Wywiad z Beatą Pawilkowską – Ja wolna i szczęśliwa

fot. Rafał Masłow

Beata Pawlikowska, podróżniczka, pisarka, autorka ponad 40 książek podróżniczych, coachingowych i językowych. Prowadzi audycję „Świat według Blondynki” w Radiu ZET. Organizuje egzotyczne wyprawy, na których jest też przewodnikiem. Więcej na: www.beatapawlikowska.com oraz facebook.com/BeataPawlikowska.

Czyli o ósmej wieczorem idziesz już spać?!

Tak. Taki mam rytm i nauczyłam się tego właśnie w amazońskiej dżungli. Rano wstaję, idę biegać, wracam, robię sok ze świeżych owoców, a potem siadam do komputera i zaczynam pisać kolejny rozdział mojej nowej książki. Uwielbiam to. Tak samo, jak być w podróży i przeżywać poranki wietnamskie, wenezuelskie czy afrykańskie pod Kilimandżaro. Tam wszystko jest nieoczekiwane. Tutaj mam stały rozkład dnia. I to mnie też zachwyca.

Jaki koszt trzeba ponieść za takie życie?

Od razu założyłaś, że ponoszę koszt. Tak jakby trzeba było zapłacić cenę za bycie szczęśliwym. Ja myślę inaczej. Moim zdaniem najważniejsze jest to, żeby mieć odwagę usłyszeć swój wewnętrzny głos, a potem pójść za nim. Ja to właśnie zrobiłam. Czasem wbrew całemu światu i inaczej niż wszyscy. Widziałam, co robią koleżanki: rodzina, kolejne dziecko, zmiana pracy, nowy kolor włosów. A mnie coś ciągnęło do dżungli. Do Ameryki Południowej, do Indian. I tam znalazłam coś najbardziej niezwykłego na świecie, coś takiego, co pozwoliło mi spojrzeć na naszą cywilizację z zupełnie innej perspektywy. Zawsze wybierałam to, czego pragnęłam tak bardzo, że wszystko inne stawało się nieważne. Rzuciłam studia, bo nie chciałam uczyć się na pamięć formułek jak w podstawówce. Nie założyłam rodziny, bo nigdy tego wystarczająco mocno nie pragnęłam.

Presja społeczna jest ogromna.

I co z tego? Każdy sam układa swoje życie, jak uważa za słuszne. Ja nie zmieniłabym niczego. Jestem jednym z najszczęśliwszych ludzi na świecie. Nie przejmuję się przesądami i uprzedzeniami. Mieszkam sama, a ludzie często myślą, że samotność to smutek i nieszczęście. Jest odwrotnie! Ludzie pakują się gorączkowo w związki, żeby uciec przed tym, co noszą w swojej podświadomości. Ja też uciekałam. A potem zatrzymałam się, wyłożyłam wszystko na stół, uporządkowałam sprawy w mojej duszy i dlatego jestem dzisiaj szczęśliwa. I będę tak samo szczęśliwa sama, jak i z kimś.

Przerzedziły się więc szeregi twoich przyjaciół?

Trudno. Nie robię już nic ze strachu, poczucia winy albo dla zachowania pozorów. Dopiero teraz widzę, ile dookoła jest iluzji i kłamstw, w które ludzie udają, że wierzą. Otwórz pisma kobiece i zobacz, ile jest w nich rad, jak uciec od tego, co cię zniewala – starości, suchej skóry, złego szefa i złego trawienia. Można odnieść wrażenie, że wszystko dookoła ciebie jest wbrew tobie. A przecież tak nie jest! Wszystko jest w doskonałej harmonii, jeżeli tylko znajdziesz w sobie odwagę bycia sobą. Nie chodzi o to, żeby wiecznie coś udawać. Chodzi o to, żeby znaleźć prawdę o sobie. Przyznać się do niej, nawet jeśli jest przykra. A potem zakasać rękawy i naprawić to, co jest w tobie leniwe, słabe i złe. Wiesz, co się wtedy dzieje? Wtedy przestajesz udawać, że jesteś silna i odważna. Wtedy po prostu jesteś silna i odważna.

A jakie masz plany na przykład na dzisiaj?

Dzisiaj jest niedziela, więc prowadzę audycję „Świat według Blondynki” w Radiu ZET i kocham to robić. Po programie pojadę do domu i ugotuję coś wegańskiego.

Czyli już nie jesz tarantul?

To zupełnie inna historia. W dżungli często nie ma nic innego do jedzenia, więc muszę jeść małpę albo węża. Ale jeśli mam wybór, to gotuję proste potrawy wegańskie, które sama wymyślam. Nasza cywilizacja stworzyła masowo produkowane jedzenie, które jest tanie i robione z dodatkiem chemicznych substancji. One nadają mu sztuczny smak, zapach i kształt. To dotyczy prawie wszystkich rzeczy, które kupujesz w sklepie: chleba, soków, mięsa, konserw i gotowych dań. Te chemiczne substancje są legalne, ale niektóre dopiero teraz zostają dokładnie zbadane i okazuje się, że wywołują nowotwory albo niszczą komórki w mózgu. Dlatego całkowicie wyłączyłam z menu produkty wysoko przetworzone. Nie piję alkoholu, bo wiem, jak działa na komórki w organizmie. Powoli i stopniowo tracisz umiejętność koncentracji, chęć do życia oraz zdolność racjonalnego myślenia i działania, osłabia się twój naturalny układ odpornościowy. Odkąd całkowicie zmieniłam mój sposób odżywiania, odkryłam, jak cudownie przez to może zmienić się życie.