1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Trema jest naturalnym elementem codziennego życia. O jej zaletach rozmawiamy z dr psychologii Julią Kaleńską-Rodzaj

Swoje wystąpienie możemy potraktować jako prezent dla innych. Jedni go przyjmą w całości, drudzy odrzucą, jeszcze inni wezmą tylko część. (Fot. iStock)
Co jest dobrego w tremie? Jak zamiast lęku zobaczyć w niej nadzieję? Jak przygotować się do wystąpienia publicznego? Podpowiedzi podsuwa dr Julia Kaleńska-Rodzaj.

Jaka sytuacja wywołała w pani największą tremę?
To mnie pan zaskoczył! Możliwe, że był to pierwszy wywiad w radiu, przed wielu laty. Nowe, nieznane miejsce. Nie byłam do końca pewna, jak będzie przebiegać dyskusja. Liczyłam na żywą rozmowę, lecz ludzie nie patrzyli na siebie, tylko mówili do mikrofonów.

A gdy teraz rozmawiamy, czuje pani tremę?
Trema jest normalnym elementem codziennego życia, traktuję ją jako naturalną emocję. Nigdy nie pozostajemy obojętni w sytuacji, która ma dla nas znaczenie. Pojawia się wtedy uczucie wewnętrznego rozedrgania. Wyraz „trema” z włoskiego oznacza: drżeć, a z łacińskiego: trząść się, i pewne rozedrganie teraz odczuwam. Nie widzę w tym nic złego, a nawet przeciwnie – nadaje to naszej rozmowie trochę rumieńców.

A gdy jest pani zmęczona i musi zjawić się na kolejnym spotkaniu danego dnia, wystąpić publicznie lub przed studentami, to takie rozedrganie wciąż się pojawia?
Czasami faktycznie zastanawiam się, skąd wykrzesać energię, zwłaszcza gdy jestem zmęczona. Ale na szczęście zawsze mogę liczyć na swoje emocje. Wiem, że gdy zobaczę twarze ludzi, spojrzę w ich oczy i rozpocznę wykład czy spotkanie, to w tym momencie ten zastrzyk energii poczuję.

Z pani niedawno wydanej książki o psychologii tremy wynika, że to niezwykle złożona emocja, mieszcząca w sobie i ekscytację, i obawy.
W codziennym życiu w subiektywnie ważnych dla nas sytuacjach często przeżywamy cały szereg stanów emocjonalnych. To, jaka emocja się pojawi, zależy od tego, na co zwrócimy uwagę i jak zinterpretujemy to, co zauważyliśmy. Ponieważ w sytuacji występu publicznego jest wiele bodźców, to wywołują one wiele emocji – odczuwamy wtedy emocje mieszane, złożone. Uważam, że taką właśnie emocją jest trema. Jest w niej odrobina niepewności i lęku, nadziei i odwagi... Poza tym ważne sytuacje wiążą się z wyrzutem energii, która służy do tego, byśmy mogli lepiej działać. Od tego, jak zinterpretujemy objawy somatyczne, zależy, jak nazwiemy odczuwaną emocję.

Na czym polega ta interpretacja?
Na włączeniu oczekiwań, wspomnień i oglądu sytuacji, której nadajemy znaczenie. Wtedy możemy zdecydować, czy to jest ekscytacja, duma, nadzieja, odwaga, czy lęk – one wszystkie mogą pojawić się w tremie. W książce proponuję spojrzeć na tremę z szerszej perspektywy psychologii emocji, a nie tylko perspektywy klinicznej – lęku.

Powszechnie traktuje się tremę jako coś przeszkadzającego, utrudniającego, destabilizującego. Co jest dobrego w tremie?
Faktycznie powszechnie kojarzymy ją negatywnie. Jednak dzięki tremie czasem osiągamy więcej. Trema mobilizująca wiąże się z akceptacją objawów cielesnych i interpretacją sytuacji jako wyzwania, a nie zagrożenia. Możemy zmienić nastawienie, gdy skoncentrujemy się na tym, że przygotowaliśmy się sumiennie i mamy coś interesującego do przekazania innym. Koncentrując się na zadaniu, potrafimy zaakceptować wielość bodźców, obecność publiczności, a nawet własne wpadki.

Jak może sobie poradzić osoba, która z powodu tremy zaczyna mówić ciszej albo w ogóle traci głos, wycofuje się wskutek rosnącego lęku?
Na początek poprosiłabym tę osobę, by opisała dokładnie, co czuje, co myśli, jakie obrazy pojawiają się w jej głowie, gdy myśli o występie. Często pierwszym etapem pracy jest zmierzenie się z własnymi przekonaniami – rozbrojenie krytycznego myślenia o sobie i publiczności.

Trema bardziej zależy od wewnętrznych przekonań niż zewnętrznej sytuacji?
Dochodzi tu do dynamicznej interakcji. Negatywne przewidywania mogą wiązać się z przeszłymi doświadczeniami nieudanych występów, ale też mogą pojawiać się wskutek niepewności wywołanej nową nieznaną sytuacją. W obu przypadkach pomocne będzie skupienie się na sensie wykonywanego zadania, znalezienie odpowiedzi na pytania: po co ja to robię? Co to dla mnie znaczy? Co mogę dać innym?

Czerpiemy motywację z różnych źródeł: niektórzy chcą panować nad publicznością, inni poszukują jej aprobaty i uznania, ktoś jeszcze ma poczucie misji. Rozpoznanie motywów to moment dotarcia do wartości, zrozumienia subiektywnego sensu występowania, działania w zgodzie ze sobą samym. To daje pewność i odwagę, odsuwa na dalsze tło obawy przed oceną. Myślę, że zna pan to uczucie z autopsji.

Faktycznie, gdy to, czym chcę się podzielić, jest dla mnie żywe, wartościowe, to w pewnym sensie nie ma znaczenia, jak zareaguje publiczność. Jestem świadomy, że nie musi to zostać przyjęte i nie umniejsza to temu, z czym przychodzę.
Właśnie! W swojej pracy często korzystam z metafory prezentu. Wystąpienie, prezentację, przemówienie możemy potraktować jako prezent, który dajemy innym. Jedni go przyjmą w całości, drudzy odrzucą, jeszcze inni wezmą tylko część. Takie myślenie pomaga odzyskać przestrzeń dla siebie i publiczności, uwalnia nas od ścisku, który generuje stres i lęk. Przywraca poczucie bezpieczeństwa i więzi z publicznością.

W książce pisze pani o tym, jak istotne jest przygotowanie oraz że większe znaczenie ma to, jak się ćwiczyło, od tego, ile się ćwiczyło.
To, jak czujemy się podczas występu, jest pochodną tego, jak pracowaliśmy, przygotowując się do niego. Występ to kumulacja emocji, ale też wszelkich przeszłych doświadczeń, dlatego tak ważne jest rozsądne i świadome przygotowanie się do niego. Wtedy możemy śmiało powiedzieć: „jestem dobrze przygotowany”. Ćwicząc codziennie, budujemy tę pewność stopniowo – cegiełka po cegiełce. W książce podaję szereg praktycznych przykładów, jak można w ten sposób pracować.

Pracuje pani z wieloma artystami. Z jakimi trudnościami najczęściej się zgłaszają?
Część osób przychodzi właśnie z problemem lęku scenicznego, wtedy pracujemy nad modyfikacją przekonań i zachowań. Część jednak poszukuje wsparcia w procesie przygotowania do międzynarodowych konkursów muzycznych, przesłuchań. W ten sposób pragną zwiększyć swoją efektywność na scenie i szanse na sukces. Dzięki doświadczeniu i wykształceniu psychologicznemu oraz muzycznemu potrafię lepiej zrozumieć problemy artystów i mogę zaproponować sprawdzone metody pracy.

To ciekawe, gdy motywacją nie są trudności.
Muzycy oraz inni artyści pracują na emocjach. Korzystając z własnej wrażliwości emocjonalnej, potrafią rozpoznać emocje w sztuce, przefiltrować je przez własną emocjonalność i dzięki temu stworzyć własną interpretację znanych dzieł. Ta wrażliwość bywa błogosławieństwem i przekleństwem, ponieważ artyści są tak samo wrażliwi na emocje w życiu codziennym. Dzięki technikom psychologicznym możemy nauczyć się chronić swoją wrażliwość na co dzień i w pełni uruchamiać ją w pracy nad utworem. Poznawanie własnej emocjonalności w pracy nad tremą pozwala wydobyć z siebie ogromny potencjał twórczy, powrócić do stanu dziecięcej ciekawości świata.

A dlaczego zajęła się pani właśnie tremą?
W swoim czasie jako uczennica szkoły muzycznej i zarazem studentka psychologii poszukiwałam sposobów na opanowanie emocji i skupienie podczas występu. Zauważyłam wtedy, jak mało jest rzetelnych informacji na ten temat. Utwierdziłam się w tym przekonaniu, prowadząc warsztaty dla uczniów, nauczycieli szkół muzycznych. Chciałam to naprawić, dlatego właśnie prowadzę badania nad tremą. Swoje odkrycia opisałam w książce, która, mam nadzieję, pomoże wielu.

dr Julia Kaleńska-Rodzaj, muzyk, doktor psychologii, adiunkt w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Prowadzi konsultacje indywidualne i warsztaty dla muzyków na różnych etapach edukacji muzycznej w Krakowskim Ośrodku Doradztwa dla Artystów KODA (www.koda.krakow.pl). Autorka książki „Psychologia tremy. Teoria i praktyka”.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze