Dom nad morzem właścicielki marki kosmetycznej „Fridge by yDe”

Przestrzeń i sztuka. Biel i kolory. A za oknami drzewa. (Fot. Celestyna Król)

Magdalena Beyer jest kobietą wielu talentów. zbudowała szczęśliwą rodzinę i firmę odnoszącą sukcesy. Pracowała w reklamie i stworzyła nowatorski koncept kosmetyczny fridge by yde. razem z mężem postawili piękny dom nad morzem. Dziś do tej listy sukcesów dołącza nową pasję – malarstwo.

Jej droga do malarstwa była długa. Po skończonej ASP trafiła do agencji reklamowej. Praca w dużym zespole sprawiała jej frajdę. „Lubiłam tę energię, brak rutyny”, mówi Magdalena Beyer. Potem był nowy etap: tworzenie czegoś dla siebie, realizowanie autorskiego projektu. Tak powstały Fridge by yDe – kosmetyki tak naturalne, tak pozbawione konserwantów, że wymagające przechowywania w lodówce. „To było kreatywne zadanie”, opowiada Magda. „Nie znałam się na chemii, ale miałam szczęście do ludzi i wyobraźnię, a od wymyślania, tworzenia jestem uzależniona”. Najpierw były dwa lata prób, ale już od dziesięciu lat Fridge by yDe rośnie w siłę, a produktów jest coraz więcej i są rozmaite.

Dlatego dziś Magdalena Beyer może powiedzieć: „Mam poczucie, że przyszedł mój czas, dobry właśnie dla malarstwa. 
Może kiedy skończyłam studia na ASP, nie byłam gotowa na malowanie. Musiałam więcej przeżyć, wchłonąć, aby mieć z czego czerpać i móc malować”.

Magdalena Beyer w swojej pracowni. (Fot. Celestyna Król)

Ważne jest miejsce, gdzie obrazy powstają. Na co dzień Magda mieszka w Warszawie, tu pracuje w swojej firmie, żyje intensywnie i rodzinnie. Maluje tylko w domu na Pomorzu. W starym spichlerzu w wielkim parku. „Cała rodzina uwielbia tam jeździć, przenosimy się tam latem, ale jesienią i zimą to moje miejsce. Jadę i maluję”. Tylko tam ma do tego warunki: przestrzeń, bo spichlerz jest wielki, i spokój, bo odrywa się zupełnie od zwykłego trybu życia.

Obraz Magdaleny Beyer w jej pracowni, w wiejskim domu na Pomorzu. (Fot. Celestyna Król)

„Na co dzień jestem bardzo związana z rodziną, mężem, dziećmi, spędzamy dużo czasu razem – podkreśla. – A nad morzem jestem sama. Oddycham inaczej. Kiedy wyjeżdżam, czuję się wolna, także dzięki temu, że wiem, że mam rodzinną bazę”. Wychowana w Trójmieście tęskniła za morzem. „Kiedy zapragnęliśmy mieć dom na wsi, uparłam się, żeby był w moich rodzinnych stronach”, przyznaje.

Stary spichlerz, który stał się domem. (Fot. Celestyna Król)

Dom jest kryty łupkiem, duży, jasny. Otoczenie i wnętrze przenikają się, za wielkimi oknami widać park, a w nim 300-letnie lipy. „Włożyliśmy dużo wysiłku i w remont zrujnowanego spichlerza, i w ratowanie starych drzew”, opowiada gospodyni. Minęło kolejnych dziesięć lat, dom jest skończonym projektem. Eklektyczny, swobodny, łączący nowoczesność i starą bryłę, cegły, drewno i różnorodną sztukę. „Spędzamy tu czas z przyjaciółmi, razem w tej otwartej przestrzeni. Przestrzeń i piękno zawsze były dla nas ważniejsze niż funkcjonalność”, dodaje Magdalena Beyer.

Wielki stół zaprojektowany przez Magdalenę. To przy nim toczy się życie rodzinne i towarzyskie. (Fot. Celestyna Król)

Maluje obrazy rodzące się w jej wyobraźni i nadaje im format na miarę wielkości pracowni. „Rozkładam na podłodze folię, na niej wielkie płótna (najmniejsze mają 120 x 150 cm) i maluję, tworzę kolejne warstwy, faktury, wersje. Nie robię szkiców, improwizuję. Niektórzy mówią, że w moich obrazach jest coś niepokojącego, groźnego”, opowiada Magda.
Czasami jej samej wydaje się, jakby malowała je inna kobieta. Jak mówi: „Dziś myślę, że ciągle wszystko przede mną. Praca nadal jest dla mnie wolnością. Tworzę i pozwalam sobie na oddech”.

Łóżko w sypialni to projekt gospodyni. (Fot. Celestyna Król)