1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Ludzkość potrzebuje empatii

Jeśli chcemy móc używać naszej empatii, musimy o siebie dbać! Bo empatia i współczucie są silnie uzależnione od naszej kondycji. (Fot. iStock)
Brak empatii może prowadzić do „znieczulicy”, obojętności, ale także do nieumiejętności pokojowego rozwiązywania konfliktów. Brak empatii może przyczyniać się więc do tego, że człowiek sięga po siłę… Zróbmy wszystko, by tego uniknąć.

„Sekret sukcesu leży w umiejętności patrzenia na rzeczy zarówno z pozycji rozmówcy, jak i własnej”, to słowa wypowiedziane przez amerykańskiego biznesmena, założyciela Ford Motor Company, bez wątpienia człowieka, który osiągnął bardzo wiele. Radom takich osób warto chociaż przez chwilę się przyjrzeć, nawet jeśli zupełnie nie mamy w planach podbojów biznesowych. Wydaje się, że to wskazówka cenna także, a może przede wszystkim, w kontekście budowania międzyludzkich relacji. Bo umiejętność „postawienia się na czyimś miejscu” czy „wejścia w cudze buty” to coś, co bardzo ułatwia nam kontakt z drugim człowiekiem.

Jak często po rozmowie z kimś bliskim, ważnym zdarza nam się pomyśleć: „Gdybyś tylko wiedział/a, co czuję…”. Marzymy o tym, żeby nasz rozmówca, partner, mąż czy żona nas „poczuł”, bo większość z nas wie już doskonale, że nie wszystko da się opowiedzieć słowami, że komunikacja werbalna – choć bardzo ważna – nie załatwia każdej sprawy. To jeden z powodów, dla których ludzkość potrzebuje empatii w skali mikro. Jednak potrzebuje jej również w skali makro. Wydaje się, że dziś, w tak bardzo niespokojnych czasach, jest szczególnie ważna.

Dlaczego? Empatia pozwala bowiem na weryfikowanie własnych poglądów, a co za tym idzie przyznawanie się do pomyłek i błędów. Przyczynia się znacznie do minimalizowania poziomu agresji. Natomiast jej brak w kontekście społecznym może prowadzić do tzw. „znieczulicy”, obojętności, ale także do nieumiejętności pokojowego rozwiązywania konfliktów. Brak empatii może przyczyniać się więc do tego, że człowiek sięga po siłę…

Dam ci mój smoczek

Empatia to zdolność odczuwania stanów psychicznych innych ludzi, to umiejętność spojrzenia na świat z czyjejś perspektywy, „przyjęcia” na chwilę jego sposobu myślenia. Helen Reiss, psychiatra, profesor w Harvard Medical School oraz autorka książki pod tytułem „Siła empatii”, w jednym z wywiadów bardzo obrazowo wytłumaczyła, czym jest wspomniany dar: „Leciałam kiedyś samolotem na Zachodnie Wybrzeże. Nagle rozległ się rozpaczliwy płacz niemowlęcia. Dorośli, jak to dorośli: jedni założyli słuchawki na uszy, inni – udawali, że nie słyszą, kolejni – usiłowali zlokalizować rodziców małego płaczka. Był tylko jeden człowiek, który zareagował empatycznie. Trzylatek wstał ze swojego siedzenia, podszedł do rodziców niemowlęcia i wręczył im swój smoczek. Cudowne! Bo empatia wykracza poza tylko współczucie i żałowanie innych osób. Jest raczej umiejętnością zrozumienia emocji odczuwanych przez innych i patrzenia na świat z ich perspektywy. Nie jest obojętna ani abstrakcyjna” – tłumaczy Reiss.

Według niektórych naukowców posiadanie bądź nieposiadanie empatii związane jest z poziomem rozwinięcia inteligencji emocjonalnej. Odpowiada za to wiele czynników, jednak wyróżnia się trzy zasadnicze źródła: biologiczne, psychologiczne i środowiskowe.

Źródło biologiczne to baza, którą dostajemy „na starcie”, czyli w genach. Rodzimy się z niejako „wdrukowanym” określonym poziomem empatii. Źródło psychologiczne to mieszanka wzorców, które dostaliśmy w rodzinnym domu, oraz sposobu, w jakim byliśmy wychowywani. Psychologowie twierdzą, że osoby empatyczne to takie, które wychowywane są w poczuciu odpowiedzialności za innych, ale także te, którym wpaja się, że nasze zachowania, czyny mają swoje konsekwencje. Natomiast ci z niższym poziomem empatii to ludzie wychowywani w poczuciu bezkarności i braku odpowiedzialności. I w końcu źródło społeczne to wszystkie te czynniki, które kształtują nas przez całe życie. Naukowcy są zdania, że poziom empatii może zmieniać się z wiekiem, a zasadniczy wpływ na tę zmianę będą mieć zasady, normy, jakie wyznaje środowisko, w którym przebywamy.

Naukowcy przyglądając się zjawisku empatii, dużo czasu poświęcili na zgłębienie jej biologicznych uwarunkowań.

I okazało się, że natura bardzo nam sprzyja – nasz mózg został bowiem wyposażony w specjalne struktury, tzw. neurony lustrzane.

Lustrzane odbicie

Neurony lustrzane zostały odkryte całkiem niedawno, bo dopiero na początku lat 90. przez zespół badaczy włoskiego neurofizjologa Giacomo Rizzolattiego. Podczas licznych eksperymentów zaobserwowali oni, że w mózgu małp wykonujących bardziej złożoną czynność uaktywnia się konkretna grupa neuronów i jest to dokładnie ta sama grupa, która aktywuje się, gdy małpa obserwuje tę samą czynność wykonywaną przez inne małpy!

Dalsze badania dowiodły, że podobne zjawisko ma miejsce u ludzi. Według włoskich naukowców oznacza to, że interpretujemy obserwowane zachowanie dzięki stymulacji konkretnego obszaru w mózgu. Grupę neuronów odpowiedzialnych za to nazwano neuronami lustrzanymi, ponieważ „odbijają” one, niemal jak w lustrze, nie tylko zachowania, ale także emocje innego człowieka.

Zatem neurony lustrzane to grupy komórek nerwowych, które uaktywniają się podczas wykonywania pewnej czynności albo… obserwowania jej u innych! Pozwalają lepiej rozumieć drugiego człowieka, czuć to, co on, a czasem nawet przewidywać jego motywacje. Wniosek jest prosty: neurony lustrzane stanowią doskonałą bazę dla empatii.

Odkrycie neuronów lustrzanych pozwoliło spojrzeć na nowo na procesy uczenia się złożonych zachowań społecznych. Wiedząc o ich istnieniu, można śmiało powiedzieć, że ludzki mózg nie ma sensu bez mózgów innych ludzi znajdujących się w pobliżu, a „wizje” rzeczywistości, które budują nasze mózgi, są w dużym stopniu zależne od informacji wysyłanych przez innych ludzi.

Można pokusić się o stwierdzenie, że między wewnętrznymi światami ludzi przebywających akurat blisko siebie nie ma wyraźnej granicy. Naszą siłą jest zatem nie tylko wspólne gromadzenie konkretnej wiedzy, ale są nią także „zespołowe” stany emocjonalne i odczucia.

Zdaniem niektórych psychologów neurony lustrzane pozwalają współodczuwać silne emocje, szczególnie emocje negatywne, takie jak ból, strach czy wstręt. Umożliwiają one także uczenie się, ponieważ jedną z istotnych form nauki, głównie, ale nie tylko na wczesnym etapie rozwoju, jest naśladowanie. Neurony lustrzane mają umożliwiać przekazywanie i nabywanie umiejętności, zwłaszcza tych ruchowych.

Jednym z eksperymentów potwierdzających działanie neuronów lustrzanych oraz to, że mechanizm naśladowania jest wrodzony, jest test polegający na pokazywaniu języka noworodkowi. Dziecko automatycznie pokazuje swój język, co zdaniem badaczy oznacza, że mechanizm naśladowania obserwowanej czynności jest wrodzony i w pewnym sensie automatyczny. Dzięki neuronom lustrzanym jesteśmy w stanie „przeczytać” wygląd twarzy innej osoby i odpowiadamy podobnym ułożeniem swojej. To tłumaczy dlaczego zwykle, niemal automatycznie, uśmiechem odpowiadamy na uśmiech czy zaczynamy ziewać, kiedy ziewa ktoś w naszym otoczeniu.

Helen Reiss dodaje, że ludzie rodzą się z mniejszą lub większą liczbą neuronów lustrzanych. Czyli można powiedzieć, że niektórzy są empatami z urodzenia, ale to absolutnie nie stawia na przegranej pozycji całej reszty, bo – jak tłumaczy psychiatra – ci inni mogą tę cechę doskonalić albo wręcz ją w sobie rozwinąć.

Autorka książki „Siła empatii” dodaje jednak jeszcze jedną ważną rzecz: jeśli chcemy móc używać naszej empatii, musimy o siebie dbać! Bo empatia i współczucie są silnie uzależniona od naszej fizjologii. Z badań wynika, że to wtedy, gdy nasz organizm znajduje się w stanie fizjologicznej równowagi, czyli kiedy poziom hormonów stresu – kortyzolu, adrenaliny – jest niski, jesteśmy najbardziej empatyczni. Jaki płynie z tego wniosek? Ciężko wymagać empatii od ludzi zdenerwowanych, poddanych chronicznemu stresowi…

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze