fbpx

Autoagresja – walcząc z własnym organizmem

Autoagresja - walcząc z własnym organizmem
123RF.com

Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus, zwłaszcza w kwestiach zdrowia.
Dlaczego? Kobiety częściej narażone są na atak własnego układu odpornościowego niż mężczyźni. Ta sytuacja przypomina kłótnię małżeńską, gdy zupełnie nie można się porozumieć. Pewne sygnały układu odpornościowego są źle rozumiane i wszystko wariuje – organizm zaczyna niszczyć własne tkanki.

Proces ten zwany autoagresją leży u podłoża ponad 80 chorób. Niektóre z nich zostały bardzo dobrze poznane. Jak na przykład bielactwo, kiedy uszkadzane są komórki skóry, stwardnienie rozsiane, które jest autoagresją wobec komórek nerwowych,  reumatoidalne zapalenie stawów niszczące tkankę łączną stawów, czy cukrzyca typu I, która występuje, gdy komórki układu odpornościowego atakują komórki trzustki produkujące insulinę. Toczeń – chorobliwa reakcja przeciwko wielu tkankom ciała – przejawia się wysypką na twarzy, nadmierną wrażliwością na światło, zmęczeniem, bólem mięśni i stawów oraz ogólnym niszczeniem organów.

Każda z osobna z chorób autoimmunologicznych jest dość rzadka.  – Ale wiemy na ich temat coraz więcej. I dlatego częściej są wykrywane – mówi dr Marzena Olesińska z  Instytutu Reumatologii, w Warszawie.

Te nieuleczalne schorzenia są efektem działania bardzo wielu czynników.

Lekarze podejrzewają, że podatność na choroby z autoagresji można dziedziczyć. Ostatnie badania dowodzą, że rodzinna skłonność może prowadzić u jednej osoby do stwardnienia rozsianego, a u innej krewnej powoduje toczeń, albo problemy reumatologiczne. Także czynniki środowiska przyczyniają się do wyzwolenia choroby. To czy organizm reaguje nie w taki, a nie inny sposób, zależy od predyspozycji genetycznych.

Wiedza na temat powstawania chorób z autoagresji jest jednak nadal bardzo skąpa. – Wiemy, że na przykład, toczeń może być indukowany lekami. Lista takich potencjalnie niebezpiecznych preparatów wydłuża się z roku na rok- wyjaśnia dr Olesińska.

Większość statystyk dowodzi, że trzy czwarte przypadków chorób autoagresji odnotowuje się u kobiet.  Nadal brakuje pewności dlaczego tak się dzieje. Niektórzy specjaliści uważają, że za te różnice związane z płcią może odpowiadać inny typ skażenia środowiska. Mężczyźni częściej mają kontakt z toksynami przemysłowymi, kobiety zaś z tymi, które zawierają środki czystości i kosmetyki. To w życiu dorosłym. W dzieciństwie natomiast dziewczynki z reguły starają się być czyste, częściej przebywają w domu. Chłopcy zaś są bardziej narażeni na infekcje.  Inni eksperci przyczyny faktu, że to kobiety częściej cierpią z powodu chorób z autoagresji dopatrują się w kobiecej fizjologii. W skutkach działania hormonów płciowych i długotrwałych efektach ciąży.

Bez wątpienia codzienny stres nie poprawia funkcjonowania układu immunologicznego. – Jednak to za mało, by rozpoczęła się choroba. – Nasi pacjenci często zaczynali chorować po jakimś wypadku, poważnym urazie – mówi dr Olesińska.

Choroby z autoagresji często nie przebiegają z jednakowym nasileniem. Po okresach zaostrzonych dolegliwości następują okresy wyciszenia, podczas których objawy są znacznie słabsze. Większość z nich rozpoczyna się nagle, przed ukończeniem 30. tego roku życia. Niektóre, jak na przykład schorzenia tarczycy, przybierają na sile w czasie menopauzy, podczas gdy reumatoidalne zapalenie stawów pojawia się u młodych kobiet, podczas ciąży następuje poprawa, ale po urodzeniu dziecka choroba nasila się.

Wobec chorób z autoagresji medycyna jest nadal bezradna, trwają przez całe życie. Nie można ich wyleczyć, a jedynie łagodzić ich przebieg, osłabiać objawy. Jeśli w rodzinie ktoś już choruje na taką chorobę warto starannie chronić się przed infekcjami, na przykład szczepiąc się przeciwko grypie i wirusowemu zapaleniu wątroby. Należy prowadzić zdrowy tryb życia, dobrze się odżywiać, nie zaniedbywać ruchu na świeżym powietrzu, porzucić nałogi.