fbpx

Na 3 tysiące znaków

Na 3 tysiące znaków
123rf.com

…napisz, jak spaliśmy u Palikota i kto rano przyszedł po gitarę.
Dzień po odbytej premierze przedstawienia, które choć lekkie i miłe, kosztowało mnie trzy miesiące życia i okrutnych nerwów, dostawszy 40-stopniowej gorączki, przypomniałem sobie, że właśnie mija termin wysłania felietonu. Doczołgałem się w dygocie do klawiatury, a resztki świadomości nakazały mi odruchowe włączenie Facebooka i umieszczenie tam następującego komunikatu: Maciej Stuhr: „Wymyślcie mi, o czym napisać felieton. Ja już w tym roku mam naprawdę dość!” (gdyż warto dodać, że rok 2011 chylił się naonczas ku końcowi).

Jako pierwsza przyszła mi z pomocą licealna przyjaciółka Monia Sarska, pisząc: „O tym, że ludzie myślą, że z Nowym Rokiem wszystko będzie inaczej, że ledwo minie północ, a nagle jak za pomocą czarodziejskej różdżki zdobędą nowe siły, nowe szczęście, a tak naprawdę to tylko data.. chociaż… hm… to nie pasuje na Twój felieton, bo one zawsze takie optymistyczne. Już chyba wiem, czemu MNIE nikt nie prosi o pisanie felietonów. No chyba że czasopismo dla samobójców, ale tych nie byłoby na mnie stać, bo oni chyba nie mają prenumerat ;-)”. No cóż… „Zwierciadło” chyba faktycznie nie jest pismem dla samobójców, bo nakład nie maleje. Ale z drugiej strony – może ja z tym optymizmem rzeczywiście czasami przesadzam? Może bardziej pocieszyłby Państwa felieton zaczynający się od: „I co z tego, że nie udało się Wam zrealizować ani jednego postanowienia noworocznego! Ja też piję, palę i obżeram się pączkami. A za rok będzie jeszcze gorzej!”.

Leciutki powrót optymizmu, a przynajmniej empatii nadszedł wraz z postem Gro: „Napisz, jak wszyscy myślą, że ci, co piszą felietony, to spędzają dzień w łóżku, popijając kawę, a jak najdzie ich wena, to skrobną coś raz-dwa bezboleśnie i znów sobie bimbają. A porządny człowiek musi zasuwać w pocie czoła dzień w dzień :)”.

Ja co prawda faktycznie spędzam dzisiejszy dzień w łóżku, ale dreszcze, które wprawiają w ruch moje ciało, trudno nazwać bimbaniem. To byłby cudowny felieton, zwłaszcza dla wszystkich felietonistów.

Następnie niezwykle zaskoczył mnie mój trener tenisa, który zaproponował, żebym napisał o kondycji polskiego tenisa. Czy chodziło mu o Radwańską, Fyrstenberga i Matkowskiego, czy przypadkiem nie namawia mnie on do publicznego przyznania, że prawdopodobnie nie wejdę w najbliższym czasie do pierwszej setki rankingu ATP, co nie jest, niestety, winą trenera…
Kaśka Jung proponuje felieton o kobietach. No dobrze, ale jak to zrobić?! Kobiety wysyłają w ułamku sekundy miliony znaków. A ja mam na cały tekst tych znaków tylko trzy tysiące…
Szastająca Porschami dodała piękną myśl:

„Napisz, że nie wiesz, w co się masz jutro ubrać, więc nie wiesz, kim jutro będziesz!”. Tu z kolei ciut za krótko. Choć gdyby felieton mógł składać się z jednego zdania, byłoby pięknie!
I oto niezawodna wyobraźnia Kalarii pospieszyła z takim pomysłem: „Witaj Maciek, napisz o mnie. Materiału masz mnóstwo, nakład się zwiększy, ale trudność nas jednak sroga czeka, mianowicie musisz zacząć od momentu, w którym się poznaliśmy, ludzie lubią dramaty i piękne zakończenia. Maciek, nie mam zdjęcia, bobym Ci podesłał, ale napisz, jak spaliśmy u Palikota i kto rano przyszedł po gitarę. Od razu chce się czytać, czyż nie? A jeśli to nieprawda, tym gorzej dla prawdy”.

Jak Państwo widzą, niełatwo wyłonić zwycięzcę. Po długich namysłach wybrałem pomysł Karoliny: „Napisz, że nic nie musisz. Nawet pisać felietonu :)))”. I niech mnie Facebook broni, żeby było inaczej!