Gdy rzeczywistość cię przytłacza i gubisz się w jej meandrach – przeczytaj haiku. Japońska poezja przywraca wszystkiemu właściwe proporcje, uziemia i wnosi spokój do rozedrganego serca. Jej czytanie jest jak medytacja. Choć prosta w formie, pojąć jej piękno i przesłanie to sztuka niełatwa. Bo dziś wyjątkowo trudno nam być „tu i teraz” – i niczym niemy widz w teatrze natury przyglądać się, jak wszystko zmienia się i przemija. Haiku uczy, że ten, kto umie celebrować zmienność świata i odnajdywać piękno w najprostszych zjawiskach codzienności – odnajdzie swoje zen. Może ty też odszukasz je w wersach największych japońskich mistrzów haiku?
Haiku to emanacja japońskiej sztuki życia. Czesław Miłosz, tłumacz i pasjonat tego gatunku pisał, że krótkie, 17-zgłoskowe formy wierszowe „zawierają w sobie całą filozofię życia wypracowaną w ciągu stuleci”. Ich kulturową podwaliną były nie tylko idee zawarte we wschodnich systemach religijnych, ale i japońskie tradycje: malarstwo tuszowe, kaligrafia, teatr nō, japońska architektura krajobrazu, ceremonia herbaciana. Podnoszą one codzienne zajęcia do rangi sztuki – tak jak buddyjski poeta uwzniośla zwyczajne zjawiska natury, odnajdując w nich wyrafinowane piękno, elegancję i delikatność.
Mówi się jednak, że haiku najwięcej wspólnego ma z buddyzmem, szintoizmem i taoizmem. Te systemy filozoficzne przez wieki oddziaływały na wierzenia i styl życia Japończyków. W wierszach haiku można z łatwością namierzyć ich ślady. Przede wszystkim jest to poezja, w której centralne miejsce zajmuje natura – a ta, jak pouczał szintoizm, nie jest czymś przeciwstawnym do człowieka ani od niego odrębnym. Jesteśmy jej częścią. Ukojenie daje obserwowanie natury z pozycji bezczynnego obserwatora, pozbawionego uprzedzeń, o czystym umyśle, otwartego na zmysłowe doświadczenie chwili.
Haiku zmusza nas do tego, aby porzucić typowe dla Europejczyków pytania o sens naszych działań i pojąć, że bezcelowe, nieśpieszne, uważne przypatrywanie się światu to najlepsza droga do zen.
Dopiero ucząc się takiej postawy – głosi taoizm i buddyzm – zyskamy oświecenie.
Klasyczni mistrzowie haiku, w tym najsłynniejszy przedstawiciel gatunku Matsuo Bashō (1644-1694), tworząc swoje 17-zgłoskowce, hołdowali przede wszystkim idei sabi. To postawa poety, która wiąże się z samotnością, dystansem i spokojnym przyglądaniem się światu. Musi on akceptować jego przemijalność, umieć pogodzić się z kruchością życia i swoją bezradnością w obliczu zmian (shiori). Haijin potrafi też dostrzegać piękno w najpospolitszych, najulotniejszych zjawiskach (hosomi) oraz opisywać je w swoich wersach w sposób stonowany, elegancki i chłodny (kurai). Dla mistrzów haiku istotne było też wabi (dziś używane najczęściej w połączeniu wabi-sabi), czyli: osamotnienie, które pozwala na wyzwolenie się spod namiętności i złapanie dystansu koniecznego do kontemplacji. Te kategorie wyznaczają kanon estetyczny haiku.
Od strony formalnej natomiast haiku stanowi króciutki, 17-zgłoskowy wiersz podzielony na trzy wersy liczące kolejno 5, 7 i 5 sylab. Zwięzły układ rytmiczny zawiera charakterystyczną sylabą ucinającą: kireji. To rodzaj pauzy, zawieszenia w środku bądź na końcu wiersza, które wyraża niedopowiedzenie. Właśnie w nim kryje się magia haiku: kireji pozostawia nam przestrzeń do tego my zamyślić się, zadumać, uśmiechnąć do siebie, spojrzeć w dal. Daje nam oddech, dystansuje od problemów i analiz, które nieustannie toczymy w głowie. Jest momentem oświecenia – przypomina nam o tym, jak zachwycające jest to, co z pozoru codzienne i zwyczajne. Na nowo budzi w nas dziecięcą radość odkrywania tych elementów świata, o których dawno zapomnieliśmy, choć są tuż obok na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko zatrzymać się, pochylić, uważnie przyjrzeć, aby wszystko znowu odzyskało prawidłowe proporcje.
Do największych mistrzów haiku należą wspomniany już Matsuo Bashō, Yosa Buson (1716-1784), Kobayashi Issa (1763-1828) oraz Masaoka Shiki (1867-1902). To ich utwory są najchętniej przekładane z japońskiego przez tłumaczy z całego świata. Haiku uwiodło też polskich twórców – z 17-zgłoskowcem eksperymentował między innymi Stanisław Grochowiak („Haiku images”) i Ryszard Krynicki („Haiku. Haiku mistrzów”). Do znanych tłumaczy tego gatunku zalicza się Czesław Miłosz, który (co warto zaznaczyć) przekładał wiersze za pośrednictwem języka angielskiego. Tłumaczenia noblisty są więc do pewnego stopnia „umiłoszowione”, a ich styl jest bardziej skondensowany i dynamiczny (co nie znaczy, że daleki od oryginału). Mamy też doskonałe tłumaczenia haiku bezpośrednio z języka japońskiego autorstwa Agnieszki Żuławskiej-Umedy. Do dziś jej zbiór „Haiku” z 1982 roku pozostaje najpopularniejszym tomem japońskiej poezji w Polsce.
Haiku, które publikujemy poniżej, pochodzą z przekładów Miłosza i Żuławskiej-Umedy.
Opadły kwiat
wrócił na gałąź?
To był motyl
Moritake
Oddaj wierzbie
całą nienawiść, całe pożądanie
twego serca
Bashō
Krótka drzemka –
budzę się,
wiosna minęła
Buson
Jaki chłód
dotknąć czołem
zielonej słomianej maty
Dama Sono-jo
Jaśnieje księżyc
konik polny
stroszy swoje wąsiki
Kikaku
Słoneczny promień
wpadł do sklepiku łucznika
kwiatek rumianku
Buson
Te białe chmury
płyną rozkołysane
zielenią drzew
Saimaro
Gorycz jest we mnie
zbliż więc samotność serca
śpiewna kukułko
Bashō
Czemu tak różne
wspomnienia niosą zwiewne
kwiaty wiśniowe
Bashō
Wiatry, co wieją –
zapytaj je, który liść
będzie następny
Kyoshi
Moje stare uda
Jakie cienkie
W świetle ogniska
Shiseki
Błyskawica –
krzyk czapli
dźgnął ciemność
Bashō
Lato – śpią dzieci
a ja piorę ich łaszki
światło księżyca
Issa
Czyżby to żabka
spała łapkami wsparta
na śliwce niedojrzałej
Issa
Wiosna odchodzi
niepewny marudzi jeszcze
późny kwiat wiśni
Buson
Stary człowiek
pracujący motyką w polu
ma wykrzywiony kapelusz
Kito
Poszedłem do kwiatów,
spałem pod nimi,
taki był mój wolny czas
Buson
Jaskółki –
pod okapem pałaców
i ruder
Buson
Taki samotny –
czyżby wśród wróbli nawet
były sieroty
Issa
Lepi ciasteczka
uniosła rękę by kosmyk
odgarnąć z czoła
Bashō
Zachód słońca –
również w oczach żaby
błyszczą łzy
Issa