1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Biophilic design - cieszące się popularnością roślinne kompozycje

Biophilic design - cieszące się popularnością roślinne kompozycje

Biophilic design: roślinne kompozycje dla każdego (fot. materiały ze strony FB)
Biophilic design: roślinne kompozycje dla każdego (fot. materiały ze strony FB)
Zobacz galerię 12 Zdjęć
Ludzie organicznie potrzebują kontaktu naturą, tymczasem w przeludnionych, wybetonowanych miastach coraz bardziej brakuje zielonych przestrzeni. Rozwiązaniem jest roślinny design – wpuszczenie przyrody do mieszkań. Zielone ściany z mchu, lasy zamknięte w słoiku, wiszące ogrody to proste i efektowne ozdoby współczesnych wnętrz.

Zieleń wdziera się do polskich domów i bloków ze zdwojoną energią: pokrywa ściany i sufity, występuje w coraz bardziej wyszukanych formach. Aby zapewnić sobie kontakt z naturą, nie poświęcając zbyt wiele czasu na pielęgnację roślin, warto sięgnąć po sprawdzone rozwiązania. Propozycje Biophilic Studio pozwolą cieszyć się towarzystwem roślin nawet najbardziej zabieganym i zapracowanym.

Alternatywa dla uprawy roślin w doniczkach

Nawet mały element zieleni we wnętrzu pozytywnie wpływa na samopoczucie człowieka, poprawia nastrój, wycisza, jest także uniwersalną ozdobą. Nie każdy może jednak pochwalić się odpowiednimi umiejętnościami potrzebnymi do opieki nad wymagającymi roślinami, innym zwyczajnie brakuje na to czasu. Doskonale rozumie to Anna Piotrowska, założycielka Biophilic Studio – concept store specjalizującego się w tworzeniu oryginalnych ozdób.

Biophilic design mogą być doskonałym prezentem na każdą okazję (fot. materiały ze strony FB) Biophilic design mogą być doskonałym prezentem na każdą okazję (fot. materiały ze strony FB)

Staram się tworzyć projekty z gatunków, które będą pięknie się prezentować i nie wymagać specjalnej opieki. Osoby, które nie mają czasu, by pielęgnować rośliny, mogą skorzystać z rozwiązań, które stanowią doskonałą propozycję właśnie dla zapracowanych i zabieganych…  – wyjaśnia ekspertka.

Las w samym sercu miasta

Biophilic Studio proponuje m.in. lasy w słojach – kompozycje z roślin szczelnie zamknięte w naczyniach o zróżnicowanych kształtach i rozmiarach, które zyskują coraz większą popularność. Sprawdzają się zarówno w domowym zaciszu, jak i w przestrzeniach publicznych. Dobrze wyregulowane przez lata mogą nie wymagać ingerencji człowieka. Własny leśny słój można stworzyć samemu (np. podczas warsztatów). To jednak nie jedyna propozycja ekspertki – znajdują się tu również wiszące zielone kule, rośliny wodne oraz kompozycje zawieszone na kwietnikach wyplatanych ze sznurka.

Nie tylko zieleń cieszy oczy, ale również sama kompozycja (fot. materiały ze strony FB Biophilic design) Nie tylko zieleń cieszy oczy, ale również sama kompozycja (fot. materiały ze strony FB Biophilic design)

Więcej niż trend

Rośliny nie tylko podnoszą wartość estetyczną przestrzeni, ale także doskonale zaspokajają pierwotną potrzebę człowieka polegającą na bliskości z przyrodą (biophilii to w znaczeniu dosłownym miłość do natury). W odpowiedzi na tę silną więź powstał biophilic design – innowacyjny sposób urządzania przestrzeni polegający na wprowadzaniu natury tam, gdzie wcześniej człowiek ją ujarzmił. O koncepcji roślinnego designu, żywych zielonych ozdobach oraz szczegółach dotyczących ich pielęgnacji można przeczytać w książce Anny Piotrowskiej pt. “Zielonym do góry. Nowoczesne pomysły na rośliny we wnętrzu”. Zawarte tam filmy, zdjęcia i instrukcje pomogą w przygotowaniu własnej roślinnej kompozycji.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Kwiaty jadalne – przepisy Kasi Bellingham, propagatorki ekoogrodnictwa

Kasia Bellingham, projektantka ogrodów, propagatorka ekoogrodnictwa, autorka podcastów „Naturalnie o ogrodach” i programu „Grunt to ogród” w Domo+. (Fot. Agnieszka MAjewska)
Kasia Bellingham, projektantka ogrodów, propagatorka ekoogrodnictwa, autorka podcastów „Naturalnie o ogrodach” i programu „Grunt to ogród” w Domo+. (Fot. Agnieszka MAjewska)
Stokrotki na kanapki, bratki do sałatki, a róże w konfiturze! Na kwiaty jest wiele kulinarnych sposobów – mówi Kasia Bellingham, projektantka ogrodów, propagatorka ekoogrodnictwa, autorka podcastów „Naturalnie o ogrodach” i programu „Grunt to ogród” w Domo+.

Kasia chętnie jada kwiaty. W jej kuchni bratek, róża, nasturcja czy pysznogłówka to codzienność. Inni szukają kulinarnej egzotyki na krańcach świata, a ona znajduje ją w ogrodzie, na łące pełnej chwastów, pod płotem...

Czy zdarza Ci się, że patrząc na piękną rabatę szukasz na niej kwiatów dobrych na sałatkę?
Na ozdobnych rabatach raczej nie uprawiam kwiatów, które zamierzam jeść. Sadzę je lub wysiewam pomiędzy warzywami, w ogródku kuchennym. Po prostu chcę, żeby mój warzywnik był piękny. Poza tym wolę nie ogałacać ogrodu z kwiatów. Oczywiście często, patrząc na nie, planuję jakąś sałatkę. Z kwiatów można przecież przyrządzać przeróżne rzeczy. Najprościej jeść je na surowo w sałatce lub po prostu położyć stokrotki na kanapce.

Dziś dania z kwiatami można znaleźć w menu restauracji. Czy to nowy trend czy powrót do korzeni zarezerwowany dla pasjonatów?
W Polsce floks czy bratek na talerzu to wciąż kulinarne przeżycie. A gdy już się na nim znajdą, często ich nie jemy, traktując jak ekscentryczną dekorację (śmiech). Z drugiej jednak strony kiedyś smażyło się kwiaty akacji i ponadczasową konfiturę z róży, piło się wino z chabrów i syrop z kwiatów mniszka (tzw. majowy miodek). A za czasów cesarza Franciszka Józefa zajadano się naleśnikami z kwiatami czarnego bzu. We Włoszech zaś smażono kwiaty cukinii w panierce, dodawano je do risotto. Wojny sprawiły, że trochę o jadalnych kwiatach zapomniano. Dopiero od niedawna zaczęły się pojawiać w restauracjach i na wypiekach w cukierniach. Na domowych talerzach wciąż są jednak rzadkością.

Ale zajadamy się pączkami z różanym nadzieniem, i to nie tylko w tłusty czwartek
Kwiaty rzeczywiście są w naszej diecie, ale nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że są nimi kalafiory czy karczochy. A w Niemczech lawendę je się w ziołach prowansalskich.

Dlaczego kwiaty wyszły z kulinarnego obiegu?
Bo prawdę mówiąc są postrzegane jako fanaberia, ich konsumpcja po prostu nie przychodzi nam do głowy. Poza tym wciąż niewiele wiemy o ich smakowych walorach, skupiamy się na warzywach i owocach. No i są mało kaloryczne, trzeba ich naprawdę dużo zebrać, żeby się najeść. Zdecydowanie inaczej jest z ukochanym schabowym (śmiech).

Może problem leży też w trudnym dostępie do zdrowych, nie pryskanych kwiatków? Nie każdy ma ogród, czy choćby balkon.
Zawsze można się wybrać na działkę przyjaciół, na spacer na łąkę czy do lasu. I wrócić z bukietem kwiatów. Byleby rosły 100 metrów od ulicy. Można też umówić się na dostawy z lokalnym rolnikiem. A najlepiej zaplanować sobie w ogrodzie rabatę, skrzynię czy kilka donic z jadalnymi kwiatami – będziemy mieć pewność, że są bez chemicznych dodatków w bonusie.

Przez lata pracowałaś w angielskich ogrodach, a Twoim pracodawcą był sam książę Karol. W Anglii kwiatowe dania są bardziej popularne?
Anglicy kochają ogrody. Tam każdy ma większy lub mniejszy ogródek, a programy ogrodnicze są emitowane w piątkowe wieczory, w porze najwyższej oglądalności. W Anglii więcej osób uprawia „jedzenie”, a po kolację wybiega do ogródka, nie do Biedronki. Nic dziwnego - u nas większość ogrodów kuchennych zniknęła przez wojny, a w Anglii niektóre mają po 500 lat! W kilku z nich pracowałam, m. in. u księcia Karola w Highgrove. A on jest patronem ekologicznych angielskich ogrodów, w których uprawia się to, co się je – również kwiaty. Groszki pachnące, goździki brodate, nasturcje, ogóreczniki były dostępne na wyciągnięcie ręki, ale tylko na użytkowych grządkach, gdzie rosły obok warzyw. Rabat ozdobnych się w Anglii nie rusza – one są święte. Anglicy uprawiają jadalne kwiaty w miejscach, z których nie szkoda ich zrywać.

Jakie kwiaty były przysmakiem księcia Karola?
Kwiaty nasturcji, w liściowych sałatkach. One są bardzo popularne w Anglii i w Kanadzie. Mają bardzo wyrazisty smak, zbliżony do rzodkiewki czy rzeżuchy. A pracownicy ogrodu, łącznie ze mną, zajadali się ogórecznikami.

Czy pamiętasz swój pierwszy schrupany kwiat?
Był nim właśnie ogórecznik w Highgrove. Byłam w szoku, że ta pospolita roślina, rozsiewająca się jak chwast, ma tak mocny, orzeźwiający smak podobny do ogórka. Poza tym jego błękitne kwiatki są prześliczne! Zrywaliśmy je, wsypywaliśmy do butelek i zalewaliśmy zmrożoną wodą. Wychodził z tego orzeźwiający napój – lemoniada ogórecznikowa. W wersji ekskluzywnej kwiatki można mrozić w kostkach lodu.

Teraz ogórecznik niestety jeszcze nie kwitnie. Jakie smaczne kwiatki można zrywać w maju w ogrodzie?
Bratki, fiołki, mniszki lekarskie… Tulipanów nie próbowałam, ale słyszałam, że z ich płatków można robić sałatkę Festa di Tulipani, popularną w miasteczku Praformo nieopodal Turynu. Płatki tulipana są jadalne, w przeciwieństwie do cebuli, której konsumpcja może się skończyć płukaniem żołądka. Z mniszków robię syrop, ale raczej dla zdrowia, nie dla smaku. Choć z dodatkiem cukru może służyć za słodzik do herbaty.
Maj to zbyt wczesna pora dla ogórecznika, ale nie dla farbownika lekarskiego, o równie ładnych (nawet bardziej niebieskich) i smacznych kwiatkach. Mogę się założyć, że niewiele osób go zna. W Polsce dziko rośnie, ale można kupić nasiona i wysiać go w ogrodzie.

Który kwiat najbardziej spodobał się Twoim kubkom smakowym?
Zdecydowanie kwiat czarnego bzu! To według mnie najsmaczniejszy kwiat na świecie! Zresztą niedługo zakwitnie. Można go panierować w cieście naleśnikowym i smażyć jak kwiaty cukinii. Ale najpyszniejszy jest bzowy kordiał (syrop) z cytryną i pomarańczami. Gdy go pijesz, nawet zimą masz przed oczami lato. Zaraz podam przepis. Czarny bez to najbardziej niedoceniana roślina - ludzie wycinają go na działkach i traktują jak chwast.

A który kwiat był największym rozczarowaniem?
Liliowiec. Nie należy do małych, jest więc na czym zawiesić ząb (śmiech). I chrupie jak sałata. Ale kompletnie nie ma smaku. Dodaje sałatkom urody i koloru, ale kusi mnie tylko efektem chrupania.

Czy smak idzie w parze z zapachem? Jak coś ładnie pachnie, to i dobrze smakuje?
Gdy wąchamy pięknie pachnący kwiat budzą się nasze kubki smakowe. Przecież słodko pachnący kwiat powinien też słodko smakować! To się sprawdza u róż, fiołków wonnych i wielu innych kwiatów. Ale u czarnego bzu niekoniecznie - jego kwiaty pachną… kocimi siuśkami (śmiech). Za to aksamitka pachnie tak, jak smakuje – czyli ostro. Ja akurat bardzo lubię jej woń, bo przypomina mi dzieciństwo.

Nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele kwiatów można jeść…
W ogrodzie codziennie przechodzi się obok pysznych kwiatów – począwszy od róż, dalii, cynii, floksów, poprzez malwy i prawoślazy, a skończywszy na funkiach i jukkach ogrodowych. Jadalne i smaczne są kwiaty cykorii, bobu i wielu innych roślin uprawianych w tunelach foliowych dla liści. Również kwiaty roślin dyniowatych (np. cukinii, kabaczka) i niektórych drzew (np. akacji, klonu) idealnie nadają się do smażenia – wcześniej zanurza się je w roztrzepanym białku, obtacza w bułce tartej czy parmezanie. Śmiało można powiedzieć, że większość kwiatów jest jadalna.

Czy kwiatami można się zatruć? To się często zdarza?
Raczej nie. Kwiaty manifestują swe niecne zamiary szczypaniem w język, gorzkim smakiem. Trujących kwiatów jest naprawdę mało. Stokrotki, ogórecznik, bratki, nasturcje, róże, fiołki możemy wcinać jak krowy na łące. I nic nam nie będzie. Poza tym nawet jeśli liście, łodyga czy korzeń zawierają toksyczne substancje, nie znajdziemy ich w płatkach. Tak jest u tulipana, ale konwalia cała jest trująca!

W kwiatach tkwi duży kulinarny potencjał. Jak je przyrządzać?
Można nimi dekorować potrawy, dodawać je do sałatek, aromatyzować dania (np. różą, bergamotką, fiołkiem), przyrządzać soki, syropy, nalewki, konfitury. Kto nie zna smaku konfitury z róż, ręka w górę! A te o mocnym zapachu, jak lawenda, aksamitki, róże można suszyć – zachowają swój aromat. Większość (np. nasturcje, bratki, fiołki) najlepiej spożywać na surowo, zaraz po zbiorze. Są tak delikatne, że prawie zanikają po przetworzeniu.

Kwiatowa rabata to bukiet pełen nie tylko słodkich, ale i ostrych smaków.
Pikantne są fioletowe kwiaty czosnku szczypiorku, białe czosnku bulwiastego i czosnku niedźwiedziego. Te ostatnie są łagodniejsze w smaku i bardzo zdrowe. Czosnek niedźwiedzi kwitnie wiosną, kiedy najbardziej potrzebujemy witamin. Jego kwiaty dają nam kopa po zimie. Wiedzą o tym misie i zajadają się nimi dla odzyskania formy po śnie zimowym. Jedzmy więc jego kwiatki i listki, siekajmy je i surowe dorzucajmy do sałatki. Często robię z nich omlet - dodaję do jajka przed wrzuceniem na patelnię.

Większość kwiatów służy jednak głównie do ozdoby?
T
ak, zwłaszcza te ładne, ale bez smaku, np. fiołki, bratki, nagietki, liliowce. Ale z niektórymi (np. nasturcji, aksamitki) trzeba uważać, bo naprawdę są wyraziste w smaku. Do pikantnych należą też kwiaty rukoli, musztardowca, roślin kapustnych. Warto je mieszać z kwiatami ogórecznika, które, podobnie jak ogórek, łagodzą ostrość. Wszystkie kwiaty dają efekt odświeżający – są dobre na upały.

A lawenda? Moja siostrzenica kocha lawendowe muffiny.
Ja za nimi nie przepadam. Owszem, lawenda jest w kuchni bardzo uniwersalna, można nią przyprawiać desery i mięsa, można ją znaleźć w ziołach prowansalskich. Ale dla mnie jest zbyt aromatyczna. Kiedyś piekłam z nią ciasta, piłam lawendową herbatę. Ale przestałam. Jej mentolowy smak i zapach bardziej pasuje do kosmetyków, niż do potraw.

Czy kwiaty są zdrowe?
Dla mnie one są czymś pośrednim pomiędzy warzywem a ziołem, skrywają w sobie wiele cennych składników, np. przeciwutleniaczy, glikozydów, soli mineralnych, olejków eterycznych.. Róża jest świetnym przeciwutleniaczem i zwalcza wolne rodniki. O czosnku niedźwiedzim już mówiłam. A aksamitka świetnie wpływa na wzrok. Pod warunkiem, że jest świeżutka, prosto z krzaczka. Można ją dodać do sałatki lub przerobić na macerat z olejem lub z octem.

Zjadłabyś bukiet kupiony w kwiaciarni?
To zależy w jakiej. Niektóre zaopatrują się w gospodarstwach ekologicznych, u lokalnych dostawców. Ale jest ich niewiele, więc raczej nie zjadłabym takiego bukietu, nawet z róż. Bałabym się, że pochodzą z Argentyny, a ich w życiu nie wzięłabym ich do ust, bo nie pachną. Zdecydowanie wolę te zebrane w ogrodzie lub kupione na targu u pana Mietka.

Kiedy zbierać kwiaty, żeby były najsmaczniejsze?
Ja wychodzę po nie do ogrodu w słoneczne dni, między godziną 11 a 15. Często zabieram ze sobą ogromną michę, oprócz kwiatów wrzucam do niej liście sałaty i innych warzyw liściowych. Z takiej mieszanki zwykle robię surówki. To, co zostanie przechowuję w lodówce - w torebce foliowej lub w spinerze do sałaty. Bratki, róże, stokrotki przechowuję nawet przez tydzień. Czasami robię z kwiatów smaczne bukiety i wstawiam je do wazonu.

Który kwiat polecisz początkującemu smakoszowi?
Na pewno nasturcję. Jest łatwa w uprawie, wyrazista w smaku. Trzeba tylko pamiętać, żeby ją wysiać dopiero po Zimnej Zośce, bo inaczej może przemarznąć. Oprócz kwiatów i liści ma też jadalne nasiona – można je zamarynować, smakują jak „kapary”.

A kwiatowe pesto? Z czego je zrobić?
Na pewno z kwiatów nasturcji. Mieszam je z natką pietruszki, czosnkiem i zmielonymi orzechami włoskimi zamiast pinii. Dolewam oliwy, doprawiam solą, pieprzem i gotowe. Takie pesto jest pyszne, ale nie jest zielone.

Czy słyszałaś o konfiturze z maków, mizerii z tulipanów, pasztecie z aksamitek czy o schabowym lawendowym?
Owszem, można eksperymentować. Ale na niektóre dania i kwiaty wolę popatrzeć, nie wszystkie bym zjadła. No, może jako rozbitek na bezludnej wyspie? (śmiech). Wydaje mi się, że warto być wiernym tradycyjnym jadalnym kwiatom, rodem z babcinego ogródka. Róża, nasturcja, fiołek, nagietek, ogórecznik, bez czarny… To dla mnie najpyszniejszy zestaw.

Potrawy z kwiatów - przepisy Kasi Bellingham

Kordiał z kwiatów czarnego bzu (przesłałam zdjęcie krok po korku)

  • 24 kwiatostanów czarnego bzu
  • 4 pomarańcze umyte i pokrojone w plastry
  • 2 cytryny umyte i pokrojone w plastry
  • 50 gr cukru
  • 1,5 l przegotowanej wody

Fot. iStockFot. iStock

Wkładamy wszystkie składniki do dużej miski i mieszamy aż do rozpuszczenia się cukru i kwasku cytrynowego. Zostawiamy pod przykryciem na 48 godzin – raz na dzień mieszamy. Całość przelewamy (przez drobne sitko) do butelek i bardzo szczelnie (!) zakręcamy. Syrop najlepiej smakuje rozcieńczony z niegazowaną lub gazowaną wodą mineralna z dodatkiem

Placki akacjowe z ricottą i smażonymi truskawkami

  • 1 szklanka mleka,
  • 1,5 szklanki mąki,
  • 250 g sera ricotta
  • ¼ łyżeczki proszku do pieczenia,
  • 1,5 łyżki cukru,
  • sok z ½ limonki
  • 1 jajko
  • około 10-15 „kiści kwiatowych’ akacji
  • cukier puder do posypania

Miksujemy mleko, mąkę, cukier, jajko, ser, proszek do pieczenia, dodajemy sok z limonki. W gotowym cieśnie maczamy liście akacji i układamy na rozgrzanym oleju. Placuszki smażymy z obu stron do zrumienienia. Na wierzch kładziemy konfiturę truskawkową, można posypać cukrem pudrem.

Sałatka kwiatowa z tulipanami i fiołkami

  • kilka płatków tulipanów i fiołków
  • ogórek
  • kostka sera pleśniowego
  • sałata
  • szpinak
  • sos vinaigrette
  • sól

Fot. iStockFot. iStock


Ogórek kroimy, sałatę rwiemy w palcach. Skrapiamy sosem, oprószamy solą. Ser rozdrabniamy rękami i dodajemy pozostałe składniki. Podajemy z pieczywem.

Napój fiołkowo-lawendowy

  • 4 litry wody gazowanej
  • 2 cytryny
  • 1 szklanka cukru
  • 2 laski wanilii
  • 4 łyżki suszonej lawendy
  • 400 ml syropu fiołkowego

Fot. StockFot. Stock

Gotujemy półtorej szklanki wody z 1 szklanką cukru, dodajemy wanilię przekrojoną wzdłuż na pół. Gorącym syropem zalewamy 4 łyżki lawendy i odstawiamy pod przykryciem do wystudzenia. Wyciskamy sok z cytryn, dodajemy syrop fiołkowy. Całość zalewamy wodą mineralną. W wersji dla dorosłych połowę wody mineralnej można zastąpić białym winem.

Kruche ciasteczka pomarańczowe z kwiatami czarnego bzu

  • 2,5 szklanki mąki
  • 4 łyżki cukru
  • 1 kostka margaryny lub masła
  • 1 łyżka oliwy (lub 1 żółtko)
  • 1 łyżka soku z pomarańczy
  • 1 łyżeczka startej skórki pomarańczowej
  • 4 kwiatostany dzikiego bzu (bzu czarnego) lub 4 łyżki suszonych kwiatów bzu (do kupienia w sklepach zielarskich)


Ze świeżych kwiatostanów czarnego odrywamy same kwiatuszki. Wszystkie składniki szybko zagniatamy w gładkie ciasto. Rozwałkowujemy raczej cienko podsypując mąką i wycinamy ciasteczka. Pieczemy w 200°C przez 10-12 minut.

