zniosła podatek od środków higienicznych niezbędnych kobietom. (Fot. iStock)
Od 1 stycznia 2021 roku Wielka Brytania zniosła podatek od środków higienicznych niezbędnych kobietom. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Wraz z początkiem nowego roku Wielka Brytania zniosła tampon tax, czyli podatek od produktów higienicznych niezbędnych kobietom. To ważny krok w kierunku przeciwdziałania ubóstwu menstruacyjnemu w Europie. 

Wraz z początkiem nowego roku Wielka Brytania zniosła tampon tax, czyli podatek od produktów higienicznych niezbędnych kobietom. To ważny krok w kierunku przeciwdziałania ubóstwu menstruacyjnemu w Europie. 

1 stycznia 2021 roku Wielka Brytania wyszła z Unii Europejskiej. Wraz z tym zniesiono podatek VAT od sprzedaży podstawowych produktów higienicznych dla kobiet, takich jak podpaski i tampony. Temat ten był przedmiotem dyskusji od ponad 20 lat. Brytyjskie pozarządowe organizacje walczyły o to, by nie obarczano kobiet dodatkowymi kosztami, wynikającymi jedynie ze względów biologicznych. Do tej pory podatek ten wynosił bowiem aż 5 proc., przez co produkty te były traktowane na równi z tzw. dobrami luksusowymi.

I’m proud that we are today delivering on our promise to scrap the tampon tax.

Read more: https://www.gov.uk/government/news/tampon-tax-abolished-from-today

Opublikowany przez Rishi Sunak Piątek, 1 stycznia 2021

 

O zniesieniu podatku poinformował brytyjski Kanclerz Skarbu, Rishi Sunak. - Produkty sanitarne są niezbędne, więc to dobrze, że zdecydowaliśmy nie naliczać od nich podatku VAT. Wprowadziliśmy już bezpłatne produkty sanitarne w szkołach, na uczelniach i w szpitalach, a to zobowiązanie przybliża nas o kolejny krok do udostępnienia ich i uczynienia przystępnych cenowo dla wszystkich kobiet - powiedział Sunak.

Pierwszym krajem, który zdecydował się na zniesienie podatku od produktów higienicznych niezbędnych kobietom była Szkocja - stało się to w listopadzie ubiegłego roku. W Polsce podatek ten do niedawna wynosił 8 proc. teraz jest to 5 proc.

  1. Zdrowie

Prawidłowa menstruacja jest objawem zdrowia

Zaburzenia miesiączkowania to powinien być dla nas znak, że z naszym zdrowiem coś jest nie tak. (Fot. iStock)
Zaburzenia miesiączkowania to powinien być dla nas znak, że z naszym zdrowiem coś jest nie tak. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Kobiece problemy, które nas trapią, wiele mówią o ogólnej kondycji naszego organizmu. Taki np. cykl miesięczny jest czymś dużo więcej, niż nam się wydaje. To bardzo czuły miernik stanu ważnych układów: trawiennego i wydalniczego, oraz poziomu stresu, w którym żyjemy – mówi ginekolożka dr Preeti Agrawal.

Z jakimi problemami najczęściej zgłaszają się do pani kobiety? Pytam o to, bo schorzenia, na które się skarżymy, bywają cennym źródłem wiedzy o swoich „nosicielach”. Moje pacjentki najczęściej skarżą się na zapalenia pochwy. Stany zapalne mogą pojawić się nagle. Objawiają się swędzeniem, pieczeniem, często uniemożliwiają normalne funkcjonowanie.

Można wtedy sobie pomóc jakoś doraźnie? Jak przetrwać do czasu wizyty u lekarza? W aptece dostępne są leki bez recepty: maści przeciwgrzybicze, czopki propolisowe, tabletki dopochwowe z wyciągiem z nagietka albo z kwasem mlekowym. Pomocny może też być domowy, sprawdzony sposób – irygacje z jogurtu naturalnego lub kefiru rozcieńczonych wodą. Irygacje przeprowadzamy dwa razy dziennie za pomocą specjalnego irygatora, który również można kupić w aptece. Stosowanie irygacji i leków przynosi chwilową ulgę. Należy jednak pamiętać, że leczenie infekcji powinno odbywać się pod okiem lekarza.

A co z leczeniem partnera? Mężczyźni mogą być nosicielami grzybów i bakterii, często nie mając żadnych objawów. Jeśli chcemy uniknąć powtórnej infekcji, leczmy się oboje.

A jeśli infekcje wracają mimo to? Wówczas trzeba się przyjrzeć sobie uważniej. Znaczenie ma zwłaszcza właściwa flora bakteryjna w jelitach – stamtąd bierze się nasza odporność. Przy leczeniu częstych, nawracających stanów zapalnych należy leczyć całego człowieka, a nie ograniczać się tylko do leczenia miejscowego. Czasem recepta na wyzdrowienie jest prosta – np. przy nawracających infekcjach grzybiczych bardzo skuteczne jest wyeliminowanie z diety cukru. Cukier to pożywka dla grzybów.

Jak dochodzi do zakażeń? W naturalnym środowisku pochwy znajduje się wiele szczepów bakterii i grzybów. Jeśli nasza odporność jest właściwa, nie obserwujemy patologicznego namnażania żadnych z nich. Jeżeli jednak dochodzi do zaburzeń odporności, pojawia się infekcja.

Okazuje się więc, że u bardzo wielu z nas układ immunologiczny nie funkcjonuje, jak należy. Dlaczego? Spadkom odporności sprzyja stres, problemy rodzinne i generalnie nadmiar pracy, niewłaściwa dieta, brak snu. Jeśli czujemy, że mamy mało energii, powinnyśmy czuć się zaalarmowane. To znak, że nasza odporność spada.

Z jakimi jeszcze dolegliwościami kobiety przychodzą do pani najczęściej? Następnym problemem dotykającym wiele kobiet są zaburzenia miesiączki. Nieregularne, rzadkie, zbyt obfite albo bardzo bolesne... Zaburzenia miesiączkowania to dla nas kolejny znak, że z naszym zdrowiem coś jest nie tak. Z medycznego punktu widzenia leczenie niewłaściwego cyklu odbywa się w bardzo prosty sposób. Najpierw przeprowadza się rutynowe badania: ginekologiczne, USG, test poziomu hormonów: prolaktyny, testosteronu, androstenediolu, estrogenu, progesteronu i hormonów tarczycy. Później, jeśli badania nie wykażą żadnych nieprawidłowości, pacjentki najczęściej otrzymują receptę na pigułki antykoncepcyjne bądź progestageny. Efektem ich przyjmowania jest przywrócenie regularnego comiesięcznego krwawienia. Pamiętajmy jednak, że w ten sposób nie leczymy przyczyny zaburzenia, a jedynie zagłuszamy objawy. Po odstawieniu leków problem może wrócić.

Co w takim razie robić? Jeśli wyniki badań są w porządku, warto poszukać głębszych przyczyn naszego problemu. Powody zaburzeń miesiączkowania bywają podobne jak przy infekcjach: stres, zwłaszcza długotrwały, zła dieta, czasem także odchudzanie. Większość przyczyn naszych schorzeń kryje się w naszym nastawieniu do rzeczywistości, w której żyjemy, w sposobie myślenia i funkcjonowania na co dzień (nie mówimy oczywiście o rzadkich przypadkach, jak na przykład pierwotny brak miesiączki, kiedy rzeczywiście mamy do czynienia z problemem natury medycznej). Pamiętajmy, że źródłem dolegliwości mogą być także schorzenia innych układów – zaburzenia trawienia, choroby wątroby czy wieloletnie zaparcia. Jeśli nie przyjrzymy się innym układom – pokarmowemu czy wydalniczemu – nie dotrzemy do prawdziwych przyczyn.

O czym mogą świadczyć zbyt obfite krwawienia? Zwraca się do mnie wiele kobiet z anemią, często już przebadanych przez internistę, a nawet hematologa, który nie znajduje w ich krwi przyczyn niedoborów żelaza. Te kobiety często mają bardzo obfite miesiączki. Dopóki nie zaczną cierpieć z powodów anemii, nie widzą w swoim krwawieniu niczego niepokojącego. Często mówią, że „mama tak miała, babka tak miała”. W takich przypadkach z badania ginekologicznego często niewiele wynika. Pierwotna przyczyna zaś często była prosta: nadmiar estrogenów we krwi, mało progesteronu i bardzo złe przyswajanie żelaza z jelit, do tego przewlekłe zaparcia.

Jak leczyć takie miesiączki? Znów standardowo mamy do dyspozycji sztuczne hormony. Część pacjentek na nie reaguje i objawy łagodnieją, ale u części nasilają się. Po 40. roku życia pacjentkom często zaleca się wkładkę wewnątrzmaciczną z hormonami, co bardzo minimalizuje krwawienie. Tylko czy te zabiegi powodują, że zwiększa się przyswajanie żelaza i innych pierwiastków w jelitach? Nie. Bez poważnej korekty diety nic się nie zmieni. Bo tylko z pełnowartościowego, przemysłowo nieprzetworzonego jedzenia organizm może czerpać tak potrzebne mu pierwiastki i mikroelementy (wykluczamy biały cukier, białą mąkę i… kofeinę). Pamiętajmy, że układ wydalniczy również odgrywa bardzo ważną rolę w gospodarowaniu hormonami: pomaga usunąć ich nadmiar. Przy zaparciach towarzyszących anemii problem może się pogłębić, bo nadmiar estrogenów nie jest wydalany.

 
Wygląda to na zamknięte koło. Leczenie jedynie objawów może sprawić, że wpadamy w bezradność. Czasem zdarza się nawet, że z powodu nasilenia dolegliwości kobietom proponuje się usunięcie macicy. Co z tego, kiedy po operacji kłopoty z trawieniem nie znikają, więc wchłanianie żelaza z jelit jest wciąż zaburzone? Problem pozostaje i bez macicy, a my straciłyśmy układ, który mówił do nas coś bardzo ważnego, ostrzegał nas.

Miesiączka systemem wczesnego ostrzegania? Powiedziałabym, że to posłaniec, mediator. Zaburzenia miesiączki są bardzo ważnym sygnałem o ogólnym stanie naszego zdrowia, nie tylko zdrowia narządów rodnych. Dając nam miesiączkę, natura chroni nas, byśmy mogły dalej przekazywać życie. Miesiączka jest wielkim darem, wspaniałym narzędziem, które ma nas chronić przed chorobami; narzędziem bardzo czułym, które informuje o stanie pozostałych układów. W taki właśnie sposób warto ją rozumieć.

Ale chyba nie rozumiemy. Traktujemy miesiączkę jako przeszkodę w codziennym życiu. Tłumienie towarzyszących jej doznań działa na naszą niekorzyść i przeszkadza w przywróceniu harmonii, odzyskaniu homeostazy organizmu. Unikając przeżywania miesiączki, tracimy kontakt z naszym ciałem. Powinnyśmy dbać o regularne miesiączkowanie. Prawidłowa menstruacja jest objawem zdrowia.

Prawidłowa, czyli jaka? Taka, która nie obciąża organizmu, nie anemizuje go. Trwa od trzech do pięciu dni, pojawia się co 26–30 dni, nie towarzyszą jej żadne dolegliwości bólowe, żadne napięcia. Bo napięcie przedmiesiączkowe i boleści to sygnał, że w naszym organizmie dzieje się coś nie tak. To kolejny znak, że powinnyśmy się sobie uważnie przyjrzeć, zatrzymać się na chwilę, posłuchać, co do nas mówi nasze ciało. Na przykład wiele kobiet przed miesiączką skarży się na wypryski skórne albo bóle głowy, kładąc te objawy na karb zaburzeń hormonalnych. Jednak ma to związek z faktem, że tuż przed miesiączką nasza odporność fizyczna jest najniższa. Właśnie dlatego w fazie przedmiesiączkowej pojawiają się lub nasilają rozmaite problemy zdrowotne.

A czy inne układy w naszym ciele mogą nas ostrzegać, przekazywać nam jakąś cenną wiedzę na temat naszego zdrowia? Częste u kobiet w wieku pomenopauzalnym są infekcje układu moczowego. Możemy je leczyć objawowo, ale po odstawieniu leków najczęściej powracają. A układ moczowy jest ściśle związany z układem hormonalnym – jeśli w organizmie brakuje hormonów płciowych, pojawia się suchość w pochwie, która sprzyja infekcjom. Leczenie schorzeń ze strony układu moczowego powinno obejmować także wspieranie i wzmacnianie układu hormonalnego.

Bywa też odwrotnie – zaburzenia układu hormonalnego powodują wiele kobiecych schorzeń. Jednymi z najważniejszych gruczołów wydzielania wewnętrznego są nadnercza. Jeśli na przykład żyjemy w ciągłym napięciu, nie dosypiamy i za dużo pracujemy, hormony nadnerczy wydzielają dużą ilość kortyzolu, hormonu stresu. Jego nadmiar w organizmie może powodować bardzo wiele chorób i schorzeń – od łysienia po chorobę wieńcową, bezsenność, nerwice, kłopoty z zajściem w ciążę i niemożliwość jej utrzymania, czyli poronienia.

Czy zbyt skąpe krwawienia powinny być także powodem do niepokoju? Skąpe miesiączki mogą mieć związek z zaburzeniami tarczycy. Należy wtedy przede wszystkim wzmocnić tarczycę przez odpowiednią suplementację i dbanie o jakość diety. Możemy wówczas liczyć, że miesiączka się poprawi, a tarczyca wróci do pierwotnej równowagi.

Wiele kobiet skarży się na hiperprolaktynemię, która także zaburza cykl miesięczny. Hiperprolaktynemia, czyli stan znacznie podwyższonego poziomu prolaktyny, zwykle objawia się mlekotokiem i zaburzeniami owulacji. Przyczyną mogą być czasem łagodne guzy przysadki mózgowej wydzielające prolaktynę. Jednak najczęściej brak jednoznacznych przyczyn medycznych hiperprolaktynemii. Zwykle zalecane jest leczenie farmakologicznie; z doświadczenia jednak wiem, że po odstawieniu leków problem wraca.

A pozamedyczne przyczyny hiperprolaktynemii? Z moich obserwacji wynika, że to choroba kobiet żyjących w chronicznym stresie, bardzo wrażliwych, przyjmujących wszystko do siebie, niewyrażających swoich prawdziwych uczuć. Dbają o innych, rzadko o siebie.

Co możemy robić, jak sobie pomóc? Najważniejsze we wszystkich schorzeniach jest poznanie osoby, która choruje, a nie tylko postawienie diagnozy. A zatem indywidualne podejście do każdego przypadku. Odwiedzajmy lekarzy specjalistów i z ich pomocą starajmy się dotrzeć do źródła problemu. Jeśli okaże się, że przyczyny naszych dolegliwości są pozamedyczne, zadbajmy o siebie same: zaopiekujmy się sobą, poszukajmy najlepszych dla nas rozwiązań osobistych problemów. Oczywiście istotne jest również dążenie do życia w harmonii, minimalizowanie stresu oraz dbanie o właściwą dla nas dietę. Ostatecznie każdego dnia w jelitach tworzy się nasze zdrowie.

Preeti Agrawal doktor nauk medycznych, specjalista z ginekologii i położnictwa oraz specjalista medycyny integracyjnej. Obszarem jej zainteresowania jest medycyna holistyczna i psychosomatyczna. Prowadzi praktykę lekarską, wygłasza wykłady, od 8 lat prowadzi centrum medyczne medycyny integracyjnej. Jest autorką m.in. książek: „Zdrowie jest w nas”, „Siła jest w Tobie” i „Droga do siebie”.