fbpx

Lisa Cholodenko: szukanie własnej drogi

Lisa Cholodenko: szukanie własnej drogi
kadr z filmu "Wszystko w porządku"

Wspólnym mianownikiem dla filmów Lisy Cholodenko jest poszukiwanie nowych dróg życia, eksperymentowanie, balansowanie na cienkiej linii norm społecznych, wracanie do punktu wyjścia, aby zobaczyć dawne sprawy w nowym świetle. To kino humanistyczne, czasem nieco cierpkie, czasem kojące, zawsze z sympatią i uwagą wpatrzone w swoich bohaterów.
Urodzona w 1964 roku, pochodzi z rodziny ukraińskich Żydów. Ma dyplom z reżyserii i scenariopisarstwa, a zawodowe szlify zbierała na planach filmów „Chłopaki z sąsiedztwa” (1991) i „Druga miłość” (1992). Pracowała też przy takich kultowych serialach, jak „Sześć stóp pod ziemią” czy „Słowo na L”. Dla jej twórczości kluczowe są jednak inne fakty. Lisa Cholodenko jest zdeklarowaną lesbijką, a do tego – co szczególnie może szokować wielu Polaków – skorzystawszy z usług banku spermy, urodziła dziecko, które wychowuje ze swoją partnerką, muzyczką Wendy Melvoin. To wszystko nie czyni z Cholodenko tytanki ruchu LGBT, powiewającej w każdym filmie jego tęczowym sztandarem. Jej kino jest zniuansowane, pokazujące, że życie emocjonalne i seksualne jest dużo bardziej skomplikowane niż podział na „hetero” i „homo”.

Filmy Cholodenko opowiadają o grupach ludzi uwikłanych w różne intymne układy. W „Sztuce wysublimowanej fotografii” (1998) młodej dziewczynie (Radha Mitchell) wydaje się, że wie, gdzie podąża, dopóki nie poznaje pewnej ekscentrycznej artystki (Ally Sheedy). W „Na wzgórzach Hollywood” jest podobnie – w związek dwójki naukowców (Christian Bale i Kate Beckinsale) wkracza matka jednego z nich – wyluzowana producentka muzyczna (Frances McDormand). Spotkanie rodziców z dziećmi stanowi też główny temat „Jaskiń serca”. Bohaterka (Kyra Sedgwick) opuszcza bliskich, aby wieść rock n’ rollowe życie, a kiedy te kończy się dosłowną kraksą, wraca w dawne strony i próbuje posklejać na nowo to, co roztrzaskała wiele lat temu. Do przeszłości próbuje wrócić również syn (Josh Hutcherson) pary lesbijek (Annette Bening i Julianne Moore) z „Wszystko w porządku” (2010) – pragnie mianowicie poznać biologicznego ojca. Spotkanie z nim wywraca do góry nogami zbudowany przez jego matki ład.

Czuć w filmach Cholodenko sporą dawkę optymizmu zrównoważonego dla bezpieczeństwa ironią. Konflikty zawisają w nich w powietrzu, aby nie wybuchnąć, tylko z czasem wywietrzeć. W „Na wzgórzach Hollywood” para bohaterów wodzona jest na pokuszenie. On – przez koleżankę z pracy; ona – przez młodego kochanka swojej teściowej. Obaj stają na cienkiej czerwonej linii, ale jej nie przekraczają, a w finale po krótkiej sprzeczce na nowo porządkują swoje życie. We „Wszystko w porządku” dochodzi do zdrady, jednak zostaje ona wybaczona. Napiętą sytuację kończą chichot, uściski dłoni i pogodne spojrzenia.

Cholodenko wierzy w międzyludzkie porozumienie – nie tylko na ekranie, ale i na planie. Współpracujący z nią aktorzy chwalą ją za elastyczność i dawanie ekipie wolnej ręki. Najlepszy efekt tego widać we „Wszystko w porządku”, doskonale zharmonizowanym i wielowymiarowym, słusznie obsypanym wyróżnieniami. Film dostał dwa Złotego Globy i nominowano go do Oscara w czterech kategoriach. To w jakimś sensie kolejny dowód na to, że grupa ludzi potrafi metodą prób i błędów znaleźć dla siebie najwłaściwszą drogę.

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/8ZPRjp5B1gw” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]