Sałatka z ogórecznikiem

  • 200 g mieszanych sałat
  • 3 pomidory
  • 2 łyżki posiekanych liści ogórecznika
  • 5 kwiatków ogórecznika
  • sos winegret

Fot. iStockFot. iStock

Liście sałat dzielimy na kawałki, wsypujemy do miski. Dodajemy pokrojone w cząstki pomidory. Wrzucamy liście i kwiaty ogórecznika. Dodajemy sos winegret. Sałatka świetnie smakuje z plackami z cukinii.

Muffiny z lawendą

  • 1,5 szklanki mąki (375 ml)
  • 2/3 szklanki cukru (160 ml)
  • 4 g kwiatów lawendy
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 1/2 szklanki mleka (125 ml)
  • 1/3 szklanki oleju (82 ml)
  • 1 jajko

Fot. iStockFot. iStock

Piekarnik nagrzewamy do 180 st. C. Kwiaty lawendy rozcieramy z cukrem w moździerzu. Miksujemy mokre składniki, dodajemy suche i nadal miksujemy, aż się połączą. Formy do muffinów wyścielone papilotkami wypełniamy uzyskaną masą na wysokość 2/3 foremki. Pieczemy przez około 20-25 minut.

  1. Moda i uroda

Na czym polega zrównoważona moda?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Idea zrównoważonej mody łączy w sobie ochronę środowiska, odpowiedzialność społeczną, a także ekorozwój w branży odzieżowej. To jednak kwestia dotycząca nie tylko projektantów i producentów kolekcji. Każda z nas może podejść do swojej garderoby w odpowiedzialny sposób. Jakie pytania warto sobie zadać w tym celu?

Czego potrzebuję?

Niektórym odpowiedzialne podejście do ubioru kojarzy się z zupełną rezygnacją z zakupów lub wyrzutami sumienia związanymi z każdą nową rzeczą. Nic bardziej mylnego! Nie pozwól na to, żeby uwrażliwienie na dobro naszej planety odebrało ci radość z komponowania stylizacji, które są pewną formą naszej ekspresji. W zrównoważonej modzie nie chodzi o to, żeby całkowicie zapomnieć o zakupach, a raczej podejść do nich w rozsądny sposób. Na początek – jeszcze przed odwiedzeniem sklepu (również tego internetowego) – warto więc przejrzeć rzeczy, które już masz w szafie i zastanowić się, czego rzeczywiście potrzebujesz.

Czy to dobre dla mnie i środowiska?

Niektórzy styliści proponują, aby myśląc o nowym elemencie garderoby od razu zadać sobie pytanie, czy będzie on współgrał z tym, co mamy już w szafie. Jeśli nie, istnie duże prawdopodobieństwo, że ostatecznie możesz rzadko korzystać z tej rzeczy, bo uznasz, że do niczego nie pasuje. Warto w takiej sytuacji dobrze przemyśleć taki zakup. A może lepiej zdecydować się na nieco inny wybór, który w zestawieniu z twoimi rzeczami otworzy ci drzwi do zupełnie nowych stylizacji?

Kiedy już wiesz, o co chciałabyś uzupełnić swoją garderobę – czyli co będzie korzystne dla ciebie, zadaj sobie pytanie, czy będzie to dobre również dla środowiska. Polskie firmy odzieżowe coraz częściej proponują kolekcje bardziej ekologiczne. Wśród propozycji marek należących do polskiej firmy odzieżowej LPP, czyli Reserved, Mohito, House, Sinsay i Cropp już od 2019 roku dostępna jest i sukcesywnie powiększana linia Eco Aware. Znajdziesz w niej pełen przekrój odzieży – w różnych fasonach, wzorach i kolorach powstałych z dbałością o wykorzystanie bardziej przyjaznych środowisku materiałów, a także minimalizowanie zużycia wody czy energii w procesie produkcji. Znajdują się w niej rzeczy m.in. z tkanin organicznych – bawełny i lnu czy powstałych na bazie odnawialnego surowca – celulozy drzewnej. Zrównoważona moda to kierunek, w którym LPP zmierza sukcesywnie w trosce o środowisko i przyszłe pokolenia, czego przykładem jest wspomniana linia Eco Aware.

Co dalej?

Rozsądne uzupełnienie garderoby to jedna kwestia. Jeśli jednak zależy ci na równowadze w twojej szafie, warto też dbać o swoje ubrania, żeby służyły ci jak najdłużej, a także pomyśleć o rzeczach, z których już nie korzystasz. Może przydadzą się komuś innemu? Koleżanka lubi kolor, w którym kiedyś kupiłaś bluzkę, ale nie czujesz się w niej swobodnie? A może siostra szuka spódnicy, a twoja od lat kurzy się na wieszaku? Sposobów na wykorzystanie rzeczy, które nie są ci już potrzebne, jest wiele. Niektóre polskie firmy odzieżowe, jak np. wspomniane marki LPP, mają w swoich salonach specjalne pojemniki, w których można (niezależnie od metki) pozostawić niepotrzebne rzeczy. Są one następnie przekazywane potrzebującym.

Zrównoważona moda to kwestia, o której warto myśleć w różnych kontekstach i na różnych etapach tworzenia swojej garderoby. Począwszy od dokładnego poznania tego, co już mamy, poprzez planowanie i uzupełnianie jej zawartości oraz dbanie o swoje rzeczy, a skończywszy na znajdowaniu nowego zastosowania lub nowych właścicielek dla ubrań, które nie są nam już potrzebne.

  1. Styl Życia

Kwiatoterapia - szczęście i zdrowie z natury

Kwiaty wpływają zbawiennie na nasze samopoczucie i emocje, a nawet przywracają równowagę psychiczną.(Fot. iStock)
Kwiaty wpływają zbawiennie na nasze samopoczucie i emocje, a nawet przywracają równowagę psychiczną.(Fot. iStock)
Zobacz galerię 18 Zdjęć
Kwiaty cieszą oko, wzbudzają zachwyt, kuszą zapachem oraz są symbolem nadziei i szczęścia. Wiele osób wierzy, że mogą również poprawiać stan zdrowia i wpływać na psychikę.

Według podstawowych założeń kwiatoterapii każda choroba ma początek w negatywnych stanach umysłu człowieka – wewnętrznych konfliktach i lękach. Silne napięcie i stres ograbiają człowieka z zapasów energii życiowej. Organizm przeznacza ją na mobilizowanie mechanizmów obronnych, staje się słabszy, łatwiej poddaje się chorobie, nie starając się z nią walczyć.

Esencje kwiatowe harmonizują negatywne uczucia. Zawierają uzdrawiającą wibrację z najbardziej rozwiniętej części rośliny, czyli kwiatów. Zadaniem esencji kwiatowych nie jest uleczanie, a przeniesienie do organizmu człowieka energii i wibracji z kwiatów, co pomaga w powrocie do emocjonalnej równowagi. Terapia kwiatowa jest częścią medycyny holistycznej. Leczenie kwiatami motywuje chorego do wyzdrowienia, przywraca nadzieję, uruchamia naturalne siły psychiczne. Jest też pomocne w terapii psychologicznej i leczeniu psychiatrycznym. Zmniejsza napięcie, poprawia koncentrację. Stosuje się je dla wzmocnienia pracy nad zmianą postaw życiowych, a nawet w leczeniu otyłości.

Krople esencji kwiatowych mają wpływ na nastroje i na głęboko zakorzenione przyzwyczajenia. Wyróżnia się 38 różnych ekstraktów, z których można skomponować niemal 300 milionów mieszanek, dopasowanych do stanu emocjonalnego każdego pacjenta. Każdy z nich odpowiada określonym stanom psychiki lub cechom charakteru. Można je zażywać pojedynczo lub tworzyć mieszanki, odpowiednio do potrzeb. Jednak by zadziałały, konieczne jest postawienie prawidłowej diagnozy, a potem regularne zażywanie (zwykle 4 krople bezpośrednio na język 4 razy dziennie).

Leczenie kwiatami motywuje chorego do wyzdrowienia, przywraca nadzieję, uruchamia naturalne siły psychiczne. (Fot. iStock) Leczenie kwiatami motywuje chorego do wyzdrowienia, przywraca nadzieję, uruchamia naturalne siły psychiczne. (Fot. iStock)
Popularyzatorem tej metody był brytyjski lekarz i mikrobiolog dr Edward Bach. Szukał on przyczyn chorób swoich pacjentów w ich stanach psychicznych, koncentrował się na osobie, na jej emocjach i stanie psychicznym, a zewnętrzne objawy choroby odkładał na dalszy plan. Kiedy sam czuł się źle, wyruszał na długie spacery na łąki, do lasu, zrywał tam płatki z kwiatów i trzymał je w ręku lub kładł na języku. Zauważył, że przynosi mu to ulgę. Postanowił więc porzucić praktykę lekarską i poświęcić się badaniom nad nową formą terapii – leczeniu za pomocą esencji kwiatowych. Po kilku latach badań stworzył zestawy esencji kwiatowych, które pomagają w leczeniu chorób wynikających z siedmiu rodzajów stanów psychicznych: strachu, niepewności, braku zainteresowania otoczeniem, samotności, nadwrażliwości, zniechęcenia, nadmiernej troskliwości.

Terapia kwiatowa nie ma nic wspólnego z aromaterapią. Tu najważniejsza jest esencja kwiatowa rozcieńczona wodą i alkoholem (lub samą wodą). W leczeniu wykorzystuje się nie wyciąg z rośliny, lecz jej potencjał energetyczny zawarty w wodzie. Najbardziej popularną metodą uzyskania esencji jest metoda termiczna. Świeżo zerwane, dojrzałe kwiaty umieszczamy w szklanej miseczce z wodą źródlaną i wystawiamy na działanie słońca, na około 4–5 godzin. Po pewnym czasie kwiaty oddają wodzie swoją energię. Następnie wodę zlewa się do ciemnej butelki i dodaje się taką samą objętość 40-procentowego alkoholu.

Od wielu lat ekstrakty kwiatowe przygotowuje się w Centrum Doktora Edwarda Bacha TM w Mount Vernon z kwiatów rosnących na terenie Walii. W Polsce od ponad 20 lat istnieje Centrum Terapii Bacha, z siedzibą w Rybniku, które prowadzi sprzedaż internetową i wysyłkę produktów na całą Polskę, zaopatrując klientów indywidualnych, gabinety, apteki i sklepy zielarskie. Spółka organizuje również szkolenia w ramach Międzynarodowego Programu Edukacyjnego Bacha, prowadzone przez licencjonowanego trenera.

Esencje kwiatowe wpływają na nasze emocje, przywracają zaburzoną równowagę psychiczną i poprawiają nastrój. Zapraszamy do naszej galerii - tam poznasz więcej ich leczniczych właściwości. 

  1. Materiał partnera

Lek na zło w ogrodzie. Wyjątkowy preparat na wiele chorób grzybowych

Mączniak prawdziwy atakuje klon (fot. materiał partnera)
Mączniak prawdziwy atakuje klon (fot. materiał partnera)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Choroby grzybicze roślin to z jedne z najtrudniejszych do walki w ogrodzie. Jest tak, ponieważ zarodniki grzybów bardzo łatwo się rozprzestrzeniają. Potrafią również przetrwać w glebie i na uschniętych częściach roślin. Dojrzała grzybnia wyrzuca zarodniki i zaraża sąsiadujące rośliny, na które podatnych jest wiele roślin ozdobnych i krzewów owocowych. Skuteczne w walce z wieloma chorobami roślin bywają oczywiście pestycydy. Jednak kto chciałby używać szkodliwych środków we własnym ogrodzie? Preparat Polyversum to bezpieczna odpowiedź na problem chorób grzybiczych w ogrodzie.

Polyversum - jak działa?

Preparat Polyversum swoje działanie opiera na grzybie Pythium oligandrum. Grzyb ten umiejscawia się w korzeniach roślin, dzięki czemu nie ma tam miejsca na inne grzyby powodujące różne choroby roślin.

Całkowicie bezpieczny

Ze względu na swój w pełni naturalny skład jest to preparat całkowicie bezpieczny. Nie ma żadnego okresu karencji (czas, kiedy nie powinno się dotykać, a tym bardziej jeść opryskanych roślin). Jest to ważne przede wszystkim w ogrodzie gdzie czas spędzają dzieci czy zwierzęta. Jeśli użyjemy środków chemicznych, które mają określony okres karencji, ciężko będzie upilnować dzieci i zwierzaki, aby nie biegały po opryskanym terenie, nie dotykały, a co gorsza - nie jadły opryskanych roślin. Preparat Polyversum jest całkowicie bezpieczny, można więc go z powodzeniem stosować do oprysku roślin jadalnych. Często wykorzystywany jest do walki z szarą pleśnią, która jest chorobą najczęściej dotykającą truskawki. Praktycznie w każdym ogrodzie, gdzie mamy grządkę z truskawkami spotkamy się z grzybem Botrytis cinerea, który powoduje szarą pleśń.

Dodatkowe wsparcie w odżywianiu roślin

Grzyb Pythium oligandrum umiejscawia się w korzeniach rośliny i wchodzi z nią w symbiozę. Dostarcza jej poprzez korzenie dodatkowych składników odżywczych. Rośliny dzięki temu nie tylko są zdrowe, ale też lepiej rosną, są silniejsze, lepiej kwitną i owocują.

Jak używać Polyversum?

Preparat służy do oprysku. Należy więc sporządzić roztwór preparatu z wodą i opryskać nim rośliny i podłoże, na którym rosną. W zależności od tego do oprysku jakich roślin preparat ma zostać zastosowany, producent przewiduje inne proporcje roztworu. Do oprysku trawnika przygotowuje roztwór w proporcjach 2 g preparatu na 4-5 l wody. Chorobami często dotykającymi trawniki są szara pleśń, pleśń śniegowa, rizoktonioza czy zgnilizna twardzikowa. Tak samo przygotowany roztwór wykorzystać można do walki z szarą i czarną pleśnią często dotykającą rosnące w gruncie róże. Fytoftoroza to częsta choroba roślin wrzosowatych oraz iglaków, do walki z nią stosujemy roztwór - 5 g Polyversum na 10 l wody. Szara i czarna pleśń często atakuje rosnące w gruncie róże. Chorobą grzybiczą najczęściej atakującą rośliny owocowe jak truskawki, borówki czy maliny jest szara pleśń. Rośliny owocowe opryskujemy roztworem 1,5 g preparatu na 5l wody. To odpowiednie proporcje również do walki z innymi chorobami: mączniak prawdziwy, biała i czerwona plamistość liści, zgnilizna owoców, antraknoza oraz zamieranie pędów malin jesiennych.

Oprysk drzewa (fot. materiał partnera) Oprysk drzewa (fot. materiał partnera)

Zapobieganie chorobom grzybiczym rośli

Oprócz stosowania preparatu Polyversum warto również stosować środki zapobiegawcze. Nie należy roślin sadzić zbyt blisko siebie, ponieważ choroby grzybicze łatwo rozsiewają się z jednej rośliny na drugą. Podlewać korzenie roślin, a nie liści czy kwiatów. Podlewanie roślin od góry prowadzi do pozostawania na liściach, kwiatach i owocach wody, a to sprzyja rozwojowi grzybiczych chorób roślin. Jeśli na roślinach zauważymy pierwsze oznaki choroby, to niekoniecznie - mimo zastosowania preparatu, należy oderwać wszystkie zarażone części i najlepiej wynieść je poza ogród lub spalić. Dobrze jest również na bieżąco wyrywać chwasty, ponieważ na ich liściach łatwo przenoszą się zarodki grzybów. Warto też wysypać podłoże ściółką, dzięki temu rośliny nie będą się stykały z ziemią, a tak najłatwiej mogą się zarazić.

  1. Styl Życia

W ogrodzie wyobraźni - ilustracje Bożki Rydlewskiej

Bożka Rydlewska przenosi w swojej twórczości świat snu na jawę. (Fot. Helena Majewska)
Bożka Rydlewska przenosi w swojej twórczości świat snu na jawę. (Fot. Helena Majewska)
Zobacz galerię 9 Zdjęć
Są momenty, kiedy bardzo tęsknimy za soczystą zielenią, kwiatami i śpiewem ptaków. To szara późna jesień i blade przedwiośnie. Warto wtedy uruchomić wyobraźnię - zamknąć oczy i zatopić się w wyimaginowanym ogrodzie pełnym barw. Takim, jaki można podziwiać na ilustracjach Bożki Rydlewskiej.

Kwiaty, liście, łodygi, owady i ptaki… ale także dziwne stworzenia i rośliny, których nikt nigdy nie widział – przedziwne hybrydy, lustrzane odbicia, plątanina zieleni. Taki świat tworzy Bożka Rydlewska, absolwentka krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Ogrody, które powstają w jej wyobraźni są piękne i jednocześnie tajemnicze. Tak ja te, które inspirowały ją w dzieciństwie w czasie rodzinnych podróży po Europie i dalekiej Kanadzie. Spędzanie wakacji pod namiotem blisko natury zaowocowało miłością do przyrody. Stąd to właśnie ona jest główną bohaterką jej twórczości.

W krainie baśni

Bożka, będąc dzieckiem, zaczytywała się w baśniach. Fascynowały ją szczególnie bogate ilustracje w książeczkach z rozkładanymi kartami  i przestrzennymi ilustracjami w formie pop-upów. Potem odkryła atlasy przyrodnicze. Aż w końcu zaczęła prowadzić dziennik snów. Szkicuje w nim stwory i rośliny, które pojawiają się w jej marzeniach sennych.

Jak sama mówi „świat roślin do niej gada”: „Gdy wyciszymy umysł we wnętrzu zwykłego kwiatka możemy dostrzec mikrokosmos”  - mówi z przekonaniem.

Kwiaty, które od lat ją fascynują to storczyki. Zainteresowała się nimi po pobycie na kursie tworzenia pop-upów w Wielkiej Brytanii. Uczestnicy mieszkali w Pałacu Sir Edwarda Jamesa, angielskiego arystokraty, ekscentrycznego artysty i poety patrona surrealistów, a także obsesyjnego kolekcjonera storczyków. James podróżował po Ameryce Południowej w poszukiwaniu kolejnych niezwykłych okazów. Zgromadził tysiące storczyków, które kochał jak swoje dzieci. W efekcie pobytu w pałacu Sir Jamesa powstała niezwykła praca „Edward”, w której artystka oddała hipnotyzujący aspekt natury.

Bożka Rydlewska 'Edward' Bożka Rydlewska "Edward"

Odrobina grozy

Kolorowy świat roślin i zwierząt na ilustracjach Bożki Rydlewskiej nie zawsze jest tak do końca przyjazny. Mroczne, oniryczne wizje widać choćby w pracy „Dżungla”, która powstała po nocy spędzonej w peruwiańskiej dżungli. Uruchomiona nocnymi odgłosami dżungli wyobraźnia artystki podsuwała jej obraz czającej się pantery. Jej pobłyskujące w ciemności oczy widnieją na ilustracji, która powstała pod wpływem tej przygody.

Bożka Rydlewska 'Dżungla' Bożka Rydlewska "Dżungla"

 

Podobną tajemniczość można wyczuć na ilustracji „Ogród trucizn” – ta praca jest zainspirowana ogrodem w którym rosną niemal wyłącznie rośliny trujące. Stworzyła je ekscentryczna hrabina angielska jako antidotum dla nudnych ogrodów klasycznych.

Bożka Rydlewska 'Ogród trucizn' Bożka Rydlewska "Ogród trucizn"

Jako jedną ze swoich ukochanych prac, Bożka wskazuje ilustrację „Krew, morze”. Inspiracją do jej stworzenia było opowiadanie "Krew, Morze" z książki Italo Calvino "Opowieści Kosmikomiczne", a zwłaszcza jedno zdanie, które artystce szczególnie zapadło w pamięć: "Warunki naturalne z czasów, kiedy życie nie wyszło jeszcze poza ocean nie zmieniły się tak bardzo dla komórek ludzkiego ciała, obmywanych pierwotną falą, która nadal płynie w tętnicach".

Bożka Rydlewska 'Krew, morze' Bożka Rydlewska "Krew, morze"

Okno do innego świata

Większość ilustracji powstaje w technice mieszanej - najpierw powstają odręczne rysunki, które następnie artystka przenosi do komputera. Tam kontynuuje pracę nad nimi w programach graficznych, m.in. nakładając faktury i gradienty, dzięki którym obrazy zyskują niepowtarzalną trójwymiarowość. Patrząc na nie przypominamy sobie magię obrazów z kalejdoskopu.

Część prac tworzy kompleksowe projekty graficzne, z której powstają książki artystyczne, tak zwane pop-upy. To wyjątkowe, pracochłonne dzieła sztuki złożone z trójwymiarowych ilustracji – niektóre rozkładane karty buduje się z kilkudziesięciu sklejonych ze sobą elementów. Praca nad takim projektem to mrówcza robota poszczególne strony powstają jak rzeźby, część wycina się i klei ręcznie. Praca nad jedną książką zajmuje artystce cały rok.

Bożka Rydlewska 'Lotos pop-up' (Fot. Michał Kawecki) Bożka Rydlewska "Lotos pop-up" (Fot. Michał Kawecki)

W domu i na wystawie

Prace Bożki Rydlewskiej prezentowane były na wielu wystawach w Polsce i zagranicą. Do sierpnia 2021 można je oglądać na wystawie  "Botaniczne poszukiwania. Sztuka Botaniczna w XXI wieku" w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha.

Prace Bożki Rydlewskiej na wystawie 'Botaniczne poszukiwania. Sztuka Botaniczna w XXI wieku' w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. (Fot. archiwum artystki) Prace Bożki Rydlewskiej na wystawie "Botaniczne poszukiwania. Sztuka Botaniczna w XXI wieku" w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. (Fot. archiwum artystki)

Wiele prac w postaci sygnowanych limitowanych grafik można kupić w internetowym sklepie na stronie artystki. Znajdują się w nim również tapety ozdobione autorskimi ilustracjami.

Tapety z ilustracjami Bożki Rydlewskiej można kupić na jej stronie internetowej: www.bozka.com. (Fot. materiały prasowe) Tapety z ilustracjami Bożki Rydlewskiej można kupić na jej stronie internetowej: www.bozka.com. (Fot. materiały prasowe)

Ze sztuką Bożki mogą się spotkać nie tylko miłośnicy sztuki. Jej ilustracje zdobiły pudełka słynnej cukierni Lukullus, a także opakowania ekskluzywnych kosmetyków marki Shiseido Cle de Peau Beaute pojawiły się również na porcelanie Kristoff, pościeli marki Echa Leśna oraz kolekcji autorskiej dla Empiku. Tego typu współpraca cieszy Bożkę Rydlewską szczególnie: możliwość połączenia doświadczeń zmysłowych z ilustracją, to właśnie to, co lubi najbardziej.

Kolekcja Bożka dla Empiku. (Fot. Empik) Kolekcja Bożka dla Empiku. (Fot. Empik)

„Moment rozkoszowania się chwilą, taką jak picie porannej kawy z filiżanki ozdobionej pięknym rysunkiem – takie rzeczy sprawiają mi radość” - mówi artystka.