fbpx

Nikki Redcliffe: „Życie jest zbyt krótkie, aby nosić ubrania, które nie radują twojego serca”

Nikki Redcliffe: "Życie jest zbyt krótkie, żeby nosić ubrania, które nie sprawiają, że twoje serce się raduje”
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Na zdjęciu od lewej: kostium, płaszcz i dodatki z lat 40. Zdjęcie z prawej: sweter z lat 50. i szerokie spodnie retro marki Voodoo Vixen. (Fot. archiwum prywatne bohaterki)
Nikki Redcliffe: "Życie jest zbyt krótkie, żeby nosić ubrania, które nie sprawiają, że twoje serce się raduje”
Nikki Redcliffe: "Życie jest zbyt krótkie, żeby nosić ubrania, które nie sprawiają, że twoje serce się raduje”
Nikki Redcliffe: "Życie jest zbyt krótkie, żeby nosić ubrania, które nie sprawiają, że twoje serce się raduje”
Nikki Redcliffe: "Życie jest zbyt krótkie, żeby nosić ubrania, które nie sprawiają, że twoje serce się raduje”
Nikki Redcliffe: "Życie jest zbyt krótkie, żeby nosić ubrania, które nie sprawiają, że twoje serce się raduje”
Nikki Redcliffe: "Życie jest zbyt krótkie, żeby nosić ubrania, które nie sprawiają, że twoje serce się raduje”
Nikki Redcliffe: "Życie jest zbyt krótkie, żeby nosić ubrania, które nie sprawiają, że twoje serce się raduje”
Nikki Redcliffe: "Życie jest zbyt krótkie, żeby nosić ubrania, które nie sprawiają, że twoje serce się raduje”
Nikki Redcliffe: "Życie jest zbyt krótkie, żeby nosić ubrania, które nie sprawiają, że twoje serce się raduje”
Nikki Redcliffe: "Życie jest zbyt krótkie, żeby nosić ubrania, które nie sprawiają, że twoje serce się raduje”
Nikki Redcliffe: "Życie jest zbyt krótkie, żeby nosić ubrania, które nie sprawiają, że twoje serce się raduje”
Nikki Redcliffe: "Życie jest zbyt krótkie, żeby nosić ubrania, które nie sprawiają, że twoje serce się raduje”
Nikki Redcliffe: "Życie jest zbyt krótkie, żeby nosić ubrania, które nie sprawiają, że twoje serce się raduje”
Nikki Redcliffe: "Życie jest zbyt krótkie, żeby nosić ubrania, które nie sprawiają, że twoje serce się raduje”

Dziś ma 63 lata i żałuje tylko tego, że nie odkryła swojego stylu znacznie wcześniej. Nikki Redcliffe wygląda tak, jakby przed chwilą zeszła z planu filmowego albo wybiegu Christiana Diora. Od 2016 roku publikuje na Instagramie zdjęcia swoich niezwykłych stylizacji. Jak to się stało, że porzuciła współczesną modę na rzecz vintage i co poradziłaby osobom, którym brakuje odwagi, by ubierać się inaczej niż inni. 

Moda vintage to dla mieszkającej w Brighton Nikki Redliffe przede wszystkim hobby – dość kosztowne, wymagające sporo czasu, ale dające ogromną radość oraz satysfakcję. Ubrania i dodatki kupuje online, na facebookowych grupach zrzeszających pasjonatów vintage oraz od instagramowych sprzedawców. Ma kilka swoich ulubionych stacjonarnych sklepów w Londynie, bierze także udział w festiwalach i targach organizowanych przez miłośników mody vintage. Patrząc na jej zdjęcia, trudno uwierzyć, że nigdy nie była profesjonalną modelką. Przed obiektywem stanęła dopiero kilka lat temu, kiedy wzięła udział w sesjach organizowanych przez znane marki retro – What Katie Did, Deadly is the Female i House of Foxy.

Jak to się stało, że pewnego dnia postanowiłaś pożegnać współczesne ubrania na rzecz vintage?
Moda od zawsze mnie pasjonowała, najbardziej interesował mnie styl lat 40. oraz 50., który podziwiałam na filmach, zdjęciach i ilustracjach tego okresu. We wczesnej młodości byłam wielką miłośniczką współczesnej mody, ale gdy zajęłam się wychowywaniem moich trzech córek, pasja do ubioru zeszła na drugi plan. Gdy przekroczyłam pięćdziesiątkę, a moje dziewczyny były już prawie dorosłe, zdecydowałam, że nadszedł czas, aby poświęcić więcej uwagi samej sobie i znowu rozkoszować się miłością do ubrań.

Jednak kiedy zaczęłam rozglądać się po sklepach, nie znalazłam niczego, co pasowałoby do mojego stylu. Okazało się, że współczesna moda nie miała zbyt wiele do zaoferowania kobiecie w moim wieku, stała się bardzo jednorodna i zorientowana na dużo młodszą klientkę. Zaczęłam więc szukać inspiracji w modzie lat 40. i 50.  Chciałam nosić eleganckie, schlebiające kobiecej sylwetce, dobrze wykonane i przede wszystkim niepowtarzalne, ubrania. Zaczęłam kupować prawdziwe ubrania vintage z mojej ulubionej dekady w modzie – od 1947 roku, kiedy Christian Dior zaprezentował światu New Look do 1957 roku, w którym przyszłam na świat. Moja garderoba stała się moim hobby i na co dzień noszę przede wszystkim ubrania vintage. Jedynymi współczesnymi rzeczami, które kupuję, są buty, bielizna i kilka basicowych ubrań, takich jak retro jeansy czy swetry wydziergane na podstawie dawnych wykrojów. Kupowanie vintage traktuje jak poszukiwanie skarbów, a noszenie ubrań z poprzednich dekad jest dla mnie formą rozrywki. Budowanie mojego stylu w oparciu o modę z przeszłości sprawia mi wiele radości, a najlepsze jest to, że nigdy nie wpadnę na kogoś ubranego w taką samą sukienkę.

View this post on Instagram

Jumper and jeans for a stay at home day at my desk. Jeans by the marvellous @freddiesofpinewood and vintage style hand knitted short sleeve sweater in my favourite palette of blues and purples from the lovely @1940styleforyou WFH could very easily lead to pyjamas all day so I made some rules to keep me off that slippery slope Rule 1 – get dressed in proper clothes every day even if there’s nobody around to see me Rule 2 – put on some make up in case I inadvertently catch sight of myself in a mirror and wonder what that tired old grey haired woman is doing in my house Rule 3 – avoid drifting into the kitchen at regular intervals to stare vacantly into the fridge Rule 4 – do not get distracted by Instagram I’m managing to follow the first three but that last one is proving impossible to stick to! #vintagestyle #vintagelifestyle #vintagestylenotvintagevalues #wfh #dresshappy #stayinghome #stayingpositive #homesweethome #1940sstyle #1940sfashion #vintagestyleknitwear #vintageknitting #advancedstyle #over60 #over60style #casualvintage #everydayvintage #ageinggracefully #greyhair #greyhairdontcare #workingfromhome

A post shared by Nikki Redcliffe (@nikkiredcliffe) on

W Polsce ubieranie się inaczej niż większość wymaga sporej odwagi. Jak to wygląda u ciebie?
Wielka Brytania znana jest ze dużej tolerancji dla wszelkiej maści ekscentryków. W tym kraju trudno wywołać szok czy oburzenie, poza tym wydaje mi się, że ludziom bardzo podoba się sposób, w jaki się ubieram. Moje ubrania nie są nieodpowiednie dla kogoś w moim wieku. Są klasyczne, wyrafinowane i bardzo kobiece. Zazwyczaj otrzymuje bardzo wiele komplementów od osób, które spotykam na ulicy. Najczęściej słyszę “Szkoda, że dziś więcej osób nie ubiera się w ten sposób” albo podziękowania, że dzięki mnie ich dzień stał się przyjemniejszy. Takie miłe reakcje sprawiają, że ubieranie się w sposób, który lubię, nie wymaga ode mnie żadnej odwagi.

Jakiej rady udzieliłabyś tym osobom, które chciałyby zacząć ubierać się tak jak ty, ale brakuje im pewności siebie?
Uważam, że sposób, w jaki się ubieramy, jest integralną częścią naszej osobowości i pozwala pokazać światu, kim jesteśmy. Budowanie własnego stylu jest cenne i wyzwalające. Dla mnie to nie jest kwestia odwagi, ale bycia sobą i noszenia tego, co sprawia mi przyjemność. Nigdy nie spotkałam się z żadnymi negatywnymi komentarzami na swój temat, a mój własny styl vintage sprawia, że jestem dużo bardziej szczęśliwa i pewna siebie. Odkryłam również społeczność miłośników vintage na świecie i to są bardzo życzliwi, otwarci i entuzjastyczni ludzie, którzy z radością witają każdą nową osobę, która chce dołączyć do ich grona. Istnieje wiele wspaniałych wydarzeń, magazynów, internetowych serwisów, grup społecznościowych, sklepów i targów vintage, które zbliżają do siebie ludzi o podobnych poglądach. Radzę każdemu, kto interesuje się modą vintage, poszukać w swojej okolicy miejsc i osób, z którymi można dzielić pasję.

Życie jest za krótkie, żeby nosić ubrania, które nie sprawiają, że twoje serce się raduje! Mam teraz 63 lata i jedyne czego żałuję, to że nie odkryłam własnego stylu vintage dużo wcześniej. Przegapiłam tyle lat zabawy, ale teraz to nadrabiam.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze