fbpx

Jadąc przez Babadag jeszcze dalej – recenzja

babadag, "babadag"

Wyjątkowo barwna i kolorowa jest muzyka nowego zespołu Oli Bilińskiej.
babadag, "babadag"Wokalistka ma już na koncie sporo nagrań: choćby z Płynami i Muzyką Końca Lata, jednak dopiero teraz zdecydowała się zaistnieć z czymś autorskim, osobistym, swoim. Zapożyczywszy nazwę formacji od Stasiuka, zaprosiła do grania sprawdzonych kolegów (Maciej Cieślak ze Ścianki, Szymon Tarkowski z Płynów i Hubert Zemler) i zaoferowała im udział w przedsięwzięciu bardzo eklektycznym. W efekcie ich pracy powstała jedna z tych płyt, której próby klasyfikacji nie mają najmniejszego sensu. Pełna egzotyki bliskiej i dalekiej. Nazwa zobowiązuje.

Bilińska jeszcze raz udowadnia, że jest kapitalną wokalistką. Subtelną, ale równocześnie bardzo charyzmatyczną, gotową swym wdziękiem porywać tłumy. To wszystko jeszcze przed nią. Zakres inspiracji, które słychać w jej głosie i tekstach jest tak szeroki i spójny jednocześnie, że świadczy o dojrzałości artystycznej i wyrafinowanym guście. Mniej tu przebojowości, więcej wyszukanych kompozycji, które wymagają od słuchacza skupienia. Babadag przeplata amerykański folk z polską muzyką ludową godną Kapeli ze Wsi Warszawa („Futro” mogłoby się równie dobrze znaleźć w repertuarze KzWW), by chwilę później udać się jeszcze dalej na wschód. Ta mieszanka urzeka, jest jak twórczość hipnotyzujących dziewczyn z Coco Rosie, bawiących się dźwiękami instrumentów i własnych strun głosowych. To kołysanki z XXI wieku. Momentami może odrobinę zbyt głośne, by puszczać je przysypiającemu maluchowi. Na pewno multikulturowe, jak przystało na ten czas i miejsce.

Babadag „Babadag”, Lado ABC

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>