1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Modne wnętrza z bielą w roli głównej

Modne wnętrza z bielą w roli głównej

Zobacz galerię 8 Zdjęć
Trudno wyobrazić sobie wystrój wnętrza bez obecności bieli. To ona rozjaśnia ciemne zestawienia kolorystyczne i łagodzi agresywne działanie zbyt intensywnych kolorów. Jako jedna z nielicznych barw tworzy też łagodne, zawsze udane i nigdy niewychodzące z mody kompozycje monochromatyczne.

Trudno wyobrazić sobie wystrój wnętrza bez obecności bieli. To ona rozjaśnia ciemne zestawienia kolorystyczne i łagodzi agresywne działanie zbyt intensywnych kolorów.  Jako jedna z nielicznych barw tworzy też łagodne, zawsze udane i nigdy niewychodzące z mody kompozycje monochromatyczne. 

Nie obawiaj się, że biały wystrój salonu czy sypialni będzie sprawiać monotonne wrażenie. Tak się nie stanie, jeśli w aranżacji wnętrza będziesz się trzymać zasad opracowanych przez dekoratorów wnętrz:

Wykorzystaj wiele odcieni bieli, różniących się nasyceniem i tonacją, od czystych, tzw. śnieżnych po złamane kroplą szarości albo beżu. W tak spokojnym otoczeniu, gdy krzykliwe kolory i wyraziste wzory nie odwracają uwagi, wszystkie niuanse kolorystyczne są dobrze widoczne, tworząc wbrew pozorom całkiem bogate zestawienie.

Zróżnicuj faktury materiałów. Zestawiaj powierzchnie gładkie z tymi o strukturalnej powierzchni. Sprawią one, że kompozycja złożona z odcieni jednej barwy będzie bardziej urozmaicona. I tak, na gładkim stoliku postaw ażurową białą paterę, a na stołku i kanapie połóż puchate i włochate poduszki i dorzuć jeszcze puf w dzierganym na drutach pokrowcu .

Wybierz materiały o różnej połyskliwości. Matowe pochłaniają światło, przez co ich barwa sprawia wrażenie ciemniejszej i głębszej. Połyskliwe odwrotnie – odbijając światło, jaśnieją. To najlepszy sposób na stworzenie bogatszego wizualnie wystroju. Obok szafki czy regału z drewna pomalowanego białą matową farbą  postaw więc stół i stolik z lśniącymi marmurowymi blatami. Niech lampy również  mają abażury o różnych stopniach połysku. Wisząca może być błyszcząca, z lakierowanego metalu, a stojąca z tkaniny matowej czy półmatowej .

Zdecyduj się na elementy wyposażenia o niejednorodnych formach. Jeśli komody czy kredens mają prostopadłościenny kształt, to stołki, stoły, pufy, wazony, itp. niech będą owalne albo okrągłe. Taka różnorodność kształtów także wprowadzi  do wystroju naprawdę spore urozmaicenie.

Jeśli mimo wszystkich zastosowanych dekoratorskich sztuczek biały salon czy sypialnia po pewnym czasie zacznie wydawać się nudny, nie myśl, że czekają cię kosztowne zmiany. Żeby atmosfera stała się zupełnie inna, wystarczy bowiem trochę dodatków w innej tonacji kolorystycznej. Radzimy wybrać detale czarne, szare, ewentualne ciemnobeżowe w zszarzałym odcieniu. Kontrast, jak wprowadzą, doda wystrojowi dynamizmu i mocnego wyrazu. Zawsze też można sięgnąć po roślinne gałązki, żywe albo sztuczne. Nic tak bowiem nie ożywia, nie rozwesela i nie nastraja bardziej optymistycznie jak zieleń.

Materiały prasowe dutchhouse.pl

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Jak niewielkim kosztem odświeżyć wnętrze?

Modne są kolory ziemi i natury, czyli brązy, beże, rudości, szarości, zieleń, ale też złoto w dodatkach. Raczej prostota, ale z nutą ekstrawagancji. (Fot. iStock)
Modne są kolory ziemi i natury, czyli brązy, beże, rudości, szarości, zieleń, ale też złoto w dodatkach. Raczej prostota, ale z nutą ekstrawagancji. (Fot. iStock)
Projektantka Monika Bień-Königsman poleca, jak niewielkim wysiłkiem zafundować naszemu wnętrzu odnowę.

Spędzamy w domu więcej czasu niż kiedyś, więc jego wnętrze stało się jeszcze ważniejsze. Co zrobić, żeby współgrało ono z naszą osobowością, żebyśmy się w nim dobrze czuli?
Trzeba się zastanowić, co lubimy, ale też jaki jest nasz styl życia. Bardzo często zachłystujemy się trendami, np. widzimy w piśmie lub sklepie złoto i od razu chcemy je mieć u siebie. Te modne rzeczy mogą wydawać się bardzo atrakcyjne w danym momencie, ale ja zawsze staram się trochę ostudzić klientów w zapałach. Komuś mogą się bardzo spodobać czarne meble z połyskiem, ale nie myśli o tym, że takie powierzchnie są kłopotliwe w utrzymaniu – na czerni od razu widać kurz, na połysku – odciski palców. Uświadomienie tego to także rola projektanta. To samo dotyczy powierzchni szklanych, które wyglądają efektownie, ale jeżeli nie lubimy zacieków, plam, zimna lub mamy małe dzieci – to stolik ze szklanym blatem raczej się nie sprawdzi...

Z moimi klientami zawsze przeprowadzam miniwywiad. Pytam, co lubią, jaki prowadzą tryb życia, jeżdżę również z nimi do sklepów, żeby mogli wszystko zobaczyć na żywo, dotknąć. Wnętrze musi być wygodne i „nasze”. Często klienci pytają, co mnie się podoba, co ja bym wybrała, jednak to musi współgrać z nimi, więc wyboru muszą dokonać sami. Nie narzucam nigdy swojego stylu, bo ja kocham Hiszpanię i mocne kolory, a nie każdy w takim wnętrzu będzie się dobrze czuł.

Mieszkanie poza tym, że ma być dla nas wygodne, powinno być też przytulne. Co nie oznacza wcale, że ma być urządzone w stylu rustykalnym – choć takie wnętrze też może być nowoczesne. Musimy znaleźć tam miejsce, gdzie odpoczniemy po pracy, gdzie się wyciszymy.

To szczególnie ważne teraz, gdy pracujemy z domu.
Tak, właśnie teraz, w czasach pandemii, gdy często cała rodzina przebywa w domu od rana do wieczora, musimy znaleźć przestrzeń do pracy i odpoczynku dla każdego. Nawet jeśli bardzo się kochamy, to każdy powinien mieć swoją strefę komfortu, choćby tymczasową.

Ta nowa sytuacja sprawiła, że dom z jednej strony stał się jeszcze ważniejszy, bo nie wychodzimy do pracy, ale z drugiej strony też bardziej dostępny dla innych – uczestniczymy w telekonferencjach i wszyscy widzą naszą domową przestrzeń. Intymność stała się publiczna. Jak sobie z tym poradzić?
Jeżeli tylko mamy miejsce, to warto urządzić sobie kącik do pracy. To nie musi być od razu oddzielny pokój, wystarczy wstawić biurko, lampkę, wygodne krzesło i zawiesić małą tablicę korkową w salonie lub sypialni. To minimum, a dziś biurka mogą mieć kompaktowe wymiary. Można też zaaranżować stół w kuchni. Można wstawić pod niego dodatkowy kontenerek na biurowe rzeczy. Ale oprócz samej aranżacji ważne jest, jak się tą przestrzenią w domu podzielimy. Warto ustalić, kiedy kuchnia staje się biurem, a kiedy można w niej spokojnie przebywać.

A jaki kolor będzie nam sprzyjał?
W pracy kreatywnej na pewno pomoże fiolet, ale raczej jasny, w pracy biurowej sprawdzają się odcienie niebieskości i zieleni, ale one mogą za bardzo wyciszać. Trzeba uważać na kolor żółty – chociaż sprzyja pracy z liczbami, to cera może niekorzystnie wyglądać na jego tle. Zawsze sprawdzą się odcienie szarości, bo to barwa neutralna i elegancka. Najlepiej, żeby była przełamana jakąś domieszką, która ją ociepli. Do szarości przydadzą się też mocniejsze, akcentujące dodatki.

Zanim jednak zdecydujemy się na nowy kolor, powinniśmy zrobić test, jak będzie się on sprawdzał w naszym domu, bo inaczej wygląda na próbniku, inaczej u znajomych, a inaczej we własnym wnętrzu. To, co jest w sklepie jasnoszare, może się na naszej ścianie okazać zielone...

A nie każdy chciałby mieć zieloną ścianę – ja raczej nie.
Jako Polacy w ogóle jesteśmy dość zachowawczy, jeśli chodzi o kolory we wnętrzach. Oczywiście są pewne grupy odważniejsze, np. młodzież czy studenci lub młodsze dzieci, u których rodzice też akceptują kolorowe wnętrza i wtedy spotykamy takie wesołe barwy, jak żółty, pomarańczowy czy jasnozielony. Brytyjczycy również lubią mocne kolory na ścianach, tylko zupełnie inne niż u nas – ciemniejsze, bardziej eleganckie: grafit, granat, butelkowa zieleń. W klasycznych wnętrzach to może wyglądać pięknie.

A jak podrasować wnętrze? Bo nie jest tu tak łatwo o zmianę stylu jak w modzie. Co powinno być naszą bazą?
Duże i stałe elementy wnętrza. Ściany można malować co kilka lat, a jeśli zrobimy jedną dekoracyjną ścianę, to możemy ją przemalowywać nawet co roku. Ważnym elementem i raczej stałym jest podłoga – tu trzeba sprawę przemyśleć i dostosować do własnych upodobań oraz stylu życia, bo raczej nie zmienimy jej po roku. Niezmienne pozostają też zwykle kuchnia i łazienka oraz duże meble pod zabudowę. To dodatki, mniejsze elementy pomogą nam stworzyć zupełnie inny styl, są wisienką na torcie. No i można je wymieniać bez kłopotu – mieć inny komplet poduszek, zasłon i kap na łóżko na lato, a inny na zimę.

A na co stawiać: na piękno czy użyteczność?
Jestem estetką, ale najpierw jednak użyteczność. Jeśli będziemy mieć wnętrze piękne, lecz niefunkcjonalne – to prędzej czy później zechcemy to zmienić. Musimy móc w domu swobodnie żyć, pracować, a nie uważać na delikatne powierzchnie, ostre kanty lub męczyć się, przygotowując obiad, bo zaplanowaliśmy zbyt długą przestrzeń roboczą. Nad urządzeniem kuchni zawsze warto się zastanowić dłużej, bo spędzamy w niej naprawdę dużo czasu.

Wiele osób dziś wynajmuje mieszkania, ale chciałoby niewielkim nakładem kosztów i pracy wprowadzić zmiany i oswoić to tymczasowe wnętrze. Na co postawić?
Zawsze dobrze działa pomalowanie ścian. We wnętrzach wynajmowanych dobrze wygląda eklektyzm, czyli połączenie mebli zastanych z, na przykład, naszym stołem po babci, a także dodane meble wyszperane na pchlich targach czy platformach sprzedażowych. Można też spróbować zrobić coś samemu. Coraz modniejsze są wnętrza w stylu eko. To jest zresztą kwestia, na którą uczulam moich klientów – żeby nie dokonywali pochopnych zakupów, bo często nie zastanawiamy się, gdzie, w jakich warunkach daną rzecz wyprodukowano, jakiego kleju użyto, jakich szkodliwych substancji. Lepiej kupić ciekawe dodatki z drugiej ręki i je odnowić, zamiast inwestować w tony nowych rzeczy, które zaraz nam się znudzą i wylądują na śmietniku.

Style vintage i eko to dla wielu z nas bardzo istotna kwestia.
Z myślą o ekologii powstają meble z palet czy skrzynek. W ramach idei recyklingu często wykorzystuje się i przerabia elementy starych mebli, jak drzwi od szafy, które mogą stać się zagłówkiem lub posłużyć jako ściana dekoracyjna. Niewiele trzeba. Podstawy powinny być funkcjonalne i ergonomiczne, a reszta to już nasza fantazja.

No właśnie, a jeśli komuś brakuje fantazji?
Kopalnią pomysłów mogą być filmy. Często za pierwszym razem nie zwracamy uwagi na scenografię, ale kolejne seanse pozwolą się na niej skupić. Serial „Od nowa” ma niewiarygodnie piękne wnętrza. Z nowych produkcji polecam też „Normalnych ludzi”, pojawia się tam wiele ciekawych pomysłów. Zawsze sprawdza się Almodóvar, bo u niego każdy kadr jest dopracowany i każdy może inspirować, szczególnie do wprowadzenia kolorów. Utkwił mi też w pamięci „Autor widmo” Romana Polańskiego, w którym królują imponujące nowoczesne wnętrza oraz pojawiają się prawdziwe ikony designu, jak fotel Barcelona zaprojektowany przez Miesa van der Rohe.

A jak w tych naszych już pięknie urządzanych wnętrzach poradzić sobie ze wszechobecnymi rzeczami dzieci?
To wszystko zależy od naszej tolerancji, ale na pewno warto sobie ułatwić sprawę i jeżeli mamy miejsce – to w tej przestrzeni wspólnej postawić jakieś pojemniki, szafki czy kosze na rzeczy dziecka, warto też wygospodarować jedną niższą półkę na jego książki, bo dopóki jest małe, będzie chciało być blisko nas. A z kolei jeśli mamy dom, to warto zaprojektować pokój zabaw przy salonie, bo to nam ułatwi sprawę.

Niektórzy nie wiedzą, co zawiesić na ścianie. Obawiają się, że im się znudzi, opatrzy i w końcu zostają z gołymi ścianami...
Jeśli ktoś się boi zapełnić te puste ściany, to lepszym wyjściem będą pojedyncze duże formy niż wiele drobnych. Sprawdzą się też stonowane kolory, czarno-białe zdjęcie lub grafika w prostej ramie. Najlepiej, żeby to były rzeczy w skali makro – detal architektoniczny lub zbliżenie na roślinę. Świetnie sprawdzają się lustra lub kompozycje z luster. To jest trend, który szalenie mi się podoba. Dobrym pomysłem jest oprawienie tapety – oczywiście powinna to być tapeta z charakterem. Może nam też posłużyć do odnowienia szklanej witrynki (wykładamy tapetą jej tylną ściankę) czy ozdobienia zagłówka z płyty meblowej.

Jakie trendy wnętrzarskie są teraz najbardziej na czasie?
Powrót do natury, do drewna. Przez jakiś czas królowały w Polsce białe kuchnie, dziś wracamy do drewnianych lub z laminatów, czyli płyt udających drewno. Obserwujemy także modę na vintage – lata 50., 60. To pojawiło się jakiś czas temu i trwa. Także wspomniana ekologia jest ważnym trendem.

A kolory?
Barwy ziemi i natury, czyli brązy, beże, rudości, szarości, zieleń, ale też nadal modne jest złoto w dodatkach. Raczej więc prostota, ale z nutką ekstrawagancji.

Monika Bień-Königsman, projektantka wnętrz, autorka książki "Aranżacja wnętrz. Jak urządzić własne mieszkanie". 

'Aranżacja wnętrz. Jak urządzić własne mieszkanie', M. Bień-Königsman, SBM Renata Gmitrzak "Aranżacja wnętrz. Jak urządzić własne mieszkanie", M. Bień-Königsman, SBM Renata Gmitrzak

  1. Styl Życia

Bunt wobec powtarzalności

Salon ma wszystko to, co lubi Ola: przestrzeń, wysokie okna i kolory. Nad kanapą – kilim, powieszony całkiem niedawno. Stworzyła go Ana Clerici, argentyńska artystka. (Fot. Celestyna Król)
Salon ma wszystko to, co lubi Ola: przestrzeń, wysokie okna i kolory. Nad kanapą – kilim, powieszony całkiem niedawno. Stworzyła go Ana Clerici, argentyńska artystka. (Fot. Celestyna Król)
Zobacz galerię 8 Zdjęć
Aleksandra Kaliszan z Aleksandrii koło Kalisza… Brzmi bajkowo. I słusznie. W mieszkaniu Oli we wrocławskiej kamienicy też jest jak w bajce. Kolorowo, energetycznie, magicznie. – Kiedy przekraczam jego próg, wszystko, co złe, zostaje na zewnątrz. To moja oaza, mój własny mikrokosmos – mówi.

Kamienice lubiłam od zawsze. Kiedy gdzieś wyjeżdżałam, pierwszym punktem zwiedzania był spacer po dzielnicach kamienicznych, odnajdywałam przedwojenne kafelki i robiłam im zdjęcia. Dziś zajmuję się organizowaniem podróży służbowych w firmie programistycznej, ale przez lata pracowałam w Luft­hansie, w obsłudze klienta, dużo latałam po świecie. Kiedy przyszedł czas, żeby gdzieś osiąść na stałe, wybrałam Wrocław, spodobał mi się ze względu na niesamowity klimat.

Wiedziałam, że tam, gdzie kiedyś zamieszkam, muszą być duże okna, ma być wysoko i przestronnie. I życie tak się cudownie potoczyło, że dwa lata temu znalazłam to mieszkanie. W kamienicy z 1904 roku, w dzielnicy Nadodrze, na drugim piętrze. Szukałam go pół roku, powoli tracąc nadzieję. Mieszkania w kamienicy, zwłaszcza we Wrocławiu, to zwykle rudery, są w strasznym stanie i wymagają generalnego remontu, a jak się już trafia coś ciekawego, to ma astronomiczną cenę i przeważnie mieści się w wyremontowanej, bezosobowej, prywatnej kamienicy.

Półeczka nad kaloryferem też jest całkiem świeża. Wstążeczki, które z niej zwisają, miały być tylko na święta, ale zostały, bo świetnie tu pasują, do tego mienią się i ruszają pod wpływem podmuchów ciepła z grzejnika. Wszystkie obrazki na ścianach są albo z podróży, albo z domu rodzinnego – każdy ma jakieś znaczenie. Ola jest też zwolenniczką układania książek kolorami. (Fot. Celestyna Król) Półeczka nad kaloryferem też jest całkiem świeża. Wstążeczki, które z niej zwisają, miały być tylko na święta, ale zostały, bo świetnie tu pasują, do tego mienią się i ruszają pod wpływem podmuchów ciepła z grzejnika. Wszystkie obrazki na ścianach są albo z podróży, albo z domu rodzinnego – każdy ma jakieś znaczenie. Ola jest też zwolenniczką układania książek kolorami. (Fot. Celestyna Król)

Tymczasem moja kamienica ma charakter. Stoi blisko Odry, tuż pod oknem są wały spacerowe, jest spokojnie i cicho – tak jak lubię.

Ludzie mówią, że pierwsze mieszkanie jest eksperymentem, wprawką, dopiero potem kupuje się kolejne, w którym się już wie, co i gdzie ma stać. Ja mam zamiar tu zostać i nigdy się nie wyprowadzać, ale postanowiłam, że moje mieszkanie będzie moim kreatywnym placem zabaw. Zwłaszcza teraz, podczas lockdownu, kiedy stale w nim siedzę – ciągle mam ochotę coś zmieniać.

Tamborek z wróbelkiem – wykonanie własne. (Fot. Celestyna Król) Tamborek z wróbelkiem – wykonanie własne. (Fot. Celestyna Król)

Moimi sprzymierzeńcami są targi staroci, sklepiki vintage, ale też OLX, Allegro czy zakładka Marketplace na Facebooku. Wolę korzystać z czegoś, co już zostało stworzone, w imię idei recyklingu i less waste. Wszystkie meble – oprócz kanapy i szafki pod telewizor – są z drugiej ręki. Odnawialiśmy je w domu moich rodziców na wsi, a trafiły do mnie od bliskich i znajomych albo od ludzi sprzedających je w Internecie. Starałyśmy się z mamą je oszlifować i odnowić na tyle, na ile potrafimy. Pewnie mogłyby wyglądać lepiej, ale mnie się podobają takie, jakie są. Poza tym lubię robić coś sama.

Szafka-kwietnik kupiona na Facebooku. Jest drewniana, antyczna i ozdobiona ręcznie motywem kwiatowym przez pewnego studenta ASP. (Fot. Celestyna Król) Szafka-kwietnik kupiona na Facebooku. Jest drewniana, antyczna i ozdobiona ręcznie motywem kwiatowym przez pewnego studenta ASP. (Fot. Celestyna Król)

Tapeta w nyży

Odkąd pamiętam, pociągały mnie kolory, szukałam ich podczas każdej podróży, długo prowadziłam bloga chasingcolors.pl. W różnych miejscach na świecie szukałam street artu lub kolorowych detali. Nawet idąc zwykłą ulicą, od razu dostrzegam kolorowe rozwiązania, małe detale. To samo robię w domu. Chciałam wprowadzić tu dużo kolorów, ale staram się jednocześnie, by nie były zbyt męczące. Kiedy koleżanka doradziła mi, żeby zrobić granatową ścianę w sypialni, pomyślałam: „Dlaczego by nie pociągnąć tego na drzwi?”, a że z mieszalnika można stworzyć teraz każdy odcień, udało mi się zgrać je idealnie. I teraz na moim koncie na Instagramie (@ola_sweethome) ściana zbiera mnóstwo pozytywnych komentarzy.

Korytarz malowałam latem, chciałam dać tam ciemniejszy kolor, szczególnie na suficie, który jest wysoki i dobrze byłoby go przybliżyć optycznie. Wybór padł na szmaragdowy. W urządzaniu wnętrz kieruję się psychologią kolorów, mam na ten temat wiele książek. Lubię niebieski, zielony, pomarańczowy i różowy, a najbardziej – połączenie niebieskiego z pomarańczem.

Słynna granatowa ściana w sypialni i szafka w stylu art déco. Na lampę z pawiem długo polowała, ostatecznie znalazła ją na wyprzedaży w TK Maxx. Oko na ścianie na deseczce ze sklejki namalowała koleżanka Oli, która prowadzi na Instagramie konto @na_ha_ku. (Fot. Celestyna Król) Słynna granatowa ściana w sypialni i szafka w stylu art déco. Na lampę z pawiem długo polowała, ostatecznie znalazła ją na wyprzedaży w TK Maxx. Oko na ścianie na deseczce ze sklejki namalowała koleżanka Oli, która prowadzi na Instagramie konto @na_ha_ku. (Fot. Celestyna Król)

Tapety stanowią u mnie efektowny dodatek lub tło. Tę w ptaszki do sypialni znalazłam w małym sklepiku na Allegro. Z kolei w kuchni mam tapetę z motywem haftu opolskiego, kupiłam ją w sklepie Folkstar, który skupia się na promowaniu kultury polskiej z każdego regionu.

Tapeta w kuchni oraz w korytarzu. (Fot. Celestyna Król) Tapeta w kuchni oraz w korytarzu. (Fot. Celestyna Król)

Kuchnia jest zrobiona w starej nyży dla służby, czyli małym pomieszczeniu bez okien, w którym mieściło się kiedyś tylko łóżko. W miejscu, gdzie mogłoby się znaleźć okno, są teraz tapeta i stoliczek, przy którym jem śniadanie.

Co mówi stolik?

Co musi mieć mebel lub bibelot, żeby znalazł się w moim domu? Musi do mnie mówić. Czyli po prostu być inny, niepowtarzalny, wyjątkowy. Ważne są oryginalna forma i kształt. Liczy się też jego historia. Gdy odbieram od kogoś mebel, zawsze pytam, gdzie wcześniej był, u kogo, jak długo. Lubię wyjątkowe rzeczy, które przypadkiem zgrywają się z resztą. W ten sposób chyba buntuję się przeciwko powtarzalności różnych wzorów czy rozwiązań we wnętrzach. Ja wolę kombinować. Niektóre rzeczy sprzedaję i znajduję w ich miejsce nowe, lubię się wymieniać i kupować okazyjnie.

I znów ptaszki. Tym razem w postaci uchwytów w szafce nocnej, gdzie zastąpiły te mosiężne, oraz na tapecie nad łóżkiem. (Fot. Celestyna Król) I znów ptaszki. Tym razem w postaci uchwytów w szafce nocnej, gdzie zastąpiły te mosiężne, oraz na tapecie nad łóżkiem. (Fot. Celestyna Król)

Mój styl to połączenie secesji, motywów roślinnych, wywijasów i art déco, najbliżej mi zatem do eklektyzmu i stylu modern bohemian. Pociągają mnie obłe i okrągłe formy, komfortowe dla oka. Ale lubię też cepeliadę i folkowe motywy. Mam wiele dodatków i naczyń od babci, które były modne, kiedy kupowała je do domu, i wciąż są.

Serwis do herbaty od babci, babcia ma nowy, Ola ma ten. (Fot. Celestyna Król) Serwis do herbaty od babci, babcia ma nowy, Ola ma ten. (Fot. Celestyna Król)

Lockdown pomógł mi spojrzeć na nowo na to, czego potrzebuję w życiu. Kiedy człowiek jest w codziennym pędzie i do domu wraca tylko po to, by się przespać i odpocząć, funkcjonalność wnętrza się zaciera. Dopiero teraz ustawiłam meble tak, jak mi to odpowiada. Wróciłam do starych pasji, zaczęłam znów malować. Zrozumiałam, że nie mogłabym żyć w totalnie minimalistycznym biało-beżowo-ziemistym wnętrzu i z pustymi ścianami. Najlepiej się czuję z bogatymi galeriami na ścianach (ramki pomaga mi wybierać zaprzyjaźniona wrocławska marka @oprawiamy_w_ramy), w otoczeniu, które coś do mnie mówi.

  1. Styl Życia

Świąteczne dekorowanie domu - zainspiruj się

Latarenki o różnej wysokości z migającymi świecami tworzą magiczną atmosferę - idealną do relaksu i celebrowania świątecznego czasu. (Fot. Westwing)
Latarenki o różnej wysokości z migającymi świecami tworzą magiczną atmosferę - idealną do relaksu i celebrowania świątecznego czasu. (Fot. Westwing)
Zobacz galerię 17 Zdjęć
Ten rok jest wyjątkowo stresujący, dlatego psycholodzy radzą, by dekoracjami świątecznymi i wszystkim, co wprowadza nas w dobry nastrój, zająć się jak najwcześniej. Choinki, lampki, bombki, pierniki, girlandy nie muszą dłużej czekać. Nawet mała zmiana otoczenia może poprawić nam humor, wywołać nostalgię, albo pomóc się zrelaksować. 

  1. Kultura

Dotknąć enigmy - rozmowa z projektantami gmachu Muzeum II Wojny Światowej

(fot. materiały pasowe Studia Kwadrat)
(fot. materiały pasowe Studia Kwadrat)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
„Nieoczywiste. Symboliczne. Proste i piękne, ale wymowne” – mówią ci, którzy odwiedzili Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Jak powstawało? opowiada Jacek Droszcz, który z Bazylim Domstą w Studiu Architektonicznym „Kwadrat” zaprojektował ten niezwykły obiekt.

Temat poważny. Druga wojna światowa młodemu pokoleniu kojarzy się pewnie z datami i faktami, które trzeba wkuwać na lekcjach historii. Zrobiliście wszystko, by ten, kto tu przyjdzie, nie poczuł się jak na obowiązkowej wycieczce szkolnej.
I to przynosi niemałą satysfakcję. Rzeczywiście, młodzież, jak tylko zjawia się w tym miejscu, milknie. Myślę, że ma na to wpływ kilka czynników. To nie jest przytulne, zwyczajne miejsce. Wiedzieliśmy z Bazylim, że chcemy stworzyć przestrzeń, która w wymiarze zarówno symbolicznym, jak i namacalnym będzie oferować odwiedzającym formę pewnego... przejścia [współautorami projektu są Zbigniew Kowalewski oraz Andrzej Kwieciński – przyp. red.]. Chcieliśmy, aby wizyta tu była doświadczeniem formacyjnym. Tym bardziej że pokolenie, które doświadczyło wojny, odchodzi. A wraz z nim odchodzą opowieści z pierwszej ręki: relacje ludzi, którzy mogą dać osobiste świadectwo tamtych dni i emocji. Dla młodych to dziś odległe dzieje. Muzeum miało dawać coś realnego, ale też miało być swoistą podróżą w czasie. Wiedzieliśmy, że będzie nośnikiem różnobarwnych emocji, nie zawsze wygodnych i przyjemnych.

Całe muzeum przenieśliście pod ziemię. Ryzykownie, ale tu chyba działa najmocniej właśnie ten moment przejścia.
Obserwujemy to niemal za każdym razem, jak w schodzących zachodzi natychmiastowa zmiana. Bo jest tak, jak pani mówi, aby dotrzeć na wystawę, trzeba zejść schodami lub zjechać windą. I tak za sprawą kilkunastu metrów, które pokonuje się, schodząc w głąb – czyli udając się pod powierzchnię – rozmowy milkną, rozbawione głosy intuicyjnie gasną. Docierający do wystawy ludzie robią to zwykle w pełnym skupieniu i niewymuszonej przez nikogo ciszy. Młodzież zaczyna się rozglądać. Surowe wnętrze robi wrażenie na każdym: beton, stalowa rama schodów… Ale to widzą przede wszystkim młodzi właśnie. Dostrzegają, że jest inaczej. To jest nowe, nieznane, a jednocześnie intryguje, działa na wyobraźnię. Tak przygotowani goście mogą rozpocząć zwiedzanie. Tym samym proces schodzenia do tego... Hadesu jest równie ważny jak samo zwiedzanie wystawy. Podróż w czasie zaczyna się od pokonania schodów.

(Fot. materiały prasowe Studia Kwadrat) (Fot. materiały prasowe Studia Kwadrat)

Od razu wiadomo było, że bryła budynku będzie jedynie umownie nawiązywać do okresu wojny?
Do konkursu ogłoszonego przez Ministerstwo Kultury na projekt budynku Muzeum II Wojny Światowej przystąpiło prawie 130 pracowni i architektów z całego świata. Wśród zgłoszonych wizji znalazło się kilkanaście, które w sposób dosłowny ukazywały grozę czy symbolikę wojny: był budynek w kształcie czołgu, był i taki, który przypominał bunkier. My z Bazylim inaczej widzieliśmy to miejsce. Chcieliśmy dać pole do wyobraźni zwiedzającym, stworzyć budynek, który budzi różne skojarzenia, również w zależności od tego, z której strony na niego patrzymy. Do dziś dostajemy mnóstwo opinii, czasem skrajnie różnych: jednym budynek kojarzy się z walącą się kamienicą, innym z bombą czy elementem pocisku, który utkwił w ziemi, są i tacy, którzy widzą w koncepcji architektonicznej statek czy U-Boota. Myślę, że niejednoznaczność formy została doceniona także przez sędziów. Pamiętam, jak mama, patrząc na to, co rysowałem jeszcze na studiach, pytała: „Synku, ale do czego to jest podobne?”. I ja do dziś wyznaję zasadę: nie musi być podobnego do niczego. Kapitalne w bryle muzeum jest to, że jest ona tak niedookreślona, ekspresyjna. Każdy widzi, co chce zobaczyć.

Skąd się wziął ten pomysł?
Ministerstwo, ogłaszając konkurs, szukało wizji budynku, który taktownie, ale i świadomie wpisałby się w architekturę Gdańska. To miał być ikoniczny projekt na miarę innych symboli miejskich: Zbrojowni, kościoła Mariackiego czy Żurawia. Wzięliśmy sobie do serca te uwagi. Gdańsk jest specyficznym miastem. Jest Starówka, są wieże budynków sakralnych, ale zabudowa wokół jest pierzejowa. Gdańsk ma Długi Targ, ale nie ma rynku jak Kraków lub inne miasta renesansowe. Miasto ma punkty orientacyjne, którymi można się kierować, spacerując: ratusz, kościół Mariacki, wieże kościoła Świętego Michała...

(Fot. materiały prasowe Studia Kwadrat) (Fot. materiały prasowe Studia Kwadrat)

Panowie w zasadzie zaprojektowali swoją wieżę: nowoczesną, ale wpisującą się w tradycję sakralnych budynków Gdańska.
Tak. Myśleliśmy o budynku trochę jak o współczesnej katedrze. Mamy wyraźny element pionowy – wieżę – i wyraźny element poziomy – nawę – jak w kościołach. W nawie odbywają się działania administracyjne, czyli konstrukcja przestrzenna muzeum jest odbiciem tej w sakralnych budynkach historycznych, przy zachowaniu nowoczesnej formy. Wieża spełnia jeszcze jedną rolę. O ile zejście do podziemia miało kojarzyć się z Hadesem, o tyle wspięcie się na wieżę muzeum ma dać ukojenie, świetnie, jeśli będzie odbierane jako metaforyczny powrót do życia. Wieża symbolizuje odbudowę, nową szansę, otwarcie na innych i na świat. Możemy podziwiać wspaniałą panoramę Gdańska i po trudach zwiedzania pod powierzchnią odetchnąć pełną piersią. Muzeum od początku planowane było na nabrzeżu kanału Raduni, w pobliżu ulicy Wałowej. Wcześniej, kilkanaście lat temu, mało kto tu zaglądał, po zmroku dzielnica cieszyła się złą sławą. Dziś ten rejon tętni życiem. Budowa muzeum dała asumpt do realizacji w bezpośrednim sąsiedztwie osiedla Brabank. Ośmieliła też innych inwestorów, otwierając drogę do Młodego Miasta na terenach postoczniowych. Rejony przez lata nieużywane i zaniedbywane udało się przeobrazić w tereny przyjazne obywatelom.

(Fot. materiały prasowe Studia Kwadrat) (Fot. materiały prasowe Studia Kwadrat)

Czy projekt przewartościował pana myślenie o tym okresie? Coś uruchomił, zmienił?
W tym zawodzie zawsze pracuje się na emocjach. To chyba najistotniejsze. Przystępując do konkursu, mieliśmy odrobioną lekcję historii, ale współpraca z historykami uruchomiła w każdym z nas nowe pokłady empatii, wzruszeń, przemyśleń. Byłem poruszony faktem, ile osób przekazało swoje pamiątki z okresu wojny. Z Amsterdamu przywieziono słynną niemiecką maszynę szyfrującą, Enigmę, której mogliśmy dotknąć. Człowiek w takich chwilach ma poczucie, że obcuje z wielką, odległą, ale wciąż żywą potęgą. Z tajemną siłą. Ta siła wciąż ma na nas wpływ, determinuje to, gdzie się znajdujemy jako naród i państwo, zresztą nie tylko my, ale i cała Europa. Było poruszające i pouczające móc tego doświadczyć.

  1. Materiał partnera

Jesień nie musi być szara! Akcesoria, które ocieplą twoje wnętrze

(Fot. materiały partnera)
(Fot. materiały partnera)
Lato już dawno za nami, a i jesień powoli z pięknej i kolorowej zamienia się w szarą i deszczową. Wychodząc w tym okresie na spacer, niejednokrotnie złapie nas deszcz lub przemarzniemy. Wtedy, po powrocie do domu marzymy o odpoczynku w przytulnej atmosferze.  Jak o nią zadbać? Wbrew pozorom wcale nie są nam potrzebne duże nakłady pieniężne czy drastyczne remonty. Wystarczą odpowiednie akcesoria i drobne akcenty, takie jak ciepły koc czy ozdobne poduszki, by ocieplić nawet najbardziej surowe wnętrze.

Aranżacje z wykorzystaniem darów natury

Najprostszym sposobem na nadanie wnętrzu typowo jesiennego charakteru jest stworzenie kolorowych kompozycji roślinnych czy bukietów z dostępnych w tym okresie darów natury. Kolorowe dynie ozdobne, o różnorakich kształtach czy bukiety z liści to piękne i oryginalne ozdoby na stół, parapet czy komodę. Kto z nas w dzieciństwie nie zbierał jesienią kasztanów i żołędzi i nie tworzył z liści kolorowych, jesiennych bukietów? Warto wrócić do tych tradycji i widząc w trakcie spaceru piękny, kolorowy liść zabrać go ze sobą do domu. Także kompozycje ze wspomnianych kasztanów czy żołędzi, umieszczone np. w szklanej czy drewnianej misie, w połączeniu ze świecami mogą stać się pięknym, jesiennym dodatkiem do wnętrza, zwłaszcza że odpowiednio przechowywane, będą nam służyć przez długi czas. Takie ozdoby nie tylko niewielkim kosztem nadadzą wnętrzu jesiennego charakteru, ale również pozwolą poczuć więź z naturą. Tworzenie własnych dekoracji z naturalnych produktów to także okazja do kreatywnego spędzenia czasu z rodziną.

Ciepły blask

Nie każdy z nas może cieszyć się własnym kominkiem. Choć w dzisiejszych czasach oprócz tradycyjnych kominków, na rynku dostępne są również te zasilane biopaliwami, wciąż jest to rozwiązanie stosunkowo drogie, a w małych mieszkaniach trudne do wdrożenia. By nadać wnętrzom optymistycznego ciepła, wystarczy wyposażyć je w kolorowe, zapachowe świece. Można je postawić luzem lub też umieścić w lampionie czy świeczniku. Takie rozwiązanie w ciągu dnia będzie stanowiło stylową dekorację, a wieczorem zapewni przytulną, niejednokrotnie romantyczną atmosferę.

Przytulne tkaniny w jesiennych barwach

Po ciężkim dniu w pracy, gdy temperatury i szarość za oknem nie zachęcają do spacerów, pragniemy poczuć ciepło domowego ogniska i odpocząć na kanapie z kubkiem gorącej herbaty. Odpowiednia aranżacja wnętrza pozwoli nam nie tylko odetchnąć, ale co ważne odzyskać upragniony spokój. Co może nam pomóc w zrelaksowaniu się? Oczywiście takie dodatki jak ciepły koc i puszyste poszewki na poduszki, które nie tylko nadadzą wnętrzu odpowiedniego charakteru, ale pozwolą nam ogrzać się i umilą np. popołudniową drzemkę.

Jakimi tekstyliami warto się zainteresować wybierając jesienne dekoracje do domu? To między innymi:

  • Narzuty – sprawdzą się doskonale zarówno na łóżko w sypialni, kanapę czy fotel w salonie, jak i na wszystkie meble, które często narażone są na różnego rodzaju zabrudzenia czy uszkodzenia. Narzuty są zatem elementem łączącym aspekt dekoracyjny z praktycznym, niejednokrotnie dając naszym meblom tapicerowanym drugie życie.
  • Poduszki dekoracyjne – to doskonały sposób na szybką zmianę wystroju wnętrza zgodnie z porami roku. Bez względu na to czy wybierzesz gotowe poduszki Pepco, czy same poszewki na poduszki, w kilka sekund odmienisz zarówno salon, jak i sypialnię czy pokój dziecięcy. Jeżeli lubisz nietuzinkowe rozwiązania, zamiast kłaść poduszki na fotelu, łóżku czy kanapie, rozłóż je np. na niskim parapecie lub podłodze w pobliżu lampy, tworząc np. oryginalny kącik do wieczornego czytania książki.
  • Ciepłe koce – to nieodłączny element każdego wnętrza w sezonie jesienno-zimowym, gdy za oknem panuje chłód. Sprawdzą się nie tylko jako okrycie w trakcie wieczoru z książką, ale także przy okazji popołudniowych pogaduszek z przyjaciółką, z kubkiem gorącej kawy lub herbaty w dłoni. W ofercie Pepco znajdziemy nie tylko puszyste koce wełniane, ale również niezwykle przyjemne w dotyku koce futerkowe, zarówno w jednolitych kolorach, jak i ciekawych, oryginalnych wzorach.
  • Zasłony okienne – jesienią i zimą warto zamienić lekkie, zwiewne zasłony na modele wykonane z cięższych, bardziej mięsistych materiałów, np. weluru. Stworzą one nie tylko przytulny efekt, ale będą również wydawać się chronić wnętrze naszego domu przed zimnem i nieprzyjemną aurą panującą na zewnątrz. Większość zasłon wykonanych z grubszych materiałów nie prześwituje, chroniąc naszą prywatność, co również jest istotne w okresie, kiedy przez większość czasu korzystamy ze sztucznego oświetlenia.
Przyjazne w dotyku tkaniny o ciepłych odcieniach, podkreślą jesienny charakter wnętrza, a dodatkowo pozwolą nam się ogrzać w chłodne wieczory. Po jakie kolory sięgnąć wybierając takie tekstylia jak poszewki na poduszki czy koce futerkowe? Najmodniejsze jesienne kolory to w tym sezonie:
  • musztardowy – energetyczny, wyrazisty kolor, który ociepli i ożywi każde wnętrze;
  • wiśniowy – inaczej określany jako burgund, to odcień który nie tylko przywodzi na myśl aromatyczne, grzane wino, ale nada pomieszczeniu eleganckiego charakteru;
  • pomarańczowy – to od lat jeden z najważniejszych, jesiennych odcieni, inspirowany naturą. Zarówno jego intensywne odcienie, jak również delikatne rudości doskonale ożywią wnętrze i nastroją nas pozytywnie do podejmowania nowych wyzwań każdego dnia;
  • złoto – to prawdziwy hit tej jesieni. Choć dużych rozmiarów złote tkaniny mogą być dla niektórych zbyt krzykliwe, doskonale sprawdzi się w formie poszewki na poduszki ozdobne czy niewielkich detali przełamujących inne odcienie tkanin. Złoto nie tylko wygląda elegancko, ale również rozjaśnia całe wnętrze.
  • butelkowa zieleń – doskonale wyglądająca właśnie w połączeniu ze wspomnianym wcześniej złotem czy musztardowym odcieniem żółci, działa uspokajająco i relaksująco.
Oczywiście dla wielu jesień to także nieodłącznie delikatne, ciepłe beże i brązy. Warto je zestawiać z bardziej intensywnymi, żywymi barwami, tworząc oryginalne dekoracje do domu. Pamiętaj jednak, by kolorystykę nowych dodatków dobrać do tonacji pozostałych elementów wystroju wnętrza, takich jak ściany czy meble.

Jesienne i zimowe dekoracje do domu w Pepco

Wybierając dekoracje do domu, warto zajrzeć do Pepco, gdzie czeka na nas sporo inspiracji i ciekawych rozwiązań. W obecnej ofercie znajdziemy zarówno ciepłe koce i poduszki ozdobne zgodne z najnowszymi, jesiennymi trendami, jak również sporo akcesoriów umożliwiających przygotowanie domu na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia, jak np. świąteczne poszewki na poduszki. Pepco posiada w swojej ofercie również gotowe poduszki ze świątecznymi motywami, do których skompletować można również odpowiedni, ciepły koc. Jeżeli jednak wolisz rozwiązania, które wykorzystasz nie tylko w okresie świątecznym, koniecznie spójrz na koc Pepco z delikatną fakturą gwiazdek, w uniwersalnym szarym lub rozgrzewającym czerwonym kolorze.