1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. „Aby być wrażliwym, trzeba się wykazać wielką odwagą”. Dlaczego okazywanie swojej miękkości to dzisiaj siła

„Aby być wrażliwym, trzeba się wykazać wielką odwagą”. Dlaczego okazywanie swojej miękkości to dzisiaj siła

(Fot. Igor Ustynskyy/Getty Images)
(Fot. Igor Ustynskyy/Getty Images)
Ten felieton będzie formą sprawozdania – ale sprawozdania płynącego z zachwytu. Z zachwytu nad dobrem i z mojej chęci, by dobre inicjatywy nagłaśniać, upowszechniać i rozsiewać dalej.

Spis treści:

  1. Dlaczego dziś bardzo potrzebujemy wrażliwości?
  2. Odwaga bycia wrażliwym
  3. Kiedy nie umiemy nazwać emocji
  4. Biblioteka: bezpieczna przestrzeń dla wrażliwych
  5. Cisza i las: kojąca moc natury

Tekst pochodzi z magazynu „Sens” 02/2026.

Dlaczego dziś bardzo potrzebujemy wrażliwości?

W październiku 2025 roku miałam zaszczyt i przyjemność brać udział w IX Ogólnopolskiej Konferencji Biblioterapeutycznej w Opolu. Wydarzenie rezonowało z moją duszą, dotykało dokładnie tego, co jest mi niezwykle bliskie – tematem była wrażliwość. Jak ją kształtować? Jak wzmacniać? Jak jej nie utracić w przebodźcowanym pędzącym świecie?

Miałam wtedy okazję wysłuchać – pośród wielu ciekawych wystąpień i rozmów – charyzmatycznego nauczyciela Przemka Staronia. Właśnie z jego ust padł przekaz, aby nie kryć się z głoszeniem dobra – by śmiało opowiadać o tym, co dobre, upowszechniać wszelkie inicjatywy i projekty, które służą pięknym celom. Zgadzam się z Przemkiem Staroniem, że zło krzyczy głośno i wyraźnie, panoszy się, wyłazi z każdego kąta Internetu, mediów, wiadomości i innych przekazów. Dlatego – dla uczciwego balansu – warto przedstawiać, opisywać i promować wszystko, co wspiera jasną stronę mocy.

Odwaga bycia wrażliwym

Chciałabym w tym miejscu przywołać również Brené Brown – do której nawiązałam podczas własnego wystąpienia i warsztatów prowadzonych w ramach konferencji. Brené Brown, pisarka i badaczka, orędowniczka autentycznego życia, nawołuje do odwagi i do otworzenia się na swoją wrażliwość.

Dla niej wrażliwość (vulnerability) nie jest słabością, lecz siłą, która obejmuje akceptację niepewności i ryzyka, umiejętność doświadczania własnych emocji oraz gotowość do odsłaniania siebie w celu budowania prawdziwej bliskości z innymi.

„Aby być wrażliwym, trzeba się wykazywać wielką odwagą. Pierwszym krokiem w tej podróży jest zrozumienie, w którym miejscu się znajdujemy, czemu się przeciwstawiamy i dokąd powinniśmy iść” – pisze w swojej książce o znamiennym tytule „Z wielką odwagą”. Bo tak, dla wielu już samo nazywanie swoich uczuć jest aktem odwagi. Kiedy odsłaniamy siebie, swoją miękkość, wrażliwość (!), kiedy w całej bezbronności ujawniamy siebie – wówczas wykazujemy się odwagą. I właśnie wtedy i tylko wtedy możemy żyć naprawdę – autentycznie, spójnie, w zgodzie ze sobą.

Kiedy nie umiemy nazwać emocji

Temat emocji, rozmów o emocjach i nazywania ich wypłynął na konferencji przy okazji dyskusji na temat belgijskiego dramatu „Blisko” w reżyserii Lukasa Dhonta z roku 2022. Film opowiada o przyjaźni dwóch 13-letnich chłopców, o ich rozstaniu i o… nieumiejętności nazywania tego, co się dzieje w ich relacji.

Żaden z chłopców nie potrafił znaleźć odpowiednich słów, aby nazwać to, jak się czuje. Przeżywali jednak w sobie mocno żal, rozpacz, poczucie odrzucenia i niezrozumienia – prowadzące do tragedii. Emocje pulsują tak, że większość odbiorców poruszona była do łez. Sami bohaterowie filmu pozostali jednak bezradni.

Wokół filmu odbyła się niezwykle ciekawa i żywa (pełna emocji!) dyskusja panelowa z edukatorami filmowymi. Na co dzień prowadzą oni zajęcia z uczniami, podczas których – po projekcjach filmów, w czasie rozmów – jest przestrzeń na kontakt z własnymi emocjami i próby ich nazwania. To niezwykle ważne, aby umieć rozpoznawać i nazywać to, co czujemy. Już małe dzieci warto pytać o to, jak się czują, przybliżać im świat uczuć – na przykład korzystając z cyklu wspaniałych książek Tiny Oziewicz („Co robią uczucia”, „Co lubią uczucia”).

Biblioteka: bezpieczna przestrzeń dla wrażliwych

Na konferencji doświadczyłam poczucia wspólnoty osób z różnych stron Polski, których połączyła miłość do książek. Już z tego tylko powodu można założyć, że łączy ich również wrażliwość. Miałam wielką przyjemność poznać kobiety, które pracują w bibliotekach i prowadzą kluby książek dla młodzieży, grupy dyskusyjne, rozmowy wokół literatury.

Biblioteki stają się bezpieczną przestrzenią dla osób wrażliwych, małymi centrami kultury, ostoją dla tych, którzy szukają ciszy i głębszych treści.

Spotkałam także nauczycielki, które budują autentyczny kontakt z uczniami i dzięki temu rozbudzają w nich wrażliwość (artystyczną, emocjonalną). Energia miłości, dobra, ciepła otulała uczestniczki i uczestników (nielicznych wprawdzie, ale jakże obecnych). To ludzie wszakże tworzą klimat miejsca, a ich (nasze!) zaangażowanie udziela się innym.

Cisza i las: kojąca moc natury

Wzięłam też udział w kąpieli leśnej – uważnym spacerze, podczas którego wyłączaliśmy swój tryb rozmowy (co nie było łatwe). Spacer prowadziła Agnieszka Antosik – zwana Szepczącą z Drzewami, z zawodu filolożka, z zamiłowania i praktyki dendroterapeutka, przewodniczka kąpieli leśnych, autorka książek dotyczących oddziaływania lasu na ludzi. Las – podobnie jak biblioteka – może być dla nas ostoją ciszy. A ta – jak powiedziała na początku Agnieszka – jest dziś najbardziej ginącym zasobem. Tymczasem często dopiero wtedy możemy usłyszeć wewnętrzny głos.

Kąpiel leśna w ramach konferencji poruszyła mnie tym bardziej, że byłam świeżo po lekturze reportaży „Cztery strony drzewa”, napisanych z czułością i ogromną wrażliwością przez Izę Klementowską. To od niej dowiedziałam się, że gdy mamy problem decyzyjny, warto pójść do lasu i posiedzieć chwilę pod dębami, a rozwiązanie przychodzi jakby łatwiej…

„Istnieje w języku staroangielskim słowo treow, które w dawnych czasach oznaczało zarówno prawdę, jak i drzewo. Dziś powiedzielibyśmy tree i true, ale zobacz, jak wciąż są sobie bliskie. Jest zatem tylko jedna prawda, która żyje jako drzewo” – pisze Iza Klementowska.

Potrzeba nam – obecnie może nawet bardziej niż kiedyś – ludzi wrażliwych, empatycznych, uważnych. Chciałabym za Czesławem Niemenem wyśpiewać, że:

„Ludzi dobrej woli jest więcej/I mocno wierzę w to/Że ten świat/ Nie zginie nigdy dzięki nim/Nie! Nie! Nie! Nie!”

Po spotkaniach jak te na Konferencji Biblioterapeutycznej w Opolu nadzieja rośnie.

Urszula Sołtys-Para, psycholożka i psychoterapeutka ericksonowska. Prowadzi prywatną praktykę psychoterapeutyczną w Tychach oraz online – pracuje z osobami dorosłymi i rodzinami. Autorka poradników dla rodziców i książki „Przebodźcowani. Szukając siebie w świecie nadmiaru”. Współautorka podcastu „Wspólne słowa”, w którym razem z Anną Dankowską popularyzuje wiedzę z zakresu psychologii; twojpsycholog.net.pl

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE