Zaufać nauce: GMO

fot. Getty Images/ Gallo Images

Upiór straszący w naszych czasach. Czy słusznie budzi lęk? Czy modyfikowane genetycznie rośliny stanowią jakieś zagrożenie dla ludzi? Marcin Rotkiewicz, autor „W królestwie Monszatana”, renomowany dziennikarz naukowy, twierdzi, że jest wręcz przeciwnie: GMO ludziom nie szkodzi, a wręcz może pomóc.

Leżą przed nami ciastka zbożowe. Częstuj się, smacznego.

Dziękuję.

Jakie jest prawdopodobieństwo, że zawierają GMO – składniki z roślin modyfikowanych genetycznie?

Zerowe. To jest ciastko z pszenicy. Nie ma odmian pszenicy GMO dopuszczonych na rynku ani w Polsce, ani na świecie.

Dlaczego?

Z powodów polityczno-lękowych. W Europie technologia GMO jest na cenzurowanym i jest de facto wstrzymana. Dopuszczono tylko jedną roślinę, i to nie we wszystkich krajach – kukurydzę. Na twoje pytanie o ciastko mógłbym odpowiedzieć również precyzyjniej, czyli tak: ta pszenica na pewno była genetycznie modyfikowana, tylko trwało to tysiące lat. Rolnicy przez wiele pokoleń dobierali najlepsze kłosy, eliminowali te słabsze, gorzej przystosowane do ich potrzeb. Dzisiaj nauka pozwala skrócić ten czas.

W swojej – już głośnej – książce analizujesz lęki przed żywnością GMO. Skąd one się biorą?

Lęki i walka z biotechnologią wpisują się w obronę wyobrażenia przyrody jako czegoś czystego, naturalnego, niemodyfikowanego ręką ludzką. A bardzo istotnymi czynnikami wywołania paniki było to, co zrobił amerykański aktywista Jeremy Rifkin, czyli przygotowanie ideologii antybiotechnologicznej, światopoglądu przypominającego trochę religię.

Więcej w lutowym numerze magazynu Zwierciadło.

Wydanie 02/2018 dostępne jest także w wersji elektronicznej.