1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia

Odgruzować przestrzeń osobistą. Sesja ze specjalistką declutteringu i organizacji przestrzeni

Decluttering często wyzwala emocje, zwłaszcza gdy kobiety pozbywają się rzeczy po rozwodzie czy rozstaniu. Pojawiają się łzy, złość. (Fot. iStock)
Decluttering często wyzwala emocje, zwłaszcza gdy kobiety pozbywają się rzeczy po rozwodzie czy rozstaniu. Pojawiają się łzy, złość. (Fot. iStock)
Notatki ze studiów, prawie dobre T-shirty, lekko wypłowiała torba plażowa… Zajmują miejsce, to jedno, ale poza tym przytłaczają psychicznie i zwyczajnie odbierają przyjemność z przebywania we własnym domu. Doświadczeniem ze współpracy z profesjonalną „czyścicielką” przestrzeni dzieli się Marta Urbaniak–Piotrowska, nasza redakcyjna koleżanka i autorka powieści „One temu winne”.

Przyznaję się bez bicia: jestem bałaganiarą. W moim otoczeniu rzeczy tajemniczo przenoszą się samodzielnie z miejsca na miejsce, a książki anektują podłogę. Dodatkowo, ostatni czas był w moim życiu zawodowym bardzo intensywny: oprócz regularnej pracy, pisałam i wydałam książkę. Zajęta po kilkanaście godzin dziennie, nie miałam czasu na sprzątanie. A dom zarastał…

Kiedy zdarzyło mi się spóźnić na spotkanie, bo przez kilkanaście minut szukałam telefonu, zaczęło do mnie docierać, że bałagan może wcale nie jest wyrazem mojej artystycznej duszy ani kontestacją mieszczańskich wartości – a chaosem, który destabilizuje i nie pozwala czuć się dobrze we własnym mieszkaniu. Uporanie się z tym wydawało mi się jednak zadaniem ponad siły. Byłam zmęczona i chciałam odpoczywać. Tylko, czy da się odpoczywać w takim nieładzie?

Zburzone mury

Kiedy w moim związku pojawił się kryzys związany z tym, że trudno nam się mieszka w małym, zabałaganionym mieszkaniu i nie widzimy perspektyw na jego zmianę, poczułam, że muszę wreszcie coś zrobić. Wtedy los postawił przede mną Karolinę Zawadkę i jej firmę UkładaSię. Karolina zawodowo zajmuje się declutteringiem, po polsku „odgracaniem”, czyli oczyszczaniem mieszkania z niepotrzebnych rzeczy, które przytłaczają i obniżają nastrój mieszkańców. Nie chodzi tylko o posprzątanie. To przejrzenie tego co zalega w szafach, posegregowanie (wyrzucić lub oddać) a potem przeorganizowanie.

Jak się okazuje, zachowuję się jak większość osób, które po raz pierwszy będą miały kontakt z Karoliną – kusi mnie, by przed spotkaniem posprzątać. W ostatniej chwili się powstrzymuję – w końcu przychodzi, by okiełznać mój bałagan. Jest mi jednak strasznie głupio, gdy pokazuję jej kolejne „przestrzenie wstydu”: biurko zasypane starymi notatkami, niedomykającą się szafę i komodę, w której kłębią się m.in. T-shirty „po domu”. Jednak Karolina nie ma w sobie nic z groźnej guwernantki i po 10 minutach rozmowy mam wrażenie, jakbyśmy znały się od dawna. Być może dopuszczenie do tak osobistej przestrzeni burzy mury, które normalnie stawiam?

Chwila dla ciebie

Pierwsze zaskoczenie – Karolina kocha to robić! Jak to możliwe?

– Porządki to dla mnie sposób na relaks i uporządkowanie nie tylko przestrzeni, ale też myśli. Odkąd pamiętam, traktowałam obowiązki domowe nie jak karę, a przyjemność. Uznałam, że skoro i tak muszę na nie poświęcić czas, będę je wykonywała z uśmiechem na twarzy. Jednak porządkowanie przestrzeni pomogło mi zwłaszcza wtedy, gdy przeżywałam trudniejszy czas w życiu. Byłam samodzielną mamą, wychowywałam dwoje dzieci, nie miałam żadnej pomocy. Było mi coraz trudniej, a mój dom zaczął zarastać rzeczami. Nie radziłam sobie z chaosem. W końcu zaczęłam pomalutku organizować przestrzeń wokół siebie. Porządki dały niezwykły efekt uboczny: stałam się spokojniejsza, bardziej pewna siebie i odważniejsza. Poczułam, że skoro jestem w stanie zapanować nad swoją przestrzenią, to nie są mi straszne inne wyzwania, mogę wziąć na swoje barki więcej. Byłam w stanie podejmować odważniejsze decyzje, bo zamiast analizować – działałam. Rozwijałam się zawodowo, zmieniałam mieszkania. Pracowałam w korporacji, aż w końcu poczułam, że chcę stworzyć coś swojego, dać coś od siebie światu. Moim talentem jest pomoc innym w odgracaniu. Od zawsze pomagam tak mamie czy przyjaciółkom. A moim hobby jest pranie – śmieje się Karolina. Jej podejście mnie zaskakuje, ale postanawiam je wdrożyć. A co by było, gdybym potraktowała porządki jako wyraz zadbania o siebie, pobycia sama ze sobą? Chwilę, w której układam nie tylko swoje rzeczy, ale i emocje?

Kwestia nastroju

– Bałagan sprawia, że jesteś rozdrażniona, nie możesz skupić się na jednej rzeczy, gorzej planujesz, tracisz poczucie sprawczości, czujesz się wiecznie przytłoczona. Jeśli nie panujesz nad swoją przestrzenią, trudniej ci zapanować nad innymi aspektami życia – uważa Karolina. Z własnej perspektywy mogę dodać, że bałagan silnie wpływa na mój nastrój. Im bardziej moje mieszkanie jest zagracone, a ja nie widzę czasowych perspektyw, by je ogarnąć, tym bardziej niemiła jestem – a często i zdołowana. W zabałaganionej przestrzeni bardzo ciężko mi kreatywnie pracować. Porządki przed pisaniem długiego artykułu niekoniecznie są więc aktem prokrastynacji, a raczej troski o twórczy flow.

– Porządek pozwala odzyskać nie tylko uczucie harmonii i spokoju, ale też sprawczości. Jeśli bardzo długo zwlekałaś, by zabrać się za bałagan w swoim domu i w końcu to robisz, czujesz się silniejsza, bo podjęłaś krok ku zmianie. Gdy posprzątasz, czeka cię satysfakcja i uczucie lekkości – obiecuje Karolina i dodaje. – Jeśli zaś ułożysz przestrzeń wokół siebie, zyskasz więcej czasu na swoje pasje, rodzinę, to co dla ciebie naprawdę ważne. Układa się w domu, układa się w życiu – stąd nazwa mojej firmy.

Na początek Karolina wyrzuca na łóżko zawartość wszystkich moich szuflad. Krzywię się, dlaczego nie będziemy tego robić stopniowo, po jednej. Chodzi jednak o to, by od razu przejrzeć i posprzątać całość, bo jeśli będę to robić po szufladzie, w którymś momencie może mi się znudzić i przerwę działanie.

– Odgracanie to lekcja konsekwencji. Nie chodzi o to, by zacząć sprzątać na własną rękę i przerwać w połowie, pozostawiając na długie miesiące rozgrzebane szuflady. Podstawową zasadą, jaką wyznaję, jest doprowadzanie rzeczy do końca. To podejście wpływa też na inne sfery życia, niwelując słomiany zapał w realizacji pragnień i celów – wyjaśnia moja towarzyszka.

Robimy więc selekcję rzeczy. Skarby typu poplamiona farbą koszulka do remontu (w najbliższym czasie nie planuję żadnego), lądują w śmieciach. Niektóre rzeczy są jednak wciąż w dobrym stanie, a ja i tak chcę się ich pozbyć, jak np. sweter, który dostałam od toksycznej, byłej już przyjaciółki. Na nie przeznaczamy oddzielną torbę – trafi do osób potrzebujących. Wyciągam szal, który uwielbiałam, ale na nic mi się już nie przyda. Przywiozłam go z Bali.

– Podziękuj mu i daj drugie życie – podpowiada za Marie Kondo, Karolina. Przy okazji przeglądania budzą się we mnie uczucia. Te dobre, i te gorsze… – Decluttering często wyzwala emocje, zwłaszcza gdy kobiety po rozwodzie czy rozstaniu pozbywają się rzeczy, które przypominają im o byłym partnerze. Pojawiają się łzy, złość. A ja jestem obok, gotowa by je wysłuchać – dodaje.

Czy to znaczy, że sprzątanie może mieć terapeutyczne działanie? – Mam klientki, którym taką usługę zarekomendowali właśnie psychoterapeuci. Osoba, która wychodzi z depresji, może potrzebować wsparcia w powrocie do normalnego życia. Często przez długie miesiące nie wstawała z łóżka, funkcjonowała na zwolnionych obrotach. Pomagam poskromić chaos, który wdarł się do jej osobistej przestrzeni. To może być pierwszy bodziec do tego, by zająć się innymi sferami życia – tłumaczy Karolina.

Poskromienie bałaganiary

Podczas gdy Karolina zajmuje się komodą z T-shirtami, ja zabieram się za szuflady z bielizną. Ku własnemu zdumieniu nie jest to takie straszne, zwłaszcza że w międzyczasie możemy porozmawiać.

– O to też w sprzątaniu chodzi. Jeśli bardzo tej czynności nie lubimy, dodajmy do niej jakiś element, który sprawi nam przyjemność. Możemy rozmawiać przez telefon i składać pranie. Zaprosić przyjaciółkę i zrobić przegląd rzeczy – gwarantuję, będzie wesoło. Żyjemy w czasach podcastów i audiobooków, które są jakby stworzone do towarzyszenia nam w codziennych aktywnościach. Korzystajmy z tego, a ogarnianie przestrzeni nie będzie już takie straszne – zachęca Karolina, układając moje koszulki jedna obok drugiej – zamiast jedna na drugiej, tak bym z góry widziała, co mam w szufladzie. To metoda zaczerpnięta od Marie Kondo, jednak Karolina ceni też inne ekspertki od odgracania, zwłaszcza uwiecznione w Netflixowym hicie dziewczyny ze „Zrób porządek z The Home Edit”.

Sprzątanie to kwestia nawyków – słyszę od Karoliny, która podpowiada mi dodatkowo kilka trików ułatwiających życie, jak cowieczorne wkładanie naczyń do zmywarki, by dzień przywitać kawą w czystej kuchni, czy zbieranie tworzących bałagan rzeczy najpierw do jednej torby, z której później łatwiej je będzie odłożyć na właściwe miejsca. Takie drobne rzeczy, na które każdy znajdzie czas, dają poczucie kontroli nad przytłaczającym chaosem.

Czy uda mi się wprowadzić te nawyki? Choć regularne ogarnianie przestrzeni nigdy nie weszło mi w krew, to wykształciłam w sobie nawyk ścielenia łóżka rano, choćbym nie wiem jak bardzo była spóźniona, więc może i z pozostałymi sobie poradzę...

Przechodzimy do szafy, która się nie domyka. Wypadają z niej przywiezione z podróży kolorowe batiki, torebki z koralików z urwanymi rączkami, zimowe swetry, których nie miałam gdzie schować, spodnie czekające na lepsze czasy mojej figury… Od samego patrzenia boli mnie głowa, ale Karolina z błyskiem w oku zaciera ręce: robimy to!

Ku mojemu zdziwieniu przejrzenie tych rzeczy, a potem logiczne poukładanie ich zajmuje nie więcej niż pół godziny. I to – pomimo że różne elementy garderoby przywołują wspomnienia, więc co jakiś czas spowalniam pracę. A na koniec nagroda: okazuje się, że wcale nie muszę iść na planowane zakupy, bo znalazłam w szafie całą torbę z zapomnianą bielizną...

Karolina przypomina mi zasadę Pareto – korzystamy tylko z 20 proc. rzeczy, które mamy. Niby biznesowa, pasuje także do moich prywatnych zasobów. Na koniec pomaga mi ułożyć wszystko z sensem: najczęściej używane rzeczy są na wysokości wzroku, zimowe – niepotrzebne teraz – na samym dole.

Otwieranie szafy i patrzenie na porządek, jaki w niej panuje, daje mi radość podobną do tej, którą daje mi odpakowywanie prezentu. Jest mi wręcz błogo. Jestem zadowolona, ale i zmęczona, bo odwaliłyśmy kawał fizycznej pracy.

I z tym cudownie lekkim poczuciem, że w końcu ogarnęłam kawałek swojej przestrzeni, wreszcie odpoczywam.

Porządek się opłaca

Naukowcy z Uniwersytetu Princeton odkryli, że otoczenie wpływa na naszą zdolność do kończenia zadań, ale i ogólnie na zdrowie psychiczne. Badacze z Uniwersytetu w Connecticut wskazują z kolei, że usunięcie lub kontrolowanie bałaganu zmniejsza stres, czujemy się szczęśliwsi, bardziej pewni siebie i mniej nerwowi. Co jeszcze wiemy?

  • Bałagan bombarduje umysł nadmiarem bodźców. Osoby wysoko wrażliwe, w spektrum autyzmu czy z ADHD mogą poczuć się w takich warunkach mocno przestymulowane.
  • Bałagan potęguje poczucie frustracji, bezużyteczności i przytłoczenia.
  • Istnieje związek pomiędzy bałaganem i niemożnością jego posprzątania a depresją, nerwicą czy stresem.
  • Bałagan nasila poczucie winy i wstydu. Jeśli dotyczy osoby dotkniętej depresją może potęgować jej stan.
  • Pozbycie się bałaganu zwiększa poczucie wartości i sprawczości.
  • Posprzątana, czysta przestrzeń poprawia jakość snu i pomaga w relaksacji. Wnosi w życie spokój i pomaga pozbyć się niepokoju.
  • Przestrzeń bez nadmiaru rzeczy wspiera koncentrację. I odwrotnie – bałagan sprzyja rozproszeniu umysłu i natłokowi myśli.
  • Proces odgracania poprawia twoją produktywność. Konkretny efekt (posprzątana przestrzeń) wpływa na twoją motywację do wykonywania innych czynności z listy zadań.
  • Sprzątanie poprawia kreatywność – podczas odgracania łatwo osiągnąć stan flow, a twój umysł błądzi swobodnie podpowiadając pomysły i rozwiązania.

Karolina Zawadka, założycielka firmy UkładaSię, ekspertka ds. declutteringu i organizacji przestrzeni

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze