fbpx

Sposoby na zimową depresję

Sposoby na zimową depresję
fot.123rf

Zachmurzone niebo, na ulicach roztopiony śnieg. Ciemno, buro, szaro. Nie poddawajmy się. Powietrze, muzyka, kolory – to świetna recepta na zimowe dni.

Półgodzinny jogging

Kiedy praca i inne obowiązki wykluczają regularne zajęcia w klubach fitness czy szkołach jogi, pozostaje proste rozwiązanie: bieganie. Można je polubić, pod warunkiem że sprawność fizyczną będziemy wyrabiać, powoli zwiększając intensywność ćwiczeń. Doskonale sprawdza się półgodzinny marszobieg – najlepiej po miękkich (zimą wydeptanych w śniegu) ścieżkach w parku lub w lesie. Nie obciąża się wówczas stawów i kręgosłupa. Zacznij od 2 minut biegu na przemian z 4 minutami marszu, a w kolejnych tygodniach wydłuż czas biegu i skróćmy marsz. W ten sposób unikniesz zadyszki i kolki, a po około dwóch miesiącach 30-minutowy jogging nie sprawi ci już trudności. Efekt? Codzienne poranne bieganie zastępuje kawę i zwiększa wydolność naszej pracy o 50 proc., pozytywnie wpływa na krążenie, ciśnienie krwi i dotlenia organizm. Badania wykazały, że również poprawia pamięć. A co najważniejsze: ruch na świeżym powietrzu zwiększa poziom serotoniny. Nasz nastrój staje się coraz lepszy, mamy więcej energii, no i przy okazji tracimy zbędne kalorie.

Pobudź zmysły dźwiękiem

Nawet ci, którzy ze względu na fałszowanie zostali okrzyknięci „kosmitami” w programach typu „X-Factor” czy „Must Be The Music”, powinni dalej próbować swoich sił. Tym razem nie na scenie, ale na zajęciach w grupie.

Wspólne śpiewanie w chórze połączone z tańcem, klaskaniem to nie tylko zabawa, ale także świetna metoda na rozluźnienie, odkrycie swojego pierwotnego potencjału twórczego i naturalnej radości. Pod okiem instruktora można nauczyć się słuchania własnego głosu, wibracji, jakie tworzą się w czasie wydawania dźwięków, a co najważniejsze – opanować technikę prawidłowego oddychania, które pozwala na śpiewanie. Wykonując wspólnie utwór, każdy uczestnik uwalnia swoje emocje, przełamuje tremę, podnosi poczucie własnej wartości, pobudza zmysły i naładowuje się energią. Spróbuj, a przekonasz się, że wcale tak nie fałszujesz. Okaże się, że wystarczy wydobyć głos z głębi siebie, żeby poczuć się gwiazdą.

Świetlny seans

Zimą ogarnia nas apatia, tracimy chęć do życia, a to wszystko przez brak wystarczającej dawki „paliwa”, jakim jest światło słoneczne. Ale na to, jak przechytrzyć słońce, naukowcy znaleźli już sposób. Ponad sto lat temu duński lekarz Niels Finsen odkrył nowoczesną terapię światłem i skonstruował pierwsze urządzenie do wytwarzania sztucznego światła podobnego do słonecznego. Wykorzystywał je w terapii pacjentów cierpiących na gruźlicę skóry. Obecnie światłoterapię (inaczej fototerapię) stosuje się w profilaktyce oraz w leczeniu. Natężenie leczniczego światła jest od 2 do 20 razy silniejsze od sztucznego światła domowego. Wykorzystuje się je w leczeniu ran pooperacyjnych czy oparzeń, ale również doskonale się sprawdza przy psychoterapii czy w leczeniu zaburzeń snu i nerwic. Świetlny seans wspomaga odzyskanie równowagi fizycznej, jak i psychicznej w naturalny i łagodny sposób, bez skutków ubocznych. Za pomocą terapii światłem można wyleczyć aż 70 proc. pacjentów cierpiących na depresję sezonową. Podstawowa kuracja trwa 2 tygodnie (30 min dziennie). Zaleca się stosowanie jej pod kontrolą specjalistów, bo przedawkowanie sztucznego słońca może wywołać nieprzyjemne rozdrażnienie i stan nadmiernej euforii.