1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kuchnia
  4. >
  5. Barszcz z warzywami

Barszcz z warzywami

Składniki na 4 porcje:

  • 6 średnich buraków,
  • 2 czerwone cebule,
  • 2 jabłka, papryka,
  • 2 marchewki,
  •  por,
  • pietruszka,
  • kawałek selera,
  • 4 średnie ziemniaki,
  • słoiczek gotowego zakwasu buraczanego,
  • 2 ząbki czosnku,
  • 1/2 łyżeczki majeranku,
  • 2 i 1/2 l wody,
  • 1/3 łyżeczki pieprzu, ewentualnie 1/4 łyżeczki soli.

Czas przygotowania: 60 min

Warzywa i jabłka umyć. Do garnka wlać wodę, wrzucić obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki i seler. Buraki cienko obrać, również pokroić w kostkę i dodać do zupy. W międzyczasie tak samo przygotować marchewkę, pietruszkę, paprykę, jabłka, pora i cebulę. Następnie wrzucić do garnka. Gdy warzywa będą prawie miękkie, wlać zakwas i gotować wszystko razem około 15 min. Doprawić według uznania posiekanym czosnkiem, majerankiem, solą i pieprzem.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kuchnia

Tempeh z miso i brązowy ryż po egipsku

Zarówno tempeh jak i miso mają bardzo korzystne działanie na nasze jelita i florę bakteryjną. Jednak tempeh, dość specyficzny w smaku, bywa dla wielu osób prawdziwym kulinarnym wyzwaniem (fot. Karolina i Maciej Szaciłło)
Zarówno tempeh jak i miso mają bardzo korzystne działanie na nasze jelita i florę bakteryjną. Jednak tempeh, dość specyficzny w smaku, bywa dla wielu osób prawdziwym kulinarnym wyzwaniem (fot. Karolina i Maciej Szaciłło)
Od lat w menu moim i całej mojej rodziny pojawia się ekologiczne, bogate w białko oraz wapń tofu. Jednak ostatnio coraz częściej sięgam po tempeh, czyli fermentowany serek sojowy. Dzięki procesom fermentacji składniki zawarte w tempeh są łatwiej przyswajalne. Dość specyficzny smak wspaniale współgra z miso, najbardziej rozgrzewającym produktem na naszej planecie i krótkoziarnistym, brązowym ryżem po egipsku – pisze Maciej Szaciłło, współautor książki „DobraNoc”.

Porcja dla 4 osób. Czas przygotowania: ok. 45 minut

Brązowy ryż po egipsku:

  • 200 g brązowego krótkoziarnistego ryżu
  • 2 łyżki oliwy z pierwszego tłoczenia
  • 600 ml wody
  • 1/3 łyżeczki nierafinowanej soli (najlepiej himalajskiej lub kłodawskiej)
Tempeh z miso:
  • 2 łyżki oliwy z pierwszego tłoczenia
  • 1 duża cebula pokrojona w piórka
  • 1 średniej wielkości marchewka pokrojona w plasterki
  • 200 g tempeh pokrojonego w kostkę (około 1,5 cm)
  • 1–2 łyżki sosu sojowego dobrej jakości (najlepiej tamari; bez syntetycznego glutaminianu sodu)
  • 50 ml wody
  • 1 łyżka majeranku
  • 1 płaska łyżka jasnej pasty miso
  • 1 łyżeczka syropu klonowego lub melasy buraczanej
  • garść poszatkowanej natki pietruszki
Surówka z ogórków kiszonych:
  • 4–5 pokrojonych w plasterki, dobrej jakości ogórków kiszonych
  • sporo poszatkowanej natki pietruszki
  • garść pestek dyni
  • 1–2 łyżki tłoczonego na zimno oleju rzepakowego (najlepiej ekologicznego) lub z lnianki
  • sok z cytryny do smaku
Na rozgrzanej oliwie podsmażamy 1/4 ryżu, aż ziarenka będą złote. Cały czas mieszamy i uważamy, aby ich nie spalić. Do - dajemy resztę ryżu i podsmażamy jeszcze przez chwilę. Wlewamy wodę. Dodajemy sól. Doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień do minimum i gotujemy pod przykryciem, aż ziarenka będą miękkie i wchłoną całą wodę. W międzyczasie przygotowujemy tempeh: na rozgrzanej oliwie podsmażamy cebulę, marchewkę i tempeh, aż cebula się przyrumieni, a tempeh będzie przysmażony i złocisty. Dodajemy sos sojowy i odparowujemy przez chwilę, aż utworzy glazurę na tempeh i warzywach. Wlewamy wodę, dodajemy majeranek i całość podgrzewamy jeszcze przez chwilę. Zdejmujemy z gazu i dodajemy miso. Mieszamy, tak by miso utworzyło sos. Tempeh podajemy z ryżem i prostą sałatką z ogórków kiszonych, której wszystkie składniki mieszamy.

  1. Kuchnia

Dwa przepisy na warzywne spaghetti

Buraczane spaghetti z orzechami. (Fot. iStock)
Buraczane spaghetti z orzechami. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Zastępując tradycyjny makaron, tym wykonanym np. z cukinii czy buraków, tworzymy na talerzu nie tylko pięknie wizualne dania, ale również zapewniamy naszemu organizmowi dużą ilość witamin i składników odżywczych. Warzywne spaghetti sprawdzi się u osób na diecie czy jako alternatywa dla tradycyjnego makaronu. Doskonałym uzupełnieniem smaku będą suszone owoce i orzechy.

Spaghetti z cukinii z sosem pesto z natki pietruszki

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Składniki:

  • 1 duża cukinia,
  • 12 pomidorków koktajlowych,
  • garść liści szpinaku baby,
  • 1 duży pęczek natki pietruszki,
  • 75 g orzechów Pinii,
  • 2 łyżki oliwy,
  • 1 ząbek czosnku,
  • 1 połówka cytryny,
  • sól i pieprz do smaku.
Sposób przygotowania:

Cukinię dokładnie myjemy i za pomocą temperówki do warzyw lub obieraczki robimy z niej paski spaghetti. Następnie w osobnym naczyniu przygotowujemy pesto. Natkę pietruszki myjemy i siekamy, dodajemy ząbek czosnku, orzechy pinii, oliwę i wszystko dokładnie blendujemy za pomocą pulsacyjnych ruchów. Gotowe pesto przyprawiamy do smaku solą i pieprzem. Do pesto dodajemy przekrojone na połówki pomidorki koktajlowe. Następnie wszystkie składniki razem z makaronem przekładamy na patelnię i podsmażamy przez ok. 5 minut, tak aby składniki połączyły się ze sobą, a paski z cukinii nie stały się za miękkie. Gotową pastę przyprawiamy do smaku solą i pieprzem i posypujemy liśćmi szpinaku. Aby jeszcze bardziej wydobyć smak potrawy, całość możemy skropić sokiem z cytryny.

Buraczane spaghetti z orzechami

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Składniki:

  • 2 duże buraki,
  • 250 ml mleczka kokosowego,
  • sok z połowy cytryny,
  • natka pietruszki,
  • 75 g orzechów,
  • sól i pieprz do smaku.
Sposób przygotowania:

Buraki obieramy ze skórki, a następnie za pomocą temperówki do warzyw przygotowujemy z nich spaghetti. Gotowy „makaron” gotujemy na parze przez ok. 5-6 minut, tak aby buraki stały się delikatnie miękkie. Gotowe spaghetti przekładamy na patelnię dodajemy do niego mleczko kokosowe, sok z cytryny i orzechy. Wszystko gotujemy przez ok. 2 minuty, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Przed podaniem dodajemy posiekaną natkę pietruszki.

  1. Kuchnia

Pizza z pieczonymi burakami i orzechami

Pizza z pieczonymi burakami i orzechami (Fot. iStock)
Pizza z pieczonymi burakami i orzechami (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Sekret dobrej pizzy? Oczywiście ciasto, najlepiej cienkie i lekko chrupiące. A na wierchu ulubione dodatki. Tym razem proponujemy wersję z pieczonymi burakami i dużą ilością orzechów. A zamiast sosu pomidorowego powidła!

Składniki na ciasto:

  • 25 g świeżych drożdży
  • 150 ml ciepłej wody
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka oliwy
  • 250 g mąki pszennej
Składniki na farsz:
  • 4 buraki
  • 75 g orzechów włoskich lub nerkowca
  • 100 g migdałów
  • plastry sera podpuszczkowego, np. camembert
  • garść liści botwiny lub szpinaku
  • powidła śliwkowe
  • 1 łyżka musztardy francuskiej
  • sól i pieprz do smaku

Przepis na ciasto: Drożdże rozpuszczamy w ciepłej wodzie i dodajemy 2 łyżki mąki oraz cukier. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy i odstawiamy na 10 minut do wyrośnięcia. Pozostałą mąkę przesiewamy do miski, mieszamy z solą i dodajemy rozczyn. Wszystko mieszamy z sobą przez ok. 3 minuty, na koniec dodajemy oliwę. Połączone składniki przekładamy na stolnicę i jeszcze przez ok. 10 minut wyrabiamy ciasto. Następnie ciasto przekładamy do dużej miski, przykrywamy ściereczką o odstawiamy do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę. Wyrośnięte formujemy w kulkę i odkładamy jeszcze na chwilę. Następnie wykładamy je na blaszkę i rozciągamy palcami po całej powierzchni. Gotowe ciasto wykładamy dodatkami, gotową pizzę pieczemy przez ok. 10 – 15 minut.

Ciasto smarujemy powidłami śliwkowymi zmieszanymi z odrobiną musztardy. Buraki kroimy w cienkie plastry lub paski, doprawiamy solą i pieprzem. Do farszu dodajemy posiekane orzechy. Całość wykładamy na powidła, układamy plastry sera i pieczemy przez ok. 15 minut. Gotową pizzę ozdabiamy świeżymi liśćmi botwiny lub szpinaku.

Burak swoje właściwości lecznicze zawdzięcza betalinom, czyli tym samym składnikom, które znajdują się w liściach szpinaku. Dzięki nim zwiększamy swoją odporność, pozytywnie wpływamy na jakość naszej krwi i wolniej starzejemy się.

  1. Kuchnia

Soczewica – obowiązkowe danie sylwestrowe we Włoszech

Fot. iStock
Fot. iStock
W Italii to już jest tradycja: Włosi wchodzą w Nowy Rok z brzuchami napełnionymi soczewicą. Symbolizuje ona dostatek i szczęście materialne.   

Wiele źródeł, wyjaśniających, dlaczego je się soczewicę w Sylwestra, podaje podobną historię: zwyczaj wywodzi się od Rzymian, dla których była ona symbolem bogactwa. Jej soczewkowaty kształt, podobny do monety, miał przynosić dobrobyt. Zwyczajowo wkładano garść soczewicy do sakiewki, w której zwykle trzymano pieniądze pod koniec roku na znak szczęścia.

Z drugiej strony jednak, według Rzymian, soczewica, choć uważali ją za bardzo pożywną, była przeznaczona dla niższych klas populacji. Z tego powodu niektórzy badacze twierdzą, że zwyczaj ten jest jednak późniejszy i związany w szczególności z rozmiarem ziaren soczewicy: przy tej samej wadze było ich znacznie więcej niż w przypadku innych roślin strączkowych, dlatego zjadanie ich w pierwszy dzień roku miało pozwolić rodzinie zarobić taką samą liczbę monet.

Niezależnie od tego, czy zwyczaj wywodzi się od Rzymian (a tak się jednak powszechnie przyjmuje), czy ma swoje korzenie w późniejszych czasach, Włosi niezmiennie go kultywują i raczą się obficie soczewicą w Sylwestra oraz w Nowy Rok.

Duszona/ gotowana soczewica jest przez większość Włochów serwowana z wieprzową kiełbasą na ciepło (fot. iStock) Duszona/ gotowana soczewica jest przez większość Włochów serwowana z wieprzową kiełbasą na ciepło (fot. iStock)

 

Tradycyjnie spożywa się soczewicę z nogą wieprzową - dużą kiełbasą gotowaną i pokrojoną (zampone albo cotechino). Może jednak być podawana solo (tym bardziej, że ten rodzaj mięsa nie zawsze będzie u nas łatwo dostępny).

Proponuję więc prosty przepis, stosowany przez wielu Włochów:

  • 300 g soczewicy brązowej lub zielonej
  • 3 łyżki oliwy
  • ząbek czosnku
  • pół ostrej papryczki
  • gałązka rozmarynu lub kilka liści szałwi
  • koncentrat pomidorowy
  • sól do smaku
Wypłucz soczewicę pod bieżącą wodą, aby usunąć kurz i zanieczyszczenia. Jeśli to konieczne, pozwól jej moczyć się przez kilka godzin (zgodnie ze wskazówkami na opakowaniu) i odcedź.

Podgrzej w garnku trzy łyżki oliwy razem z ząbkiem obranego czosnku i połową papryczki ostrej (można je posiekać, co sprawi, że danie będzie nieco ostrzejsze). Soczewicę włóż do garnka z gałązką rozmarynu (albo liśćmi szałwii) i zalej dużą ilością wody (aż się przykryje). Gotuj przez ok. dwadzieścia minut. Następnie dodaj koncentrat pomidorowy rozpuszczony w szklance gorącej wody, dopraw solą.

Kontynuuj gotowanie przez około dziesięć minut, od czasu do czasu mieszając, aż woda zostanie prawie całkowicie wchłonięta.

Sprawdź czy soczewica jest dogotowana (różne ziarna mogą różnić się czasem gotowania).

Warto zaznaczyć, że istnieje wiele odmian przepisu na duszoną soczewicę, na przykład zamiast smażonego czosnku i rozmarynu można użyć „soffritto”, czyli cebulę, marchewkę i seler drobno pokrojone. Koncentrat można zastąpić szklanką sosu pomidorowego lub 3 - 4 dojrzałymi pomidorami, obranymi i pokrojonymi w kostkę.

  1. Zdrowie

Jedzenie dla szczęścia

Komponujmy naszą dietę w taki sposób, żeby zadbać o wszystkie składniki potrzebne do optymalnego działania ciała. (Fot. iStock)
Komponujmy naszą dietę w taki sposób, żeby zadbać o wszystkie składniki potrzebne do optymalnego działania ciała. (Fot. iStock)
Czy to jest możliwe? Owszem! I już niemal słyszę ślinianki pracujące na myśl o chipsach, lodach i tortach bezowych. Tyle że ja wcale nie takie jedzenie mam na myśli…

Wszystko, co jemy, buduje nasze ciała i wchodzi w skład neuroprzekaźników, neurotransmiterów i różnych substancji, które odpowiadają za nasze zachowanie i samopoczucie. A te substancje, mają – na przykład – dać sygnał naszym nogom, żeby wskoczyły na drzewo, kiedy spotkamy dzika. Jeżeli nie dostarczymy jedzeniem komponentów do ich prawidłowej budowy, to może zastygniemy ze zdziwioną miną i wątpliwością, co zrobić. Albo… będziemy żyć w ciągłym strachu, z oczami dookoła głowy i na każdy szelest zareagujemy ucieczką. Ani jedno z tych rozwiązań nie jest dobre.

Skomponujmy zatem naszą dietę w taki sposób, żeby zadbać o wszystkie składniki potrzebne do optymalnego działania ciała. Tylko urozmaicone jedzenie to nam zapewni. Każdy owoc, każde ziarenko, każdy gatunek warzyw ma inne składniki. Wybierając różnorodną dietę, dostarczymy sobie najlepsze odżywienie z możliwych. I to jest jedno z zadań. Dla wsparcia układu nerwowego i mózgu. Jak to zrobić?

Zapisuj na karteczce każdy produkt, który jesz. Gdy sięgasz po niego w danym tygodniu, postaw przy nim kreskę, potem kolejną i następną. Jak więzień odliczający dni odsiadki.
I może się okazać, że ciągle jesz to samo. Wtedy warto pomyśleć o urozmaiceniu w obrębie tej samej grupy produktów, na przykład zamiast ciągle jeść płatki owsiane na śniadanie, kup jaglane albo orkiszowe – eksperymentuj.

W ten sposób, porównując to z kalendarzem sezonowości, zobaczysz też, czego brakuje w twojej diecie. Może jarmużu, kiełków, kiszonek, buraczków lub boczniaków? Dopisuj jak najwięcej produktów do swojej listy. Jeżeli chodzi o stały punkt programu, to pamiętaj o kwasach omega-3 i witaminie D3 – mają ogromne znaczenie dla naszego dobrego samopoczucia, więc akurat one niech z listy nie znikają.

Mówi się o tym, że mamy również drugi mózg. W brzuchu. Są nim jelita oraz bakterie, które w nich żyją. One też lubią różnorodność w diecie. Ale najpierw o tym, dlaczego piszę w ogóle o drugim mózgu.

Jelita oplata między innymi nerw błędny, który działa głównie w jednym kierunku – do mózgu. Przekazuje on sygnały z jelit wpływające na nasze samopoczucie. Ścisła wymiana informacji odbywa się także przez krew, która opłukuje jelita i odbiera substancje chemiczne, które następnie trafiają choćby do mózgu. Te sygnały to, ściślej rzecz ujmując, substancje chemiczne: hormony, chemokiny, cytokiny oraz produkty metabolizmu komórek bakteryjnych. Na to, jakie bakterie są w naszym przewodzie pokarmowym, mamy ogromny wpływ. To one później będą produkowały te miłe lub niemiłe odczucia. I nie (przepraszam) o wzdęciach i gazach teraz piszę, lecz o poczuciu spokoju i szczęścia albo nieznośnej ciężkości bytu.

Dobre bakterie bierzemy nie tylko z apteki. Przede wszystkim z otoczenia i z tego, co zjadamy. Z niedomytej marchewki wyrwanej z ziemi, ze zsiadłego mleka, kiszonek, pieczywa na zakwasie. Wdychamy je podczas spaceru w lesie. Potem powinniśmy o nie zadbać, karmiąc je warzywami, roślinami strączkowymi, razowym pieczywem, kaszami, ciemnym ryżem czy pełnoziarnistym makaronem. Warto podlać je dużą ilością wody i wzmocnić ruchem! Pamiętaj także, że służą im spokój i regularny sen. Należy o nie dbać, bo według badań zmiana mikrobioty w jelitach ma efekty zbliżone do farmakoterapii. Sprawmy sobie sami takie leki. Smaczne i niedrogie.