1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura

Książki z sensem, które warto przeczytać we wrześniu

(Fot. iStock)
Nowy kryminał Wojciecha Chmielarza, poradnik do hydroterapii, zbiór wspomnień Richarda Feynmana i epicka powieść o koreańskiej rodzinie, która wyemigrowała do Japonii. Lektury na wrzesień poleca Monika Stachura, dziennikarka miesięcznika „Sens”.

„Pachinko”, Min Jin Lee

Kiedy pracowaliśmy nad tym numerem, przypadł właśnie Światowy Dzień Uchodźcy. Dziś w naszym myśleniu o uchodźcach dominuje przykład Ukraińców, ale ich los to niestety tylko rozdział w bardzo długiej historii wymuszonych migracji. I to w różnych zakątkach świata. Kiedy na początku XX wieku Półwysep Koreański znalazł się pod okupacją japońską, wielu Koreańczyków opuściło kraj. Taki los spotkał nastoletnią Sunję, która po naiwnym romansie została kobietą oczekującą nieślubnego dziecka. Los sprawił, że dziewczyna poślubiła innego mężczyznę i wyjechali razem do Japonii. Z czasem połączyło ich uczucie, a po kilku latach urodziło im się drugie dziecko. I gdy wszystko zdawało się toczyć ku dobremu, w życie bohaterów – z dramatycznymi konsekwencjami – znów wkroczyła polityka. To przez nią rodzina Sunji stała się znikąd: już nie koreańska i jeszcze nie japońska (nawet dla drugiego pokolenia urodzonego w Japonii). Mimo wykształcenia, pracowitości czy talentu pozostało im tylko prowadzić salon gry na automatach, tytułowej „pachinko”.

„Pachinko”, Min Jin Lee, tłum. Urszula Gardner, wyd. Czarna Owca

„Długa noc”, Wojciech Chmielarz

Jako zdeklarowana fanka komisarza Jakuba Mortki niecierpliwie oczekiwałam, czy pojawi się jeszcze w twórczości Wojciecha Chmielarza. I tak się stało. Policjant (formalnie oddelegowany do Europolu w Hadze) wraca do Warszawy w związku ze sprawą rodzinną. Jego była podwładna, Sucha, zajmuje teraz ważne stanowisko w Komendzie Stołecznej, jednak wie, że Mortka to kompetentny śledczy, więc (mocno naciągając procedury) godzi się na układ: wzajemnie sobie pomogą. Mimo urzędniczej posady komisarz nie stracił ani nosa, ani charakteru. Finał powieści pozwala mieć nadzieję na kontynuację, a ja apeluję do autora, żeby unikał dalszych przerw w życiorysie bohatera.

„Długa noc”, Wojciech Chmielarz, wyd. Marginesy

„Pan raczy żartować, panie Feynman!”, Richard P. Feynman

Wznowienie autobiografii Richarda Feynmana ukazało się już w zeszłym roku, ale wakacje to najlepszy moment, żeby nadrabiać zaległości. Autor był genialnym fizykiem, ale przede wszystkim wybitną osobowością. I człowiekiem niezwykle dowcipnym, co chyba przesądziło o sukcesie tej książki. Owszem, miał o czym pisać: o odkryciach, które przyniosły mu Nobla, tajnych pracach nad bombą atomową czy zespole samby, w którym grał – jednak nawet najciekawszymi przygodami można czytelnika uśpić. Tymczasem od tej książki nie sposób się oderwać. Ale cóż szkodzi jedna zarwana noc?!

„Pan raczy żartować, panie Feynman!”, Richard P. Feynman, tłum. Tomasz Bieroń, wyd. Znak

„Moje leczenie wodą”, Sebastian Kneipp

Jeśli miałbym wybrać jedno lekarstwo, byłaby to woda – twierdził Sebastian Kneipp. Choć jako ksiądz troszczył się przede wszystkim o życie wieczne wiernych, o czym pisze we wstępie, to do swoich parafian podchodził w holistyczny sposób. Z każdą chorobą zwracali się do niego, zwłaszcza ci najbiedniejsi, którzy o wizycie lekarza nie śmieli nawet marzyć. Do nich właśnie adresował swoją książkę o terapii wodą. Skuteczność hydroterapii sprawdził na sobie – wyleczył się z gruźlicy. Jego filozofia zdrowia (oparta na naturolecznictwie) przetrwała jako marka Kneipp.

„Moje leczenie wodą”, Sebastian Kneipp, tłum. Julian Łukaszkiewicz, wyd. Świat Książki

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze