1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Siecioholizm, fonoholizm, FOMO – jak nie przeoczyć dziecięcych uzależnień?

Siecioholizm, fonoholizm, FOMO – jak nie przeoczyć dziecięcych uzależnień?

Jak chronić dziecko przed siecioholizmem, fonoholizmem czy FOMO? Jak wyznaczyć zdrowe zasady korzystania z elektroniki w domu? (fot. iStock)
Jak chronić dziecko przed siecioholizmem, fonoholizmem czy FOMO? Jak wyznaczyć zdrowe zasady korzystania z elektroniki w domu? (fot. iStock)
Zaczynają się wakacje. Czas wolny dla wielu dzieci i nastolatków często wiąże się ze wzmożonym korzystaniem z telefonu, czy innych urządzeń elektronicznych. Dla rodziców to ważny okres, żeby w porę zareagować, zanim dziecko popadnie w nałóg. Dlaczego czas spędzony przed ekranem negatywnie wpływa na rozwój mózgu? I jak „nie zgubić w sieci” uzależnionego dziecka? – wyjaśnia Piotr Sarnowski, psychoterapeuta, specjalista od siecioholizmu.

Dzieciom i nastolatkom nie wolno kupować alkoholu ani papierosów, bo ryzyko uzależnienia jest w tym wieku ogromne. Ale wolno im bez ograniczeń korzystać z mediów. Czy stwarza to jakieś inne zagrożenia?
Tak, dlatego opowiadam się za kontrolą czasu, jaki dzieci spędzają przed wszelkimi ekranami. Ryzyko uzależnienia młodych ludzi jest szczególnie duże, ponieważ układ dopaminowy w ich mózgach cechuje wyjątkowa aktywność. Gdy siedzą przed monitorem, ich organizm uwalnia dużą ilość dopaminy (która ma budowę chemiczną podobną do heroiny). Mówiąc po ludzku, mózgi nastolatków silniej doświadczają „dopaminowego kopa”. Co więcej, dzieje się tak za każdym razem, kiedy dzieciak sięga po telefon. Nic więc dziwnego, że chce to robić coraz częściej i częściej. I jeśli rodzice nie zareagują, to dziecko będzie to robić, bo ma jeszcze za słaby system kontroli impulsów, czyli tzw. odraczania nagrody. Dopiero po 25. roku życia jego płaty czołowe będą na tyle ukształtowane, aby tą zdolnością zawiadywać.

Uderzenia dopaminy oraz brak kontroli nad impulsami sprawiają, że dzieci z ogromną łatwością wpadają w uzależnienia od urządzeń mobilnych – pisze szwedzki psychiatra Anders Hansen (w książce Wyloguj swój mózg. Jak zadbać o swój mózg w dobie nowych technologii, Znak 2019. – przyp. red.). I dodaje, że nawet czytając ważne treści na ekranie, dzieci czekają na to, co zwykle dzięki niemu otrzymują, czyli strzały dopaminy. To je rozprasza, nie mogą się skupić na tekście. A więc to wielozadaniowość telefonu sprawia, że dzieci nie tylko są bardziej narażone na uzależnienie, ale też gorzej się uczą za jego pośrednictwem.
Właśnie dlatego dzieci wpadają w fonoholizm, czyli uzależnienie od telefonu. Badania mówią, że nawet 20 proc. 12–19-latków to fonoholicy. Wielu jest tym uzależnieniem zagrożone, skoro 15 proc. włącza telefon zaraz po przebudzeniu. Blisko połowa robi to, kiedy zbudzi się w nocy. Co piąty uczeń używa telefonu przez 7 godzin dziennie! Co trzeci sięga po niego kilkadziesiąt razy (źródło: Młodzi cyfrowi, Fundacja Dbam o Mój Z@sięg oraz Uniwersytet Gdański we współpracy z Librus i PCG Edukacja.. )

Dzieci zagrożone są także nową fobią – FOMO (fear of missing out), czyli przerażającym lękiem przed pominięciem w przekazaniu jakiejś ważnej informacji. FOMO może doprowadzić do tego, że dziecko co godzinę sprawdza komentarze i tzw. lajki w telefonie. Jeśli pod wiadomością jest wiele wpisów, zasypia spokojnie, jeśli nie – budzi się co chwila. Dzieci mają czasem świadomość, że coś jest nie tak, że się uzależniły od telefonu. Przyznają, że mają większe kłopoty ze snem, złe samopoczucie. A to są przecież ważne, niepokojące objawy.

Czy można zdiagnozować te nowe sieciowe uzależnienia na wczesnym etapie, czy dopiero wtedy, kiedy sytuacja jest już tragiczna?
Nie jest łatwo rozpoznać uzależnienie. Można łatwo je przegapić. I to nawet, kiedy jest się specjalistą. Na przykład trafił do mnie na terapię po wyjściu ze szpitala pewien 15-latek z niejasnym rozpoznaniem – bulimia, anoreksja, w każdym razie zaburzenia odżywiania. Po rozmowie z chłopcem wiedziałem, że to gry pochłaniały mu tyle czasu, że przestał jeść i pić. Doprowadził swój organizm do takiego wycieńczenia, że trafił do szpitala. Na szczęście jego rodzice byli gotowi na pracę systemową, czyli przyjęli nowe zasady korzystania z komputerów i telefonów oraz wspólnego życia w rodzinie. Ustaliliśmy je wspólnie w moim gabinecie. A więc o 22.00 wyłączali wszystkie komputery, telefony. Co więcej, posiłki mieli jeść wspólnie, razem także uprawiać jakiś sport, a w weekendy jeździć na wycieczki za miasto.

A terapia chłopca na czym polegała?
Pracowaliśmy m.in. nad autoprezentacją. Szukaliśmy jego zasobów, czyli mocnych stron. Zaczęliśmy je budować, czyli odkrywać, w czym jest dobry i w czym może być? Zaczęliśmy także ćwiczyć interpersonalne relacje. Dostawał różne zadania, np. podejść do kogoś i zagadać. Na koniec terapii zaproponowałem mu udział w kursie tańca. Poszedł. Był to kurs tańca, który można było tańczyć solo lub w parze. Nasza praca dała dobre efekty, bo chłopak przestał budować siebie w komputerze, a zaczął w świecie zewnętrznym. Po roku udało mu się nawet znaleźć dziewczynę.

Jak rozmawiać z dzieckiem, aby stało się odporne na wirus samotności i nie wpadło w łapy dewiantów, czy też w siecioholizm, fonoholizm czy FOMO?
Rodzic może nie odczuwać potrzeby słuchania o przygodach swoich dzieci w przedszkolu, a potem w szkole, ale one chcą mu o tym opowiadać. Dlatego matka i ojciec muszą każdego dnia znaleźć czas, aby dziecko mogło im opowiedzieć, co się działo w jego świecie, czyli w klasie, na podwórku, gdziekolwiek jeszcze było. Opowiedzieć o kłótniach i pogodzeniach z koleżankami, pierwszych miłościach itd. Na tym polega świadome rodzicielstwo, że potrzeby dziecka są na pierwszym miejscu. Rodzic ma słuchać, kiedy dziecko opowiada o plastelinie we włosach koleżanki czy o zgubionej czapce kolegi. Ma pytać i być zaciekawiony przygodami syna na huśtawce czy obawami córki na lekcji angielskiego. Więcej – ma poprosić, żeby dziecko mu opowiadało różne historie, także zmyślone, na przykład, co widzi, o czym myśli, kiedy zamyka oczka itd. Dzięki temu rodzic będzie wiedział, co się z dzieckiem dzieje, czy ono się czegoś boi, czy ma jakieś zmartwienie? Bo z tych opowieści – jeśli się w nie wsłucha sercem – wszystkiego się dowie. Symbolicznie, to wszystko czego doświadcza jego dziecko, znajdzie się w tych opowieściach.

Super, ale skąd wziąć na to czas?
Cóż, czasu mamy mało, dlatego warto każdą chwilę wykorzystać na rozmowy, także te symboliczne, które prowadzimy z dzieckiem za pośrednictwem różnych działań. No na przykład, kiedy jedziemy samochodem, możemy razem liczyć mijane drzewa albo domy. Możemy śpiewać piosenki, rozmawiać o wspólnej pasji. A w domu razem z dzieckiem gotować, sprzątać, bawić się klockami, kolejką. Trzeba się samoograniczyć, nie używać telefonu w domu, nie siedzieć w necie przy dziecku. Kupić plastelinę, kredki i razem z pociechą się bawić. Kupić puzzle, gry planszowe i grać razem. A co ludzie w domu robią? Zamykają się w swoich pokojach, uciekają w te wirtualne światy, bo nie mają o czym gadać.

A nie mają, bo nic razem nie robią?
Właśnie. Zamiast poczytać dziecku bajkę – dają mu telefon z bajką. Tymczasem możemy pozwolić dziecku na oglądanie bajek czy granie na telefonie i komputerze dopiero, kiedy skończy 6 lat (od red. o znaczeniu czytania książek papierowych dla rozwoju dziecka piszemy w rozdziale 5). A i wtedy dawkujmy czas, jaki przy nim spędza. Najpierw pół godziny, potem godzinę dziennie. A resztę czasu starajmy się spędzić z dzieckiem, bez telefonu i nie patrząc na ekran komputera, nawet po to, by sprawdzić, czy jakieś ważne maile już przyszły. Do siódmego roku życia dziecko najbardziej potrzebuje rodzica, bo to też najważniejszy czas w jego rozwoju.

W jaki sposób na mózg dzieci wpływa kilka godzin spędzanych dziennie przed ekranem, i to od wczesnych lat życia?
Mózg, mówiąc najprościej, składa się z różnych obszarów i układów, które nie rozwijają się jednocześnie. I na przykład, kiedy jesteśmy dziećmi, trudniej nam powstrzymać się przed zjedzeniem kolejnego kawałka tortu czy przed wzięciem do ręki telefonu, bo za tzw. odraczanie nagrody odpowiadają płaty czołowe mózgu, a te rozwijają się dopiero po 25. roku życia. Jednak nie następuje to całkowicie samoistnie, jeśli więc dziecko, a potem nastolatek i młody człowiek nie będzie się ćwiczyć w panowaniu nad impulsami, to jako człowiek dorosły też tego nie będzie umieć. Rozwój płatów czołowych trwa tak długo, ponieważ nie tylko geny, ale także doświadczenia, przeżycia, interakcje społeczne je kształtują. Niestety dzieci, które często korzystają ze smartfona, mają zdecydowanie większy kłopot z odraczaniem nagrody. Powodem są właśnie te strzały dopaminowe, na które ich mózg cały czas czeka. No więc będą miały zapewne także kłopot z panowaniem nad impulsami jako ludzie dorośli.

Anders Hansen podaje, że telefony komórkowe mają niezwykłą zdolność aktywizowania naszego układu nagrody, czyli przyciągania naszej uwagi, a więc jeszcze bardziej wzmacniają w dziecku tę naturalną i silną impulsywność!
Rzeczywiście tak jest, a w rozwoju dziecka to odraczanie ma ogromne znaczenie, bo ono warunkuje zdobywanie umiejętności, które wymagają, jak moglibyśmy powiedzieć, cierpliwego czekania na efekty swoich starań. Czyli umiejętności, których zdobycie wymagają czasu i ćwiczeń. Jak choćby liczenie, pisanie, malowanie czy gra na instrumencie. Jeśli dziecko ulega sile serfowania po sieci, grania w gry, zdobywania lajków na portalach przez dłużej niż dwie godziny dzienne, to umiejętności hamowania impulsów, odraczania nagrody nie wykształci w sobie w takim stopniu jak dziecko, które telefonu, tabletu itd. nie ma wciąż pod ręką. Co więcej, wkraczając w dorosłe życie z niewielką umiejętnością hamowania impulsów, będzie miało gorszą pracę i gorsze relacje z ludźmi. Bo ta zdolność warunkuje lepsze życie.

Piotr Sarnowski: psychoterapeuta, certyfikowany specjalista psychoterapii uzależnień i współuzależnienia, trener.

Fragment z książki „Cyfrowe dzieci” Beaty Pawłowicz i Tomasza Srebnickiego.

To książka, dzięki której dowiesz się, jak do dzieci mówić, a także jak ich słuchać, czyli jak z dzieckiem efektywnie… rozmawiać. Dobre rozmowy mogą bowiem pomóc ustrzec dzieci przed wieloma zagrożeniami, m.in. przed uzależnieniami.

Cyfrowe dzieci Beata Pawłowicz, Tomasz Srebnicki Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze