Jak wyjść z długów?

Jak wyjść z długów?
fot.123rf

Pomoże nam w tym słowniczek pojęć Iwony Firmanty, trenerki, coacha, psycholożki. Dzięki niemu na nowo spojrzymy na to, jak gospodarować pieniędzmi, opanujemy swoje dochody i wydatki.

fot.123rf

Prokrastynacja – odkładanie spraw koniecznych na rzecz przyjemnych: „Nie chce mi się robić listy zakupów, szukać hydraulika, zastanawiać się, skąd wziąć pieniądze na kolejną ratę kredytu! Na poprawę humoru kupię sobie szminkę!”. Problem z prokrastynacją miała moja 29-letnia klientka. Nie płaciła kredytu w banku, bo też uważała, że nie ma na to funduszy. Jednak zawsze miała środki na salsę i książki, których nie doczytywała i już kupowała nowe, oraz na luksusowe zakupy żywnościowe (jej pasją było gotowanie, a że nie robiła listy zakupów, kupowała, co jej wpadło w oczy i na co miała ochotę, a potem dopychała w lodówce, choć już psuło się to, czego nie zjadła). Zapytałam ją więc, czemu nie spłaca kredytu, przecież może. To pytanie wyrwało ją ze strefy komfortu, czyli mówiąc po ludzku, zirytowało.

Lista spraw niezałatwionych – m.in. niezapłacone mandaty, kredyty, niewezwany na czas hydraulik, niewykupiona recepta na okulary itp. Taką listę dzielimy na zbiory tematyczne związane z charakterem spraw, zazwyczaj to: dom, finanse, hobby, rozwój i zdrowie. Następny krok to ustalenie kolejności ich załatwiania. Warto użyć matrycy Dwighta D. Eisenhowera (najlepiej zorganizowanego prezydenta USA), czyli podzielić na cztery kategorie: Ważne i pilne – termin ich wykonania kończy się, a odkładanie ich grozi niewywiązaniem się z ważnych zobowiązań. Mało pilne, ale ważne – kluczowe dla naszej pracy czy rozwoju, ale bez terminu. Pilne, ale nieważne – na już, ale dla pracy czy rozwoju bez znaczenia. Niepilne i nieważne – jak zakupy online; zabierają czas, ale nic nie wnoszą. Można, a nawet trzeba je odłożyć, by mieć czas na wykonanie ważniejszych zadań.

Uznałyśmy z klientką, że 12-tysięczny dług w banku, mandaty oraz nienaprawiona instalacja, z której leje się woda (grozi dodatkowymi opłatami za remont), to sprawy ważne i pilne. Klientka myślała, że z bankiem nie ma co gadać. Nie brała pod uwagę, że dla instytucji finansowej jej chęć kontaktu sygnalizuje współpracę. W ramach tzw. usługi konsjerż bank pomaga recydywistom kredytowym (i tak ściągnie z nich odsetki), ale też tak o nich dba, by przyszli po kolejny kredyt. Windykatorzy są uczeni, jak okazywać klientom empatię, ale i słyszeć konkret. Jeśli więc nie możesz spłacić rat, idź i powiedz, dlaczego i kiedy będziesz mogła. Bank może ci dać wakacje kredytowe. Ma też programy oszczędnościowe oparte m.in. na odprowadzaniu na konto procentów od każdej transakcji kartą lub jakiejś sumy od wpływu na konto. Pamiętajmy także o kredytach konsolidacyjnych. Szukaj sposobów, bo unikanie tylko stresuje i naraża na kolejne koszty.

Koszty codziennego życia

Trzeba je ustalić – najprościej, zbierając paragony przez tydzień, a potem podliczając wydatki. Najlepiej zrobić to w piątek, bo wtedy w weekend nie zaszalejemy, wiedząc, że już nie mamy za co. Rachunki za produkty, które można zareklamować, trzeba schować. Są klienci, którzy – gdy rozkleją się buty ich partnerki – dostają zwrot kosztów, bo twierdzą, że żona ma tylko tę jedną parę (woli jedną markową niż dwie byle jakie), a nie może czekać na ich naprawę na bosaka.

ZAMÓW

E-WYDANIE

Ocena kompetencji

Mamy za mało pieniędzy? A ile potrzebujemy? Gdy to wiemy, oceńmy swoje kompetencje: Za co ktoś chciałby mi zapłacić, bo swoimi umiejętnościami ułatwię mu życie? Co umiem, jakie mam wykształcenie, co widziałam, co lubię? Po takiej analizie zwolniona z pracy menedżerka założyła domową cukiernię. Zawsze gdy się stresowała, piekła, a że dużo się stresowała, piekła superciasta. I to, co ją ratowało przed wypaleniem zawodowym, stało się jej własnym biznesem.

Dyrektor generalny czuł, że jego zdrowie zaczyna szwankować, i wiedział, że złote czasy się kończą. Nowy zarząd go zwolni. Miał marzenie – gospodarstwo ekologiczne. Ale jak powiedzieć żonie, która żyje w luksusowym świecie kolejnych botoksów, że chce mieszkać na wsi? Ustaliliśmy, że zada jej proste pytanie: „Kochanie, czy chciałabyś mnie odwiedzać na cmentarzu, czy wśród lasów i zieleni?”. W jego żonie tliła się jeszcze miłość do niego, więc poszła za nim. A dzieciaki? Były tak roszczeniowe, że złościły się na ojca, gdy im nie kupił nowego auta, i nie jeździły takim, które miało już pół roku! Gdy to zobaczył, powiedział im: „Macie fundusze inwestycyjne, otrzymacie je, gdy skończycie studia, a do tego czasu musicie się wziąć do roboty”. Były emocje, ale wiedział, jak mówić, by ich nie urazić i przekonać, że ta sytuacja będzie dobra dla wszystkich. Nie byłby sobą, gdyby na tej zmianie nie zrobił interesu. Otworzył pensjonat, a wszyscy jego koledzy z pracy kipiący od stresu przyjeżdżają do niego doić krowy, biegać za kurami albo robić nalewki. Pracowaliśmy schematem Walta Disneya: marzyciel, krytyk i realista. Kiedy marzył o gospodarstwie, słyszał w głowie krytyka: „Po co? Nie wypada! Z wysokiego konia w obornik?”. A kiedy znów był marzycielem, odpływał i nic konkretnego nie mógł zdziałać. Gdy jednak spojrzał na swoje marzenie z punktu widzenia realisty, zaplanował przeprowadzkę i zrealizował ją z sukcesem!

Diagnoza zasobów

Trzeba ustalić, ile nam wpada do koszyka, czyli jakie mamy dochody. Ocenić też zasoby materialne i czasowe. Klientka zadłużona w banku wynajmowała dwupokojowe mieszkanie, a że mieszkała sama, mogła jeden pokój podnająć. Zyskała 800 zł.

Zwykle gdy ktoś przyjeżdża do Warszawy i podnajmuje pokój, jest skupiony na pracy, a nie na zabawie. Można więc sobie z nim ułożyć relacje. W jej zasobach znalazł się też angielski, którego kiedyś uczyła. Zaczęła więc udzielać lekcji, zamiast chodzić na salsę: dwa razy w tygodniu po trzy godziny i 600 zł miesięcznie więcej. Można, gdy brakuje pieniędzy, wywiesić ogłoszenie, że jesteśmy krawcową, nianią albo kimś, kto wspaniale sprząta!

Zejdźmy z piedestału

Jeśli musisz zarobić, żeby przeżyć, zawieś ambicje na czas, aż spłacisz długi i będziesz mogła zająć się odbudowaniem swojego wizerunku. I pracuj, gdzie się da.

Niechęć do tego, by zejść z piedestału, to częściej problem mężczyzn. Ci, którzy stracili pracę, miewają za duże oczekiwania i nie chcą iść do mniej ważnej firmy niż ta, z której zostali zwolnieni. Ale właśnie w takiej firmie, która ma apetyt na zajęcie miejsca lidera na rynku, najszybciej zarobią! Pamiętaj, twój mąż – nawet jeśli był menedżerem – może teraz wywiesić na osiedlu ogłoszenie, że np. pomoże w wymianie opon.

Zmniejszyć koszty dodatkowe

Klientka lubiąca salsę zaoszczędziła na kosztach jedzenia ponad 1500 zł miesięcznie, gdy przestała codziennie gotować, a zaczęła raz w tygodniu (spaghetti dzieliła na części i zamrażała). Nim poszła do sklepu, patrzyła, co ma w lodówce, i to zjadała. Nauczyła się też robić listę zakupów. Przestała kupować produkty, których nie jadła, ale które – jak sobie zdała sprawę – „musiały być w lodówce”, bo co byłoby, gdyby mama przyjechała…! Wzięła też od rodziny przetwory na zimę, worek orzechów z ogrodu i suszone grzyby.

Usmartowienie celów

Bardzo ważne! Polega na ustaleniu, w jakim czasie długi spłacimy, czyli jak długo musimy zaciskać pasa i imać się wszelkich popłatnych zajęć. Ponieważ ustaliłyśmy, że lubiąca gotować może długi spłacić w pół roku – ograniczenia w gotowaniu nie będą na zawsze! Co więcej, wolno jej było raz w miesiącu ugotować jedną potrawę ekstra. To pomogło przetrwać pół roku na mrożonkach i domowych przetworach.

Nie ma tematu tabu

Kiedy masz problemy finansowe, nie ukrywaj ich przed rodziną. Posadź wszystkich przy stole i opowiedz, co się dzieje, tak aby wszyscy zrozumieli (dzieci także), a mąż poczuł się głową rodziny (inaczej będzie hamulcowym). Wspólnie naradźcie się, co każdy może zrobić, by rodzina wybrnęła z tarapatów. Np. dzieci przez pół roku nie będą chodzić na basen i nie dostaną nowych gadżetów. Wy z kolei nie kupujecie ubrań ani nic z elektroniki. Wszyscy z czegoś rezygnują i dlatego czują się ważni.

Dzieci też tworzą budżet

Czy tylko ty wkładasz coś do koszyka? Kto jeszcze tworzy wasz budżet? W sytuacji kryzysowej wdraża się także dzieci do pomocy. Nawet pięciolatek może pomóc przy składaniu prania, a w tym czasie mama zrobi coś, za co dostanie pieniądze. Im starsze dziecko, tym szybciej się nauczy, że siedzenie w necie to przywilej, a nie prawo, i że jedzenie kosztuje.

Pieniądze na studia dla dzieci

Każdy mądry człowiek powie dzieciom, że studia są ważne, ale też nikt nie uczy się 24 godziny na dobę i nawet na dziennych można pokelnerować albo dawać korepetycje. Nie trzeba też być orłem ze wszystkich przedmiotów, trzeba z tych, które są ważne lub stanowią pasję. Specjalizacja jest korzystna, bo na niej buduje się przyszłość zawodową. Jednak znam też przypadek, gdy dziecko przymuszone, by studiować prawo, z powodu kryzysu finansowego rodziny poszło do wieczorowej szkoły artystycznej i poczuło się szczęśliwe! Ale też zaczęło dokładać się do budżetu rodziny, bo za uszyte ciuchy dostawało pieniądze!

?>