Przejrzystość – dom projektantki Ani Kuczyńskiej

W kuchni inspirowanej ukochaną Toskanią podłoga jest z terakoty, a szafki mają drewniane drzwiczki. (Fot. Jakub Pajewski)

To miejsce bardziej przypomina małą włoską uliczkę niż warszawskie centrum. Dom projektantki Ani Kuczyńskiej jest zatopiony w zieleni i idealnie wtopiony w miejską architekturę, dyskretny. Jak mówi, to jej oaza, prywatna wyspa.

Ten dom zaprojektował architekt Witold Kuczyński – tata projektantki. Ania mieszka tu od 20 lat. Prostą modernistyczną bryłę domu otacza masa zieleni. Dom ocieniają korony starych drzew. Po białych ścianach pną się dzikie wino i bluszcz. Mieszkanie jest duże i przestronne. W nieosłoniętych oknach prywatności mieszkańców broni wdzierająca się do wnętrza, izolująca od zgiełku i reszty świata zieleń. Słońce wstaje w salonie i zachodzi w sypialni. Światło wypełnia pomieszczenia przez cały dzień.

Fot. Jakub Pajewski

„Koncepcja architektury żyjącej w symbiozie z naturą jest mi bardzo bliska – mówi Ania Kuczyńska. – Zawsze fascynowała mnie prostota: zieleń i światło płynnie przenikające się i tworzące harmonijną całość. Takie wnętrza uspokajają mnie i relaksują”.

Przestronny i jasny hol zdobi antyczna francuska szafa z lustrem. Ukryta w ścianie zaskakuje i wyróżnia mieszkanie. (fot. Jakub Pajewski)

Pokoje są pełne powietrza. Może z powodu wielkich okien, a może dlatego, że nie ma tu za dużo przedmiotów, sprzętów. To wnętrze jest zamieszkane, naturalne, żywe, a nie modnie zaprojektowane. W salonie obszerna kanapa rozpostarta wokół niskiego kwadratowego stolika i stół, i jeszcze wielka biblioteka na całą ścianę.

W salonie nocne zdjęcie Szymona Rogińskiego – część kampanii Ani – „The Future Is in the Stars”. Na niskim stole leży „Perła” Maurycego Gomulickiego. (Fot. Jakub Pajewski)

W sypialni gospodyni łóżko i sekretarzyk, w sypialni dziecięcej równie niewiele rzeczy. Zabawki mieszkają na półkach pod parapetem. Szafy są ukryte w ścianach. Zamieszanie w spokój tego pomieszczenia wprowadza radosny, bibułkowy lampion pod sufitem i tajemniczy Chińczycy, mieszkańcy tapety zdobiącej jedną ze ścian.

Pokój dziecięcy jest jasny i pogodny. Wyróżnia go tapeta – słynna toile de Jouy
– tu z motywem chińskim. Białe drzwi szafy nawiązują do stylu kolonialnego. (Fot. Jakub Pajewski)

Jeśli czegoś jest tu dużo, to sztuki. Choć i jej obecność pozbawiona jest ostentacji. Są fotografie Chrisa Niedenthala i Szymona Rogińskiego, obrazy Edwarda Dwurnika, Pauliny Ołowskiej, Agnieszki Brzeżańskiej. Na stoliku połyskuje „ranna” „Perła” Maurycego Gomulickiego, a na parapecie leży „Poduszka erotyczna” Barbary Falender.

W bibliotece Ani jest miejsce na serię Nike wydawnictwa Czytelnik i kolekcję
pism „National Geographic”. (Fot. Jakub Pajewski)

Czy to kolekcja, tyle że dyskretna? „Nie, nie mam kolekcji – mówi Ania Kuczyńska – to rzeczy, które są mi bliskie, stworzone przez ludzi, których znam i lubię. Nie ich wartość jest dla mnie ważna, tylko przyjemność, jaką mi sprawiają, chwile i historie, jakie przypominają”. Mnogość rzeczy jest jej obca: „Mniej znaczy dla mnie więcej – zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym cenię umiar i nie lubię rozbuchanego konsumpcjonizmu”.

Harmonia nieoczywistych połączeń: stylowe meble i nowoczesny dywan. (Fot. Jakub Pajewski)

To mieszkanie jest materialną formą spokoju właściwego gospodyni. Są tu rzeczy potrzebne, rzeczy miłe i rzeczy ważne. Duża kuchnia w toskańskim stylu, zbiór filiżanek do kawy, książki z gromadzonej w licealnych czasach słynnej czytelnikowskiej serii Nike.

Pokaźny zbiór unikatowych filiżanek do kawy (Fot. Jakub Pajewski)

„Wnętrze kuchni zaprojektowałam 20 lat temu, zainspirowana tą, którą widziałam we włoskim domu Igora Mitoraja. Nadal bardzo ją lubię i dobrze się w niej czuję. Nie widzę więc powodu, żeby ją zmieniać”, mówi Kuczyńska.

Czuć się dobrze – to może być klucz do tego wnętrza. Ania Kuczyńska czuje się dobrze w swoim domu w Warszawie, w swojej pracy, w swoim życiu. I dba o ich jakość.