1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Recepta na udaną randkę

Recepta na udaną randkę

Recepta na udaną randkę? Okazuje się, że niektóre badania mogą służyć pomocą. (fot. iStock)
Recepta na udaną randkę? Okazuje się, że niektóre badania mogą służyć pomocą. (fot. iStock)
Naukowcy i psychologowie przygotowali krótkie porady na udaną randkę w Dniu św. Walentego.

1. Temperatura.
Im cieplej podczas randki, tym lepiej. Podczas eksperymentu okazało się, że osoby, które trzymały w ręku kubek z gorącą herbatą, myślały znacznie cieplej i pozytywniej o swoim rozmówcy, niż te, które wybrały się na zimne piwo. Dlatego jeśli stoisz przed dylematem: piwo czy kawa/herbata/gorąca zupa - wybierz to drugie.

2. Prawe ucho
. Naukowcy wiedzą to na podstawie badań terenowych: jeśli chcesz poderwać kogoś, zacznij rozmowę od szeptania, mówienia lub krzyczenia do prawego ucha. Okazuje się ono bardziej wrażliwe na propozycje, prośby czy pytania niż lewe ucho - zwłaszcza w klubie czy dyskotece.

3. Ckliwe piosenki.
W jednym z eksperymentów kobietom, które czekały na wypełnienie ankiety marketingowej, puszczano raz romantyczne a raz neutralne piosenki. Okazało się, że te które słuchały ckliwych melodyjek, chętniej podawały swój numer telefonu nieznajomemu mężczyźnie, niż te, które słuchały zwykłych nagrań.

4. Strach.
To jest specjalna rada dla kobiet: przestrasz faceta, a zrobi dla ciebie wszystko. Naukowcy dowiedli, że mężczyźni, którym kazano przejść przez (pozornie) niebezpieczny most, a potem porozmawiać z atrakcyjną badaczką, odczytali podwyższony poziom adrenaliny i spocone dłonie jako znak, że kobieta im się podoba, więc byli gotowi zrobić dla niej wszystko....

5. Uczucia.
Nigdy ich nie ujawniaj, a przynajmniej na początku. Okazuje się, że kobiety są zdecydowanie bardziej zainteresowane mężczyznami, którzy wobec nich są obojętni, niż tymi, którzy jawnie okazują im sympatię.

6. Poluj w małych zagajnikach, a nie w dużych lasach.
Badania terenowe pokazały, że skuteczniej podrywa się drugą połówkę podczas małych imprez, domówek i niewielkich wydarzeń towarzyskich, niż podczas imprez masowych czy klubowych. Wagę odkrywa tu fakt, że kiedy masz mniejszy wybór, szybciej i trafniej podejmujesz życiowe decyzje, niż kiedy masz mnóstwo możliwości. Więc zapomnijcie o sentencji: dużo rybek w morzu. Przenieście się nad staw.

7. Czerwony.
Noś czerwony lub umawiaj się z wybrankiem/wybranką w miejscach, gdzie sporo jest tego koloru. Okazuje się, że zarówno mężczyźni jak i kobiety lubią ten kolor u drugiej płci, choć sobie tego nie uświadamiają. Czerwony podnosi temperaturę, stwarza atmosferę przyzwolenia. Dlatego na pytanie o kolor, śmiało mów: czerwony!

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Materiał partnera

On, ona i… smartfon - współczesny trójkąt miłosny. Bądźmy offline w walentynki

W walentynki nie zabieraj telefonu do sypialni. (Fot. materiały prasowe)
W walentynki nie zabieraj telefonu do sypialni. (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Romantyczne spędzanie czasu z ukochaną osobą jest wpisane w charakter walentynek. Jednak wielu zakochanych zamienia blask świec na świecące ekrany smartfonów. Święto Zakochanych to doskonały moment na wzmacnianie prawdziwych relacji. 

Dla wielu osób 14 lutego to jeden z tych dni w roku, kiedy można w całości skupić się na drugiej połówce. Szczególnie jeśli na co dzień brakuje czasu na bardziej wyszukane formy okazywania miłości. Do niedawna idealnym sposobem na celebrowanie związku było wspólne wyjście do kina, teatru czy romantyczna kolacja w blasku świec. W erze wszechobecnej technologii, która wydaje się przenikać każdy aspekt naszego życia, spędzanie tego dnia tylko w duecie – bez telefonu komórkowego – brzmi jak prehistoryczne opowieści. Jesteśmy przyzwyczajeni do ciągłego aktualizowania swoich statusów, lokalizacji, czy chociażby robienia zdjęć posiłkom. Oczywiście, inteligentne gadżety są po to, by ułatwiać nam życie i nawiązywanie kontaktów. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy nie potrafimy z nich zrezygnować, nawet w wyjątkowych momentach z ukochaną osobą, 

Co osłabia relacje w związku?

Według najnowszych badań przygotowanych na zlecenie T-Mobile, 40% Polaków w wieku 18-34 lat uważa, że ich partner lub partnerka spędza zbyt dużo czasu korzystając z telefonu, kiedy przebywają razem. Ale już ponad połowa ankietowanych (55%) przyznała, że czuła się ignorowana przez drugą osobę ze względu na jej korzystanie ze smartfona. Co ciekawe, wiele osób ma świadomość, że nadużywa tego gadżetu. Ponad 38% ankietowanych przyznało, że spędza za dużo czasu korzystając z telefonu, kiedy jest z partnerem i tyle samo z nich uważa, że może to wpłynąć negatywnie na ich relacje. To wskazuje, że nie tylko przeszkadza nam zbyt częste używanie smartfona przez naszą drugą połówkę, ale dostrzegamy też realne zagrożenie, jakie może wnieść do związku.

Nie należy jednak całego „zła świata” przypisywać technologiom. Takie zachowanie może mieć bowiem drugie dno, wywodzące się z wychowania. Warto zastanowić się nad tym, czy nie mamy problemów z okazywaniem uczuć i zainteresowania drugą osobą. Jak twierdzi seksuolog, dr n. med. Andrzej Depko, takie trudności są często skutkiem zbyt dużej powściągliwości, bądź całkowitej oschłości w domu rodzinnym. To z kolei przekłada się na późniejsze zaburzenia w wyrażaniu emocji. Takie osoby zazwyczaj uciekają do telefonu, co w dłuższej perspektywie wpływa na pogorszenie jakości relacji międzyludzkich.

Ale to nie wszystko, powody mogą znajdować się jeszcze gdzie indziej. Według dr. Depko istnieje także możliwość, że nie do końca satysfakcjonuje nas związek, w którym się znajdujemy. Możemy czuć znudzenie partnerem albo nie jest on już w stanie sprostać naszym oczekiwaniom. W takim wypadku należy zweryfikować pragnienia obu stron, by każda z nich czuła się w związku jak najbardziej komfortowo, i pracować nad istniejącą relacją.

Jeśli jednak traktowanie smartfona jako przedłużenia naszej ręki i nieodłącznego kompana w każdej chwili spędzanej z drugą osobą jest jedynie naszym złym przyzwyczajeniem, to warto z tym walczyć. Idealnym momentem do tego może być właśnie Dzień Zakochanych, kiedy nasze oczy skierujemy wyłącznie na naszą drugą połówkę. Odrobina kreatywności może wiele zmienić – spróbujcie znaleźć takie rozrywki, które wam obojgu sprawią jak najwięcej przyjemności i satysfakcji. 

 

 

Inteligentna bielizna dla niej i dla niego. Inteligentna bielizna dla niej i dla niego.

Dla zagorzałych miłośników technologii, dla których tryb offline nawet tego dnia to coś niewyobrażalnego, T-Mobile znalazł ciekawe rozwiązanie. Magentowy zestaw to inteligentna bielizna dla niej i dla niego. Dołączone do niej chipy pozwolą za pomocą aplikacji zablokować telefon partnera lub partnerki na 15 minut. Wydawać by się mogło, że kwadrans to niewiele, jednak to już mały krok w poprawie jakości naszych relacji. Może zagracie w zapomnianą grę karcianą „Flirt”, która podgrzeje atmosferę związku? A może zdecydujecie się na relaksujący masaż, wspólne gotowanie, taniec, czy spontaniczną wyprawę w nieznane? Wariantów jest nieskończenie wiele, najważniejsze jednak, byście wsłuchali się we własne potrzeby, bo to klucz do sukcesu udanego związku.

 

  1. Kultura

14 najpiękniejszych filmów o miłości – najlepsze filmy miłosne

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Pamiętnik", na zdjęciu: Rachel McAdams i Ryan Gosling. (Fot. BEW PHOTO)
Filmy o miłości wzruszają, uwrażliwiają, a czasem nawet wywracają nasz świat do góry nogami. Często zarzucamy im, że przedstawiają historie, które nie zdarzają się w realnym świecie, ale... niech podniesie rękę ten, kto choć raz w życiu nie miał nastroju na romantyczny film. Oto lista najpiękniejszych - naszym zdaniem - filmów o miłości. 

Niezwykłe filmy o miłości wzruszają, uwrażliwiają, a czasem nawet wywracają nasz świat do góry nogami. Często zarzucamy im, że przedstawiają historie, które nie zdarzają się w realnym świecie, ale... niech podniesie rękę ten, kto choć raz w życiu nie miał nastroju na romantyczny film. Oto lista najpiękniejszych - naszym zdaniem - a zarazem najlepszych filmów o miłości. 

"Notting Hill"

Można nie lubić komedii romantycznych z przełomu XX i XXI w., ale młodego Hugh Granta nie sposób nie kochać. Jedna z najlepszych ról odrobinę niezdarnego, ironicznego, ale niezwykle charyzmatycznego aktora, który stworzył z Julią Roberts duet idealny. Warto nie tylko dla fajnej, lekkiej i prześmiesznej historii (szczególnej uwadze polecamy scenę wywiadu, który główny bohater przeprowadza z filmową Anną Scott), ale też mocnych wątków w tle (tu przede wszystkim postać przyjaciela i współlokatora Granta).

"Co się wydarzyło w Madison County"

Clint Eastwood i Meryl Streep jako ludzie w średnim wieku, którzy na "przeżycie" miłości życia mieli jedynie... 4 dni. Ona - kobieta zajmująca się domem, z mężem i dwójką dzieci, która niczego już od życia nie oczekuje i on - samotnik, podróżnik, fotograf, lekkoduch, który za nic nie zdecydowałby się na stały związek. Do czasu. Wystarczyły 4 pełne miłości, czułości i namiętności dni, by oboje zdali sobie sprawę, że takie uczucie zdarza się tylko raz w życiu.

"Pamiętnik"

Nakręcony na podstawie książki Nicolasa Sparksa film romantyczny opowiadający historię głębokiej miłości dwójki młodych ludzi, którą słyszymy z ust starszego mężczyzny. Opowiada ją chorej na Alzheimera kobiecie, czytając pamiętnik, wspominający niewinną, piękną i romantyczną miłość dziewczyny z dobrego domu i ubogiego, prostego chłopaka. Warto, także ze względu na role głównych bohaterów - Ryana Goslinga i Rachel McAdams, między którymi czuć było "chemię". Wyciskacz łez, dumnie reprezentujący filmy miłosne na podstawie książek, który zostaje w pamięci na długo.

"Rzymskie wakacje"

Audrey Hepburn jako księżniczka znudzona dworskim życiem, która postanawia zwiedzić Wieczne Miasto na własną rękę. Bez świty i królewskiego orszaku. Główna bohaterka tego filmu romantycznego podczas jednego dnia wolności spędzonego z amerykańskim dziennikarzem (w tej roli Gregory Peck) po raz pierwszy tak naprawdę dowiaduje się, co to znaczy wolność i zauroczenie. Komedia sprzed ponad 50 lat, która absolutnie nie straciła swego uroku, często uważana za numer jeden w kategorii najpiękniejsze filmy o miłości.

"Słodki listopad"

Początek filmu przełamuje schemat: tutaj to ona (w rolę Sary wcieliła się Charlize Theron) zmienia chłopaków jak rękawiczki. A on (w rolę nowojorskiego biznesmena Nelsona wcielił się Keanu Reeves) szybko się w niej zakochuje. Postanawiają zawrzeć jednak układ, że nie będą angażować się zbytnio w związek i po wspólnym miesiącu, każde pójdzie w swoją stronę. Prawda, którą skrywa Sara wywraca jednak ich życie uczuciowe do góry nogami... Wyjątkowo wzruszające kreacje Theron i Reeves'a. Dla tych, którzy mają ochotę na smutne filmy romantyczne.

"Jeden dzień"

Miłość, która musiała dorosnąć, czyli wzruszająca opowieść o parze, która nawiązuje znajomość w bardzo młodym wieku i po prostu się zaprzyjaźnia. Umawiają się na to, że co roku będą spotykać się jednego konkretnego dnia, podczas którego opowiadają o swoich związkach, uczuciach, przeżyciach. Po jakimś czasie każde z nich zaczyna rozumieć, że prawdziwa miłość nie zawsze zdarza się "od pierwszego wejrzenia". Smutny film o miłości, która szczerze wzrusza.

"Tamte dni, tamte noce"

Młody chłopak, który spędza wakacje z rodzicami zakochuje się w mężczyźnie, który przyjechał pracować wspólnie z jego ojcem. To nieoczywiste uczucie rosło w nich od momentu, w którym się zobaczyli, ale w którym nie do końca chcieli jeszcze przyznać przed sobą, że istnieje. Plus za nostalgiczny klimat, gorącego lata we włoskim miasteczku... Uznany za najbardziej romantyczny film 2017 roku.

"Dla niej wszystko"

Russel Crowe jako oddany mąż, który decyduje się poświęcić absolutnie wszystko dla swojej ukochanej żony, która została skazana na karę więzienia. Ani przez chwile nie zadaje sobie pytania, czy jego ukochana jest winna, czy nie. Wie, że dla niej zrobi wszystko - łącznie ze złamaniem prawa.

"Zakochany kundel"

"Zakochany kundel" to przeurocza animacja o miłości i lojalności. Film wzruszy nie tylko najmłodszych, ale też dorosłych. Po wyjeździe swoich właścicieli piękna suczka rasy cocker spaniel, Lady, wyrusza w świat razem z bezpańskim kundlem, Trampem. Disnejowska produkcja z 1955 roku doczekała się również nowej, odświeżonej wersji, wzbogacając miłosne filmy o kolejną produkcję wartą uwagi.

"500 dni miłości"

Porzucony przez dziewczynę chłopak wraca pamięcią do 500 spędzonych wspólnie dni, by przeanalizować, co w ich relacji poszło nie tak i jakich błędów nie popełniać na przyszłość. Ciekawa opowieść o tym, jak często pochłonięci własną, wyimaginowaną wizją idealnej miłości nie widzimy tego, jak wygląda to w rzeczywistości...

"Titanic"

Choć wszystkim zapewne film o zakazanej miłości Jacka i Rose jest dobrze znany, nie moglibyśmy pominąć go w naszym zestawieniu. Kultowy wyciskacz łez z katastrofą historycznego statku w tle to jeden z największych wyciskaczy łez, jaki do tej pory powstał, zajmując czołową pozycję na liście smutnych filmów miłosnych. Nie da się ukryć, że do tej opowieści wracamy wyjątkowo często, niezależnie od tego, jak dobrze znamy jej zakończenie…

"List w butelce"

Kolejny film oparty na powieści Nicolasa Sparksa, czyli specjalisty od romansów. Dziennikarka znajduje na plaży list miłosny i postanawia odnaleźć jego twórcę. Autor okazuje się być niezwykle przystojnym, wrażliwym i inteligentnym mężczyzną (w tej roli Kevin Costner), który nie potrafił poradzić sobie ze śmiercią ukochanej żony. Okazuje się jednak, że życie jest o wiele bardziej niespodziewane i często zaskakuje nas w najmniej spodziewanym momencie.

"Uwierz w ducha"

Patrick Swayze, który powraca jako duch do swojej ukochanej po śmierci. Brzmi banalnie, ale film z udziałem Demi Moore i Paricka Swayze stał się kinowym hitem i jedną z najpiękniejszych opowieści o oddaniu, przywiązaniu i trosce o ukochaną osobę.

"Casablanca"

Absolutny klasyk, którego jednak nie mogło zabraknąć w naszym zestawieniu pięknych filmów miłosnych. Film z 1942 roku, który wciąż uznawany jest za historię miłosną wszech czasów. Podczas II wojny światowej spotykają się byli kochankowie, którzy znajdują się w zupełnie innym momencie życia. Mimo to dawne uczucia między nimi odżywają i zupełnie burzą ich dotychczasowe życie. Niezapomniane role Humphreya Bogarta i Ingrid Bergman.

  1. Kuchnia

Walentynki o smaku czekolady - 10 pomysłów na deser we dwoje

Winogrona, pomarańcze, kawałki ananasa maczane w ciepłej płynnej czekoladzie to rozkosz dla podniebienia.
Winogrona, pomarańcze, kawałki ananasa maczane w ciepłej płynnej czekoladzie to rozkosz dla podniebienia.
Zobacz galerię 10 Zdjęć
Dobra czekolada powinna mieć gładką konsystencję i błyszczącą powierzchnię, przy łamaniu na kawałki wydawać charakterystyczny trzask. A co najważniejsze wprawiać w błogi nastrój. Walentynki to najlepsze okazja, aby cieszyć się jej smakiem we dwoje. Oto 10 propozycji na tête-à-tête z czekoladą w tle.

Dobra czekolada powinna mieć gładką konsystencję i błyszczącą powierzchnię, przy łamaniu na kawałki powinna wydawać charakterystyczny trzask. A co najważniejsze wprawiać w błogi nastrój. Walentynki to najlepsze okazja, aby cieszyć się jej smakiem we dwoje. W galerii znajdziecie 10 propozycji na tête-à-tête z czekoladą w tle.

 

  1. Kuchnia

Desery, które rozpalą zmysły. Pomysł na walentynki we dwoje

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Deser przygotowany na walentynki można podać nie tylko na talerzyku, pucharku, czy w miseczce. Tego dnia można puścić wodze nie tylko kulinarnej fantazji.

Bezowy bałagan z owocami

Na bezę: 100 g białek 200 g cukru 1 łyżka soku z cytryny

Dodatki: 250 ml śmietanki 30-36% łyżka cukru pudru 50 g cukru 200 g mrożonych owoców leśnych 50 ml czerwonego wina garść owoców sezonowych: jagód, truskawek, malin, jeżyn

(Fot. Agnieszka Murak) (Fot. Agnieszka Murak)

Zacznij od bezy. Białka ubij na sztywną pianę, małymi porcjami dodaj cukier. Pod koniec ubijania wlej sok z cytryny. Ubitą masę przełóż na blachę wyłożoną papierem – kształt zależy od ciebie. Możesz upiec małe beziki albo jedną dużą bezę, którą potem pokruszysz.

Bezę wstaw do pieca nagrzanego do 110°C i w zależności od wielkości piecz od 1 do 4 godzin w przypadku jednej grubej bezy. W tym czasie śmietanę ubij na sztywno z cukrem pudrem i wstaw ją do lodówki, by stężała.

Przygotuj sos owocowy: w garnuszku zrób z cukru karmel. Gdy cukier będzie już płynny, dodaj mrożone owoce, a chwile później zalej wszystko czerwonym winem. Gdy poczujesz, że alkohol odparował, przykryj sos pokrywką i gotuj do momentu, aż cały cukier się rozpuści. Gotowy sos odstaw do ostudzenia.

Gdy beza się upiecze i wystygnie, pozostaje tylko złożyć deser. W szklance, pucharku albo jak tylko chcecie... Pokruszcie bezę i przekładajcie na przemian wszystkie składniki: trochę bezy, trochę sosu, trochę bitej śmietany, trochę owoców i znowu trochę bezy!

Brownie z solonym karmelem i lodami waniliowymi

Na solony karmel: 100 g cukru 20 g masła 200 ml mleka 150 ml śmietany 30-36%

Na brownie: 200 g gorzkiej czekolady 200 g masła 3 jajka 200 g drobnego cukru 100 g mąki 100 g białej czekolady

ulubione lody waniliowe

(Fot. Agnieszka Murak) (Fot. Agnieszka Murak)

Zacznij od karmelu: cukier rozpuść na patelni na wolnym ogniu, aż zacznie się robić złotobrązowy i cały będzie płynny – nie mieszaj go, możesz ewentualnie poruszać patelnią, by wszystko się równomiernie podgrzewało. Gdy będzie już płynny, dodaj masło i dokładnie mieszaj drewnianą łyżką. Gdy cukier i masło się połączą, dodaj mleko wymieszane ze śmietaną. Cały czas mieszaj, ale uważaj, bo bulgoczący karmel może pryskać. Gotuj do uzyskania jednolitej, w miarę gęstej konsystencji. Zestaw z ognia, dodaj szczyptę soli i dokładnie wymieszaj.

Przejdź do brownie. Gorzką czekoladę rozpuść z masłem na parze. Jajka ubij na jednolitą masę z cukrem – powinny podwoić, a nawet potroić swoją objętość. Do ubitej masy delikatnie dodaj mąkę i delikatnie, acz dokładnie, wymieszaj. Następnie dodaj wystudzoną rozpuszczoną masę czekoladową oraz pokruszoną białą czekoladę i znów delikatnie, dokładnie wymieszaj.

Całość przełóż na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Piecz 25 minut w 170°C. Gotowe brownie pokrój w kwadratowe kawałki, podawaj z gałką lodów na wierzchu, polaną solonym karmelem.

Lody bananowo-truskawkowe

2 dojrzałe banany 200 g truskawek 100 ml tłustego mleka kokosowego 1 laska wanilii

(Fot. Agnieszka Murak) (Fot. Agnieszka Murak)

Lody te możesz zrobić na dwa sposoby:

  1. Obrane banany i wyszypułkowane truskawki zamroź w całości. Gdy będą twarde, wyjmij je z zamrażarki, włóż do blendera i zblenduj z mlekiem kokosowym i ziarnkami z laski wanilii.
lub
  1. Zblenduj obrane banany i wyszypułkowane truskawki razem z mlekiem kokosowym i ziarnkami z laski wanilii. Włóż do wybranych przez siebie foremek i zamroź.
Przepisy pochodzą z książki Sex & cook. Miłość od kuchni", Roberta Kowalczyka i Michała Toczyłowskiego wydanej przez wydawnictwo Filo.|

fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

 

 

  1. Psychologia

Love story z morałem - Katarzyna Miller wyjaśnia, czego uczą nas filmy o miłości

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Titanic", reż. James Cameron, 1997. (Fot. BEW PHOTO)
Zobacz galerię 8 Zdjęć
„Przeminęło z wiatrem” pokazuje, że marzenia są groźniejsze od bajek. „Pretty woman”, że dwoje ludzi może się odnaleźć, a „Millennium” odkrywa nowy typ mężczyzny, z kobiecym pierwiastkiem. Jak wizja miłości na ekranie przekłada się na nasze związki – pytamy psychoterapeutkę Katarzynę Miller.

Najpiękniejszy film o miłości?
Ach, tak na dzień dobry? Zaraz, zaraz… „Pretty woman”! No, ten film jest samą rozkoszą. „Love story” też był fajny, ale dziś myślę, że się trochę zestarzał. Lubię bardzo filmy z Barbrą Streisand, zwłaszcza „Miłość ma dwie twarze”, o którym ostatnio rozmawiałyśmy, ale też „Księcia przypływów”, który jest także mądrym filmem o terapii.

Przed naszą rozmową zrobiłam mały research wśród znajomych na temat ich ulubionych filmów o miłości. „Casablanca”, „Pożegnanie z Afryką”, „Titanic”…
„Casablanca” uchodzi za film kultowy, ale mnie on jakoś nie rusza. W „Pożegnaniu z Afryką” jest zawarta pewna prawda o tym, że są tacy chłopcy, którzy się złapać nie dają (śmiech). „Titanic” to miłość z poświęceniem, ale też bardzo młoda, pierwsza, zbyt wysublimowana, żeby była prawdziwa, i spowodowana wyjątkową sytuacją, a to bardzo podsyca ogień miłości… O, ale widzisz, dzięki temu przypomniało mi się kilka fajnych tytułów. Jeśli nie widziałaś, musisz zobaczyć „Posłańca”, „Najemnika” i koniecznie „Kochanka lady Chaterley” – film o miłości cielesnej, przebudzeniu kobiety, ale też przekraczaniu barier społecznych. Uwielbiam również „Artura” z Dudleyem Moorem i Lisą Minelli. Rozkoszny, zupełnie rozkoszny, też o przekraczaniu barier. Oczywiście „Pół żartem, pół serio” z Marilyn Monroe i „Wyższe sfery” z Grace Kelly. Bardzo lubię też filmy duetu Katherine Hepburn i Spencera Tracy’ego, jak chociażby „Żebro Adama”. No i „Rzymskie wakacje” z cudownym Gregorym Peckiem!

'Rzymskie wakacje' - Audrey Hepburn i Gregory Peck jako Księżniczka Anna i Joe Bradley (fot. BEW PHOTO) "Rzymskie wakacje" - Audrey Hepburn i Gregory Peck jako Księżniczka Anna i Joe Bradley (fot. BEW PHOTO)

U mnie wygrywa „Przeminęło z wiatrem”.
O, tu mnie zaskoczyłaś, bo ja nie powiedziałabym, że to film o miłości. Dla mnie on jest o wszystkim: o wojnie, przetrwaniu, społecznych przemianach, no i oprócz tego jest tam fajna romantyczna historia.

Ja zawsze widziałam w nim opowieść o tym, jak można latami wzdychać do faceta, którego nie znasz, nie rozumiesz i z którym nie byłabyś szczęśliwa.
Scarlett O'Hara była zwyczajnie głupia emocjonalnie. Ashleya chciała po pierwsze dlatego, że był zupełnie inny niż ona, a po drugie był niedostępny, bo była Melanii. Scarlett była takim bachorem, który kiedy coś mu się podoba, uważa, że może to sobie wziąć. Po trzecie, Ashley był jej kompletnie obcy, bo tak naprawdę oni ze sobą nie spędzali w ogóle czasu. Gdyby zostawić ich razem na dwa dni, to ona zanudziłaby się na śmierć. Można powiedzieć, że użyła go jako wieszaka na swoje marzenia i nawieszała na nim wszystko to, czego nie zna, nie ma i nie rozumie. Poza tym zobacz, co on robił. To był typ w stylu „podpuszczę cię troszeczkę i nic ci nie dam”.

Karmił ją romantycznymi ochłapami...
I było mu strasznie przyjemnie, że taka kobieta lata za nim jak wściekła, a on tymczasem ma tu sobie cudowny związek z Melanią, bez której nie dałby sobie rady. W sumie go rozumiem, ale to było nieuczciwe. Nadużywał jej, dzięki czemu wydawał się sobie ciekawszy.

Ashley był dla Scarlett marzeniem, Rhetta uważała za chama i prostaka. Czyli takiego pana Cześka, o którym często piszesz.
Oj, Panie Boże, daj nam takich Cześków jak Clark Gable (śmiech)!

Tylko czemu ona tego nie widzi?
Tam był też taki istotny szczegół, że ona była na Rhetta wściekła za to, że na początku ich znajomości ją podsłuchał i się z niej wyśmiewał. Nie cierpiała go, jednocześnie nie zdając sobie sprawy z tego, że piekielnie ją obchodzi. Z jednej strony miała swoje marzenie o bladawcu, a z drugiej walkę z pełnokrwistym facetem – bo z bladawcem nie da się walczyć. A walka jest bardzo sexy. Tylko mała dziewczynka, którą była, nie potrafiła sobie poukładać tego w główce. Dlatego jest to tak żywa i aktualna opowieść i dlatego Scarlett jest jedną z bardziej złożonych i prawdziwych postaci. Z jednej strony dużo wie i wiele rzeczy potrafi sobie w życiu urządzić, a z drugiej strony nie ma podstawowej wiedzy o sobie. Równie fajną postacią i bardzo współczesną jest Lisbeth Salander z trylogii „Millennium” i jej trudna relacja z Mikaelem Bloomkvistem, jedynym mężczyzną, któremu udało się przebić przez jej zasieki.

'Dziewczyna z tatuażem' - Daniel Craig i Rooney Mara jako Mikael Blomkvist i Lisabeth Salander (fot. BEW PHOTO) "Dziewczyna z tatuażem" - Daniel Craig i Rooney Mara jako Mikael Blomkvist i Lisabeth Salander (fot. BEW PHOTO)

On z kolei jest nowym typem mężczyzny – w ujmujący sposób kobiecym.
Ale też bardzo rycerskim. Gdybym miała wybrać faceta z filmu czy literatury, który mnie najbardziej ostatnio ujął, to byłby to właśnie Bloomkvist, ale z wersji szwedzkiej filmu. Nie jest może piękny jak Clark Gable, ale jest głęboki, ma zasady, prawdę w sobie, taki szlachetny kruszec. I kocha kobiety. Nie „lubi”, jak mówią czasem mężczyźni skaczący z kwiatka na kwiatek, tylko właśnie „kocha”. Może dlatego, że ma w sobie kobiecy pierwiastek.

'Przeminęło z wiatrem' - Clark Gable i Vivien Leigh jako Rhett Butler i Scarlet O'Hara (fot. BEW PHOTO) "Przeminęło z wiatrem" - Clark Gable i Vivien Leigh jako Rhett Butler i Scarlet O'Hara (fot. BEW PHOTO)

Często pięknymi filmami o miłości nazywamy te, w których miłość kończy się tragicznie. Ale są też – jak mówisz – rozkoszne komedie romantyczne z happy endem: „Pretty woman”, „To właśnie miłość”…
O Jezu, tak! „To właśnie miłość”, dziękuję, że mi o nim przypomniałaś. To jednak mój najulubieńszy film o miłości i najulubieńszy film na święta. Mogę go oglądać w kółko, choć nie wszystkie wątki lubię tak samo.

Od czego zależy to, jakie love story nas uwodzi?
Albo nas roztkliwia, albo nas bawi, albo unosi nas w wysokie rejony, jak oszołomienie, euforia. „Titanic” na przykład jest właśnie takim wysokim lotem. Stoimy na dziobie statku i lecimy. To lot pod tytułem „niezwykła odwaga jej”, ale też „niespotykana wybitność jego”, bo gdyby nie zginął, na pewno zostałby kimś wyjątkowym. To miłość, która zdobywa światy, przekracza konwenanse. W wielu filmach najbardziej nas to pociąga. W życiu bywa z tym różnie i ludzie bardzo często uginają się pod presją otoczenia, rodziny, środowiska czy własnych ograniczeń. Znałam takie przykłady i pracowałam z takimi ludźmi. Jedna historia mną zwłaszcza wstrząsnęła. Przecudny facet, rzadka klasa człowieka, przystojny, inteligentny, miły. Pobrał się z dziewczyną, którą poznał na studiach, ale której nie kochał. Zresztą nikogo wtedy nie kochał. Mieli już odchowane dziecko. Po kilkunastu latach w ich wspólnym towarzystwie pojawiła się pewna pani, z którą on często siedział, rozmawiał, czasem tańczył. I któregoś dnia on jakoś mocniej ją przytulił w tańcu, a ona do niego przylgnęła, tak jakby zbierali się do tego latami. Umówili się na kawę, potem na następną, potem okazało się, że gadają godzinami, że czują się w swoim towarzystwie jak w bajce. Najpierw spotykali się po kryjomu, aż wreszcie on postanowił: jesteśmy dorośli, nie będziemy się wygłupiać, przecież możemy się pobrać. Mało tego, okazało się, że ją bije mąż, który na dodatek jest alkoholikiem, o czym całe towarzystwo nie wiedziało. On na to: „Tym bardziej musisz się z nim rozstać”. Przy czym był uczciwy wobec swojej żony, powiedział jej, że się zakochał, że bardzo jej dziękuje za wspólne lata i zostawi jej wszystko, co ona sobie życzy, a nawet więcej. No i czekał na ruch ze strony ukochanej. A ona nie odeszła od męża. Tak to bywa, jak ktoś jest przywiązany do nieszczęścia. Paradoksalnie gdyby ten cudowny mężczyzna nie był dla niej tak dobry i cierpliwy, to być może by się z mężem rozstała.

Lubimy oglądać filmy, w których miłość pokonuje przeszkody, ale nie umiemy przenieść tego do swojego życia?
Presja stereotypu czy rodziny okazuje się czasem większa: „nie wypada, żebyś była z kimś takim, on jest tylko…” i tu można wstawiać dowolnie: rolnikiem, kierowcą, robotnikiem. Dlatego uważam, że dobrze sytuowane dziewczyny powinny się zastanowić nad tym, czy nie lepiej otworzyć się na mężczyzn z innej warstwy osiągnięć czy sukcesów, bo inaczej nie będą miały z czego wybierać.

Miłość pokona wszystko czy jednak to mrzonka?
Jedno prawda i drugie prawda (śmiech). Bywa tak, że dopóki pierwszy żar miłości bucha, to ludziom się wydaje, że miłość jest ważniejsza niż status społeczny czy akceptacja bliskich, ale im dłużej zwlekają z decyzją o byciu razem, tym ich determinacja słabnie.

Słyszałam o kilku iście filmowych historiach par, które poznawały się w sytuacjach trudnych, a ich uczucie było z kategorii „zakazane”…
Och, taka miłość rozwija się najszybciej. Żeby nie szukać daleko – Romeo i Julia.

Ale kiedy wszystkie przeszkody zostały usunięte, pojawiły się kłótnie, pretensje…
Miłość się wypaliła. My ogromnie reagujemy na czynniki zewnętrzne, które albo nas podkręcają, albo demotywują. Przeszkody, sprzeciw, łamanie barier – to jest to, co sprawia, że uczucie wydaje się piękniejsze, bardziej wyjątkowe. Ale kiedy to minie, często się okazuje, że cały blask był tylko pozorny. To bardzo dziecinne podejście, typowe dla dwudziestoparolatków, dla których bunt przeciwko rodzicom jest wartością nadrzędną. Kiedy byłam smarkata, z miejsca bym poszła na wojnę. A teraz? W żywe oczy bym kłamała, zdezerterowałabym nawet – tylko po to, żeby się z tego wykręcić.

Czy „Pretty woman” nie jest właśnie dla 20-latków?
Moim zdaniem to opowieść o tym, jak fajnie i rzadko jest trafić na kogoś, kto naprawdę ci pasuje. Jemu była potrzebna dziewczyna zuchwała, z fantazją, która by go rozśmieszała, rozluźniała, nie przejmowała się tym wszystkim, czym on się przejmował. Mógł przy niej odpocząć, wyluzować, zobaczyć, jak wiele ma dziecka w sobie. Ta genialna scena, w której ona leży w wannie, nie wie, że on ją widzi, i potwornie fałszuje. Albo ta, kiedy on ją pierwszy raz widzi w eleganckiej sukience. Na facetów niesamowicie działa taka sytuacja, gdy dziewczyna, która przez większą część filmu wygląda normalnie, nagle występuje w sukni wieczorowej. Taka zwyczajna panienka, a tu nagle wychodzi i jest Gildą. O, „Gilda”, to dopiero jest film! Kochałam się w Gildzie!

'Pretty Woman' - Richard Gere i Julia Roberts jako Edward Lewis i Vivian Ward (fot. BEW PHOTO) "Pretty Woman" - Richard Gere i Julia Roberts jako Edward Lewis i Vivian Ward (fot. BEW PHOTO)

Pewne podobieństwo widzę…
…że ruda? Ale gdzie mi tam do Gildy?! Chociaż tańczyć jak ona umiałam!

Chodzi o to, żeby kobieta potrafiła zrobić wrażenie?
Żeby umiała zaskakiwać. Żeby okazywała się różnorodna, i to w dodatku wtedy, kiedy on się tego nie spodziewa. Tylko żeby tego nie robić specjalnie, a naturalnie.

Bohaterowie „Pretty woman” po prostu się odnaleźli?
Tak, choć kwestia tego, że ona była niezła w seksie, a on bogaty, też była niebagatelna (śmiech).

To weźmy jeszcze na warsztat „To właśnie miłość”.
Mój Boże, od razu widzę Hugh Granta, który między gabinetami jako pan premier przeskakuje w rytm muzyki. No i gruby menedżer, który kocha swojego idola i podopiecznego w jednym, cudny wątek z Emmą Thompson, której mąż zastanawia się nad zdradą… Ci wszyscy bohaterowie są normalni, do zrozumienia. To bardzo inteligentny film.

'To właśnie miłość' - Keira Knightley i Andrew Lincoln jako Juliet i Mark (fot. BEW PHOTO) "To właśnie miłość" - Keira Knightley i Andrew Lincoln jako Juliet i Mark (fot. BEW PHOTO)

Ale z gatunku, o którym nie mamy dobrego zdania – komedii romantycznych.
Bo one często robią nam wodę z mózgu! Po pierwsze, wmawiają, że twoje życie nie ma sensu, dopóki nie spotkasz tego jedynego. Po drugie, że musi się to odbyć w jakichś niesamowitych okolicznościach natury, z biciem piorunów.

I ten przekaz: czekasz całe życie na miłość, która załatwi wszystkie twoje problemy.
Nawet uleczy z depresji. Nie masz pieniędzy, nic nie umiesz – ona wszystko ci załatwi. A jak się skończy, umrzesz.

Dlaczego jednak tak przyjemnie się to ogląda?
Bo lubimy sobie pomarzyć. Ważne, żebyśmy pamiętały, że to tylko marzenia, iluzje. W prawdziwym życiu mężczyźni bywają zupełnie inni, jeśli nie fajniejsi. Podobnie jak miłość. Mówi się, że filmy przedstawiają życie jak w bajce. Ale w bajkach trzeba coś pokonywać, zdobywać, to marzenia są nieprawdziwe. On cię spotka, odkryje, pokocha, ty musisz tylko być. Komedie romantyczne bazują właśnie na tej tęsknocie. Oczywiście mądre kobiety też mogą sobie je pooglądać, bo wiedzą, że to jest tylko taki uśmiech na chwilę. A jeśli jakiś film zrobi na nich duże wrażenie, potrafią coś z niego sobie wziąć. Że on robił jej takie cudowne niespodzianki? Samej sobie zrobić niespodziankę. Albo partnerowi!