Ewa Klepacka-Gryz - Doradca finansowy? Nie – filozoficzny! Kim jest i jak filozofia pomaga odnaleźć sens w czasie życiowych zmian?
00:00
16:04
Można postrzegać menopauzę jedynie jako trudny do zaakceptowania moment biologiczny, ale można też popatrzeć na nią jak na czas odsłonięcia ważnej prawdy o życiu, okazję do zadania pytań o jego sens. Jak może w tym pomóc filozofia – pytamy prof. Andrzeja Kapustę.
- Prof. Andrzej Kapusta, filozof, zauważa w rozmowie dla „Sensu”, że menopauza i kryzys wieku średniego to nie tylko zmiany biologiczne, ale także głębokie doświadczenia egzystencjalne, które wpływają na tożsamość, sposób przeżywania siebie.
- Filozofia może pomóc nadać sens tym zmianom, pokazując, jak ciało, narracja o sobie i relacje wzajemnie się przenikają.
- Jak dodaje ekspert, momenty zmian w życiu – jak menopauza – mogą stać się czasem przewartościowania i odkrywania nowych sposobów rozumienia siebie i świata.
- Psychoterapia i filozofia nie konkurują ze sobą, lecz się uzupełniają, oferując różne narzędzia do pracy z cierpieniem, zmianą i poszukiwaniem sensu.
- Prof. Kapusta zdradza także, kim jest doradca filozoficzny i jak może pomóc w czasie ważnych życiowych zmian.
Wywiad pochodzi z magazynu „Sens” 02/2026
Ewa Klepacka-Gryz: Wobec niektórych problemów psychoterapia bywa bezradna. Choćby wobec kryzysu kobiet w okresie menopauzy, gdy zmiana dotykająca ciała, emocji, procesów poznawczych, relacji – jest dramatyczna i trudna do przyjęcia. Czy filozofia potrafi nadać jej sens?
Andrzej Kapusta: Zmiana ma wiele warstw. Pierwsza to narracja: sposób opowiadania o sobie współtworzy to, jak siebie przeżywamy. Druga to cielesność – wcześniejsza niż słowa, subtelna, a w kryzysie szczególnie wyraźna.
Ciało i opowieść o sobie nie działają osobno, lecz wzajemnie się kształtują. Filozofia może pomóc nadać sens tej zmianie. Uczy widzieć życie jako sieć powiązań między ciałem, językiem, historią i relacjami.
Dzięki temu menopauza może być widziana nie tylko jako utrata, lecz także jako moment odsłaniający nowe sposoby rozumienia siebie. Transformacja pojawia się tam, gdzie to, co cielesne, spotyka się z tym, co opowiadane. Psychoterapia porządkuje narrację i pracuje z emocjami, a filozofia dopełnia ją, zapraszając do reinterpretacji własnej historii. To, co dawniej było oczywiste – role, praca, obraz ciała – zaczyna wymagać nowego odczytania.
Kryzys menopauzy nie jest więc wyłącznie kwestią psychiki czy biologii, lecz także efektem kulturowych wzorców kobiecości, presji dotyczącej wyglądu oraz niewidzialnych obowiązków opiekuńczych. Dlatego sama zmiana narracji nie wystarcza. Konieczne jest uważne doświadczanie ciała, rozpoznawanie własnych granic oraz refleksja nad tym, jak świat społeczny kształtuje nasze przeżycia. Impuls do zmiany – tej narracyjnej i egzystencjalnej – bardzo często pochodzi właśnie z ciała.
Zmęczenie, choroba, spadek energii nie są jedynie oznaką biologicznej przemiany, ale także filozoficzną „przerwą”, w której dostępne stają się pytania o sens dotychczasowego życia.
W pewnym momencie kobieta mówi: „Nie jestem już tą, którą byłam”. Najpierw próbuje utrzymać dawną formę, potem zaczyna szukać znaczenia, które pozwoli jej tę zmianę włączyć w ciąg własnej historii. Otoczenie – jego presja, oczekiwania i milczące normy – współtworzą przestrzeń, w której ta transformacja zachodzi. Menopauza staje się wtedy nie tylko stanem biologicznym, lecz wydarzeniem egzystencjalnym.
Jak filozofia rozumie kryzys związany z wejściem w wiek średni?
Filozofia, szczególnie fenomenologiczna i egzystencjalna, traktuje ciało jako sposób bycia w świecie, a nie jako przedmiot. Zmiana cielesna nie jest więc jedynie „objawem”, ale przemianą podstawowego sposobu zamieszkiwania świata. Kobieta zaczyna doświadczać siebie inaczej: inaczej czuje, inaczej widzi relacje, inaczej przeżywa czas. Filozofia pozwala opisać te subtelne przesunięcia w sposobie bycia.
Kluczowa jest zmiana doświadczenia czasowości. Młodość to czas rozciągniętej ku przyszłości możliwości. Wiek średni wprowadza świadomość skończoności – granicy, która sprawia, że nie wszystko jest już możliwe.
To moment, w którym – jak powiedziałby Martin Heidegger – odsłania się własne „bycie-ku-śmierci”, a wraz z nim pytanie o to, jak żyć autentycznie.
Pańskie badania nad ludzkim rozwojem i zmianą w życiu pokazują, że to moment szczególnego spotkania z własną ograniczonością.
Badania nad transformacją pokazują, że przełom często wynika z nagłych pęknięć: choroby, utraty sprawności, załamania formy. Filozoficznie są to wydarzenia graniczne, które – jak pisał Karl Jaspers – wyrywają nas z codzienności i zmuszają do konfrontacji z tym, kim naprawdę jesteśmy. To, co dotąd odsuwane, staje się nagle niepodważalne: kruchość ciała, skończoność możliwości, konieczność dbania o siebie.
Jak się z tym pogodzić?
Pogodzenie nie oznacza rezygnacji, ale głębokie rozpoznanie zależności między działaniem a konsekwencjami. Ciało nie jest przeszkodą, lecz warunkiem możliwości – miejscem, przez które świat się odsłania.
Akceptacja zmian cielesnych to uznanie własnej sytuacji egzystencjalnej. Tymczasem wiele kobiet (i mężczyzn) próbuje uchwycić się dawnych form tożsamości, traktując ciało jako coś, co należy „naprawić”.
Antropologia pokazuje, że w społeczeństwach nieuprzemysłowionych menopauza bywa momentem poszerzenia pola sprawczości kobiety – wejścia w rolę przewodniczki, depozytariuszki pamięci czy osoby stojącej bliżej sfery sacrum. We współczesnej kulturze Zachodu dominuje jednak logika techniczna i medyczna, która każe patrzeć na menopauzę przede wszystkim jako na „problem do rozwiązania”. Filozofia proponuje inne spojrzenie: widzieć menopauzę nie tylko jako trudny moment biologiczny, lecz jako czas odsłonięcia ważnej prawdy o życiu – że jest ono zmienne, ograniczone, ale jednocześnie otwarte na odnowę. Taki sposób myślenia zachęca do ponownego przemyślenia dotychczasowych ról, norm i oczekiwań.
Z perspektywy antropologii filozoficznej menopauza może być widziana jako etap przejścia: pewne formy życia się domykają, ale inne zaczynają się otwierać.
Zamiast traktować tę zmianę jako deficyt, można dostrzec w niej okazję do odzyskania większej autonomii, uporządkowania wartości i – czasem po raz pierwszy – świadomego spotkania z własną wolnością.
Kobiety w pewnym wieku często stają się dla świata mniej widoczne. To trudne zwłaszcza dla tych, które przez lata budowały swoją tożsamość głównie na cielesności i społecznej reakcji na swój wygląd.
Jeśli przez lata kobieta była zauważana i doceniana głównie za wygląd, to kiedy ten zaczyna się zmieniać, pojawia się naturalne pytanie: jak to zatrzymać? Pogodzenie się z upływem czasu wymaga przeorganizowania obrazu siebie, swoich relacji, a także znalezienia nowych sposobów definiowania własnej wartości. Zmiany związane z upływem czasu można widzieć w kategoriach utraty, ale można też dostrzec w nich szansę. To moment, w którym warto zapytać: jakie jeszcze sposoby definiowania siebie są dla mnie dostępne?
Na tym polega kryzys, że pewne możliwości się kończą, ale pojawiają się inne. Martin Heidegger w „Byciu i czasie” pisał, że dopiero w doświadczeniu lęku, w pęknięciu codzienności, człowiek może zobaczyć siebie bez iluzji. Gdy „zawala się świat”, pojawia się pytanie fundamentalne: co jest naprawdę moje? Inni filozofowie zwracali uwagę, że graniczne doświadczenia skończoności, winy, utraty czy starzenia nie tylko nas obnażają, lecz także uwalniają. Człowiek odkrywa, że nie jest wszechmocny – i to może być moment dojrzewania.
Badania nad kompetencją do zmiany pokazują, że ludzie mają zdumiewającą zdolność przekształcania znaczeń własnych doświadczeń. To, co dziś wydaje się końcem świata, po latach bywa widziane jako punkt zwrotny. Redefinicja doświadczenia to w dużej mierze kwestia czasu, ale też gotowości, by spojrzeć na siebie inaczej.
Skąd ta zdolność?
Po pierwsze, z plastyczności naszego mózgu; układ nerwowy przez całe życie potrafi się zmieniać, tworzyć nowe połączenia i modyfikować dawne schematy. To biologiczna podstawa naszej zdolności do przekształcania doświadczeń. Po drugie, człowiek potrafi nadawać swoim przeżyciom nowe znaczenia. Badania nad narracją pokazują, że nie tylko „mamy” wspomnienia – my je na nowo interpretujemy. To sprawia, że wydarzenie, które kiedyś przeżywaliśmy jako koniec świata, po latach może stać się początkiem ważnej zmiany. Po trzecie, mamy zdolność autorefleksji.
W momentach kryzysu codzienne rutyny pękają, a my zaczynamy zadawać pytania, które zwykle odkładamy na później: Kim jestem? Czego naprawdę chcę? Co ma dla mnie wartość? Ta refleksja otwiera przestrzeń do zmiany.
Po czwarte, ogromne znaczenie mają relacje. Badania nad odpornością psychiczną pokazują, że nawet jedna wspierająca osoba może uruchomić proces zdrowienia i transformacji. Nowa perspektywa często pojawia się w dialogu – w rozmowie, która porządkuje chaos i pozwala zobaczyć nowe możliwości.
I wreszcie: żyjemy w świecie o przyspieszonym tempie zmian. Akceleracja kulturowa sprawia, że musimy częściej niż wcześniejsze pokolenia dostosowywać się do nowych warunków, ról i oczekiwań. To trudne, ale jednocześnie ćwiczy naszą zdolność adaptacji. Uczy, że zmiana jest czymś stałym, a nie wyjątkiem. Człowiek nie zmienia się „z rozpędu”, ale dlatego, że potrafi inaczej rozumieć siebie i wydarzenia, które go spotykają.
Czy możemy powiedzieć, że nasze możliwości wyznacza kondycja ciała i jakość relacji, jakie tworzymy?
Tak, i filozofia wyraźnie to podkreśla. Ciało jest podstawowym sposobem bycia w świecie – jeśli je ignorujemy, płacimy za to wysoką cenę. A relacje są lustrem, w którym sprawdzamy, kim jesteśmy. Osoby, które przez lata budowały swoją tożsamość głównie na karierze, oczekiwaniach otoczenia czy zewnętrznych ocenach, często dopiero w kryzysie dostrzegają, jak niewiele było w tym ich własnego głosu.
Znajoma kobieta, która przeszła ciężki i długotrwały epizod depresji, powiedziała, że dopiero to doświadczenie ujawniło, kto naprawdę potrafił przy niej zostać. Było to bolesne, ale jednocześnie miało w sobie coś oczyszczającego i uwalniającego.
A co z samotnością i depresją w wieku średnim?
U wielu osób pojawia się nowy rodzaj samotności: nie dramatycznej, lecz odsłaniającej. Kiedy świat cichnie, a dotychczasowe role się zmieniają, pojawia się przestrzeń, w której kobieta zaczyna słyszeć siebie. To może boleć, ale to także moment pierwszych, najdelikatniejszych przemian. Depresja natomiast gwałtownie przerywa dotychczasowy tryb życia. Ujawnia pęknięcia, które wcześniej były przykryte codziennością. Jest zaburzeniem nastroju, wymaga leczenia i nie wolno jej romantyzować. Ale jednocześnie – oprócz interwencji medycznych i terapeutycznych – może otworzyć pytania, które długo były spychane na bok: co w moim życiu straciło sens, a co może ten sens odzyskać?
To prowadzi do pytania o odpowiedzialność za własne życie.
Tak. Kryzys to moment, w którym możemy sprawdzić, kim jesteśmy, jakie znaczenia nadajemy temu, co nas spotyka, i jakich ludzi wybieramy, by nam towarzyszyli.
Psychoterapia i filozofia spotykają się właśnie w tym miejscu: w pracy nad sensem i nad sposobem bycia.
Filozofia rozwija nawet własną formę wsparcia – doradztwo filozoficzne i praktykę filozoficzną – które pomagają człowiekowi lepiej rozumieć jego doświadczenia i podejmować świadome decyzje dotyczące dalszego życia.
Jakie filozofia daje do tego narzędzia?
Przede wszystkim język i pojęcia, które pozwalają nazwać to, co dotąd było tylko przeczuciem albo chaosem. Kiedy ktoś przychodzi z kryzysem, szybko okazuje się, że pod powierzchnią konkretnego problemu – rozpadu relacji, konfliktu, żałoby, utraty sensu – kryją się pytania o znaczenie: Czym jest dla ciebie bliskość? Co to znaczy być odpowiedzialnym? Jak rozumiesz stratę, granicę, zmianę? Każdy z nas ma swoją „filozofię życia”, choć zwykle nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Doradztwo filozoficzne pracuje właśnie z tym poziomem: pomaga wydobyć ukryte założenia, sprawdzić ich spójność, zobaczyć, czy nam służą. To podejście nie rozwiązuje problemów za człowieka – raczej uczy go widzieć je w szerszym horyzoncie.
W praktyce wygląda to tak: gdy ktoś nie potrafi podjąć decyzji, pracujemy nad tym, jakie wartości stoją za jego wahaniem. Gdy w relacji powraca ten sam konflikt, pytamy, jaki sposób rozumienia miłości lub wolności go podtrzymuje. Gdy ktoś doświadcza cierpienia po stracie, filozofia pomaga nie tyle „zniwelować ból”, ile nadać mu sens i umieścić go w opowieści o własnym życiu. Zmiana sposobu myślenia prowadzi do zmiany sposobu przeżywania.
Doradca filozoficzny może proponować również pracę z tekstami – nie po to, by dać receptę, ale by otworzyć przestrzeń refleksji. W wielu tradycjach – od stoików po egzystencjalistów – znajdziemy opisy kryzysów i sposobów mierzenia się z nimi. Jednak w ciężkich kryzysach lektura nie zastąpi profesjonalnej pomocy psychologicznej czy psychiatrycznej. Może być tylko uzupełnieniem, miejscem na głębsze rozumienie tego, co się wydarza.
Andrzej Kapusta, dr hab. nauk społecznych, prof. UMCS, filozof, absolwent wydziału lekarskiego. Zajmuje się filozofią psychiatrii, osobistą transformacją oraz praktycznym wykorzystaniem filozofii w sytuacjach życiowych kryzysów. Autor książek, z których ostatnia to „Filozofia jako terapia”