1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Anna Boleyn – grzeszna królowa

Anna Boleyn – grzeszna królowa

Chociaż żyła na początku XVI wieku, Anna Boleyn wciąż jest obecna w kulturze popularnej. (Fot. materiały prasowe Canal Plus; BEW)
Chociaż żyła na początku XVI wieku, Anna Boleyn wciąż jest mocno obecna w kulturze popularnej. Przedstawia się ją jako romantyczną kochankę, femme fatale, czarownicę, ale też jako kobietę walczącą o swoje prawa. Jaka była naprawdę i dlaczego ta, wydawałoby się, niedzisiejsza bohaterka wciąż rozpala współczesną wyobraźnię, zastanawia się historyczka i pisarka Anna Brzezińska.

W nowym miniserialu „Anna Boleyn” w tytułowej roli wystąpiła czarnoskóra aktorka Jodie Turner-Smith. Do brytyjskiej telewizji napłynęło 179 skarg. Dla mnie ciekawsze niż kolor skóry aktorki jest ukazanie postaci Anny Boleyn jako silnej kobiety, która walczy o siebie przeciwko światu.
Sposób, w jaki opowiadamy o przeszłości, bardzo dużo mówi o nas. To naturalne, że dzisiejsze wielokulturowe społeczeństwo chce się jakoś w obrazie przeszłości przejrzeć. Dla mnie czarnoskóre postaci w historycznych produkcjach – ostatnio kontrowersje wywołał też serial „Bridgertonowie” – są przezroczyste, bo mam świadomość, że gdybyśmy chcieli wiernie rekonstruować postaci z przeszłości, one wyglądałyby inaczej niż dzisiejsi ludzie, miałyby nawet inną posturę, a w przestrzeni publicznej byłaby zupełnie inna proporcja mężczyzn i kobiet, plebsu i wyższych warstw. Na rolę kobiet w przeszłości również spoglądamy przez pryzmat własnych doświadczeń. Chcemy znaleźć bohaterki, które jakoś będą rezonowały z naszym rozumieniem ról mężczyzny, kobiety, z poczuciem tego, co jest właściwe, a co nie.

Jodie Turner-Smith w roli Anny Boleyn.(Fot. materiały prasowe Canal Plus)

Co takiego wyróżniało Annę Boleyn na tle jej epoki?
Anna daje nam taką możliwość interpretacji jej losów, że jest kobietą, która zbudowała siebie, podążała wytyczoną przez siebie ścieżką. W kategoriach XVI wieku jest to coś, co raczej się nie działo. My jesteśmy ukształtowani w kulturze, w której najważniejsza jest indywidualność. W XVI wieku człowiek przede wszystkim jest częścią jakiejś grupy. Taką grupą jest rodzina, ród. Prace historyków przekonują, że w przypadku kobiet z najwyższych warstw przynależność genderowa była znacznie mniej istotna niż przynależność do klasy społecznej. Są teorie, że one nie miały indywidualnej tożsamości w dzisiejszym rozumieniu. Ale oczywiście płeć w tamtych czasach wytyczała ścieżkę na poziomie normatywnym, bo od urodzenia dziewczyna z arystokratycznej rodziny była wychowywana do pewnych zadań. Na pewno nie należało do nich decydowanie o swoim losie. Kobieta była kształtowana na dobrą córkę i matkę. Od średniowiecza papierkiem lakmusowym jej wartości była cnota rozumiana jako gwarancja dla arystokratycznego rodzica, że jego progenitura będzie realnie jego progeniturą. Jakikolwiek cień na reputacji matki stwarzał ryzyko kwestionowania legalności jej potomstwa. Kolejną cechą, której oczekiwano od kobiety, było posłuszeństwo. Tutaj rozdźwięk między tym, czego oczekuje się od dziewczyny w tamtych czasach, a tym, czego oczekuje się od niej współcześnie, jest niewyobrażalny. Tymczasem Anna wydaje się kobietą, która samodzielnie sięgnęła po swoje szczęście. Czy tak było faktycznie? Tego nie wiemy.

Jak wyglądała jej młodość?
Jako młodziutka dziewczyna, córka dyplomaty, razem z siostrą Marią trafiła na francuski dwór. Dwory Walezjuszów, paryski i burgundzki, były wtedy kulturo­twórczymi centrami Europy. Jednak to nie tłumaczy w całości jej kariery, wpływy kultury francuskiej były silnie obecne w Anglii już znacznie wcześniej. To nie jest tak, że 21-letnia Anna przybyła zza kanału La Manche i nagle stała się światłość. Płynnie mówiła po francusku, była świetnie wykształcona, ale nie zapominajmy, że w Anglii monarchinią była wtedy Katarzyna Aragońska, jedna z najlepiej wykształconych kobiet epoki. Pewien efekt wyrafinowania mógł jednak zaważyć na jej początkowych sukcesach, Anna przywiozła z Francji na przykład innego rodzaju upodobania modowe, ale myślę, że chodziło przede wszystkim o efekt świeżości. Henryk VIII nie słynął ani ze wstrzemięźliwości, ani z wierności. W Annie zobaczył coś takiego, że zaczął dla niej pisać poezje miłosne. Jednak postrzeganie sukcesu Anny wyłącznie w kategoriach miłości romantycznej jest błędne. Na pewno było między nimi ogromne przyciąganie, umiała go do siebie w jakiś sposób, czy to z własnej inicjatywy, czy z zachęty mężczyzn swojego rodu, skłonić. Bo my nie wiemy, czy to była inicjatywa Anny. Widzimy ją tylko w cudzych relacjach, znamy treść plotek, które wkrótce potem zaczęły krążyć. Dotyczyły tego, że wcześniej siostra Anny, Maria, przez kilka lat była kochanką króla. Co więcej, takie plotki dotyczyły też ich matki, ona również miała mieć z młodym Henrykiem romans. Tego typu oskarżenia o lubieżność, a nawet kazirodztwo wypływały w przypadku niemal każdej intrygi. To była dosyć popularna metoda kompromitowania przeciwników politycznych.

Podobno dwoje dzieci Marii było bękartami Henryka VIII.
W wypadku Marii na pewno nie było dzieci na tyle legalnych, żeby Henryk je uznał. Kontekst jego romansu z Anną i coraz większego oddalenia od królowej Katarzyny jest taki, że Henryk był już przerażony brakiem potomstwa. Anglia dopiero co wyszła z morderczej wojny domowej Dwóch Róż. Henryk zdaje sobie więc sprawę, że kwestia sukcesji tronu może grozić przelewem krwi. Jest drugim pokoleniem zupełnie nowej dynastii, która zdobyła koronę na polu bitewnym, ale wywodzi się od dzieci pośledniej gałęzi, spokrewnionej z Plantagenetami w sposób dość ulotny. Pierwsze małżeństwo wzmacnia jego monarszą pozycję, bo dzięki niemu jest spokrewniony z królewskim rodem Kastylii i Aragonii. Ale ten związek daje mu tylko córkę – Marię. A Anglicy przekonali się już boleśnie, że to niewystarczające zabezpieczenie tronu. Pokolenie wcześniej Edward IV z Yorku miał dwóch męskich potomków, a do tego gromadę córek i kochającą żonę. Jednak wystarczyła jego śmierć i okazało się, że żona nie jest w stanie ochronić swojego potomstwa i po koronę sięga brat Edwarda, Ryszard z Yorku, a potem Henryk VII, ojciec Henryka VIII.

Małżeństwo z Katarzyną Aragońską trwa już 20 lat, strach Henryka VIII o brak dziedzica nie jest więc nieuzasadniony.
Król zaczyna wpadać w panikę. Zapomniał, jak o Katarzynę zabiegał, jak ją wielbił. Okazuje się, że cała ich wspólna przeszłość jest nic niewarta. Wyobraźnią ówczesnych ludzi rządzi religia, nie postrzegają więc tej porażki w poczęciu potomstwa wyłącznie w kategoriach biologicznych. Król i jego otoczenie zastanawiają się, czy przypadkiem nie jest to kara boża.

Za co?
Przypominają sobie starszego brata Henryka, Artura, po którym ten dostał koronę. Zanim umarł jako 16-latek, był pierwszym mężem Katarzyny Aragońskiej. I kiedy wszyscy zastanawiają się, czy nie wywołało to bożego gniewu, pojawia się piękna dziewczyna o reputacji na tyle nienaruszonej, że król chce się z nią związać. Widzi w niej młodość, żywą inteligencję, i to się powtarza we wszystkich relacjach, zwłaszcza dyplomatów francuskich i hiszpańskich, które szczegółowo opisują intrygi angielskiego dworu.

Anna chętnie czyta zabronione pisma religijnych reformatorów. To od niej Henryk dostał egzemplarz rozprawy Tyndale’a o wyższości władzy królewskiej nad papieską.
Można powiedzieć, że była katalizatorem pewnych zmian. W tamtych czasach władca był połączony ze swoim królestwem w sposób mistyczny, jeżeli król ściąga na siebie karę bożą, to ona rozciąga się na cały kraj, naród. Dla Henryka odwrócenie gniewu od siebie jest jednocześnie zabieganiem o dobrobyt królestwa. A w dodatku ma masę praktycznych motywacji, bo Kościół jest bogaty, a on lubi przepych i ma wielkie ambicje. Kiedy nie udają się próby anulowania małżeństwa z Katarzyną i Henryk widzi, że papiestwo nie będzie z nim w tej kwestii współpracować, zaczyna interesować się reformacją. Sięga po majątek Kościoła, ale i po hasło odnowy chrześcijaństwa, a jednocześnie podważa małżeństwo z Katarzyną, co pozwala związać się z Anną. Tu jest dużo czynników, które sprawiają, że niezaprzeczalne zainteresowanie Anny tymi herezjami odpowiada celom króla, ona staje się w jego otoczeniu takim pasem transmisyjnym nowej nauki.

Portret Anny nieznanego artysty. Do dziś zachowały się tylko kopie jej wizerunków, namalowane już po jej śmierci.(Fot. BEW)

Boleynowie stąpają po kruchym lodzie, są znamienitą rodziną, ale bardzo wiele rodzin chciałoby zostać tak wywyższonych. Może stąd brak popularności Anny. Przestawiano ją jako królewską konkubinę, nawet już po ślubie i koronacji.
Anna nie była popularna ani wśród ludu, ani wśród elit. Konkurencja na dworze zawsze jest duża, królowa nie ma żadnych instytucjonalnych praw do władzy, jedyna do niej ścieżka opiera się na przywiązaniu mężczyzny, który jest królem. Co oznacza, że źródło władzy królowej bije w jej łóżku. A więc jeśli jakaś kochanka przejmuje rolę królowej, to w oczach dworzan zaczyna mieć nielegalny dostęp do władzy.
Anna jeszcze przed ślubem i uroczystą koronacją zajmuje komnaty królowej. I to jest ewenement rozgrywający się na oczach dworu, ale i ludu londyńskiego. Królową zazwyczaj wybiera rodzina królewska, a tutaj mamy sytuację, kiedy król wybiera sobie żonę sam, a w dodatku za życia żony poprzedniej.
Kolejny grzech Anny to odwrócenie hierarchii dworskiej: ona była dwórką, która zaczęła się zachowywać jak pani. I to też jest bardzo źle widziane przez wszystkich. Nie dość, że król zakochuje się w swojej poddanej, to jeszcze ona ma liczną rodzinę, która tylko się czai, żeby wypromować się na majątku monarchii.

Henryk VIII i Anna Boleyn. Po ich prawej stronie niezadowolony papież Klemens VII, w tle Katarzyna Aragońska.(Fot. Getty Images)

Boleynowie dostają swoje wymarzone wpływy i tytuły. A Anna bardzo lubi wydawać na stroje i klejnoty.
Co gorsza, pamięta się jej to, że wchodzi do królewskiego łoża nie jako żona, bo w jej cnotę ludzie niespecjalnie wierzą. Niemniej Henryk VIII robi wszystko, żeby koronacja wyglądała jak najbardziej okazale i bogato. Celebrujący uroczystość odwołują się do całego zestawu symboliki dziewictwa, władzy, kobiecości. Henryk próbuje legitymizować Annę na wszelkie możliwe sposoby. To jest jeszcze zakochany mężczyzna, bo ta koronacja jest sygnałem, że robi dla Anny wszystko, co tylko może. I jak to się kończy? Lud wyzywa ją od nierządnic.

Czy to z tej powszechnej niechęci do Anny biorą się oskarżenia o czary?
Skoro robimy z Anny czarownicę, to zdejmuje to odium winy z władcy; winne są jej sztuczki, ona go zaczarowała. Podobnie wyglądała kampania przeciwko Barbarze Radziwiłłównie. U nas ona też jest oskarżana o to, że nie była taka urodziwa ani cnotliwa i magią miłosną skłoniła króla, żeby zwariował. Od początku są też oskarżenia o to, że Anna uzurpuje sobie pozycję, do której nie ma prawa ani z racji urodzenia, ani prowadzenia się. Łamie przecież dwie podstawowe zasady: cnoty, kiedy wiąże się z żonatym królem, i posłuszeństwa, kiedy występuje przeciwko dworskiej hierarchii. Nie ma koligacji ani majątku, jest pasożytem, który wczepił się w królewski płaszcz. Co ciekawe, Anna nie jest pierwszą angielską monarchinią oskarżoną o czary. Podobnie było w przypadku Elżbiety Woodville, żony króla Edwarda IV, wdowy po jego politycznym przeciwniku. W stosunku do Anny użyto więc narzędzi, które już zostały wypróbowane i okazały się skuteczne w naruszaniu reputacji kobiety.

Rycina z „The Windsor Magazine” z 1902 roku przedstawiająca koronację Anny Boleyn.(Fot. BEW)

W dodatku Anna prowadzi swoją politykę na dworze twardą ręką, ma wybuchowy temperament.
Na większości ówczesnych dworów kobieta jest raczej obrazem niż dźwiękiem, to jeszcze nie są czasy, kiedy oczekuje się od niej dowcipnej konwersacji. Jednak w raportach dyplomatów to Anna, a nie jej rodzina, jest obwiniana o upadek kardynała Wolseya, potężnego doradcy, a wcześniej wychowawcy Henryka, ale też o pozbawienie wpływów dawnej królowej i uznanie jej córki Marii za bękarta. W przypadku jej następczyni Jane Seymour, kiedy to Seymourowie dochodzą do władzy, nikt tego rodzaju zarzutów nie formułuje.

Kiedy na świat zamiast oczekiwanego syna przychodzi córka Elżbieta, Boleynowie, w tym Anna, zdają sobie chyba już sprawę, że tylko następca tronu zapewni im bezpieczeństwo.
Narodziny córki mogły być przez króla zinterpretowane jako sygnał braku łaski dla tego małżeństwa. Ówcześni ludzie bardzo dużo rzeczy interpretowali jako znaki woli bożej, postrzegali świat na poziomie symbolicznym. Henryk tak wiele zaryzykował dla tego małżeństwa, tak wiele zrobił, żeby je zalegalizować, przez reformę i zerwanie z papiestwem dał nowy początek monarchii i całemu krajowi. Gdyby urodził się syn, można byłoby to odczytać jako akceptację Boga dla jego poczynań; narodziny córki i utrata kolejnego dziecka, bo Anna wkrótce potem poroniła, mogły zostać zinterpretowane jako jej brak.

Kolejne poronienie, w dodatku syna, przypieczętowało losy Anny i jej rodu.
Historia lubi się powtarzać. Henryk VIII kolejny raz zakochuje się w dwórce swojej królowej, tym razem Jane Seymour.

Król nie kryje się z amorami, co wywołuje wybuchy zazdrości Anny. Ona wie, że inne kobiety w otoczeniu króla są dla niej teraz śmiertelnym zagrożeniem.
To lustrzane odbicie tego, co się działo wcześniej. Kiedyś Anna była ambitną młodą dwórką, która dawała królowi nadzieję na potomka płci męskiej. A teraz staje się Katarzyną – zaniedbywaną królową, która roni dziecko po dziecku. Dla Anny to są pierwsze rozczarowania, a król już to przeżywał wielokrotnie.

Wrogo nastawiony do Anny ambasador hiszpański Chapuys pisał wtedy o niej jako o starej, chudej kobiecie. Ma 36 lat, na ówczesne standardy rzeczywiście nie jest już młoda.
Zresztą nie jest młódką nawet wtedy, kiedy wchodzi w ten związek, ma 26 lat. Długo czeka na króla, strategia trzymania go na dystans aż do czasu zalegalizowania ich związku miała też minusy. To nie była strategia romantyczna, tylko strategia zapewniania legalności potomstwa na przyszłość. Z perspektywy ówczesnej kobiety i jej rodu była racjonalna, ale niestety, zawiodła biologia. A król szuka rozrywki i wszyscy o tym wiedzą. Istnieją spekulacje, że Anna próbowała mu ją zapewnić wśród osób wiernych swojej rodzinie. A Seymourowie nie śpią, blondwłosa i niebieskooka Jane jest przeciwieństwem Anny. Anna jest brunetką, ale też czarnym charakterem tej historii. Doprowadziła do upadku legalnej, świątobliwej małżonki, bo Katarzyna jest postrzegana jako ta królowa, która występuje w obronie ludu, udziela jałmużny, modli się, pokutuje, robi wszystko, co należy robić. A tu pojawia się pyskata, niecnotliwa uzurpatorka – ludzie chcą widzieć jej upadek. Dla nich to nie jest historia o Kopciuszku, tak jak dziś moglibyśmy ją odczytać, tylko historia o uzurpacji.

Oskarżenia przeciwko Annie są bulwersujące. Niewierność, zdrada stanu, nawet kazirodztwo z bratem Jerzym.
Oskarżenia o kazirodztwo mają wyciągnąć ją z kategorii „kobieta” do kategorii „monstrum”. Anna potwornieje w tych oskarżeniach, przypisuje się jej, że miała sześć palców, co miało potwierdzać, że jest czarownicą. Wtedy wszyscy wierzą, że ciało człowieka jest szatą, w której odbija się moralna wartość danej osoby.

Gdyby spojrzeć na nią z dzisiejszej perspektywy, można byłoby powiedzieć, że doświadczyła slut shamingu, bo kompromitowano ją poprzez mówienie o jej życiu seksualnym. W dodatku sam król po drugim poronieniu powiedział, że Anna go uwiodła podstępem.
Amerykańska historyczka Retha Warnicke napisała książkę o Annie Boleyn, która opiera się głównie na analizie znaczenia intrygi dworskiej. Hipoteza autorki jest taka, że król musiał uczestniczyć w kampanii oszczerstw, która poprzedziła proces. To dało mu możliwość zobaczenia siebie jako ofiary. Gdyby widział siebie jako aktywnego aktora tych wydarzeń, musiałby wziąć na siebie część winy. Niespecjalnie był do tego chętny, marzył już o kolejnym związku, o czystej i posłusznej pannie Seymour. I ona w końcu urodzi mu upragnionego syna. Ale najpierw trzeba było wymazać Annę z historii monarchii.

Proces Anny prowadzi jej stryj, oparto go między innymi na zeznaniach żony jej brata Jerzego, którego też skazano na śmierć. Anna zaznaje wielu upokorzeń. A mimo to jej zachowanie, a także treść jej mowy przed egzekucją zaskakują. Pokornieje. Podobno wierzyła do końca, że król wyśle ją do klasztoru. A może po prostu bała się o swoją trzyletnią córkę?
Anna chroni rodzinę, bo już wie, że nie ma nic więcej do ocalenia, ale nie chodzi jej tylko o Elżbietę. To są czasy sprzed rodzicielstwa bliskości. Od Anny nikt nie oczekiwał, że będzie gruchała nad kołyską córki, jej zadaniem było przekazanie jej reputacji, i tutaj Anna zawodzi na całej linii. Zresztą zawodzi cały swój ród. Teraz stara się być racjonalna i próbuje ograniczać straty. Od początku była zdana na łaskę króla, ponieważ był to długotrwały związek (trwał niemal dziesięć lat), musiała znać tego mężczyznę. Być może zrozumiała, że jej wpływ na króla się skończył. Mogła też nie wierzyć, że król zdecyduje się na publiczną egzekucję własnej żony. Jednak z perspektywy sukcesji król musiał zostać wdowcem, żeby nikt nie podważał pozycji jego kolejnych dzieci, na które wciąż liczył.

Egzekucja Anny, ilustracja z 1935 roku.(Fot. Getty Images)

Współcześnie Anna przedstawiana jest trochę jako femme fatale, trochę jako nadambitna kobieta pożądająca władzy.
Najsmutniejsza interpretacja jej losów jest dla mnie taka, że to przypadek dziewczyny, która jest piękna, bystra, pełna życia, świat stoi przed nią otworem, ale rodzina zmusza ją do tego, żeby związała się z władcą, który ma władzę absolutną. Zaczynają ryzykowną grę, bo wprawdzie król może dać tej rodzinie wszystko, ale może też wszystko odebrać, i właśnie tak się kończy ta rozgrywka. Jeżeli ze strony Anny nie byłoby żadnej fascynacji Henrykiem, tylko oportunizm i posłuszeństwo interesowi rodzinnemu – to dopiero byłaby tragiczna historia.

Anna Brzezińska, autorka książek fantasy i historycznych, między innymi apokryfu czarownicy „Woda na sicie” i „Córek Wawelu. Opowieści o jagiellońskich królewnach”. Z wykształcenia historyczka.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze