1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Felietony

Mówi się: Empatia zmienia świat na lepsze

Katarzyna Miller (Fot. Krzysztof Opaliński)
Katarzyna Miller (Fot. Krzysztof Opaliński)
Podchodzimy do współodczuwania bezkrytycznie i często je idealizujemy, a ono potrafi być też groźne.

Lubię czytać książki, które pokazują mi takie aspekty doświadczenia i świata, na które nie wpadłam sama. Ostatnio taki odświeżający punkt widzenia przyniosła mi lektura „Przeciw empatii. Argumenty za racjonalnym współczuciem” Paula Blooma, profesora psychologii z Uniwersytetu Yale. Profesor Bloom zwraca uwagę, że podchodzimy do empatii bezkrytycznie i często ją idealizujemy. Przywykło się mówić, że empatia ratuje świat, zmienia go na lepsze, a ona umie być też groźna. Empatia to inaczej współodczuwanie. Jeśli jesteśmy empatyczni, potrafimy odczuwać to, co drugi człowiek. Wydawałoby się, że to klucz do dobrych uczynków, tylko że odczuwanie bólu bliźniego niekoniecznie wiąże się ze zrozumieniem jego sytuacji i impulsem do działania, żeby ją zmienić. Za to odpowiada współczucie polegające nie na emocjonalnym wchodzeniu w czyjeś buty, ale na życzliwości i trosce o drugiego człowieka, które są oparte na rozumieniu jego położenia. Naukowcy dowiedli nawet, że za empatię i współczucie odpowiadają różne części mózgu. Empatia aktywuje obszary związane z negatywnymi emocjami i na dłuższą metę może skutkować apatią i poczuciem bezradności. To dlatego przedłużający się kontakt z cierpieniem innych może wywoływać zobojętnienie i emocjonalne wypalenie. Tymczasem współczucie aktywuje pozytywne emocje i popycha nas do działania, dzięki niemu chcemy poprawić czyjś los. Co więcej, można troszczyć się o innych i nieść im pomoc bez empatii. Przebadani przez psychologów altruiści wcale nie wykazywali jej podwyższonego poziomu. Nie twierdzę, że empatia jest nic niewarta, to przecież współodczuwanie nie tylko negatywnych, ale też tych pozytywnych emocji. Jeśli któryś z naszych przyjaciół jest szczęśliwy, to my dzięki niej także odczuwamy jego radość, cieszymy się z jego sukcesów. Empatia pomaga budować relacje, nadaje im głębię, wzmacnia bliskość. Bez niej nie ekscytowalibyśmy się tak książkami czy serialami, bo nie utożsamialibyśmy się z ich bohaterami. Empatia to więc także źródło przyjemności, a bardzo rzadko tak na nią patrzymy. Jednocześnie jednak warto zdać sobie sprawę z jej ciemnej strony.

Ostatnio przeczytałam na Facebooku o mężczyźnie, który znęcał się nad swoim dzieckiem. Liczba komentarzy w rodzaju: „Zatłuc tego człowieka” pod tym postem mnie przeraziła, nie było ani jednej wyważonej reakcji. Za taką eskalację emocji odpowiada właśnie empatia. Okazuje się, że przy wyższej empatii mamy większą tendencję do wymierzania kary, mszczenia się za ofiarę, z którą się utożsamiamy, a nawet okrucieństwa. Empatia sprawia też, że jesteśmy bardziej podatni na manipulację. To dlatego tak często odwołują się do niej politycy, gdy chcą nam zohydzić jakąś społeczną grupę. Najczęściej opowiadają wtedy historię jakiejś skrzywdzonej przez nią niewinnej ofiary. Właśnie po to, żebyśmy z nią współodczuwali. Przychodzą mi na myśl antysemickie historie z międzywojnia, opowiadające o tym, jak Żydzi krzywdzili polskie dzieci. Takie zmyślone historie potrafiły dać impuls do pogromów, a było to możliwe właśnie dzięki empatii. Istotne jest też to, że empatia potrafi objąć swoim działaniem jedną osobę albo nieliczną grupę, wielkie liczby cierpiących są jej obojętne, to dlatego tak łatwo znieczulić się na medialne doniesienia na temat wojen i katastrof. Moralne dylematy są jej obce, zawsze postawi dobro jednostki ponad dobrem anonimowej zbiorowości.

Rozważania profesora Blooma skłoniły mnie też do refleksji nad własnym zawodem. Mówi się, że empatyczność to jedna z najważniejszych cech terapeuty. To, że on wzruszy się losem klienta, rzeczywiście może być darem, jednak nie wystarczy, żeby pomóc. Psychoterapeuta, który pomaga osobie w depresji, sam nie wpada w depresję, on nie współodczuwa, tylko współczuje, stara się zrozumieć, co się dzieje z pacjentem, żeby mu pomóc.

Wysłuchał Dariusz Janiszewski.

Katarzyna Miller, terapeutka. Pisze książki, wiersze, śpiewa.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze