1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Zakamuflowana postać narcyzmu. Jak go rozpoznać w osobie, która wydaje się miła i pomocna?

Zakamuflowana postać narcyzmu. Jak go rozpoznać w osobie, która wydaje się miła i pomocna?

Ukryty narcyz na pierwszy rzut oka jest pomocny i serdeczny. Dopiero później ujawnia swoją ciemną stronę. (Fot. iStock)
Ukryty narcyz na pierwszy rzut oka jest pomocny i serdeczny. Dopiero później ujawnia swoją ciemną stronę. (Fot. iStock)
Siedzi cicho w kąciku i udaje skromnego. Będzie serdeczny i pomocny, by zjednać swoją ofiarę. Narcyz ukryty jest jeszcze bardziej niebezpieczny niż ten jawny. Wszystko dlatego, że nie da się go na pierwszy rzut oka rozpoznać, a potem unikać. Jak go zdekonspirować? Podpowiada psychoterapeutka Małgorzata Sokołowska – w pierwszej części naszego cyklu o narcyzmie ukrytym.

Artykuł archiwalny

Wiele się ostatnio mówi o narcyzmie, a niektórzy uważają, że narcyzm jest dominującą patologiczną osobowością naszych czasów. Niewiele osób jednak wie, że oprócz narcyzów jawnych istnieją również narcyzi ukryci. Kim oni są? Jak ich rozpoznać?

Faktycznie, gdy myślimy potocznie o narcyzie, pierwsze, co przychodzi nam do głowy, to osoba pewna siebie, głośna, przekonana o tym, że jest najlepsza. To ktoś, kto zwykle ma pieniądze, sukces i władzę. Wkłada też bardzo dużo energii, by inni to widzieli. Oczywiście to wszystko udawane, pod spodem narcyz jest bowiem niepewny siebie i przelękniony, dlatego wciąż musi udowadniać sobie i innym swoją wielkość. Mało kto jednak o tym wie. Blask jawnego narcyza potrafi oślepić. Mimo wszystko łatwo go rozpoznać, a potem – dla własnego bezpieczeństwa – unikać.

Osoba z zaburzeniem osobowości narcystycznej, tzw. narcyz ukryty, zupełnie inaczej prezentuje się na zewnątrz. Choć w konstrukcji osobowości, stosowaniu technik manipulacyjnych i skupieniu na sobie niczym nie różni się od kolegi w wersji „jawnej”.

Podobnie jest przekonany o swojej wyjątkowości, jednak nie demonstruje tego tak głośno… Starannie za to kolekcjonuje krzywdy od tych wszystkich osób, które nie poznały się na jego „wyjątkowości”. Oczekuje, że świat zgadnie i zrealizuje jego potrzeby, wynagrodzi mu doznane krzywdy, i biernie czeka… Ponieważ jednak tak się nie dzieje, czyli świat nie realizuje bajkowego wyobrażenia „dziecka sierotki”, rodzi się w nim coraz większe poczucie krzywdy. To z kolei wpływa na jego podejście do ludzi, pracy, na jego poziom zaangażowania, kreatywności itp.… Osoba taka często zazdrości i zawiści tym, którzy podejmują działania i osiągają sukces. Często obraża się na świat, na zły los, na niesprawiedliwość i na innych ludzi za to, że jej życie nie wygląda tak, jak sobie to wymarzyła.

Do tego taka osoba siedzi cicho w kącie i łagodnie się z niego do nas uśmiecha – mogłoby się wydawać, że nas lubi. Nic bardziej mylnego! Jest bardzo złośliwa i krytyczna w stosunku do ludzi. Jej osądy są kategoryczne i surowe. Nie wypowie ich jednak wprost – raczej zrobi to za twoimi plecami. W wielu sytuacjach obiera rolę obserwatora. Analizuje zachowania innych, skrzętnie kolekcjonuje wszelkie najmniejsze krzywdy, jakich doznała. Ma bardzo małą odporność na krytykę, jest podejrzliwa i skupiona na sobie – nierzadko paranoidalna. Obsesyjnie „międli w głowie” sytuacje, w których poczuła się w jakiś sposób zraniona. Z dużą precyzją jest w stanie np. przytoczyć słowa krytyki, jakie usłyszała pod swoim adresem, treści rozmów sprzed miesięcy itp. Jest bardzo cierpliwa i spokojnie poczeka na okazję, aby się za to zemścić. Bo to osoba niezwykle pamiętliwa i przewrażliwiona na swoim punkcie. Szczególnie zapamięta osoby, które jej wystarczająco nie doceniły, nie poznały się na jej licznych talentach i nie odwzajemniły dobra, którym ona ich obdarowała. W głowie prowadzi monolog wewnętrzny przepełniony nienawiścią do świata, który postrzega jako niesprawiedliwy. Często czuje się ofiarą innych ludzi. Za brak sukcesu w życiu obwinia innych i nie widzi przyczyny w sobie.

Na zewnątrz bywa jednak bardzo pomocna, małomówna i wycofana. Wielu z nas nabiera się na jej pozorny spokój i uczynność. Trudno ją zaklasyfikować jako potocznie rozumianego narcyza, a przez to jest bardziej niebezpieczna. O tym, że działa jak narcyz, przekonujemy się dopiero po jakimś czasie. Zazwyczaj, gdy już jesteśmy z nią w bliższej relacji.

Dlaczego narcyz staje się narcyzem?
Źródeł należy szukać w dzieciństwie. Narcyz jawny to najczęściej dziecko, które było w domu wychowywane na najlepsze. Stawiano wobec niego mnóstwo oczekiwań, traktowano jak księcia lub księżniczkę, lepiono na wzór oczekiwań rodziców. Narcyz jest nadęty i głośny, bo faktycznie w to wszystko uwierzył.

W przypadku narcyza ukrytego było kompletnie odwrotnie. To osoba, która w dzieciństwie była niewidziana, dewaluowana i wdeptywana w ziemię przez swoich rodziców. Często to dziecko z rodzeństwa, w którym brat lub siostra byli faworyzowani jako ci spełniający oczekiwania rodziców. Narcyz ukryty ciągle był niewystarczający. Nie dostawał pochwał – lub dostawał ich bardzo niewiele – za to nieustające nagany i przytyki. Dorastał w wiecznym poczuciu krzywdy i przekonaniu, że jest niewystarczający, głupszy, gorszy, mniej utalentowany itp. Co by nie zrobił, nie był w stanie przegonić ukochanego przez rodziców brata czy ukochanej siostry.

Warto tu dodać, że jako dzieci narcyzi ukryci są złośliwi. Jedna z pacjentek, grzeczniutka, uprzejma, bardzo miła, opowiadała, że w przedszkolu, ilekroć ktoś został pochwalony, brała skarpetki tej osoby i wrzucała je do sedesu albo potajemnie łamała jej wszystkie kredki w piórniku. To bardzo charakterystyczne – te dzieci, a potem ci dorośli, mają w sobie dużo zazdrości i zawiści w stosunku do osób, którym coś wychodzi, mają sukcesy i zbierają pochwały. Wyrażają jednak swoją złość w sposób bierno-agresywny, działają z ukrycia, aby komuś zaszkodzić. Narcyz jawny powie wprost: „Jestem najlepszy i chcę to słoneczko, zaśpiewałem najlepiej”.

Czy narcyza ukrytego można mimo wszystko jakoś rozpoznać? Jak się zachowuje?
Jak kameleon. Ma dwie twarze – jedną dla otoczenia, drugą dla osoby, z którą żyje. Na zewnątrz jest często niesłychanie pomocny. Tu podwiezie, tam odwiezie. Porozmawia z tobą przez długie godziny, da ci zrozumienie i pozorne wsparcie. Gdy jednak wróci do domu, do swojego partnera, już taki empatyczny, rozumiejący i serdeczny nie będzie. Bo w domu już nie zależy mu na wizerunku. Tam zdejmuje maskę, a spod niej zaczyna wyłaniać się coraz bardziej oschła i zimna twarz. Zwykle zmanipulowane otoczenie ma więc zgoła inne zdanie na temat tej osoby aniżeli partner.

Kto może go rozszyfrować?
Osoba, która z nim żyje na co dzień. Zewsząd słyszy, jaki on jest fajny, szarmancki i pomocny, nalewa wino, odsuwa krzesło. Sęk w tym, że takie zachowania nie mają miejsca w domu. Przez półtorej godziny narcyz ukryty wysłuchuje opowieści cudzej żony, jej trosk, dylematów… a po powrocie do domu ledwie odzywa się do własnej, nie słyszy, co ona do niego mówi, nie zna jej problemów. Krzyczy na dzieci, jest poirytowany faktem, że coś musi zrobić w domu. Negocjuje wynoszenie śmieci, tworzy „sprawiedliwy” harmonogram odprowadzania dziecka do przedszkola. A jednocześnie potrafi godzinami odpisywać na czacie znajomemu, który ma kryzys w pracy lub w związku. Często ucieka w alkohol, telefon, komputer. Partnerzy narcyzów ukrytych zastanawiają się, jak to jest możliwe, że taka osoba ma czas dla wszystkich, tylko nie dla nich. Często doszukują się winy w sobie, bo słyszą od narcyza, że to z nimi jest coś nie tak, że gdyby się postarały, to byłoby inaczej.

Dlaczego narcyz ukryty zachowuje się w ten sposób?
Żeby było jasne – narcyz ukryty nie działa kierowany empatią i wrażliwością, tylko po to, by zbudować sobie wizerunek osoby empatycznej i wrażliwej. W domu rodzinnym nieraz słyszał, jaki jest beznadziejny, niedobry czy niewystarczający. Bardzo mu więc teraz zależy, by ludzie myśleli o nim jak o dobrym człowieku. Ba, on sam musi siebie do tego przekonać. Bacznie obserwuje więc rzeczywistość. Widzi, co trzeba zrobić, by ludzie tak o nim myśleli. Jego motywy są zupełnie inne niż osoby empatycznej i wrażliwej. Jest skupiony na budowaniu obrazu. Jednak większość jego ofiar tego nie wie…

Ofiar?
Tak, ofiar. Bardzo często jego ofiarami są ludzie wrażliwi i empatyczni, którzy stawiają dobro innych ponad swoje i ze współczuciem reagują na historię o tym, jak ukryty narcyz jest nieszczęśliwy i pokrzywdzony przez świat. Są świetnym „żywicielem” dla narcyza. Wchodzi z nimi w relację, by wyciągnąć od nich to, co najlepsze, i nauczyć się to odwzorowywać. Uczy się np., że czasami trzeba się rozpłakać, by być uznanym za wrażliwego. I nie byłoby w tym nawet nic złego, gdyby nie to, że później zaczyna rywalizować w tej kwestii ze swoją ofiarą i powoli ją dewaluować, niszczyć. Sczytuje z niej to, co najlepsze, a potem mówi, że w sumie to jest beznadziejna, bo to on przoduje.

Narcyz ukryty nie posiada empatii emocjonalnej, tylko wyuczoną empatię poznawczą. W związku z tym, że w dzieciństwie był krzywdzony, pomijany, nierzadko bity – musiał stłumić w sobie emocjonalność. Po to, by przetrwać – trauma była tak ogromna. Obserwował jednak rodzica, który zupełnie inaczej zachowywał się w stosunku do jego brata czy siostry. Uczył się, jak trzeba postępować, by zostać zaakceptowanym. Wykształcił więc w sobie empatię poznawczą i jej używa. Innym ludziom wydaje się, że jest taki na nich otwarty, tak ich słucha, tak rozumie, gdy tymczasem on jedynie bacznie ich obserwuje i gromadzi informacje. Wszystko po to, by nimi sprawnie manipulować.

Robi to świadomie? Czy nie zdaje sobie sprawy z tego, że manipuluje?
Jak najbardziej świadomie. Jest wytrawnym manipulatorem. Gdy cię poznaje, chce z tobą przyjaźni albo związku, to ma konkretny plan. Dla niego to interesowna wymiana. Rozpoznasz go po tym, że zapamięta twoje reakcje z najmniejszymi szczegółami. Za jakiś czas ci je przypomni lub wypomni. Będzie pamiętał datę i kontekst sytuacyjny w najdrobniejszych szczegółach. To bardzo charakterystyczne zachowanie takich osób. Podobnie jak to, że często będzie użalał się nad sobą, zaprzeczał, że cokolwiek potrafi – a wszystko po to, aby wymusić pochwałę w stylu: „Jesteś superzdolny, masz talent, należy ci się to stanowisko czy podwyżka…”. To daje mu chwilowe narcystyczne zaspokojenie.

Po czym jeszcze go rozpoznamy?
W pierwszym kontakcie możesz mieć wrażenie, że spotkałaś księcia z bajki. A to dlatego, że narcyz ukryty – jak kameleon – wyłapuje twoje oczekiwania i się do nich dostosowuje. Mówi to, co chcesz usłyszeć. Spełnia twoje życzenia, zanim zdążysz je pomyśleć. Na wszystko się zgadza. Wydaje się dobry, wrażliwy, pomocny. Pokazuje ci, że ma identyczne wartości i podobne poglądy. Nie wchodzi w konflikt, nie okazuje niezadowolenia czy irytacji. Jest rozumiejący i cudowny.

Dlaczego się na to łapiemy?
Bo nami manipuluje. Odpowiada na wszystkie nasze potrzeby. Nie zdajemy sobie sprawy, że prawdopodobnie zaczerpnął wcześniej informacji na nasz temat. Wie, co lubimy i jak nas podejść. Wkłada w to pracę. Ma plan, by przejąć nad nami władzę i kontrolę. Będzie robić wszystko, by nas zauroczyć i rozkochać w sobie. Będzie nas dosłownie bombardował miłością. Prawdopodobnie usłyszysz od niego najpiękniejsze wyznania miłosne.

To wtedy powinna nam się zapalić lampka? Na to bombardowanie miłością?
Tak. Zachowanie narcyza ukrytego będzie nieprawdopodobnie idealne. Możesz mieć wrażenie, że spotkałaś osobę, z którą łączy cię porozumienie dusz, telepatyczna więź. Będzie mówić to samo co ty, odpowiadać tak samo jak ty, reagować na ciebie i na wszystko, co zaproponujesz, z ogromnym entuzjazmem. Nie będzie sytuacji, w której coś mu nie będzie pasowało. A przecież normalny człowiek miewa różne stany emocjonalne. Czasem coś mu się nie podoba, czasem ma gorszy humor.

Może też być tak, że narcyz ukryty będzie pokazywał siebie jako ofiarę innych ludzi, a ty zechcesz się nim zaopiekować. Zwłaszcza jeśli jesteś „dawcą” i przedkładasz dobro innych nad swoje.

Zastanawia mnie ta dwulicowość ukrytego narcyza. To również znak?
Jak najbardziej – to czerwona lampka. Ukryty narcyz to osoba obłudna. Najpierw przedstawia ci swoich znajomych, a gdy zamykają się za nimi drzwi, zaczyna ich obgadywać. Słyszysz, jak dewaluuje ludzi, których jeszcze chwilę wcześniej traktował serdecznie jak najbliższych przyjaciół. Rozdźwięk jest ogromny. To często jest osoba do przesady słodka, uprzejma i unikająca konfrontacji. Powie, że ładnie ci w nowej sukience, a jak tylko zamkną się za tobą drzwi, okaże się, że jesteś „grubą krową i jak w ogóle mogłaś się tak ubrać”. Dużo obgaduje innych i o nich plotkuje. Dzwoni do kogoś nie dlatego, żeby dowiedzieć się, co u niego słychać, ale by podtrzymać relację, która kiedyś może się do czegoś przydać.

Kolejny sygnał – narcyz ukryty cieszy się, że kogoś okłamał, oszukał, okradł i nie wyszło to na jaw. Mówi: „Ale idiota z tego mojego szefa”. Działa w białych rękawiczkach. Wszystkie swoje – nawet najbardziej obrzydliwe – zachowania zracjonalizuje, usprawiedliwi. Działa bowiem w myśl zasady: wszystko, co mi służy i przynosi zysk, jest dobre.

Wyrządzi ci krzywdę, napisze na ciebie donos do szefa, a będzie się do ciebie uśmiechał i mówił, że cię lubi. Ba, nawet może cię pocieszać, gdy cię wyrzucą…

Okropne…
Słyszałam np. taką przykładową historię dwulicowości, narcystycznej manipulacji i wykorzystywania ludzi:

Pewien człowiek ma ukryty plan biznesowy: chce otworzyć swojej żonie salon piękności. Chodzi wraz z tą żoną i jej córką na różne zabiegi do salonu swojej dobrej znajomej. „Zaprzyjaźnia się” z właścicielką. W tym czasie uśmiecha się, czaruje, komplementuje i uwodzi pracownice, urabia, manipuluje… Wszystkie panie bardzo go lubią. Cały proceder trwa kilka miesięcy. Gdy już ma prawie przygotowany lokal, zaczyna „podkupywać” te pracownice, proponując im pracę w swoim salonie. Gdy właścicielka dowiaduje się o wszystkim i konfrontuje go w rozmowie, ten wszystkiego się wypiera. „Nic takiego nie robiłem. Nic nie wiem. Nie wtrącam się w sposób pozyskiwania pracowników przez moją żonę. To jej salon, nie mój”. Następnego dnia nonszalancko przychodzi na zabieg i nadal nagabuje pracownicę, aby przejęła pracę w jego salonie.

Po dwóch dniach dzwoni do właścicielki salonu i, stawiając się w roli ofiary, mówi do niej, jak bardzo jest mu przykro i jest oburzony, że posądziła go o taki haniebny proceder, przecież on jest uczciwym człowiekiem. W biznesie ma zasady! Nie może sobie poradzić z tym zarzutem. Dlatego to on postanowił zrezygnować z usług w jej salonie i z relacji z nią. Kobieta dosłownie zastyga przy telefonie. Nie może uwierzyć w to, co słyszy…

Dlaczego się tak zachował? Po pierwsze, musiał zachować poczucie kontroli nad sytuacją i to on „zakończył” relację po tym, jak już zrealizował swój plan i wszystko się wydało. Uprzedził właścicielkę i zakłamał sytuację, zapobiegając odrzuceniu, którego tak się bał. Po drugie, manipulacyjnie chciał wywołać poczucie winy u właścicielki salonu (poskutkowało! Zastanawiała się przez chwilę, czy nie była za ostra w poprzedniej rozmowie z nim). Po trzecie, wymierzył jej karę w postaci zerwania relacji, odwracając kota ogonem. Jak bowiem śmiała podważyć jego idealny wizerunek biznesmena? Po czwarte, kłamał, zaprzeczał i wypierał się tego, że zachował się w sposób nieuczciwy. Zamiast przyznać się, wziąć odpowiedzialność i przeprosić. Przerażające, prawda? Ale to właśnie sposób działania takich osób.

Wydaje mi się, że w pierwszym kontakcie ciężko jednak stwierdzić, czy ktoś jest narcyzem ukrytym. Zwłaszcza jeśli jest dla nas miły… Może więc można go rozpoznać po wyglądzie? (śmiech)
W pewnym sensie tak! Takie osoby mają bardzo często jeden wyraz twarzy – sztuczny, wyuczony uśmiech. Jako ludzie odcięci od ciała i serca nauczyli się pewnych zachowań, ale one nie są naturalne. Są bardzo powściągliwi. Nie wiesz, co przeżywają. Są nieodgadnieni. Często inni ludzie mylą to ze spokojem. Tymczasem to nie spokój, a odcięcie emocjonalne. W takiej osobie może się gotować, a ty się o tym nie dowiesz. Kiedy odsłania się kawałek maski? Gdy masz inne zdanie, ośmielisz się zrobić coś wbrew woli tej osoby lub, o zgrozo, się z niej zaśmiejesz. O, nie wolno! To obraza majestatu. Często na niewinne żarty narcyz ukryty reaguje wręcz agresją. Kompletnie się tego nie spodziewasz. Masz do czynienia z supermiłą osobą, mówisz niewinny żart i nagle dostajesz od niej taki rodzaj riposty, że ledwo się możesz pozbierać.

Taka osoba nie potrafi też wyluzować w zabawie, być spontaniczna – chyba że się np. napije, to wtedy puszczają jej hamulce. Inni się wygłupiają na trzeźwo, narcyz nie. Siedzi w kącie i patrzy na innych z góry. Co więcej, zacznie pouczać, że zachowujesz się niewłaściwie czy głupio. Zawsze przecież musi wygrywać, rywalizować. Pamiętaj, że musi być lepszy! Na głębokim poziomie boi się ludzi i nie umie im zaufać. Wszystko bierze serio i nie potrafi znieść krytyki. Powiesz, że nakruszył ci na dywan, a on usłyszy, że sprawił ci zawód życia.

Mój były partner obraził się na mnie kiedyś za to, że zdałam prawo jazdy za pierwszym razem, podczas gdy on zatrzymał się na siedmiu…
Nie mogłaś być lepsza od niego! Narcyz ukryty nie umie się cieszyć z cudzych osiągnięć. Owszem, być może deklaratywnie będzie cię wspierał. Szybko jednak znajdzie pretekst, byś nie robiła tego, co kochasz, co ci świetnie wychodzi. Dlaczego? Bo nie może być gorszy. Po pewnym czasie orientujesz się, że przestałaś się przy nim realizować. Powiesz mu, że napisałaś książkę, a on kpiąco zapyta, ile osób ją kupiło. Nagle po rozmowie z nim cała radość i duma z napisania książki znikną.

Masz okazję do świętowania? Zabierze cię do restauracji, wzniesie toast i na tym skończy się zainteresowanie twoim sukcesem. Podobnie zachowuje się w stosunku do innych bliskich osób, przyjaciół, współpracowników. Nie potrafi bowiem cieszyć się cudzym szczęściem. Żyje przecież w ciągłej rywalizacji, wciąż porównuje się z innymi.

Taki jest niepewny siebie?
Mierzy się z ogromną narcystyczną raną. Od dzieciństwa słyszał, że jest niewystarczający, co zdegradowało jego ego i możliwość zbudowania własnej tożsamości. Zamiast tego zbudował więc sobie fasadę – rodzaj plastra na ranę, który ukryje jego niedoskonałość. Jego fasada to bycie pomocnym i fajnym. Niestety, kompletnie w nią nie wierzy. Dlatego tak źle odbiera wszelką krytykę. Dla człowieka o stabilnym ego i stabilnej tożsamości, który wychowywał się we wspierającym domu, krytyka na jakiś temat jest po prostu krytyką. Może mu się zrobić na chwilę przykro, że kogoś zawiódł. Po pierwsze, jest jednak w stanie to przyjąć, a po drugie, to go nie degraduje, nie sprawia, że czuje się beznadziejny na każdym polu. Narcyza ukrytego z równowagi wytrącają małe rzeczy. Gdy zwrócisz mu uwagę, że np. nie zdjął butów, może to spowodować u niego spadek samopoczucia na resztę spotkania, poczucie krzywdy, beznadziejności i złości.

Osobowość narcyza ukrytego ujawnia się też w miejscach publicznych, gdy coś jest nie po jego myśli. Wyobraźmy sobie, że zarezerwował stolik w restauracji, a na miejscu okazuje się, że ktoś coś pomylił i stolika nie ma. Większość ludzi jakoś to przyjmie, wiadomo, zdarza się. Ale nie narcyz ukryty. Ten będzie oburzony. Zacznie głośno komentować, podważać profesjonalizm i kompetencje kelnera, może dostać napadu złości. W drugiej wersji – wyleje wszelkie frustracje na partnera, a na zewnątrz nie okaże niezadowolenia. Ma małą tolerancję na cudze błędy.

Wybuchy furii nieadekwatne do sytuacji są dla niego bardzo charakterystyczne. Ugotuje ci posiłek, a ty zechcesz go sobie dosolić i tym samym rozpętasz drugą wojnę światową. Wszystko dlatego, że dotknęłaś jego rany narcystycznej. Znowu, jak w dzieciństwie, usłyszał, że jest beznadziejny, bo kolacja nie była wystarczająco słona…

Bywa jednak i tak, że będzie cię karał ciszą. Musi ukryć swoją wściekłość. Będziesz ją czuła, ale gdy o to zapytasz, usłyszysz: „Ale o co ci chodzi?”. To mechanizm manipulacyjny, w którym chodzi o to, żebyś wybuchła i została uznana za osobę niezrównoważoną psychicznie…

Bardzo mnie teraz kusi, by zapytać, kogo narcyz wybiera jako ofiarę, jakie relacje tworzy i czy da się z nich wyjść bez szwanku, ale tym zajmiemy się w kolejnej części naszej rozmowy – za tydzień.
Tytułem wstępu powiem jedno: gdy zorientujesz się, że jesteś w relacji z narcyzem, lepiej uciekaj.

Małgorzata Sokołowska, psychoterapeutka, trenerka, wykładowczyni akademicka. Współzałożycielka Ośrodka Psychoterapii i Rozwoju Osobistego „Sokołowscy Studio”, autorka koncepcji „Love in Business” i projektu „Kobieta Czterech Żywiołów”. Od lat wspiera liderów w mądrym zarządzaniu, budowaniu zespołów i odnajdywaniu ich osobistej drogi rozwoju. Skutecznie łączy różne podejścia i metody psychoterapeutyczne. Posiada specjalizację i doświadczenie w pracy z zespołami, a także w kontakcie indywidualnym. Fascynatka perspektywy systemowej, procesu grupowego – od lat bada jego znaczenie i przełożenie na sukces osobisty i biznesowy. Prowadzi autorskie cykliczne szkolenia i warsztaty rozwojowe dla kobiet w biznesie i dla „współczesnych Wiedźm”.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze