1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zwierciadło
  4. >
  5. Awokado z ziołowym dressingiem

Awokado z ziołowym dressingiem

Składniki na 1 porcje:

  • dojrzałe awokado,
  • sok z 1/2 cytryny,
  • 2 łyżeczki oliwy extra virgine,
  • 1/2 pęczka szczypiorku,
  • 10–12 listków bazylii,
  • 1/3 pęczka natki pietruszki,
  •  szczypta kolorowego zmielonego pieprzu,
  • szczypta soli.

Czas przygotowania: 10 minut

Ostrym nożem rozciąć awokado wzdłuż na połówki. Wyjąc pestkę. Położyć obie części na talerzyku, skropić sokiem z cytryny. Po łyżeczce oliwy wlać do zagłębień po pestce. Oprószyć sola i pieprzem, posypać posiekanymi drobno ziołami. Tak przygotowane awokado jest doskonałym wstępem do większego posiłku albo zdrową, pożywną przekąską.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Jak zadbać o swoje zdrowie i kondycję we własnym domu?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Trening online to świetny sposób na poprawę samopoczucia oraz wsparcie układu odpornościowego. Można go wykonywać w dowolnym momencie dnia, nawet podczas przerwy w pracy, czy w trakcie gotowania obiadu. Gdzie szukać profesjonalnego, godnego zaufania źródła treningów?

Zdrowie to bezsprzecznie jedna z najwyższych wartości. Coraz bardziej popularna praca w trybie zdalnym i codzienne obowiązki sprawiają jednak, że utrzymanie ciała i ducha w dobrej formie staje się coraz trudniejsze. Podstawą troski o swoje zdrowie jest właściwa dieta i codzienna dawka ruchu.

Zadbaj o swoją kondycję fizyczną!

Aby ludzki organizm właściwie funkcjonował, potrzebuje regularnej dawki ruchu. Jego brak może sprzyjać rozwojowi przykrych dolegliwości, uciążliwych chorób, a dodatkowo apatii. Już niewielka dawka ćwiczeń niesie ze sobą szereg korzyści trudnych do przecenienia. Lepsze ukrwienie wszystkich komórek ciała, poprawa odporności, większa wydolność, wyższy poziom endorfin, to klucz do dobrego samopoczucia każdego dnia.

Wiele osób bagatelizuje aktywność fizyczną. Praca siedząca, relaks przed telewizorem, ekranem komputera lub telefonu, to jednak najprostsza droga do nadwagi, osłabionej odporności i braku energii. Nie daj się chorobom, spowolnij efekty mijającego czasu, wdrażając do swojej codzienności ćwiczenia w domu.

Nie muszą to być od razu intensywne treningi. Zacznij od tego, co sprawi Ci przyjemność. Mogą to być coraz dłuższe spacery, lekki trucht, a jeśli preferujesz wypoczynek przed telewizorem, również i na to jest rada. Skorzystaj z platformy treningowej Yes2Move. Znajdziesz tam mnóstwo zajęć opracowanych i prowadzonych przez wysokiej klasy specjalistów. Sprawdź, które treningi dedykowane są stricte takim osobom jak Ty np. mamom, seniorom, kobietom w ciąży, cierpiącym na dolegliwości ze strony kręgosłupa, bądź wracającym do aktywności po przebytej kontuzji. Możesz również zadecydować jaki poziom trudności będzie dla Ciebie najlepszy. Proponowane przez trenerów ćwiczenia w wersji łatwej oraz trudniejszej, dają Ci możliwość rozwoju i stawiania sobie kolejnych celów.

Nawadnianie organizmu i zdrowe odżywianie

Sam ruch oczywiście nie wystarczy w dbaniu o silny organizm. Twoje ciało potrzebuje energii z wartościowych posiłków bogatych w witaminy i mikroelementy. Traktuj ciało jak świątynię, odnoś się do niego z szacunkiem i dbaj o to, by dostawało wszystko, co pozwoli mu zachować zdrowie.

Picie dużych ilości wody to świetny nawyk, który każdy powinien w sobie wyrobić. Optymalna dzienna porcja uzależniona jest od Twoich gabarytów i różne autorytety podają różne dawki. Zasadniczo kobieta powinna pić minimum 2l wody, mężczyzna zaś minimum 2,5l. Jeżeli pijesz więcej, to też dobrze, najwyraźniej takie masz zapotrzebowanie. Jeżeli zaś Twoje dzienne porcje wody są mniejsze, staraj się je zwiększać. Możesz w tym celu ustawiać sobie przypomnienia lub korzystać z aplikacji, która pomoże Ci monitorować nawadnianie organizmu.

Zbilansowane posiłki to w zestawieniu z ruchem klucz do sukcesu. Wbrew stereotypom zdrowa dieta może być naprawdę smaczna i bardzo zróżnicowana. Przy braku pomysłów lub wówczas, gdy po prostu chcesz mieć pewność, że się zdrowo odżywiasz, zamów za pośrednictwem Yes2Move spersonalizowany plan żywieniowy. Dieta online dostosowana będzie do Twoich potrzeb.

Zadbaj o różnorodność treningową

Z ćwiczeniami jest podobnie jak z dietą. Im bardziej zróżnicowane, tym większą masz pewność, że w pełni zaspokajasz potrzeby swojego organizmu. Nie ograniczaj się więc do jednej kategorii aktywności. Dużo spaceruj, biegaj, tańcz, jeździj na rowerze, skacz na skakance, chodź na siłownię, graj ze znajomymi w siatkę, rób to, co lubisz i co sprawia Ci przyjemność. Ćwiczenia w domu to świetna baza lub uzupełnienie regularnych treningów.

Na Y2M masz do dyspozycji liczne kategorie m.in.: taniec, siła, ćwiczenia metaboliczne, wytrzymałość. Wybieraj te treningi, na które danego dnia masz ochotę lub działaj według wcześniej sporządzonego planu treningowego. Fitness online może być dobrym uzupełnieniem treningu biegowego. Pilates online polecany jest do wzmocnienia mięśni głębokich, z kolei joga online to dobry sposób na rozciągnięcie mięśni po wysiłku lub np. dłuższym siedzeniu przy biurku.

Przefiltruj dostępne filmy po poziomie intensywności, wybierz cel, kategorię ćwiczeń i czas trwania treningu. Jeśli już masz swojego ulubionego trenera, jednym kliknięciem wyświetlisz wszystkie jego filmiki dostępne na Y2M. Możesz je przefiltrować po konkretnym rodzaju np. TBC, ABT, Interwał, Body Shape, Dance Fitness, Joga, Cardio, Pilates, Aerobox, Tabata, Core, Zdrowy Kręgosłup itd.

Dzięki dużemu zróżnicowaniu nie znudzisz się zbyt szybko, odkrywając za każdym razem coś nowego. Każdy trening online jest prowadzony przez doświadczone osoby, które dokładnie tłumaczą, jak prawidłowo i bezpiecznie wykonywać poszczególne ćwiczenia online.

Przetestuj platformę Yes2Move

Nie musisz od razu wskakiwać na głęboką wodę. Zarejestruj się i za symboliczną kwotę 1zł, korzystaj z dostępnych na Yes2Move treningów przez 14 dni. W tym czasie zdążysz się zapoznać z dostępnymi tam materiałami w postaci interesujących artykułów, a także sprawdzisz, jak to działa. Zacznij testować ćwiczenia online i zwróć uwagę, o ile więcej masz dzięki nim energii.

Regularne treningi, nawet te najkrótsze sprawią, że Twój organizm stanie się lepiej dotleniony. Pozbędziesz się dzięki temu uczucia zmęczenia, problemów ze snem i zyskasz siłę do tego, by stawiać czoła nowym wyzwaniom.

  1. Moda i uroda

Makijaż permanentny dopasowany do twarzy – jaki wybrać?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Piękny makijaż dopasowany do okazji oraz rysów twarzy to ozdoba, której ciężko nie docenić. Trendy zmieniają się cały czas, ale niezmiennie w modzie jest klasyka. Pozwala ona dobrze poczuć się w każdej sytuacji, a także jest punktem wyjścia do tworzenie niezwykłych oryginalnych stylizacji. Taka zabawa kolorem, kształtem i fakturą z pewnością będzie się świetnie prezentować. Doda pewności siebie, a także pozwoli wyeksponować walory. A tu mocno koncentrujemy się na oprawie oczu, ponieważ, jak wiadomo, są one zwierciadłem duszy.
  1. Postaw na permanentny
  2. Jak znaleźć dobry gabinet?
  3. Atrakcyjne kreski
  4. Jaki makijaż permanentny wybrać?
  5. Dla kogo makijaż permanentny?

Postaw na permanentny

Coraz więcej kobiet decyduje się na kreski permanentne. To rewelacyjny pomysł dla tych pań, które cenią swój czas oraz zawsze chcą wyglądać doskonale. Przede wszystkim sam zabieg trwa około dwóch godzin, a efekt utrzymuje się nawet przez dwa lata. Nic więc dziwnego, że jest to prawdziwy przebój wśród młodszych i starszych pań. Makijaż permanentny oczu to jedna z technik, która polega na wprowadzeniu pigmentu pod skórę. Wykorzystuje się w tym celu sterylne jednorazowe igły. Sam zabieg wymaga miejscowego znieczulenia oraz odpowiedniego przygotowania. Potem należy zadbać także o pielegancję dopasowaną do potrzeb.

Każdy zabieg jest oczywiście poprzedzony wywiadem. Pozwala to ocenić stan zdrowia. Warto pamiętać o tym, że kreski permanentne nie mogą być wykonywane w trakcie ciąży, karmienia piersią oraz u osób cierpiących na infekcje wirusowe, grzybicze, bakteryjne lub chorujących na cukrzycę czy choroby nowotworowe. Poza tym niezwykle istotnym przeciwwskazaniem jest również przyjmowanie leków rozrzedzających krew i sterydów.

Jak znaleźć dobry gabinet?

Z pewnością warto polegać na opiniach innych klientek. W tej branży poczta pantoflowa jest niezwykle ważna i zarówno pochlebne zdania, jak i te negatywnie natychmiast pojawiają się w sieci i w mediach społecznościowych. Z zasady to też najlepsza reklama i antyreklama. Oczywiście niezwykle ważne jest doświadczenie specjalistów, a także nowoczesny sprzęt i oczywiście zachowanie najwyższych standardów higienicznych. Warto również skorzystać z wyszukiwarki Booksy, by znaleźć dobry salon, a także zarezerwować sobie wizytę. A to znacznie ułatwia poszukiwania.

Atrakcyjne kreski

Kreska na oku będzie się dobrze prezentować, jeśli zostanie wykonana zgodnie ze sztuką. Przede wszystkim zabieg wymaga znieczulenia. W tym celu sięga się po krem zawierający lidokainę. Następnie wykonuje się aplikację barwnika. Może to być delikatna kreska górna, która będzie zagęszczać linię rzęs. Dużą popularnością cieszą się także dekoracyjne kształty, które będą niezwykłą ozdobą oka.

Warto pamiętać o tym, że każdy zabieg wykonuje się dwukrotnie. Należy powtórzyć aplikację po trzech-czterech tygodniach. To sprawia, że permanentna kreska na oku dłużej się będzie utrzymywać, kolor się nie odbarwi, a całość będzie przykuwać uwagę przez bardzo sługi czas.

Jaki makijaż permanentny wybrać?

W ofercie salonów znaleźć można bardzo różne propozycje makijaży oczu. Może to być delikatna kreska górna zagęszczająca linię rzęs, która prezentować się będzie bardzo naturalnie. Wyrazistszy makijażu osiągniemy przy kresce dekoracyjnej. Natomiast dolna będzie rewelacyjnie dopełniać makijaż i optycznie powiększy oczy. Oczywiście od wybranej metody będzie zależeć cena usługi. Warto mieć na uwadze, że za makijaż permanentny oczu trzeba zapłacić kilkaset złotych i na pewno nie wolno na tym zabiegu oszczędzać. Nie wybieraj więc salonu tylko dlatego, że tam jest taniej. Takie rodzaj makijażu można łatwo popsuć, a nie da się go łatwo i bezboleśnie usunąć.

Dla kogo makijaż permanentny?

Najczęściej na makijaż permanentny oczu decydują się panie, które lubią podkreślić swoje powieki, ale są już znużone stałym używaniem eyelinera i wykonywaniem precyzyjnego oraz czasochłonnego make-upu. To świetna alternatywa, która dodatkowo rewelacyjnie wygląda niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajdziesz. Będziesz zachwycać po przebudzeniu, na plaży, po wyjściu z basenu. Takie kreski można oczywiście również uzupełnić cieniami czy dodatkami, jeśli masz na to ochotę. Wiele pań decyduje się także na makijaż permanentny ust, który nie tylko pozwala uzyskać atrakcyjny kolor, ale także umożliwia zmianę kształtu.

Przed zrobieniem zabiegu warto skonsultować się z kosmetyczką. Doradzi ona, jaki kształt kreski będzie najlepszy do naszej twarzy, sposobu malowania się czy też wizerunku. To bardzo ważne, by efekt był taki, jak sobie wymarzyłaś. Nie zawsze to, co pięknie wygląda na twarzy przyjaciółki, będzie odpowiednie również dla ciebie. Makijaż permanentny to nieinwazyjna i bezpieczna metoda. Są oczywiście przypadki, kiedy nie wolno go robić, ale większość pań bardzo dobrze znosi aplikację barwnika. Przed wizytą u kosmetyczki nie należy przyjmować aspiryny, spożywać alkoholu, opalać się. Sam proces gojenia odbywa się na sucho, więc nie wolno oczu przemywać, stosować kremów i innych kosmetyków.

  1. Psychologia

Praca to nie wszystko – mężczyźni poszukują duchowości

Coraz więcej mężczyzn zdaje sobie sprawę, że ich życie było dotychczas całkowicie pozbawione jednoczącej, integrującej i uwalniającej od egoizmu perspektywy duchowej – i zaczynają jej poszukiwać. (Fot. iStock)
Coraz więcej mężczyzn zdaje sobie sprawę, że ich życie było dotychczas całkowicie pozbawione jednoczącej, integrującej i uwalniającej od egoizmu perspektywy duchowej – i zaczynają jej poszukiwać. (Fot. iStock)
W czasie cywilizacyjnego kryzysu wielu mężczyzn orientuje się, że poświęcili bezwolnie wiele lat życia sprawom, które w istocie do tego kryzysu się przyczyniły. Intensywnie poszukują więc zgodnej z ich potrzebami życiowej ścieżki. To dobry kierunek – mówi Wojciech Eichelberger, psychoterapeuta.

Przyjaciel powiedział mi, że traci firmę, musi sprzedać dom. Dodał, że pokonał go COVID-19, ale to i tak jego wina, bo powinien lepiej się zabezpieczyć. Czy mężczyźni zawsze biorą winę na siebie, gdy tracą firmę?
Tak, bo mają nieomal zapisaną w genach odpowiedzialność za materialne i finansowe bezpieczeństwo rodziny. Mają też wpisany w męski przekaz międzypokoleniowy wyścig samców, którego wynik ustawia ich w męskiej hierarchii w zależności od poziomu, na którym żyją, prestiżu, władzy i wpływu. Najgorsza pozycja, jaką mogą zająć w tym wyścigu, to „nieudacznik”; a gdy przyczyny klęski są obiektywne, to „pechowiec”. Reguły męskiego rykowiska są twarde i bezwzględne. Nieudacznicy i pechowcy nie mają szans na względy atrakcyjnej kobiety. A jeśli zdobyli ją wcześniej, to teraz czują, że zawiedli. No i tak zapewne czuje się dziś twój przyjaciel, podobnie jak tysiące innych mężczyzn w podobnej sytuacji.

Ale przecież mamy pandemię...
Pozornie sytuacja pandemiczna jest dla mężczyzn prestiżowo łatwiejsza, bo jest obiektywną przyczyną katastrofy wielu firm. Nikt też nie mógł takiej sytuacji przewidzieć ani nie jest w stanie jej dalszego rozwoju kontrolować. Trudno więc się czuć odpowiedzialnym za to, że pojawił się ten wirus i że wiele firm nie może sprzedawać tego, co do tej pory sprzedawało. Ale część mężczyzn i tak nie potrafi się z tej odpowiedzialności zwolnić, bo ich poczucie wartości, szacunku dla siebie, a nawet sens istnienia opierają się w ogromnej mierze na pracy. Od początku istnienia naszego gatunku mężczyzna – prócz płodzenia dzieci – był niezbędny do polowania, ciężkiej pracy i do walki z wrogiem. Tak więc nie ma się co dziwić, że na tym odwiecznym powołaniu nadbudowało się uniwersalne poczucie męskiej tożsamości i wartości. Patrząc z tego punktu widzenia, łatwo zrozumieć, dlaczego ostatnie 30 lat rozwoju technologii, emancypacji kobiet i przemian obyczajowych spowodowało wśród mężczyzn powszechną tożsamościową katastrofę, kompensowaną równie powszechną eksplozją patriarchalnego konserwatyzmu i szowinizmu.

Pracować mogą maszyny, a walczyć – drony czy już wkrótce roboty. Mamy też sztuczne zapłodnienie...
Właśnie. Pomijając coraz większe męskie kłopoty z płodnością, to nawet odwieczny wzorzec mężczyzny – dostarczyciela żywności, pieniędzy i innych dóbr potrzebnych do tego, aby rodzina bezpiecznie funkcjonowała, również zanika, bowiem kobiety coraz lepiej sobie radzą z zarabianiem na siebie i na dzieci. Mało tego, mężczyznom obecnie tylko się wydaje, że w ostrej rywalizacji zdobywają atrakcyjne kobiety. Dziś to raczej kobiety wybierają coraz rzadsze okazy płodnych, odpowiedzialnych i gwarantujących bezpieczeństwo mężczyzn.

Z tych wszystkich powodów mężczyzna tracący firmę, którą stworzył, w swoich własnych oczach traci wszystko. Zachowanie stałego i obfitego źródła dochodów nadal spełnia podstawowe kryteria tradycyjnego męskiego wzorca. Dziś w bardzo wielu męskich sercach i głowach kłębią się autodestrukcyjne uczucia i myśli, a szczególnie groźnymi czyni je tradycyjny scenariusz męskiej roli podpowiadający tak zwane honorowe wyjście – czyli samobójstwo. Zaznaczmy jednak, że współczesne samobójstwo niekoniecznie oznacza pozbawienie siebie życia. Może równie dobrze przybrać inną autoagresywną formę: depresję, ciężką chorobę somatyczną, wpadnięcie w nałóg, katastrofę wizerunkową lub katastrofę sumienia w postaci zejścia na drogę przestępczą.

Mój przyjaciel boi się, że żona od niego odejdzie, jeśli on sprzeda dom i nie będzie miał tyle pieniędzy, ile do tej pory…
Dotykamy tu kolejnego składnika męskiego stereotypu, zgodnie z którym mężczyzna kobietę zdobywa, porywa lub kupuje, nie zważając na jej uczucia ani wolę. W konsekwencji więc nie może liczyć z jej strony na stabilizującą związek miłość czy choćby przywiązanie, a tym samym na wierność czy lojalność. Ten stereotyp z góry zakłada, że kobieta prowadzi z partnerem wyrachowaną grę o zapewnienie sobie bezpieczeństwa i przetrwania. Może więc w każdej chwili go opuścić, gdy jakiś inny mężczyzna zaoferuje w tych sprawach więcej pewności.

Warto zauważyć, że wspomniany stereotyp do dziś znajduje potwierdzenie w faktach, bowiem tysiąclecia patriarchalnego zniewolenia i niedostateczna obecność ojców w wychowaniu dziewczynek pozostawiły w zbiorowej świadomości kobiet trwałe przekonanie, że na miłość zdobywcy nie ma co liczyć. A w konsekwencji nie wolno angażować serca w relację z nim. Z tych powodów wiele męsko-damskich związków ma nadal charakter transakcji: seks, obsługa i ewentualnie dzieci – w zamian za bezpieczeństwo i odpowiednio wysoki poziom życia. W tej sytuacji mężczyzna zdobywca słusznie boi się, że straci żonę, gdy nie będzie go stać na spłacanie rat i odsetek od ustalonej pierwotnie ceny.

Czyli pod tym zdobywcą ukrywa się chłopiec, który nie czuje się kochany. Myśli, że musi dać mamie – a teraz partnerce – kwiatek, żeby go kochała.
Przekonanie większości mężczyzn, że za uznanie i lojalność kobiety trzeba zapłacić i zasłużyć na nie ciężką pracą, bywa często uzasadnione. Kobieta, która chce mieć dzieci i rodzinę, nie wybierze na partnera faceta bez pracy, aspiracji i pomysłu na życie. Dla takiej kobiety priorytetem jest bezpieczeństwo dzieci, a wysokość uposażenia kandydata i jego zdolność do pracy w ogromnej mierze to gwarantują. Jeśli więc mężczyzna nie oferuje nadziei na materialne bezpieczeństwo, to może być dla kobiety jedynie dodatkiem, obiektem przemijającego zachwytu i ewentualnie źródłem zmysłowej przyjemności, ale nie mężem ani ojcem wspólnych dzieci.

Czyli mężczyźni muszą inwestować swoje siły w pracę, bo inaczej nie znajdą kobiety? Nie przesadzasz trochę?
Kobietę może znajdą, ale nie będzie to odpowiedzialna, długo­letnia partnerka do współwychowywania dzieci i założenia rodziny. Takie kobiety z całą pewnością pominą leniwych, pechowców i nieudaczników w swoich zasadniczych życiowych wyborach. Bezpieczeństwo dla kobiet w takich sprawach bywa najważniejsze. Często ważniejsze niż romantyczna miłość. Mówię to oczywiście na podstawie własnych obserwacji.

A dla mężczyzny? Co jest ważniejsze? Miłość czy praca?
To zależy od tego, w jaki sposób uformowało mężczyznę jego dzieciństwo. Jeśli matka w okresie do czterech lat nie dała synowi miłości bezwarunkowej, a potem nagradzała go czułością wyłącznie za osiągnięcia – a na dodatek syn widział, że ten sam schemat działa w związku rodziców – to gdy dorośnie, będzie nadmiernie, a nawet obsesyjnie poświęcał się pracy, nieświadomie rujnując zarówno siebie, jak i więź z partnerką.

Mój inny przyjaciel pracuje w korporacji, zarabia dużo, ale chciałby mieć więcej czasu na rozwój wewnętrzny. Tymczasem nie ma, bo dzieci i dom. No i ostatnio poprosił mnie o numer telefonu do jakiegoś psychiatry…
W czasie cywilizacyjnego kryzysu, w którym coraz bardziej się pogrążamy, wielu mężczyzn orientuje się, że bezwolnie poświęcili wiele lat życia, potu, łez i krwi sprawom, które w istocie do tego kryzysu się przyczyniły, a jednocześnie widzi, że systemowa rzeczywistość staje się coraz mniej przewidywalna. Z tych dwóch powodów coraz więcej mężczyzn intensywnie poszukuje teraz bardziej autonomicznej i zgodnej z ich prawdziwymi wartościami i potrzebami życiowej ścieżki. Staje się to dziś potrzebą wielu milionów mężczyzn na świecie, a także bardzo wielu kobiet. Bo nasze gatunkowe, megalomańskie przekonanie o tym, że jesteśmy w stanie podporządkować sobie przyrodę, okazuje się iluzją o katastrofalnych skutkach. A to każe nam dostrzec, że poświęcanie życia egoistycznej pogoni za bezpieczeństwem, przyjemnością i statusem, kosztem przyrody i życia innych gatunków zamieszkujących naszą planetę, jest w istocie autodestrukcją.

W związku z tym coraz więcej ludzi dochodzi do jeszcze jednego ważnego wniosku. Mianowicie zdają sobie sprawę, że ich życie było dotychczas całkowicie pozbawione jednoczącej, integrującej i uwalniającej od egoizmu perspektywy duchowej – i zaczynają jej poszukiwać.

Jest jakaś specjalna męska duchowość odkrywana w czasach takich jak dziś?
My, mężczyźni, często mamy zamknięte serca, więc nasza duchowość jest jednostronnie racjonalna, teoretyczna – staje się intelektualnym konstruktem, a nie żywym przeżyciem doznawanym z chwili na chwilę. Aby więc doświadczyć żywej duchowości, musimy otworzyć serca na miłość, empatię, współodczuwanie i troskę, czyli na to, co stereotypowo uznawane jest nadal za atrybuty kobiecości. To samo w sobie nie jest łatwe, a dodatkowo wymaga odwagi skonfrontowania się z wypartym, skumulowanym bólem własnego serca i sumienia, przed którymi od wieków uciekamy.

Jeśli mężczyzna odkrywa, że źle inwestuje czas i energię, pracując tam, gdzie pracuje, to jak to może wpłynąć na jego życie?
Rozwój duchowy – czy choćby podążanie za swoimi prawdziwymi potrzebami – z reguły wymaga radykalnej zmiany kierunku i stylu życia, co łączy się często z obniżeniem poziomu materialnej egzystencji. Ale kryzys temu sprzyja, bo tak zwana normalność już nie wróci. Świat, w którym zaczynamy żyć, będzie nas coraz bardziej skłaniał do minimalizmu, zmniejszania kosztów, do prostoty i ograniczenia rozpasanej, obsesyjnej konsumpcji. Bo przecież nie wymaga to nadzwyczajnej przenikliwości, by dostrzec, że także ideologia permanentnego wzrostu gospodarczego okazała się nader szkodliwą iluzją.

Mężczyźni w pandemii mogą przejść duchową przemianę?
I przechodzą. Nie tylko tę wymuszoną, spowodowaną obiektywnymi trudnościami i zablokowaniem przez pandemię perspektywy dalszej kariery i rozwoju. Coraz częściej obserwuję transformacje całkowicie dobrowolne, wynikające z pogłębionej refleksji nad sobą i swoim życiem. Bywają to przemiany naprawdę spektakularne. Na przykład: młody prawnik z własną dobrze prosperującą kancelarią i perspektywą rozwoju zdał sobie sprawę, że to, co robi, jest niezgodne z jego głębokimi potrzebami i aspiracjami. W rezultacie w ciągu dwóch lat zlikwidował biuro, zrezygnował z bardzo dobrych dochodów i cały swój potencjał zaangażował w proekologiczne akcje społeczne. Inny przykład: korporacyjny menedżer, przez lata ślepo i całkowicie oddany pracy, odkrył, że to jest niezgodne z jego prawdziwymi potrzebami i wartościami, i postanowił zająć się stolarką i ciesielstwem.

Co może zrobić mężczyzna, żeby się nie zabić, kiedy straci wszystko?
W takiej sytuacji pomaga perspektywa duchowa, czyli świadomość swojej prawdziwej tożsamości, a tym samym wartości. Innymi słowy, dostrzeżenie wartości życia jako takiego – i że nasze życie jest tylko jednym z niezliczonych jego przejawów. Z tym nieodzownie wiąże się świadomość postrzegania procesu życia jako nieustannej zmiany, a także tego, że nasze przemijanie jest naturalnym i oczywistym elementem tej wiecznej przemiany. Trzeba więc przestać marudzić i włączyć się na całego w ten proces – poddawać się zmianie i cieszyć się nią, zamiast chwytać się tego, co nieuchronnie przemija.

Ale co powiemy kobietom, które nie akceptują obniżenia standardu życia i oczekują od mężczyzn, żeby nadal zapewniali im wygodę i luksusy?
W takiej sytuacji mężczyzna powinien się zastanowić, czy naprawdę chce poświęcić swój czas, swoją przyszłość, swoje prawdziwe potrzeby, cele i aspiracje dla kobiety, która go zwyczajnie nie kocha. Z kolei kochające partnerki, które często mają tendencję do lekceważenia skali problemu, jakim dla mężczyzny jest utrata pracy i statusu, powinny pamiętać, że deficyt ich empatii w tej sprawie wynika być może stąd, iż dla części kobiet zdolnych do rodzenia dzieci macierzyństwo w naturalny i zasłużony sposób staje się wystarczającym sensem ich życia. Pozbawieni takiej możliwości mężczyźni są więc niejako skazani na poszukiwanie sensu ich życia w pracy, kreatywności, twórczości, budowaniu, dostarczaniu, a także w bronieniu i walce.
Warto chyba przypomnieć w tym miejscu to, co wiele razy już mówiłem: aby w dobie kryzysu i transformacji uratować mężczyzn, musimy wszyscy zapomnieć o społecznych stereotypach płci, bo dzięki temu będziemy mogli myśleć i zachowywać się w zgodzie z okolicznościami. Wtedy dopiero mężczyzna tracący pracę i skonfrontowany z koniecznością podjęcia zadań nadal pracującej żony nie będzie tego traktował jako wstydu i degradacji, lecz bycie w domu uzna za wyzwanie uruchamiające jego zasoby kreatywności, zaradności, siły oraz zdolności do zabawy. Wtedy nic złego mu się nie stanie, a wszyscy w rodzinie na tym zyskają.

Wojciech Eichelberger, psycholog, psychoterapeuta i trener, autor wielu książek, współtwórca i dyrektor warszawskiego Instytutu Psychoimmunologii.

  1. Materiał partnera

Ściana godna uwagi. Poznaj panele lamelowe, które wyróżnią twoje wnętrze

Kolory zainspirowane naturalnymi odcieniami drewna, aż trzy różne szerokości i głębokości szczebelków, szybki montaż nawet na suficie – panele lamelowe pozwalają na swobodę aranżacyjną. (Fot. materiały partnera)
Kolory zainspirowane naturalnymi odcieniami drewna, aż trzy różne szerokości i głębokości szczebelków, szybki montaż nawet na suficie – panele lamelowe pozwalają na swobodę aranżacyjną. (Fot. materiały partnera)
Coraz więcej czasu spędzamy w naszych mieszkaniach i domach, dzięki czemu na nowo odkrywamy niedoceniane do tej pory elementy wyposażenia wnętrz. Z większą uwagą spoglądamy na ściany, które pełnią ważną rolę w budowaniu klimatu przestrzeni.

Dzięki panelom lamelowym Linerio marki VOX możemy z łatwością nadać naszemu wnętrzu wyrazisty charakter, dodatkowo tworząc w jednym pomieszczeniu odrębne mikroświaty.

Poczuj się wyjątkowo

Kolory zainspirowane naturalnymi odcieniami drewna, aż trzy różne szerokości i głębokości szczebelków, szybki montaż nawet na suficie – panele lamelowe pozwalają na swobodę aranżacyjną. Jeśli zależy nam na nienachalnej elegancji, wybierzmy panele Linerio o najwęższych szczebelkach: podkreślą one wysokość pomieszczenia i oddzielą je wizualnie od innych stref. Pionowe linie harmonijnie współgrają z resztą mebli w pomieszczeniu, podkreślając ich wyjątkowy styl. Intensywny odcień Mocca świetnie sprawdzi się jako niebanalne dopełnienie kreatywnego zakątka, w którym oddajemy się naszym pasjom.

(Fot. materiały partnera)(Fot. materiały partnera)

Panele do zadań specjalnych

Praca zawodowa coraz częściej przenosi się do naszych domów, dlatego we wnętrzu stawiamy na połączenie komfortu z przytulnością. Panele lamelowe L-Line z łatwością zamontujemy tuż za biurkiem, wydzielając w ten sposób przestrzeń potrzebną nam do skoncentrowania się na codziennych obowiązkach. Dzięki odcieniowi Natural rozjaśnimy wybrany obszar, w którym punktem centralnym stanie się samodzielnie zaprojektowane przez nas biurko Creative w kolorze jasnego dębu. Po skończeniu pracy spędzamy wiele niespiesznych godzin z najbliższymi w salonie. Właśnie tam warto postawić na panele M-Line w odcieniu Chocolate, które nadadzą wnętrzu klasy. Dodatkowo ułatwią codzienne funkcjonowanie: ślady dłoni naszych maluchów lub krople po wylanych napojach wyczyścimy z łatwością za pomocą wilgotnej ściereczki.

(Fot. materiały partnera)(Fot. materiały partnera)

Mikroświaty na wyłączność

Po intensywnie spędzonym dniu odpoczywamy w naszej sypialni: otulamy się ulubionym kocem i odbywamy podróż w świat książkowych fantazji lub ulubionej muzyki. Panele lamelowe o szerokich szczebelkach warto umieścić zwłaszcza za łóżkiem, wyznaczając zaciszny kącik poświęcony relaksowi. Na panelach możemy śmiało powiesić zdjęcia z podróży, dzięki którym dopełnimy przyjazny charakter naszego wnętrza. Jeśli zależy nam na subtelnym akcencie, zamontujmy panele jedynie w wybranej części pomieszczenia. Jeśli natomiast cenimy wnętrze z temperamentem, połóżmy Linerio na całej ścianie, robiąc z niej pełnoprawnego bohatera aranżacji. Niezależnie od naszego wyboru, panele lamelowe staną się oryginalną oprawą naszej codzienności.

(Fot. materiały partnera)(Fot. materiały partnera)
  1. Seks

Kompleksy? Wyrzuć je z łóżka!

Skoro ciało kobiety budzi taki zachwyt, skąd w niej tyle kompleksów? (Fot. iStock)
Skoro ciało kobiety budzi taki zachwyt, skąd w niej tyle kompleksów? (Fot. iStock)
Natura stworzyła kobietę jako istotę piękną i zmysłową. Kultura dorzuciła trzy grosze: dała jej poezję, księcia na białym koniu i…kompleksy.

Mężczyźni przepadają za kobiecym ciałem. Nie ma obszarów czy stref, których nie uważaliby za ponętne, godne bliższego poznania. Już jako nastolatkowie marzą, by podziwiać, oglądać i dotykać pączkujących piersi koleżanek lub tego tajemniczego miejsca między ich nogami. Tymczasem one z obrzydzeniem i kpiną odwracają się od ich widocznej pod spodniami erekcji, wstydzą się i nie rozumieją ich zainteresowania. Skoro ciało kobiety budzi taki zachwyt, skąd w niej tyle kompleksów? Czemu nie potrafi się radośnie rozebrać i cieszyć sobą?

– Mężczyzn do seksu popycha testosteron – podkreśla Katarzyna Platowska, psycholożka i terapeutka. – Kobieta ma go dużo mniej, ale za to została wyposażona w bardzo czułe i doskonale funkcjonujące zmysły, dzięki którym mogłaby naprawdę polubić fizyczną bliskość. Niestety, nabyte wraz z wychowaniem zahamowania powodują, że jest w tej sferze mniej przystępna i otwarta.

Niemożliwe, to nie moje!

W naszym społeczeństwie kobieta rzadko przyznaje otwarcie, że jest istotą seksualną. Wstydzi się często również swojej seksualności, na przykład tego, że ma bardzo wilgotną pochwę, kiedy zbliża się do niej mężczyzna, który budzi jej zainteresowanie. Boi się, że gdy to zdradzi, on pomyśli o niej: „rozwiązła”.

– Powinna się cieszyć, że sprawnie działają u niej mechanizmy związane z pożądaniem, tak jak mężczyzna jest dumny z „wyjątkowo udanej” erekcji – uważa Platowska. – Tymczasem ona woli ukryć „udaną” lubrykację. Obfita wilgoć w tym miejscu świadczy o tym, że odczuwa pożądanie, a przecież to kobiecie nie przystoi. Co najwyżej może być tego pożądania obiektem, poddawać się mu.

Ale kobiety wstydzą się też, kiedy mają wilgoci zbyt mało, bo wtedy trudno im się kochać. Mądrze byłoby sięgnąć wtedy po lubrykant i ułatwić sobie sprawę. Zamiast tego wiele woli udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i męczyć się „na sucho”, narażając na otarcia i uszkodzenia. Dlaczego? No bo jeśli on zobaczy, że ona sięga po wspomagacz, pomyśli, że go nie kocha albo jest oziębła.

– Kiedy kobieta zobaczy po seksie wilgoć na prześcieradle, pierwszym jej odruchem jest zaprzeczenie: „Niemożliwe, to nie moje!” – uważa psycholożka.
– A o w takiej sytuacji zrobi mężczyzna? Z dumą spojrzy na dowód tego, że się „sprawdził”.

Pachnąca królewna

Wciąż jeszcze wiele kobiet wstydzi się także menstruacji. Ktoś kiedyś powiedział, że gdyby to mężczyźni menstruowali, uczyniliby z tego dowód siły i potęgi, swój męski sztandar. Kobiety chowają się do kącika. Jakże mogłoby być inaczej: jesteśmy córkami swoich matek, a one całe życie się tego wstydziły.

Kiedy dziewczynka zaczyna miesiączkować, nie spotyka się raczej z gratulacjami, częściej z obawami i niezadowoleniem, bo od tej chwili mała kobietka może zajść w ciążę, a to kłopot dla całej rodziny. O tym, że ma „okres”, zwykle nie mówi się przy ojcu czy starszym bracie. To kobiecy świat.

Mężczyźni nie mają problemu z zaakceptowaniem wydzielin swojego ciała. Co więcej, uważają nasienie za coś godnego pozazdroszczenia. Tryskające na piersi kochanki tuż po seksualnym zbliżeniu uważają za jeden z najbardziej podniecających scen filmu pornograficznego. Skąd taka rozbieżność?

Wynika przede wszystkim z podziału płci. Na jednym końcu skali jest cuchnący piżmem i cygarem samiec, w brudnych butach, z „żałobą” pod paznokciami, nieznający mydła czy dezodorantu, z drapiącym trzydniowym zarostem. A na drugim – czyściutka, pachnąca i różowa panienka, królewna z dziewczęcego dzieciństwa. Nie podnosi głosu i służy do kochania. Wstydzi się nie tylko faktu, że ma jakiekolwiek wydzieliny, ale także tego, że może mieć swój własny zapach. I to w dodatku „tam, na dole”.

– Taka kobieta nie potrafi pojąć, że ponętne mogłoby się okazać coś, co uważa za najgorszą katastrofę: nieumyte genitalia – mówi Platowska. – To, że mężczyzna mógłby chcieć poczuć ten zapach, że jest on dla niego niezwykle pociągający, nie mieści się w jej obrazie świata. Ona wkracza do łóżka jak na fotel ginekologiczny: tak czysta, że niemal sterylna. I tego samego spodziewa się po swoim kochanku.

Ale nie zawsze tak było – kiedyś, we wczesnym dzieciństwie, kochaliśmy całe nasze ciało, włącznie z jego wydzielinami. Dla każdego dwuletniego dziecka wszystko, co wychodzi z jego ciała, jest nim. I nagle maluch dowiaduje się, że jego kupka lub siusiu nie są wcale takie pożądane. Kiedy puszczony nago po domu kuca, by się załatwić, biegnie do niego mama z krzykiem, żeby tego nie robił. Co więcej, karcone jest także zainteresowanie kupą czy pupą.

– Dziewczynki są ostrzej trenowane do czystości, od nich więcej się pod tym względem wymaga – podkreśla psycholożka. – One powinny pachnieć, a chłopcom wystarczy, by nie śmierdzieli. Poza tym matki łatwiej „odpuszczają” swoim synom. Oczywiście, przez całe dzieciństwo podejmują próby utrzymania ich w czystości, jednak widząc, że ich wysiłki spełzają na niczym – i w dodatku obserwują, że inni chłopcy wcale nie wyglądają lepiej – wywierają na synów mniejszą presję. Wzdychają tylko: „No tak, chłopcy zawsze będą nieporządni, brudni i potargani”, po czym skupiają się na „pucowaniu” swoich córeczek.

Chłopcom jest łatwiej umknąć matczynemu treningowi czystości z jeszcze jednego powodu: zdobywając swą męską tożsamość, w naturalny sposób ustawiają się w opozycji do matki… i dziewczynek. Wchodząc w sam środek błotnistej kałuży, z wyższością podkreślają, że są małymi mężczyznami.

Dziewczynki zaś zmagają się z ciężarem matczynych oczekiwań, utożsamiają się z nią i niemal dosłownie biorą od niej pewne przekazy i treści. – Całe życie dumnie noszą sztandar głoszący, że kobieta ma być czysta, różowa i pachnąca. Nie wolno jej z żadnego naturalnego otworu wypuścić jakiejś wydzieliny. Królewny nie chodzą przecież do toalety, nie mówiąc już o puszczaniu bąków – mówi Platowska.

Radość z seksu

Chłopczykowi kultura i natura przychodzą w sukurs w jeszcze jednym momencie: kiedy odkrywa swój członek. Natura sprawia, że obcuje z nim od dzieciństwa, choćby podczas siusiania. Kiedy zaczyna mieć erekcję i odkrywa przyjemność masturbacji, dostaje na nią przyzwolenie: matka, która go na tym przyłapie, wycofuje się bez komentarza i zawstydzona nie wraca do tematu – bo nie wie, jak zareagować. A syn dostaje wyraźny komunikat: to sfera, w którą kobieta nie wkracza. Jeszcze nie wie, na ile grzeszy, ale już oswaja się ze swoją seksualnością.
– Kwestie moralne częściowo weryfikuje podwórko, co znowu jest szczęśliwe dla chłopców, bo bawią się swoimi penisami, porównują je, urządzają konkursy w oddawaniu moczu na odległość lub zbiorowe seanse masturbacyjne – i nawzajem się do tego zachęcają. W ten sposób wzajemnie się wspierają w rodzącej się męskości – tłumaczy psycholożka.

Dla dziewczynki miejsca intymne to „coś”, co należy przede wszystkim często myć. Nie jest sobie w stanie wyobrazić, że nieumyte może być tak podniecające, że mężczyźni gotowi są kupić przez internet noszone damskie majtki. Grzeczna, dobrze wychowana dziewczynka nie chce w to uwierzyć. Ona nawet podczas mycia niechętnie się „tam” dotyka, a jeśli już, to robi to szybko i w poczuciu, że konieczności. Wychowana według uznanych norm nie pojmuje, że ktoś „normalny” mógłby chcieć ją w te miejsca całować.

A mężczyźni uwielbiają seks oralny, zarówno czynny, jak i bierny. Wiadomo, że to główny temat męskich fantazji erotycznych. Gdyby tylko mogli, pieściliby oralnie kobiety tak często, jak to tylko możliwe – różne, nawet kilka naraz i wcale niekoniecznie takie prosto spod prysznica… Ale niejedna dziewczyna myśli sobie: „przecież nie mogę na to pozwolić”. Bardzo wstydzi się dopuścić mężczyznę aż tak blisko.

– Ona się „tam” nie dotyka, bo to nie jest jej, to jest dla niego – uważa Platowska. – Także dlatego, że jest grzeszne, brudne, nieładne. Nic dziwnego. Skoro słyszy od dziecka, że nie wypada, to trudno, żeby kochała i akceptowała swoje narządy płciowe. Większość kobiet nigdy ich nawet nie widziała! Stąd na różnych kursach samoakceptacji obowiązkowym punktem programu jest praca z lusterkiem: każda z uczestniczek ma za zadanie dokładnie obejrzeć swoje wargi sromowe, przyjrzeć się im, czasem także narysować, poznaje również ich budowę. I prawdę powiedziawszy powinna to zrobić każda z nas, bez względu na to, czy wybiera się na taki kurs, czy nie.

Kobiety będą czerpały więcej radości z seksu, jeśli nauczą się patrzeć na swe ciała oczyma mężczyzny: pełnymi zachwytu. Kiedy zobaczą swą fizyczność tak jak ją widzą partnerzy: jako coś wspaniałego, tajemniczego i godnego pożądania. Ale partnerzy mogą im bardzo w tym pomóc.

– Bo to do mężczyzny należy pokazanie kobiecie w sposób najbardziej naturalny, że wiele rzeczy, które się łączą z jej ciałem, jest dla niego wspaniałym przeżyciem – uważa Platowska. – Powinien ją przekonać, że nie o to chodzi, by się nie myć, ale siódmy prysznic w ciągu dnia nie jest potrzebny, a dzień bez kąpieli mógłby być miłą odmianą. Matka jej tego nie nauczy, bo sama jest zbyt „czysta”. Tym bardziej nie zrobi tego ojciec. Najlepszy będzie w tym kochanek.

Otwarcie na ciało i to, co z niego wynika, ma jeszcze jeden aspekt. Mężczyzna, mając kobietę, która nie tylko pozwoli się pieścić oralnie, ale zgodzi się na to chętnie, bez obrzydzenia – odwzajemni się tym samym i będzie przeszczęśliwy. I nie chodzi tylko o to, że realizuje swoje fantazje, choć to też ważne, ale poczuje się akceptowany, w pełni i po prostu. A to bardzo ważny element ludzkiej miłości.