fbpx

Rolando Villazón „México!“

Rolando Villazón „México!“
Materiały prasowe

Narzekałem niedawno na brak tenorów? Odpowiedź przyszła niemal od razu (jak to przyjemnie czasem nie mieć racji). Meksykański artysta ma za sobą poważny kryzys formy i triumfalny powrót.

Najpierw – okrzyknięty jak większość młodych tenorów drugim Caruso – partnerował z powodzeniem Annie Netrebko. Kilka lat temu nagle stracił głos (jak na drugiego Caruso przystało, nie potrafił się oszczędzać). Powraca w fantastycznej formie i zaprasza do wysłuchania recitalu pieśni ze swojej ojczyzny, od „Bésame mucho” po „Cielito Lindo”. Poza tak popularnymi tytułami poznajemy i ciekawsze pieśni (m.in. Augustína Lary), najważniejszy jest jednak cudowny głos. Osobną atrakcją tego rozrywkowego – i nie oszukujmy się, także patriotycznego – projektu jest udział Bolívar Soloists, kwartetu świetnych młodych kameralistów.

Deutsche Grammophon