1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Sokoterapia

Sokoterapia

</a> 123rf.com
123rf.com
Moda na raw food czy zielone koktajle sprawiła, że coraz więcej osób chce korzystać z dobrodziejstwa, jakie niesie sokoterapia. Świeżo wyciśnięte soki to ważny składnik naszej diety. Zapewniają bowiem doskonałą przyswajalność składników: antyoksydantów, błonnika, witamin, minerałów, aminokwasów i żywych enzymów. Soki i zielone koktajle to bardzo sycąca, oczyszczająca i odkwaszająca organizm bomba witaminowa. To właściwie lekki posiłek, dający dużo energii i siły.

Zobacz: sokowirówki

123rf.com 123rf.com

Zdrowe z natury

Z pewnością nie warto korzystać tylko z cytrusów, które zdaniem specjalistów w naszym klimacie powinniśmy spożywać tylko latem i to też w ograniczonych ilościach. Zdecydowanie lepiej włączyć do jadłospisu owoce sezonowe: truskawki, jagody, wiśnie, śliwki czy gruszki, nie mówiąc o jabłkach, którymi możemy się cieszyć przez cały rok. Soki owocowe smakują nam najbardziej, ponieważ zawierają naturalny cukier. Jednak zdecydowanie zdrowsze są warzywne lub mieszane, w których przeważają warzywa. Koniecznie zielone, bo zawierają cenny dla naszego organizmu chlorofil. Nazywany zieloną krwią, bo z wyjątkiem jednego pierwiastka jego skład chemiczny jest identyczny jak hemoglobiny. Najbardziej wartościowe są soki z liści zielonych warzyw, roślin jadalnych i kiełków takich jak: szpinak, kapusta, sałata, seler naciowy, nać pietruszki, jarmuż, botwina, szparagi, lucerna, rukiew wodna, rukola, roszponka, młode trawy pszenicy i jęczmienia. Ponieważ zawierają najwięcej chlorofilu, enzymów, żelaza, magnezu, fosforu, potasu i witamin A, C, E, K i witamin z grupy B, które nie tylko uzupełnią codzienną dietę, ale przede wszystkim oczyszczają organizm z toksyn i resztek chemicznych pochodzących ze przetwarzanego jedzenia i napojów z konserwantami. Zielone soki są bazą niektórych diet leczniczych, np. antynowotworowej terapii dr Maxa Garsona czy oczyszczającej diety dr Ewy Dąbrowskiej. Skutecznie wzmacniają organizm przy antybiotykoterapii, a także wspomagają lub są bazą diet odchudzających czy detoksów.

Kupując owoce i warzywa na sok, warto wybrać najlepsze produkty czyli nie z supermarketu, ale raczej ze sklepu ekologicznego czy targu. Oczywiście świeżo wyciśnięte warzywa z marketu i tak będą lepsze niż soki z kartonu.

Zdrowy wycisk

Sokowirówka rozdrabnia warzywa i owoce na pulpę i odwirowuje sok z miejsc przecięcia, pozostała część soku zawarta w środku startych cząstek nie zostaje odwirowana. Bardzo wysokie obroty urządzenia sprawiają, że „żywe” składniki ulegają podgrzaniu, przez co sok utlenia się już w trakcie powstawania. Wysoka temperatura oraz drastyczna obróbka mechaniczna metalowymi tarczami blokują znaczną część enzymów i antyoksydantów zawartych w owocach i warzywach. W takich warunkach ginie także witamina C. Zatem wiele cennych składników, które oczyszczają i dotleniają nasz organizm, zostaje zneutralizowanych. Sokowirówka ponadto nadaje się głównie do twardych owoców i warzyw korzeniowych, gorzej radzi sobie z ich miękkimi częściami czy liśćmi.

Zobacz: wyciskarki

Zupełnie inaczej pracuje wyciskarka, nie rozcina składników, tylko działa na zasadzie wolnoobrotowej prasy, ślimakowe tłoki zgniatają równomiernie całe owoce i warzywa, także liście łodygi, kiełki, ziarna. Elementy, którymi przepływa sok, wykonane są nie z metalu, lecz z tworzywa ceramicznego, dzięki czemu pozyskany sok zachowuje wszystkie dobroczynne właściwości składników, z których został zrobiony. Soki z wyciskarek posiadają najwyższą wartość koloidalną, klarowność oraz zawartość enzymów, witamin, minerałów, dlatego są zdecydowanie polecane w przypadku profilaktyki zdrowotnej. Dobrej jakości wyciskarki elektryczne są drogie, jednak doskonałą alternatywa są tańsze urządzenia ręczne.

Więcej na temat sokoterapii przeczytasz w sierpniowym numerze SENSu

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kuchnia

Zdrowe, odżywcze smoothie na drugie śniadanie

Smoothie z czerwonych buraków z jarmużem i siemieniem konopnym (fot. Fanny Hansson)
Smoothie z czerwonych buraków z jarmużem i siemieniem konopnym (fot. Fanny Hansson)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Smoothie – płynna przekąska z powodzeniem może zastąpić jeden z posiłków w ciągu dnia (podwieczorek, drugie śniadanie). Therese Elgquist, autorka książki „Zdrowe zielone proteiny” podpowiada jak przyrządzić wegańskie koktajle, tak, aby były bogate w wartości odżywcze.

Z każdego podanego przepisu otrzymamy dwie duże szklanki napoju.

Zielone smoothie z gryką i koprem włoskim

Szybkie do zmiksowania, pożywne smoothie. Wymaga wcześniejszych przygotowań, ponieważ grykę należy moczyć przez całą noc albo przynajmniej przez osiem godzin. Dzięki temu smoothie będzie można przyrządzić w ciągu kilku minut. Spróbuj też zmniejszyć ilość napoju roślinnego i zmiksować szybie smoothie na śniadanie. Udekoruj je owocami, granolą, owocami leśnymi i ewentualnie masłem orzechowym.

Składniki:

  • 100 ml suszonej gryki (w całości)
  • 500 ml wody
  • 1 łyżka niefiltrowanego octu z cydru jabłkowego
  • 1 szczypta soli
  • 1 okrojony koper włoski
  • 1 ekologiczne kiwi
  • 1 awokado
  • 1 zielony banan ekologiczny (w plastrach)
  • 2 garście liści szpinaku
  • 400 ml niesłodzonego napoju roślinnego
Namocz grykę w wodzie, occie i szczypcie soli, zostaw na noc lub przynajmniej na 8 godzin; odlej wodę i opłucz, aby pozbyć się zewnętrznej błonki. Odkrój bulwę kopru, resztę pokrój na małe kawałki; obierz kiwi i odkrój jego końce, ale zachowaj skórkę (jeśli jest to kiwi ekologiczne). Zmiksuj wszystkie składniki w mikserze o dużej mocy albo w robocie kuchennym, aż do uzyskania jednolitego smoothie.

Fot. Fanny Hansson Fot. Fanny Hansson

Smoothie z czekolady i orzeszków ziemnych

Takie smoothie, które trochę przypomina shake’a, jest idealne w sytuacji, gdy ktoś nabierze nagłej ochoty na coś słodkiego lub gdy przeciąga się weekendowy brunch. Pomysł na taki napój przyszedł mi do głowy w pewnej kawiarni w indyjskiej dżungli, gdy podczas pysznego brunchu popijałam coś o podobnym smaku. Żeby przygotować takie smoothie szybciej, można wykorzystać gotowe masło orzechowe – bez cukru, najlepiej ekologiczne.

Składniki:

  • 2 zielone, pokrojone na plastry, ekologiczne, mrożone banany
  • 2 łyżki masła orzechowego
  • 2 łyżki obranych ziaren siemienia konopnego
  • 50 ml surowego kakao
  • 2 świeże, wydrylowane daktyle
  • 500 ml niesłodzonego napoju owsianego
  • szczypta nieoczyszczonej soli morskiej albo kamiennej
Do przybrania:
  • łuskane ziarna siemienia konopnego
Zmiksuj wszystkie składniki w mikserze o dużej mocy albo w zwykłym mikserze, aż uzyskasz jednolite smoothie. Rozcieńcz większą ilością płynu, jeśli trzeba.

Fot. Fanny Hansson Fot. Fanny Hansson

Smoothie z czerwonych buraków z jarmużem i siemieniem konopnym

Kremowe smoothie ze zbalansowaną ilością buraka i słodkich owoców leśnych. Nadaje się zarówno na pierwsze śniadanie, jak i dodatkowy posiłek w ciągu dnia. Możesz zmniejszyć ilość napoju roślinnego, jeśli wolisz je podać na talerzu, udekorować tym, co akurat masz, i jeść łyżką. Chcesz, żeby smoothie było jeszcze bardziej pożywne? Dodaj 100 ml namoczonej gryki.

Składniki:

  • 2 średniej wielkości buraki
  • 1 awokado
  • 300 ml mieszanych mrożonych owoców leśnych, np. malin i jagód
  • 200 ml siekanego jarmużu
  • 2 łyżki łuskanego siemienia konopnego
  • 500 ml napoju migdałowego
  • 10 świeżych listków mięty
Buraki dokładnie obierz, a potem odetnij ich końcówki. Zmiksuj wszystkie składniki w mikserze o dużej mocy (jeśli używasz zwykłego miksera albo robota kuchennego, dobrze byłoby najpierw utrzeć buraki na drobno), aż nabiorą kremowej konsystencji. Rozlej do szklanek.

  1. Zdrowie

Detoks nie tylko odmładza! Dieta wspomagająca oczyszczanie organizmu

W dzisiejszych czasach nasze organizmy są za bardzo obciążone stresem i przetworzoną żywnością, żeby samodzielnie poradzić sobie z wydalaniem toksyn. Detoksykacja to jeden z głównych sposobów na poprawę zdrowia i samopoczucia. (Fot. iStock)
W dzisiejszych czasach nasze organizmy są za bardzo obciążone stresem i przetworzoną żywnością, żeby samodzielnie poradzić sobie z wydalaniem toksyn. Detoksykacja to jeden z głównych sposobów na poprawę zdrowia i samopoczucia. (Fot. iStock)
Nic nie jest w stanie powstrzymać procesów starzenia, ale regularne zabiegi wspomagające detoksykację mogą je opóźniać.

Detoks, czyli odtruwanie organizmu, to proces, którego celem jest wydalenie szkodliwych substancji utrudniających cykliczną regenerację organizmu. Wszystkie narządy zbudowane są z miliardów maleńkich komórek, które się odbudowują i dzielą, do czego potrzebują tlenu i substancji odżywczych. Jednak w tych procesach metabolicznych powstają też substancje odpadowe, które trzeba odprowadzić na zewnątrz komórki. Nasz organizm jest doskonale przygotowany do samoistnego odtruwania. Wątroba, nerki, skóra i płuca systematycznie usuwają z krwiobiegu substancje trujące, które spożywamy wraz z żywnością lub które wyprodukował sam organizm. Są one wydalane poprzez jelito grube, układ moczowy i oddechowy oraz przez skórę wraz z potem. Czy warto wspomagać ten proces? W ciągu ostatniego stulecia zasadniczo zmienił się sposób odżywiania. W codziennym jadłospisie pojawiły się wysoko przetworzone pokarmy, takie jak cukier czy biała mąka. Nagminnie spożywamy potrawy poddane przemysłowej obróbce z dodatkiem substancji konserwujących, spulchniających, barwiących, zawierające pestycydy, antybiotyki i sterydami. Styl życia, ciągły pośpiech, stres i brak ruchu sprzyjają przenoszeniu infekcji wirusowych oraz różnym dysfunkcjom pasażu jelitowego, rozwojowi grzybów i pleśni.

W dzisiejszych czasach sprawnie działający proces detoksykacji jest szczególnie ważny W wielu przypadkach może zapobiec przewlekłej chorobie oraz skutecznie wspomagać leczenie, jeżeli schorzenie już wystąpiło. Oczywiście, w przypadku osób poddanych leczeniu wszelkie działania wspomagające procesy detoksykacji powinny być realizowane pod opieką lekarza specjalisty.

Są takie sytuacje, kiedy odtruwanie i zmiana stylu życia przejawiająca się większą troską o to, co wkładamy do ust, mogą dosłownie przedłużyć życie – na przykład osoby chore na raka, które nie przywiązują wagi do trybu życia, mają mniejsze szanse na wyleczenie, a wręcz przeciwnie – zwiększają ryzyko rozwoju lub nawrotu choroby.

Detoksykacja stała się sposobem na zdrowe i długie życie dla wielu ludzi szukających recepty na przeciwdziałanie destrukcyjnym wpływom cywilizacji.

Detoksykacja wpływa na procesy starzenia

Im wcześniej zaczniemy przeciwdziałać starzeniu, tym większe odniesiemy sukcesy na tym polu. Gdy skończysz 50 lat, twój styl życia będzie miał wpływ już na 80 procent procesów starzenia zachodzących w twoim organizmie.

Na szczęście z punktu widzenia komórek nigdy nie jest za późno, by spowolnić bieg zegara biologicznego. Proces starzenia rozpoczyna się w dniu naszych narodzin i chociaż w okresie pierwszych 20 lat życia raczej tego nie dostrzegamy, to niemal wszyscy przed trzydziestką konstatujemy, że ten proces postępuje nieubłaganie. Z każdym kolejnym rokiem pojawiają się nowe objawy. A to nowa zmarszczka, a to zesztywnienie stawu czy wcześniejsza zadyszka przy większym wysiłku. Jeżeli stracisz zdrowie, wszystkie inne rzeczy, nawet młodzieńczy wygląd, przestają się liczyć. Wyniki badań pokazują, że poziom toksyn u osób starszych, zwłaszcza chorych, jest bardzo wysoki.

Koło ratunkowe dla organizmu

Programy oczyszczające są odpowiedzią na wyzwania cywilizacyjne, kołem ratunkowym dla naszego organizmu, a nie szaleństwem czy dziwactwem. To wymóg czasów, w jakich żyjemy.

Detoks daje szansę na pozbycie się zbędnych kilogramów i wielu problemów zdrowotnych, takich jak: alergia, zaburzenia trawienia, złe przyswajanie składników odżywczych, zaparcia, wzdęcia, bóle głowy, migreny, bóle stawów, nieświeży oddech, wypryski skórne czy przewlekłe zmęczenie. Co więcej, systematyczne oczyszczanie organizmu to sposób na niedopuszczenie do rozwoju chorób w przyszłości. Od wielu lat gwiazdy Hollywoodu poddają się właśnie oczyszczaniu organizmu – to ich sposób na świetny wygląd, wspaniałe samopoczucie i zdrowie.

Trzeba pamiętać, że oczyszczanie organizmu powinno być przeprowadzane po odpowiedniej konsultacji lekarskiej, która musi obejmować dokładny wywiad, badanie przedmiotowe, badania morfologii i biochemii krwi oraz badania dodatkowe, takie jak na przykład badanie ultrasonograficzne jamy brzusznej. Jest to konieczne w celu wykrycia ewentualnych przeciwwskazań do zabiegów.

Gdy tylko oczyścisz organizm ze wszystkich toksyn, odżywisz i dotlenisz swoje komórki, ciało naturalnie powróci do stanu równowagi. Pamiętaj, że tylko organizm pozbawiony toksyn może funkcjonować bez zakłóceń przez wiele lat. Jednym słowem: szczypta profilaktyki jest lepsza niż garść lekarstw.

Naturalny detoks - produkty wspomagające oczyszczanie organizmu

Fot. iStock Fot. iStock

1. Czosnek wspiera produkcję enzymów trawiennych w wątrobie i bierze udział w syntezie glutationu, substancji oczyszczającej organizm ze szkodliwych produktów przemiany materii.

2. Buraki mają dużo witamin z grupy B i minerałów. Są pełne błonnika, który usprawnia pracę układu pokarmowego, zmniejsza absorpcję glukozy, wiąże cholesterol i kwasy żółciowe, zwiększając tym samym ich wydalanie. Ponadto odkwasza i wspomaga pracę takich narządów, jak nerki i wątroba.

3. Kurkumina- główny składnik aktywny kurkumy – wykazuje właściwości antyoksydacyjne, przeciwzapalne, antybakteryjne oraz fungistatyczne, czyli hamujące wzrost grzybów. Co więcej, poprawia trawienie i oczyszcza organizm.

4. Imbir działa antyzapalnie i antyoksydacyjnie, zapobiega powstawaniu prozapalnych prostaglandyn. Pobudza także układ odpornościowy, niszczy wirusy i ma silne działanie odtruwające.

5. Kiszona kapusta i kiszone ogórki są źródłem probiotyków, czyli pożytecznych bakterii fermentacji mlekowej, które regulują skład mikroflory przewodu pokarmowego, utrzymują kwaśne PH w jelicie i hamują rozwój bakterii gnilnych.

  1. Psychologia

Egoizm a egotyzm. Czy dobrze być w związku egoistką? – wyjaśnia Katarzyna Miller

Zamiast myśleć o tym, jak przestać być egoistą, warto postawić na zdrowy egoizm. Prababcia, babcia, matka, córka, wnuczka i prawnuczka dostały ten sam przekaz. Masz oddać siebie całą na ołtarzu rodziny i dzieci, a jednocześnie twoją udręką i władzą ma być kontrola wszystkiego i wszystkich. (fot. iStock)
Zamiast myśleć o tym, jak przestać być egoistą, warto postawić na zdrowy egoizm. Prababcia, babcia, matka, córka, wnuczka i prawnuczka dostały ten sam przekaz. Masz oddać siebie całą na ołtarzu rodziny i dzieci, a jednocześnie twoją udręką i władzą ma być kontrola wszystkiego i wszystkich. (fot. iStock)
Po pierwsze: nie dbaj o niego. Zamiast tego doceń to, co on już ma i co potrafi. A dbaj o siebie i wasz związek – mówi psycholożka Katarzyna Miller. W rozmowie z Joanną Olekszyk wyjaśnia różnicę między kochaniem a matkowaniem, egoizmem a egotyzmem, poświęcaniem się a kompromisem oraz pomiędzy altruizmem a obłudą.

Egoizm i miłość – czy to może w ogóle iść w parze? Jak przestać być egoistą?
Bardziej wierzę w egoizm niż w miłość. I równie mocno wierzę w altruizm. Ludzie mają przecudowne, czysto altruistyczne odruchy, ale wtedy, kiedy się ze sobą dobrze czują. Kiedy są zdrowi i zaspokojeni, kiedy mają ten naddatek, który mogą ofiarować. Czasem słyszę od czytelników pytanie, zadawane z taką boleściwą troską: „Ale dlaczego pani tak popiera egoizm – to przecież taka niemoralna postawa?”. Nosz obudźcie się, kurde! Przestańcie być zakłamani, przestańcie być nieprawdziwi, przestańcie się bezsensownie poświęcać! Poza tym niektórzy tylko mówią, że tak nie podoba im się postawa egoistyczna, a sami są szalenie egoistyczni. Dlatego jestem oburzona oburzeniem innych, tym koszmarnym stereotypem, który nie pozwala ludziom się zatrzymać i zastanowić nad tym, co oni w ogóle mówią. Moim zdaniem to takie popłuczyny po XIX w., kiedy się opowiadało kocobuły o tym, że człowiek żyje dla wszystkich innych tylko nie dla siebie. A przecież każdy z nas dostał tylko swoje własne życie do dyspozycji.

Postawami, które powinniśmy piętnować są nie egoizm a egotyzm i egocentryzm, dlatego, że są skierowane przeciwko innym ludziom. Egotyzm i egocentryzm, w odróżnieniu od egoizmu, zakładają, że inni są dla mnie. Że mają się starać, by mnie było jak najlepiej. A jak nie jest, to mam prawo mieć pretensje. Podobnie jak mam prawo mieć żądania czy roszczenia. Nie muszę prosić, nie muszę dziękować, nie muszę się starać...

Czym w takim razie jest egoizm?
To zwyczajnie dbanie o siebie. Czyli PODSTAWA. Nikt nie może tego zrobić za nas i nikt nie ma tego w obowiązku. Poza rodzicami, i to tylko w naszym dzieciństwie. Potem – nikt. Oczywiście ktoś może chcieć ci coś dawać czy opiekować się tobą, bo cię lubi, kocha i się z tobą przyjaźni – ale tylko w ramach tego, czym dysponuje. A jeżeli człowiek jest spokojny, łagodny, zadowolony z siebie i wie, czym dysponuje, to wie też, co ma w naddatku. Ta tzw. wartość dodatkowa, mówiąc po marksowsku, jest właśnie do rozdania, dla ludzi. Zasada jest taka: „im więcej mam swojego, tym więcej mam wartości dodatkowej”.

Kiedy dajesz z tego naddatku, to nie interesuje cię, czy ktoś ci kiedykolwiek to odda albo choć podziękuje.
Podziękować powinien. Mamy umieć czuć wdzięczność i ją wyrażać! Ale nie czekasz, aż oddadzą, bo dajesz na zasadzie: „poślij dalej, innym ludziom”. Natomiast co innego, kiedy się poświęcasz, kiedy sobie czegoś ujmujesz.

Wtedy dajesz, ale jakby w zastaw.
I tylko patrzysz, kiedy ci zaczną zwracać, kiedy ci zaczną za to robić coś ekstra, kiedy się okaże, że jesteś osobą niebywale wyjątkową i niezbędną. Ja to nazywam „pułapką poświęcenia”. Jeśli tak dajesz, to lepiej przestań, bo jest ryzyko, że nigdy nie dostaniesz z powrotem i tylko cię to sfrustruje.

Altruiści dają i jakby od razu zapominali, że dali.
Bo to ich nic nie kosztuje. Jeżeli ktoś wyrywa sobie spod brzucha, spod serca, spod głodnego gardła coś, co by chciał zjeść, to patrzy na tego drugiego i myśli: „Jezu, on spożywa moje, on mi tu szamie mój obiadek. To ja powinienem wcinać to jedzonko, ale oddałem je, by...” No właśnie, by poczuć się lepszym, zaimponować komuś, wkupić się w czyjeś łaski albo coś ukryć, na przykład to, że wcale go nie lubisz. Ludzie robią takie rzeczy. I gdzie tu altruizm?! To zwykły fałsz.

A ten, kto dostał, ma problem. Zarówno jak obiadek nie będzie mu smakował, jak i kiedy będzie wcinał go ze smakiem.
Niektórzy rodzice mówią do dzieci: „Wy macie dziś wszystko, myśmy nie mieli nic”. To się cieszcie, że wasze dzieci mają tak dobrze. Ale też nie dawajcie im wszystkiego, bo kto kazał? Dajcie im tyle, by miały swobodne życie, resztę niech sobie same zdobędą. Możecie im opowiedzieć, jak wam kiedyś było źle, bo to jest bardzo ciekawe, jak żyli rodzice, ale nie na zasadzie „Smarkacze, wam mlekiem i miodem płynie”, bo to boli i nie jest prawdą, nawet jeśli dzieci mają łatwiej i więcej.

Tacy rodzice sami sobie nie dali tego, czego nie dostali?
Oni zwyczajnie nie potrafili sobie tego dać POTEM. Dają za to swoim dzieciom, ale po to, by dzieci im oddały. A dzieci po to mają dostawać, by przekazywać dalej.

Czyli egoizm jest ukróceniem tej pokrętnej drogi „Ja daję tobie, żebyś ty dał mi”.
Tak jest, to najlepszy na świecie przykład bycia wprost. Wyobraź sobie, że ktoś przychodzi do ciebie i mówi: „Pożycz mi pieniądze”. „Ile?”, „500 zł”. „500 nie mam, pożyczę ci 100. Możesz sobie pożyczyć od każdego po 100 zł i ci się uzbiera”. Możesz też powiedzieć: „Nie pożyczę, bo nie mam” albo „Nie pożyczę, bo nie chcę”.

Mamy chyba problem z odmawianiem.
Mamy też problem z tym, ile możemy zrobić dla swoich rodziców, kiedy zaczną potrzebować opieki. Ja wiedziałam od początku, ile jestem w stanie zrobić dla taty, a ile dla mamy. Dla taty gotowa byłam siedzieć przy łóżku i sama się nim zajmować, mamie za to zapewniłam dobrą, specjalistyczną opiekę. Dzieci to wiedzą i czują. Są rodzice, dla których zrobią bardzo dużo, a dla innych nie będą w stanie. Niestety, niektóre dzieci są nauczone zaprzeczać swoim odczuciom. I potem, w dorosłym życiu, taka najmniej kochana córeczka nadal stara się o uznanie mamy i znosi ją z jej humorami. Druga, ta ukochana córeczka, wyjechała za granicę, bo była na tyle sprytna, by oddalić się od kłopotów, i jest nadal przez mamę uwielbiana i stawiana wszystkim za wzór: „Moja córka jest w Anglii, świetnie się urządziła”. A ta, co została, by opiekować się mamą? Słucha tego wszystkiego i jeszcze przynosi mamie basen do łóżka, poganiana: „A co się tak guzdrasz, jak zwykle?”. Mama nadal nie dostrzega niekochanego dziecka, nadużywa go, poniewiera nim i nie dziękuje.

A dziecko poświęca się na próżno.
Ono poświęca się dla iluzji, że w końcu zostanie uznane.

Nie sądzisz, że to kobiety mają większą tendencję do poświęcania się? Może to krzywdzące dla mężczyzn...
To wcale nie jest krzywdzące dla mężczyzn. To stwierdzenie faktu. Mężczyźni są bardziej egoistyczni, bo matki ich tak wychowują, że mogą na to sobie pozwolić. Czasem idzie to u nich nawet w egocentryzm. Nie na darmo mamy przecież wiek Narcyza! Neurotyzm jako norma przeszedł już do historii – prawdziwy neurotyk to dziś perełka zdrowia psychicznego (śmiech).

Dużo się mówi o Narcyzach, rzadko o Narcyzkach.
Ponieważ kobiety, z jakiegoś niewiarygodnego rozpędu ciągle robią te same rzeczy, czyli ciągle oddają siebie. Nasz problem to nie narcyzm, tylko bycie ofiarą.

I skąd to w nas się bierze? Z wychowania? Historii?
Z jednego i drugiego. Z toksycznego przykładu i wzorca, który przechodzi z pokolenia na pokolenie. Prababcia, babcia, matka, córka, wnuczka i prawnuczka dostały ten sam przekaz. Masz oddać siebie całą na ołtarzu rodziny i dzieci, a jednocześnie twoją udręką i władzą ma być kontrola wszystkiego i wszystkich. Stąd się biorą te słynne: „A to go pani samego puściła?” albo: „Trzeba było go krótko trzymać”, co oznacza w praktyce zero zaufania, głównie w kwestii tego, czy przy tobie zostanie.

Straszy się nas, że jeśli nie będziemy mężowi nadskakiwały i go kontrolowały, to on pójdzie sobie do innej. I pytamy potem psychologów: a skąd brać pewność, że on zostanie?
A psycholodzy, a ja to już na pewno, odpowiadają: znikąd. Natomiast wiem, skąd czerpać spokój w kwestii tego, że jeżeli on będzie chciał być z inną, no to trudno. Ten spokój można wziąć tylko z siebie. Bazowa myśl jest taka: "Po co mu inne, skoro ja jestem taka fajna?". To jest ta pewność, o którą pytasz.

I za taką pewność siebie kobiety cię kochają, tylko nie wiem, ile z nich jest w stanie powiedzieć to o sobie...
Ja wiem, że one jeszcze nie wszystkie potrafią, bo nie popracowały nad sobą tak jak ja to zrobiłam. Ja miałam te same obawy, co one. Naprawdę. Często i wszędzie o tym mówię. Pamiętam, jak szłam na randkę i bałam się, że się mu nie spodobam. Dopiero po latach doszłam do tego, że gdybym mu się nie podobała, toby się ze mną nie umawiał. Powtarzam to wszystkim dziewczynom: jeżeli twój chłop jest z tobą, macie wspólne sprawy, wraca do domu - to o co ci chodzi, kobieto? Jest z tobą. Dlaczego wątpisz w to, że on chce z tobą być?

Niedawno byłam w radiu, gdzie rozmawiałam na temat książki "Instrukcja obsługi faceta". Był tam bardzo fajny młody dziennikarz i czytelnicy pisali do nas maile. Napisała też pewna dziewczyna: "Mam zabójczo przystojnego faceta, do tego cudownie się ubiera. Dlaczego on jest ze mną? Co prawda odrażająca nie jestem, ale przecież on mnie może zostawić. Podoba się wszystkim moim koleżankom". Płakać i krzyczeć mi się chce, jak ona się traktuje. Przecież to zgroza! Taki negatywizm. No i co ja mam jej odpowiedzieć? "Przecież wybrał cię, widział, nie miał chustki zawiązane na oczach". Kochane, zrozumcie jedno: faceci się nie poświęcają! To jest pierwsza podstawowa rzecz na temat ich egoizmu. Tylko my jako te, co się zwykle poświęcamy, im nie wierzymy. Jeżeli kobieta jest uczona, że musi oddać pół siebie, żeby on ją chciał, to jeśli potem on ją chce, to ona czuje, że coś tu jest nie tak, bo to znaczy, że albo ma mu oddać pół siebie, albo że to jakiś podstęp.

Jak postępować z afcetem egoistą? Możemy się tego egoizmu nauczyć od mężczyzn?
Możemy, jeśli będziemy myśleć i wyciągać wniosku. Na przykład z tego, jak faceci radzą sobie z dziećmi. Strasznie mi się podobało, jak Miłosz Brzeziński odpowiedział kiedyś swojej córce. Zośka przychodzi do niego i mówi: "Tatusiu, tak mi się nie chce lekcji odrabiać, och, jak mi się nie chce. Co ja mam zrobić?". A on na to: "To odrabiaj z niechęcią". Jakie to jest mądre. I proste. Boisz się coś zrobić? To rób to z lękiem. Bój się i rób. Ojcowie często też mówią: "A co z tego, że nie ma obiadu, zamówimy pizzę", "Co z tego, że ma nieposprzątane w pokoju, posprząta jutro".

Takie "olewcze" podejście niektóre mamy wkurza. Zamiast się wkurzać mają pomyśleć: "Jakie to genialne"?
Ale najpierw zobaczyć, co je naprawdę wkurza, bo wkurza nas coś w sobie, coś, na co sobie nie pozwalamy. Czyjeś tolerancyjne słowa czy zachowania dotykają naszych nieprzerobionych rzeczy, tzw. cienia, czegoś, co głęboko schowaliśmy i nie chcemy tego tykać. A to niekoniecznie muszą być złe rzeczy, to mogą być pochowane skarby. Nam rodzice zabraniali być "jakimiś", czyli tak naprawdę zabraniali być sobą. Dlatego, kiedy schodzisz gdzieś głęboko w swoje zakamarki, to tak naprawdę odnajdujesz samą siebie. Wkurza cię, że on olewa? Też poolewaj.

Ja na przykład mam problem z tym, żeby odwołać spotkanie, mimo że jestem bardzo zmęczona.
A mężczyźni mówią: "Nie dam rady, jestem zmęczony". Oni, w większości, dają sobie prawo do tego, żeby im się nie chciało. Ale choć mnie samej bardzo się podoba takie podejście, by nie zmuszać się do czegoś, na co nie mamy ochoty czy sił, to uważam, że pomiędzy asertywnością a lekceważeniem umów przebiega cienka granica, trzeba być przytomnym i uważnym. Jeśli spotkanie jest ważne - warto się jednak zwlec.

Są sytuacje, w których trzeba siebie trochę odłożyć na bok i tę drugą osobę postawić na pierwszym miejscu. Jak wtedy przestać być egoistą?
Są takie sytuacje i bardzo ważne, że o nich tu wspominamy. Druga osoba może być chora albo coś w jej życiu się rozjechało - oczywiście są też takie osoby, które zawsze są chore i zawsze chcą, by się nimi zajmowano - ale nie o takich sytuacjach mówimy. Tylko na przykład o takich, kiedy kobieta rodzi dziecko i jest jej potrzebne większe wsparcie albo młoda para przechodzi kryzys i potrzebuje o tym porozmawiać, a nie słuchać rad innych.

A taka sytuacja: ona i on w tym samym momencie dostają propozycję wymarzonej pracy, przy czym jedna z nich wiąże się z wyjazdem za granicę.
No, to są bardzo trudne dylematy. Nie można nikomu doradzić, co ma zrobić w takiej sytuacji. Każdy musi sam zdecydować, co dla niego w tym momencie jest ważniejsze. Zwłaszcza jeśli dla jednego i drugiego taka praca to spełnienie marzeń. I co będzie straszniejsze: odrzucenie takiej oferty czy jednak mieszkanie osobno, kilkaset kilometrów od siebie.

Doszłyśmy chyba do tematu kompromisów.
Kompromisy są niezbędne w związku. Rzadko się przecież zdarza, że ludzie się tak dobiorą, że będą bardzo dużo lubić tego samego. Ja znam jedną taką parę. Są zgodni prawie we wszystkim. Poznali się jeszcze w szkole, złapali za rączki i już nie puścili.

Szczęściarze! U zwykłych zjadaczy chleba nawet banalne wyjście do kina może spowodować konflikt interesów.
Mój Edek czasem mnie woła: "Chodź, chodź, taki fajny film oglądam". Sensacyjny? - pytam. Thriller? A to nie idę. Chyba że się skuszę. "Tożsamość Bourne'a", którą Edek oglądał z siedem razy, też chętnie obejrzałam ze trzy. Sama czasem namawiam go na tzw. babski film - ostatnio poszliśmy na "Paryż może poczekać". Bardzo nam się obojgu podobał i mieliśmy fajny, ciepły wieczór.

Przywykło się myśleć o kompromisach, że w ich ramach każdy musi coś poświęcić, ale z tego, co mówisz, wynika, że tu chodzi o to, by każdy coś dostał...
Zawsze musi być wymiana, nie może być samego dawania albo samego brania - wtedy robi się krzywa sytuacja. Ja jadę z tobą do twojej mamusi na Boże Narodzenie, a ty ze mną na Wielkanoc do mojej, a za rok sami sobie jedziemy na święta do Chamonix. I to jest kompromis. Zdrowy człowiek, jeśli jest egoistą, to się cudnie z innymi ludźmi dogaduje, żeby im było fajnie z nim, a im z nim. Na zasadzie "Ja jestem OK, ty jesteś OK".

Jeśli nie umiesz zadbać o siebie, jak zadbasz o innych?
O to, o to! Bo na czym polega empatia? Na tym, że rozumiesz czyjeś uczucia, nie, że ogromnie przejmujesz się nimi, ale że wiesz, co to jest za rodzaj przeżycia, bo sam go doświadczyłeś. Dlatego masz poszanowanie dla swoich uczuć i uczuć innych.

Postawa "Ja jestem nie OK, a ty jesteś OK" to postawa ofiary, "Ja jestem OK, a ty nie OK" to postawa Narcyza, psychopaty, a "Ty jesteś nie OK i ja jestem nie OK" to postawa ludzi, którzy już w nic nie wierzą, straceńców.

Sądzę, że kiedy słyszymy "Bądźmy bardziej egoistyczni", to myślimy, że teraz się nie będziemy musieli starać.
Ale przecież jeśli kogoś kocham, to się postaram, dla niego. Na spotkaniach autorskich w takich momentach odzywa się głos z sali, oczywiście męski: "Ale co to znaczy? Że żona nie będzie dbać o męża?", "To wy będziecie takie egoistki, zajęte tylko sobą?". Ja pytam: "A chcesz mieć taką żonę, co wisi na tobie i od ciebie wszystkiego oczekuje?". "No nie chcę". "W takim razie jesteś egoistą. Każdy jest. Nie ma co wmawiać sobie, że jest inaczej".

Jak się zdziwił dziennikarz z radia, o którym wspominałam, gdy w "Instrukcji" przeczytał radę: "nie dbaj o niego". Jak to "nie dbaj"? Spytałam: "Czy woli pan mieć dziewczynę czy mamusię?". A on: "No jasne, że dziewczynę!" "No właśnie drogie panie... Trzeba rozpoznać, co nasz mężczyzna potrafi, docenić to, ucieszyć się z tego, używać, szanować go za to i być wdzięczną. A resztę, która nam jest potrzebna, dać sobie samej, z satysfakcją!

Zwykle kiedy chcemy, żeby ktoś inny, bliski o nas zadbał, to i tak potem nie jesteśmy zadowoleni. Bo on może i zadba, tylko że na swój sposób - da nam to, co mu się wydaje, że będzie dla nas dobre, albo to, czego on sam potrzebuje, nie my. Jak postępować z facetem egoistą?
Wszystko, co robimy, robimy z myślą o sobie. Nawet w takiej sytuacji jak zdrada. Ja zawsze powtarzam kobietom: "On nie poszedł do łóżka z tamtą panią, by cię skrzywdzić, on to zrobił dla siebie. Nie jesteś dla niego pępkiem świata, to on jest dla siebie pępkiem świata". One czasem dopiero wtedy się wkurzają: "Aha, czyli ja jestem nieważna". "No na pewno jesteś dla niego mniej ważna niż on jest dla siebie". I tak powinno być. Ty też powinnaś być dla siebie ważniejsza niż on. On ma być dopiero na drugim miejscu.

Czyli: nie dbaj o niego, ale...
Zauważaj go, zrozum go, bądź otwarta na niego, uzgadniaj z nim różne rzeczy, poznaj jego punkt widzenia. A dbaj o siebie i wasz związek.

Katarzyna Miller, psycholożka, psychoterapeutka, pisarka, filozofka, poetka. Autorka wielu książek i poradników psychologicznych, m.in. „Instrukcja obsługi faceta”, „Daj się pokochać dziewczyno”, „Nie bój się życia”, „Instrukcja obsługi toksycznych ludzi”, „Kup kochance męża kwiaty” i „Chcę być kochana tak jak chcę” (Wydawnictwo Zwierciadło). Książki Katarzyny Miller do nabycia w naszym sklepie internetowym.

  1. Psychologia

Porozmawiajmy o pogardzie – karty emocji Katarzyny Miller

Pogarda to patrzenie, ale niewidzenie, słyszenie, ale niesłuchanie, czucie, ale nieodczuwanie emocji innych. (Ilustracja: Ada Kujawa)
Pogarda to patrzenie, ale niewidzenie, słyszenie, ale niesłuchanie, czucie, ale nieodczuwanie emocji innych. (Ilustracja: Ada Kujawa)
Nic nas tak nie poniża jak nieliczenie się z naszym zdaniem. Nic tak nie podnosi (we własnych oczach) jak traktowanie innych z góry. Nad tym, skąd bierze się w ludziach pogarda i jak jej przeciwdziałać – zastanawiają się Katarzyna Miller i Joanna Olekszyk, odkrywając kolejną kartę emocji.

Pogarda to…

…patrzenie na innych z wyższością, nieliczenie się z ich zdaniem i jawne okazywanie braku szacunku. To także silna niechęć wobec kogoś lub czegoś, wynikająca z przekonania o jego bezwartościowości. Gardzić oznacza pomiatać kimś, lekceważyć, poniżać go i odtrącać. Ale też odwracać się od potrzeb innych, nie starać się ich zrozumieć. To uczucie podszyte jest obojętnością, brakiem empatii i wiary w to, że ktoś inny jest wartościowy i zasługuje na cokolwiek.

Pogarda to patrzenie, ale niewidzenie, słyszenie, ale niesłuchanie, czucie, ale nieodczuwanie emocji innych. To traktowanie ludzi jak powietrze. Pozwala to podnieść iluzoryczne poczucie własnej wartości przez to, że innych traktuje się jak gorszych od siebie. Pogarda prowadzi zazwyczaj do nienawiści, dyskryminacji i wykluczenia osób czy grup społecznych. Ale zdarza się, że wobec cudzej nikczemności nie można już czuć nic oprócz pogardy. Jeśli jednak człowiek odczuwa pogardę wobec siebie samego, to powinien się za to bardzo przeprosić.

Po co nam to uczucie?

Pozwala zwiększyć poczucie własnej wartości – wtedy, gdy mamy je bardzo niskie – podnieść prestiż, dodać sobie znaczenia. Oddziela od prawdziwych emocji, przez co ułatwia manipulowanie innymi i używanie ich do swoich celów, a także manipulowanie sobą. Często zakrywa zaniżone poczucie własnej wartości, ale pozwala też czasem wiedzieć, kogo należy omijać szerokim łukiem.

Zadania:

  • Zastanów się, jak mocne jest twoje poczucie własnej wartości i czy potrzebujesz poniżać innych, aby je podnieść?
  • Jeśli w głębi czujesz się gorszy od innych, pomyśl, skąd to przekonanie. Zastanów się, co pozwoli ci je zmienić?
  • Jak to jest, kiedy empatycznie, całym sobą jesteś w relacji (słuchasz, widzisz, czujesz)? Spróbuj znaleźć się na chwilę w skórze drugiego człowieka i przekonaj się, jak po tym eksperymencie zmieni się wasza relacja.

Więcej w zestawie z książeczką „Poznaj siebie. Karty emocji”, Katarzyna Miller, Joanna Olekszyk, wyd. Zwierciadło.

  1. Psychologia

Jak żyć, to z ogniem! 12 kroków do fascynacji życiem

Ostatni raz uległeś prawdziwej fascynacji, gdy... - spróbuj dokończyć to zdanie, jeśli opis przystaje do twojej osoby. A potem wciel w życie te 12 kroków. (Fot. iStock)
Ostatni raz uległeś prawdziwej fascynacji, gdy... - spróbuj dokończyć to zdanie, jeśli opis przystaje do twojej osoby. A potem wciel w życie te 12 kroków. (Fot. iStock)
Fascynacja dana jest każdemu z nas. Jest przyprawą życia. Jeżeli umknęła ci gdzieś na chwilę, rozbudź ją na nowo. Trzeba tylko zrobić pierwszy krok. A potem jeszcze jedenaście!

Jesteś zmęczony i od długiego czasu nie byłeś niczym ani nikim zafascynowany? Praca pełna stresu, szef się czepia, ostatni urlop tak dawno, że już nie pamiętasz gdzie, a relacje z najbliższymi pełne napięcia. Więc niby co miałoby cię zauroczyć lub oczarować? Ostatni raz uległeś prawdziwej fascynacji, gdy... - spróbuj dokończyć to zdanie, jeśli opis przystaje do twojej osoby. A potem:

12 kroków do fascynacji życiem

1. Praca

Pozbądź się ze swojego słownika słów „muszę” i „powinienem”. Musisz iść do pracy? Spróbuj znaleźć co najmniej pięć sensownych powodów, dla których decydujesz się to zrobić. Na ogół trudno docenić coś, co już mamy.

2. Ludzie

Szukaj towarzystwa ludzi, którzy myślą pozytywnie. Po prostu: złym nastrojem łatwiej się zarazić niż dobrym, a słuchanie maruderów na pewno nie wzmacnia fascynacji. Niczym.

3. Trujące gadki

Jeśli jadąc do pracy słuchasz radia, w którym już od poniedziałku prezenter odlicza dni do weekendu i nieustannie współczuje wszystkim, którzy muszą siedzieć w biurze, zmień stację.

4. Muzyka

Słuchaj takiej, którą lubisz i która poprawia ci nastrój.

5. Przyroda

Utrzymuj stały kontakt z naturą. Może w pobliżu twojego biura znajduje się park? Spróbuj w przerwie na lunch zaczerpnąć świeżego powietrza. Niezależnie od pogody, taka chwila działa pobudzająco. Podczas spaceru zwracaj uwagę na to, czego nie dostrzegasz zwykle na co dzień - barwy drzew i ich fantazyjne korony, zmieniające się kolory liści, śnieg mieniący się w słońcu, kształty chmur sunących po niebie - czyli na to, co fascynujące, tuż obok i za darmo.

6. Czas

Żyjemy podporządkowani dyktaturze zegarka i kalendarza. Harmonogramy i plan zadań do wykonania są niezbędnymi elementami pracy. Ba, zdążyły zawładnąć naszym czasem wolnym. Przyjmij zasadę, że na część weekendu (np. całą sobotę lub niedzielne przedpołudnie) niczego nie planujesz. Wtedy znajdzie się przestrzeń na to, co niezaplanowane. Dostrzeż, jakie to fantastyczne, ile rzeczy ma wreszcie szansę się zdarzyć!

7. Rzeczywistość

Wiele frustracji rodzi się z tego, że rzeczywistość okazała się inna, niż zakładaliśmy. Autobus się spóźnił, mąż zapomniał o zakupach, słońce nie wychodzi zza chmur od tygodnia... Rozdźwięk między naszym wyobrażeniem, jaka rzeczywistość być powinna, a jaka jest, buduje w nas silne napięcia. Zrób krok w stronę zaakceptowania rzeczywistości w jej postaci. Gdy następnym razem zauważysz, że jesteś zły, bo coś nie dzieje się zgodnie z twoim wyobrażeniem, uśmiechnij się. Z jakiego powodu? Na myśl, że wyłapałeś właśnie prawdziwe źródło stresu.

8. Cisza

Fascynacji, zachwytowi sprzyjają milczenie i cisza. Jednak współczesny świat nie jest miejscem ciszy. Pozwól sobie na chwilę spędzoną sam na sam. Wyłącz radio, telewizor i telefon. Trudno ci wyłączyć telefon nawet na kwadrans? To najlepiej świadczy o tym, w jakim pędzie żyjesz. To jest to, co cię fascynuje?!

9. To, co ważne

Zastanów się, co jest dla ciebie w życiu ważne i na tym się skoncentruj. Spójrz „za siebie”, przemyśl ostatni rok i zastanów się, które z zapamiętanych zdarzeń sprawiło ci najwięcej radości. Wycieczki za miasto? A może spotkania z przyjaciółmi? Czy gdybyś mógł przeżyć zeszły rok raz jeszcze, wybrałbyś to samo? Ustal, czego brakuje w twoim życiu i zrób pierwszy krok w pożądanym kierunku.

10. Bliskość

Postaraj się patrzeć na bliskie ci osoby tak, jakbyś widział je po raz pierwszy. Odnajdź w nich to, co cię zachwyca. Poczuj wdzięczność za to, że je spotkałeś. Może spróbujesz też powiedzieć im, co w związku z tym czujesz?

11. Medytacja

Naucz się medytować. Ubierz się wygodnie. Znajdź miejsce, gdzie nic nie będzie cię rozpraszać przez 20-30 minut. Przyjmij wygodną pozycję - możesz siedzieć po turecku lub na krześle albo klęczeć - ważne, by twój kręgosłup był wyprostowany. Zamknij oczy, a następnie obserwuj swoje wdechy i wydechy. Skoncentruj się na tym. Staraj się, by wydech był jak najdłuższy. Możesz liczyć oddechy lub powtarzać jakieś słowo. Pozwól, by myśli i uczucia przepływały i znikały. I nie broń się przed nimi, ale pozwalaj im szybko odpłynąć i powróć spokojnie do medytacji, skupiając się na oddechu.

12. Świat

Pielęgnuj w sobie naturalną ciekawość wszystkiego, co jest dookoła.