Śmieszność zdrady

Nowakowa domyślała się, że mąż – prezes wielkiej korporacji – ma kogoś na boku. Tak długo go nęka, aż mąż przyznaje: „Dobra, jak już tak bardzo chcesz wiedzieć – mam kochankę. Bo na moim szczeblu trzeba mieć kochankę”. Żona robi wielkie oczy: „I prezes Kowalski też ma?”. „Ma”, odpowiada Nowak. „A prezes Wiśniewski?”. „Ma”. „A wiceprezes Iksiński?”, indaguje Nowakowa. „Też ma”. „A żony wiedzą?”, pyta Nowakowa. „No co ty. Ja jednak ci powiedziałem, bo cię kocham i szanuję. I ci ufam”, odpowiada mąż.

Nazajutrz Nowakowie przychodzą na bankiet. Nowakowa pyta po cichu: „Są tutaj te wszystkie kochanki?”. Na co Nowak: „Oczywiście”. „A która jest Kowalskiego?”. „Ta”. „A Iksińskiego?”. „Tamta”. „A Wiśniewskiego?”? „Ta brunetka w kącie”. „A twoja?”. „No ta blondynka przy palmie”. Na co Nowakowa z dumą: „Nasza najładniejsza”.

Pytana o zdradę, zawszę mówię: „Czy chcielibyście wrócić do czasów, w których nie ma rozwodów? Pewnie nie. Chciałabyś dziewczyno, wrócić do czasów, w których nikt nie pytał cię o zdanie, za kogo chcesz wyjść? Do czasów, w których nie możecie pójść same do kina albo na spacer? Chcecie, dziewczynki, nie móc iść na studia? Chcecie, żeby wróciła sytuacja, że jak nie wyjdziecie za mąż, to możecie być tylko ciocią na chlebku łaskawym, szwaczką, służącą albo dziwką? Nie było więcej możliwości dla kobiety, chyba że pochodziła z bardzo bogatego domu. Wtedy liczył się posag i kiepsko było być z biednego domu, nawet i szlacheckiego, w którym nie było majątków i nie zawsze trafiał się ktoś, kto by cię chciał. Chciałabyś tak żyć, dziewczynko?”.

Dzisiaj, niezależnie od posagu, pochodzenia, możesz sama pokierować swoim życiem. Jednak nawet kierowanie swoim życiem nie oznacza dostawania wszystkiego, czego się chce.

A wszyscy żyjemy, żeby nasi bliscy byli wobec siebie lojalni. Mój dawny przyjaciel powiedział kiedyś: „Wiesz obgadują cię strasznie. I ja nie wiem, co mam robić?”. Ja na to ze zdziwieniem: „Ty, mój przyjaciel, nie wiesz, co masz robić?”. „No nie wiem”. „Ja bym chciała, żebyś powiedział: <<Wiecie co, przy mnie pilnujcie, co mówicie albo się zreflektujcie, bo to jest moja przyjaciółka. Nie zgadzam się z wami, ponieważ uważam, że to fajna babka, a jeżeli musicie mówić coś niedobrego o niej, to wiedzcie, że albo ja jej to powtórzę, albo będę to wiedział, pamiętał i źle o was myślał>>”. On na to: „Patrz, jakie to proste”. „fajnie, że mi się z tej trudności zwierzyłeś. Mam nadzieję, że już będziesz wiedział i CHCIAŁ tak powiedzieć”, odpowiedziałam. „Tak”, potwierdził i wtedy zrobiło mi się cieplej na sercu.

Ludzie czasami tracą umiejętność zachowania się w prostych w gruncie rzeczy, a dla nich trudnych sytuacjach, a raczej w ogóle nie są tego uczeni. Na lekcjach w szkole dowiadują się, ile rozwielitka ma nóg albo kiedy kwitną paprocie, albo ile coś tam jest do kwadratu czy do entej. Nie uczy się nas tego, że ludzie się kłócą, że sobie zazdroszczą, że się boją, że nie wiedzą, jak się robi dzieci, jak się kochać i w jaki sposób się rozstawać, by jak najmniej ranić.

Często kobiety robią straszny błąd. Mówią z satysfakcją: „Swojej byłeś żony to on nienawidzi. I nic dziwnego – to straszna dziwka. Z dziećmi się nie widuje. Ale mnie kocha”. O, kochana, zapłacisz za to, i słusznie.

Czytaj: dopóki jesteśmy razem i kogoś wykorzystamy, to jest dobrze, ale jak on się ze mną rozstaje i mnie chce „wykorzystać”, to świnia. To już nawet nie jest mentalność Kalego, bo Kali był mało inwazyjny, takie dziecko, które chce jak najwięcej dla siebie. A ci dorośli, już przecież nie dzieci, chcą świadomie, inwazyjnie zaszkodzić innym.

Albo kobieta płacze: „Przecież obiecał, powiedział, że na zawsze, że tylko ja, że nikt inny, że w ogóle beze mnie życia nie ma, i teraz to samo mówi innej”. A jeśli to rozwodnik albo chłop po przejściach, to przecież wiadomo, ze przedtem też już wielu kobietom takie słowa mówił i przysięgi składał.

Albo znów wydaje się kobiecie dużo więcej niż trzeba. Zdarza się, że mąż, skręcony ze strachu i poczucia winy, spowiada się: „Wybacz, zakochałem się nieprzytomnie i nic nie mogę na to poradzić, nigdy w życiu nie byłem tak zakochany”. A ona słyszy: „nigdy w życiu”, czyli „bardziej niż kochał mnie”. A to wcale nie musi być prawda, bo człowiek, który jest akurat zamroczony nagłą fascynacją, może myśleć, że to jest pierwsza i jedyna miłość jego życia. Jak mu przechodzi, widzi, ze swoją żonę kocha dużo bardziej, ale w tej chwili tak mówi, bo tak czuje, a żona ma poczucie, że on przekreślił ich uczucia i nie jest w stanie usłyszeć tego, co „pod spodem”.

Najczęściej jednak on wcale nie przychodzi i nie mówi, że się zakochał. Najczęściej zdrady mężczyzn nie polegają na zakochaniu się i odchodzeniu od żony i mówieniu jej tego. Najczęściej polegają na tym, że się gdzieś kogoś puka po cichu, w ukryciu, żeby się żona nie dowiedziała. Inaczej nieco wyglądają zdrady damskie, choć różnic jest powoli coraz mniej, bo dziewczynki zaczynają przecież być wolne dużo bardziej niż kiedyś. Chłopcy byli w seksie wolni od zawsze, więc uważali, ze im się należy wszystko. Mieli też większe możliwości czasowe, tak jak zresztą do dziś. Jednak teraz także kobieta może powiedzieć, że ma konferencję albo rano wyjeżdża służbowo do Szczecina i wróci późno w nocy. Zdradom sprzyjają również wyjazdy integracyjne. Jeździmy bez partnerów, pijemy alkohol, bawimy się, tańczymy, mamy wolny czas i wolne pokoje – to jest zaproszenie do tego, żeby wzbogacić się o jeszcze jedno dodatkowe przeżycie.

 

(…)

 

Więcej w książce „Kup kochance męża kwiaty” Katarzyny Miller, Wydawnictwo Zwierciadło. Książka dostępna w naszym sklepie internetowym.