Wróg w pracy: jak uniknąć wrogiego nastawienia?

fot.123rf

Gdyby zatroskani rodzice uwolnili się od nadmiernego poczucia odpowiedzialności za dorosłego syna, może zadaliby sobie pytanie, dlaczego profesor skłonny jest porzucać inne swoje aktywności na rzecz uprzykrzania życia asystentowi, co według opowieści Krystiana zajmuje mu co najmniej połowę czasu przeznaczonego na pracę. Może drugim pytaniem, które by sobie zadali, byłaby kwestia: „czy w tym kraju istnieją może jakieś stanowiska pracy dla osób bez doktoratu?”. Żeby zadać takie pytania, trzeba by założyć, że istnieje możliwość, iż Krystian obija się, zamiast pisać doktorat. Że swoje lenistwo zasłania problemem istnienia wroga, który się na niego uwziął. Tylko wtedy rodzice musieliby przyjąć do wiadomości także to, że Krystian ich „wkręcał”. A czasami wolimy nie konfrontować się z niewygodną prawdą. Jednak cierpliwość też ma swoje granice – i nagle może się okazać, że kolejnego przelewu z konta rodziców nie będzie.

Jak widać, sposobów na to, by za własne problemy obwiniać innych, jest wiele. Opisane sytuacje, oglądane z boku, jasno ukazują, że rzekomy wróg jest zwykle tworem naszej wyobraźni. Tylko trzeba to właśnie zobaczyć.

Strategia „zrób sobie wroga” – dlaczego ją stosujemy?

Powielamy wzorce obserwowane w dzieciństwie, bo nie umiemy w nietoksyczny sposób redukować psychicznego napięcia – wynika to z tego, że jesteśmy w narcystyczny sposób skupieni głównie na sobie i nie potrafimy troszczyć się również o dobro innych.

Skoro nie mamy doświadczenia w rozwiązywaniu problemów w nietoksyczny sposób i nie wiemy, jaki rodzaj satysfakcji to za sobą niesie, to dlaczego mielibyśmy do tego dążyć?

Jeżeli nie wiemy, że ulegamy mechanizmowi odszczepiania nieakceptowanej części własnej osobowości i przyklejania jej do kogoś innego, to dlaczego mielibyśmy chcieć coś z tym zrobić?

Jak unikać szukania wroga w sobie lub w innych?

Oddziel to, co się dzieje, od tego, kto to robi. Nie naprawisz swojej sytuacji poprzez kierowanie negatywnych emocji na ludzi, którym dokleiliśmy swoje problemy. Bardziej praktycznie byłoby zmienić sposób działania.

Popracuj nad zmianą sposobu myślenia. Jakie będą przypuszczalne rezultaty podejmowanych działań? Czy kiedy ciągle myślę, że ktoś chce mnie zniszczyć, to raczej przybliżam, czy oddalam prawdopodobieństwo tej sytuacji?

Przyjrzyj się sytuacji pod kątem: co działa, co nie działa? Czy za wyjazd nad morze z nowo poznanym chłopakiem gotowa jestem zapłacić utratą wieloletniej przyjaźni? Czy to jest OK, że moi skromnie żyjący rodzice muszą ciągle dzielić się ze mną swoimi dochodami? Może poszukać innej pracy, skoro ta mnie inspiruje wyłącznie do lenistwa?

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »